Z Archiwum X – Seria 10, Odcinek 2 – Founder’s Mutation

tumblr_o202ilgNfr1sk0jh2o1_1280

“Founder’s Mutation” to dobry odcinek, który ma podobnie jak premiera pewne problemy. Może nie jest aż tak przeładowany jak pierwszy wątkami i nie pędzi z fabułą na skróty jak w 10×01, ale wciąż odnoszę wrażenie jakby się spieszyli miejscami z fabułą (w sumie taki problem był w serialu od zawsze).

Tym razem  mamy zgodnie z tradycją serialu klasyczny standalone ale też częściowo mitologię czyli genetyczne eksperymenty. Bardzo podobał mi się ten wątek i widać  po odcinku kto odpowiada za scenariusz. Taka ciekawostka, że większość syndromów/chorób co pokazali w 10×02 to są prawdziwe odpowiedniki w rzeczywistości a nie wymysł Wonga.

glenmorgan4

Choć tak naprawdę śledztwo prowadzone przez agentów stanowi pretekst by pokazać co czują Mulder i Scully po pewnej ciężkiej decyzji z przeszłości jaką musiała podjąć Dana, ten wątek to jest esencja odcinka. Nie można nie wspomnieć o chyba pierwszej szczerej rozmowie między Mulderem i Scully na temat jej decyzji, którą widać że wymusiła na Mulderze (była jedna  krótka rozmowa w finale 9 serii i w drugiej kinówce) oraz wizje to najważniejszy motyw odcinka.

xfiles10__article-hero-1130x430

Ładnie pokazano co tak naprawdę oboje czują i czego się obawiają. Chociaż to że Scully nienawidzi czasami sama siebie to żadne zaskoczenie i  co czuje to wiadomo od 9 serii i z filmu, w którym w tle przewijał się wątek dziecka i ból jaki ona nosi w sobie po podjętej decyzji. Ale podoba mi się fakt, że po raz pierwszy pokazano też co czuje Mulder. Wśród fanów co zrozumiałe wywołuje sporo kontrowersji ten wątek, ale lepiej można zrozumieć teraz Scully skoro wiadomo że ma obce DNA (choć było to wiadome od czasu narodzin Williama) i zaraz nasuwają się skojarzenia jak skończył  Gibson Praise, cudowne dziecko co pojawiło się pierwszy raz w 5 serii.

founder's mutation promotional photos x files (13)

A co do aktorów to jak Anderson gra na swoim dobrym poziomie ale Duchovny różnie, bo na przykład tragicznie zagrał w scenie najważniejszej odcinka gdy rozmawiają o synu. Choć widać chyba jeszcze bardziej niż w 10×01 jak zmienili się bohaterowie, dosłownie wyglądają jakby z krzyża ich zdjęto miejscami. Wiadomo Dana ma własne problemy, ciągle myśli o synu  i też pewnie przykro jej wciąż, iż między nimi się skończył związek, a Mulder ma pewnie wciąż depresje (wiadomo że nigdy nie wychodzi się z takiego stanu od razu).

Choć może jestem stronniczy, ale odniosłem wrażenie nie tylko w 10×02 bo i w pilocie 10 serii, który niby miał być o walce Muldera, to w obu odcinkach jakby bardziej się skupiają na Scully. Można powiedzieć że to dzięki temu, iż  jej “The Fall” jest dość znane poza granicami Anglii i przypomniała o sobie widzom w USA w amerykańskim serialu “Hannibal” więc więcej miejsca poświęcają Scully w odcinkach na razie.  Ale w sumie to nic nowego bo gdzieś od 4 i 5 serii  w serialu zaczęli coraz bardziej skupiać się wokół agentki i tak już zostało do pierwszej połowy 8 serii łącznie. Zresztą napewno lepiej prowadzi swoją karierę po “Archiwum” jak jej kolega z planu (miał swój serial ale kiepsko skończył) co pokazała popularność właśnie “The Fall”. Chociaż nie wierzę by ktoś w USA może poza fanami Anderson oraz pewnie dziennikarzami/krytykami wiedział o sukcesie z jakim spotkała się jej rola w sztuce teatralnej w “Tramwaju zwanym pożądaniem”, która  będzie wystawiana ponownie, ale nie w Anglii a na Brooklynie. A o wcześniejszych jej rolach jak w filmie “House of Mirth” czy serialach angielskich “Wielkie nadzieje” lub “Bleak House”, które też spotkały się z dobrym przyjęciem w Wielkiej Brytanii to pewnie nikt nie słyszał w USA poza jej fanami. Pewnie też dlatego więcej na Danie się skupiają, bo panuje ostatnio moda w kinie i w telewizji na silne/ciekawe postacie kobiece w rolach głównych, np. “Mad Max – Fury Road”,  serial “Jessica Jones”,  a nawet nowe “Star Wars” gdzie główną rolę gra dziewczyna. Kino się sfeminizowało ostatnio co mi odpowiada zwłaszcza jeśli są to dobre role.

Ale jest jedna rzecz co irytuje mnie ale nie w przypadku Scully tylko w przypadku aktorki. Wiadomo że potrafi z łatwością zmieniać akcenty na różne, nie tylko z angielskiego na amerykański i na odwrót, ale nie wiem czemu mówi w 10×02 z taką manierą jakby miała chrypkę. Czemu ma to służyć? Zresztą Duchovny też ma głos w 10×02 jakiś taki zachrypnięty, zbasowany, brzmi miejscami jakby imprezę przed kręceniem odcinka zaliczył i na kacu był. Może dlatego prawie cały odcinek chodzi w okularach i nie on prowadzi samochód 😀

A wracając do relacji bohaterów to w tym momencie oddam tekst znajomej fance Izoldzie, której opinia dokładnie oddaje co myślę na temat relacji agentów w dwóch ostatnich odcinkach.

“Scully & Mulder rozstali się jakoś po wydarzeniach w drugiej kinówce. Dali sobie odpocząć, popłynęli gdzieś tą łódeczką z końcówki filmu, było bajerancko i zapomnieli o problemach po czym wrócili do domu a tam znowu ta sama historia – ufo, konspiracje, ciemność i jak Mulderowi opadł wakacyjny haj to dopadła go deprecha, że nadal nie uratował świata i zło się panoszy.
Ciężki temat, niestety znany mi zbyt dobrze z autopsji. Nie chcę się rozwlekać o swoim nędznym żywocie ale wiem, jakim wampirem emocjonalnym staje się taki człowiek dla partnerki. Czasami mimo że łączy z takim człowiekiem miłość, przywiązanie i poczucie obowiązku (niejako) to dla własnego dobra po prostu trzeba odejść, chociażby serce rwało się na milion kawałków. Scully swoje przeżyła. Miała raka, odeszła Emily (5 seria), Mulder postanowił zabawić trochę u małych zielonych ludzików, pochowali go, wrócił, a później wsiąkł znowu na długo, a Dana oddała Williama. Zamiast koniec końców żyć spokojnie po wydarzeniach z finału 9 serii to Mulder funduje jej przeloty od K2 aż po Mariański Rów, jak mawiał pewien raper. To się nie kończy. Siedzi i wycina artykuły o UFO i wkleja sobie do segregatorka. Pojawia się sprawa (drugi film) i szlag go trafia, nie pogadasz bo on jest w transie. Już wtedy było po niej widać, że ma dość i nie chce takich akcji. Pomijając to, że argumenty do niego nie docierają i łyka wszystko jak młody rekinek. I co jest najgorsze? Wtedy Scully zupełnie przestaje się liczyć! Kto chciałby być w związku, gdzie jest się na drugim planie? Nikt. To trochę taka toksyczna miłość, silna i niepodważalna ale zrodziła się nie z zafascynowania, motyli w brzuchu i flircików ale z przebywania razem w sytuacjach skrajnie niebezpiecznych, wymagających i uczących zależności od siebie. Taki trochę pseudo syndrom sztokholmski. Nie mniej jednak – oni się nadal kochają, co widać po tych dwóch odcinkach jak na dłoni, nie trzeba się szczególnie starać aby to dostrzec. Tym bardziej boli, dlatego jedno i drugie chodzi takie wymemłane i jak z krzyża zdjęte. Scully pewnie żałuje, pewnie by chciała – ale on ZNOWU swoje i to już w pierwszym odcinku. Gillian gra dobrze, widać emocje wypisane na jej twarzy. Scena, kiedy z niedowierzaniem wręcz kiwa głową na to co trajkocze Mulder w 10×01 – mistrzostwo świata. To jest takie prawdziwe. Nie wiadomo co będzie dalej, ale jeśli się zejdą to Scully po raz kolejny oberwie od tego kretyna po serduchu.”

Lepiej bym nie oddał co myślę o ich relacjach obecnych (może kretynem bym Foxa nie nazwał tylko trudnym przypadkiem) i za to właśnie cenię sobie m.in. ten serial, że główni bohaterowie mają swoje wady i zalety, nie są idealni, a ich relacje są pokazywane tak prawdziwie.

FM to też kolejny dowód, iż 10 seria bardziej dla fanów jak nowych widzów, nie tylko ze względu na wątek syna agentów. W FM jest od groma nawiązań do wcześniejszych odcinków np. częściowo “Eve”  przypominał z 1 serii. Podoba mi się też to jak Wong bawi się schematami serialu. W XF zwłaszcza w seriach 1, 2 to Scully była damą w opałach i co trochę z opresji wyciągał ją Fox, ale na szczęście później się to zmieniło, bo ile mogła wpadać w kłopoty. Tym razem mamy odwrócenie schematu gdyż to np. Scully więcej lata z bronią jak on. Co prawda Muldera nikt nie porwał ale to ona uratowała sytuacje a nie na odwrót. I ten odcinek potwierdza co wiadomo od dawna i co Duchovny przyznał w wywiadach, że Mulder to najgorszy agent FBI (prawie nigdy nikogo nie złapał albo zawsze mu ktoś ucieknie i prawie zawsze traci broń).

No i  tym razem Scully prowadzi samochód a nie on (zaraz się przypomina  “Syzygy” z 3 serii gdzie wyśmiali scenarzyści ten wątek czemu Fox zawsze prowadzi) i jak rozmawiają ze sobą przez telefon to już nie mówią np. “Scully, to ja/ Mulder, to ja”.
Ale wciąż w biurze jest jedno biurko dla Muldera i jego nazwisko na drzwiach, pod tym względem się nic nie zmieniło (Scully potrafiła załatwić Doggettowi). Choć miejscami dziwnie się ogląda bohaterów z serialu lat 90 używających techniki z XXI wieku a nie np. tych swoich wielkich komórek co na początku serialu.

Podoba mi się też że więcej humoru jak w 10×01 a scena w wc mnie rozwaliła. Zabawna była też np. scena w biurze Skinnera.  A tak wogóle to nie wiedziałem, że w FBI można chodzić nieogolonym do pracy, asystent dyrektora jeszcze, jaki on daje przykład swoim pracownikom? Fajnie jakby pokazali Skinnera i agentów mniej oficjalnie też, a nie tylko w czasie zdawania raportów ze śledztwa. Ich relacje się tak zmieniły, ewoluowały gdzieś od 7  serii i to już nie są relacje szef – podwładny, bardziej podchodzące pod ojciec i wkurzające go dzieci  (gdzieś do 5 serii to była taka dwuznaczna postać, w stylu Jacka Crawforda z powieści Thomasa Harrisa; później w takiej roli zastąpił Skinmana dyrektor Kersh, który świetnie wypadał w swojej niechęci do archiwum) .

Dobra, solidna robota, ale nie zachwycam się, bo pisał Wong lepsze odcinki w serii 1, 2, 4  i w serialu Cartera “Millennium”. Choć trzeba zaznaczyć że w duecie z Glenem Morganem pisał dla obu seriali. Stworzył Wong odcinek na poziomie dokładnie takim jakie miały jego ostatnie scenariusze w najnowszej serii “American Horror Story: Hotel”.

“Mutacja założycielska”  to odcinek, który bardziej docenią fani poprzez wszelkie smaczki i nawiązania jakie się pojawiają w serialu i wątek z dzieckiem. Odnoszę wrażenie, iż tak będzie już do końca mini-sezonu, że bardziej dla fanów zwłaszcza tych najstarszych, hardcorowych jak nowych widzów skierowana jest ta seria co mnie akurat odpowiada bardzo. Jest tak jak się spodziewałem i nie wydaje mi się by nowi widzowie się zainteresowali. Trochę przypomina mi to sytuacje z nowymi “Star Wars”. który też był kontynuacją fenomenu pokulturalnego  o wiele większego jak archiwum, ale jednocześnie pełen nawiązań, smaczków dla fanów, a miejscami nawet dosłowne kopiowanie niektórych fragmentów/rozwiązań ze starej trylogii.  Ale w ekipie Cartera widać że nie są tak leniwi i nie kopiują dosłownie całych scen co bardziej umiejętnie się bawią elementami serialu – przerabiają, odwracają. Na początku odcinka drugiego powiedzieli o sobie bohaterowie, że są z przed epoki google, że są starej daty i można to samo odnieść do odcinków, nie tylko do postaci. Gdyby seria 10 leciała zaraz po 9 serii a nie 12 lat później to bym specjalnej różnicy nie poczuł w klimacie serialu, to jest to samo Archiwum X z tymi samymi wadami i zaletami co dawniej. Sezon nie próbuje się ścigać ze współczesną telewizją tylko jest oldskulowy i ma swój styl czym się właśnie broni.

Ocena: 7/10.

Kilka uwag na koniec.

Wymiana peruki Anderson pomogła bo o wiele  lepiej wygląda jak w 10×01, choć wiadomo że najlepiej wyglądałaby  w swoich włosach, nawet blond, co było widać w promocji sezonu gdy pojawiała się w talkshowach, wywiadach. ale i tak o wiele lepiej się starzeje jak jej kolega z planu, nie wygląda na swoje lata (jedynie mogłaby mniej tapety na twarz dawać). Inna sprawa że jednak różnica wieku między nimi jest dość spora bo 8 lat młodsza od Davida jest, więc nie dziwne że po aktorze bardziej widać wiek, ale w sumie pasuje to do postaci – tyle przeszedł Fox że już nie jest piękny i młody jak kiedyś:-) Choć zaznaczam że  nie przeszkadza mi zupełnie peruka, bardziej irytuje mnie miejscami ta maniera Anderson grania z zachrypniętym głosem o której wcześniej wspomniałem.

Zdjęcia mi się podobały np. ujęcie z ptakami jak Scully biegnie.

W końcu Marka Snow muzyka daje o sobie znać. Nawet jeśli coś fajnego stworzył do 10×01 to zagłuszane było przez ciągłą gadaninę, a tutaj dał Wong kompozytorowi szanse by się wykazał. A jeden kawałek w scenie z Anderson w domu brzmi jak z “Millennium”. Choć jak to zwykle u Snowa zdecydowanie za krótko trwa.

Advertisements
Z Archiwum X – Seria 10, Odcinek 2 – Founder’s Mutation

3 thoughts on “Z Archiwum X – Seria 10, Odcinek 2 – Founder’s Mutation

  1. magda says:

    Moje pierwsze wrażenie po obejrzeniu: kiepsko. Ale dzisiaj po całości sezonu, ciepło wspominam ten odcinek. Był to typowy wypełniacz, jakich było mnóstwo w ciągu całych 9 lat serialu. Po takich odcinkach zostaje wspomnienie, ale z niczym konkretnym się nie kojarzą. A jednak ten epizod obfituje w sceny warte zapamiętania, ciekawe ujęcia, gagi, itp.
    Jedno co mnie mocno wkurzało to zbytnia ekspozycja nowoczesnych rzeczy. Czy naprawdę trzeba było takich ujęć, jak np podczas przeglądania monitoringu, żeby pokazać że klawiatura jest bezprzewodowa, a agenci posługują się sprzętem nie gorzej niż niejeden informatyk. Albo to ujęcie jak jadą autem i pod koła ktoś im wpada? Po co pokazywać jakie bajery są w aucie? Mnie to męczyło. Jakby na siłę chcieli pokazać, żeby nie było wątpliwości, że mamy już za sobą ponad 15 lat XXI wieku. Wcześniej w serialu M i S zawsze używali nowinek ale nie było to tak nachalnie eksponowane. Ale może ja się tylko czepiam.

    Like

  2. Nie do końca się czepiasz, zwłaszcza co do samochodu, bo na napisach końcowych odcinków wymieniona jest firma Ford i i przesadzali z reklamą, bo praktycznie co odcinek jest jakiś najazd kamery na samochód jakim jeżdżą agenci. Chyba tylko w polskich filmach i serialach tak nachalnie reklamują różne firmy.

    Like

    1. magda says:

      Nie chodzi mi o product placement. To mi w sumie nie przeszkadza. Myślałam o scenie ze środka samochodu. Nie mam przed sobą obrazu, ale było tam coś takiego, że Scully albo Mulder grzebali w nawigacji. Albo było takie ujęcie jakby skupiające wzrok widza na gadżecie. To raczej nie była reklama, tylko… no właśnie nie wiem po co to było.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s