Z Archiwum X – Seria 10, Odcinek 5 – Babylon

tumblr_o2m5m4FFky1sk0jh2o1_1280

Babylon to chyba najbardziej kontrowersyjny odcinek w całym serialu, komedia o terroryście – takie odcinki tylko w Archiwum X. No i żeby tradycji stało się zadość hejtowany przez fanów po premierze, ale i przed premierą dostawało się odcinkowi już za sam fakt, iż Cartera odcinek. Jedynie chyba były już showrunner Dr Who jest tak hejtowany jak Carter.

W przypadku 10×05 tego powodem są agenci Miller i Einstein, bo fani obawiają się że mogą zastąpić M i S. Jeśli powstanie to już spinoff a nie 11 seria albo będą na drugim planie w serialu.  Carter i Fox zdementowali te plotki już dawno, nie ma zamiaru showrunner kręcić bez starej obsady, bo już raz próbował i nie wyszło. Innym powodem nienawiści do showrunnera może być, że nie licząc mitologii Carter pisze co sezon bardzo specyficzne odcinki od 5 serii,  które budzą skrajne emocje.

x-files-episode-5-synopsis

A w tym przypadku jeszcze pojechał po bandzie bo połączył wątek terrorystyczny z komedią. Są oczywiście opinie że odcinek jest rasistowski, obraża uczucia religijne i jedzie na stereotypach w przedstawianiu np. Teksańczyków. Ale ważniejsze czy dobry odcinek. No i nie podobał mi się i nie z powodów kontrowersji jakie wywołuje (moim zdaniem przesadzone i to bardzo opinie) tylko dlatego że to przeciętny odcinek.

Nie jestem hejterem showrunnera. Carter to mój ulubiony scenarzysta razem z Darinem Morganem i Gilliganem. Uważam że to dobry showrunner, który pozwolił zaistnieć wielu swoim scenarzystom. Nie narzuca ekipie swojego stylu jakie ma być archiwum, tylko pozwala pisać odcinki takie jakie chcą – łatwo rozdzielić archiwum Cartera od np. archiwum Wonga i Morgana i podobnie jest w 10 serii. Jest też dobrym reżyserem bo nawet w 10×05 ma kilka pomysłowych realizacyjnie scen, ale scenarzystą to różnie bywa. Spora grupa fanów chyba zapomniała jakie odcinki napisał (złe i średnie też, ale który scenarzysta poza Darinem Morganem nie ma na koncie kiepskiego odcinka?) w 5, 6 lub 9 serii. Jak na początku 1 serii raczej na średnim poziomie były scenariusze jego to później potrafił pisać naprawdę dobre nie tylko o ufo i spiskach, ale i standalony jak np. List, Irresistible.

Chociaż najlepiej się sprawdzał w lekkich odcinkach, komediowych, wychodzących poza schemat serialu jak np. Prometeusz, Triangle, czy nawet Improbable z 9 serii albo Milagro (choć to nie komedia). Oczywiście nie każdy specyficzny odcinek się mu udał jak np. Fight Club i tak niestety jest z Babylonem, który przez młodsze wersje bohaterów kojarzył mi się z tym średnio udanym eksperymentem, ale też przypominał mi miejscami właśnie genialne Triangle (scena ze Skinnerem przy łóżku), a przede wszystkim odcinek z 6 serii gdzie M i S mieli wizje różne pod wpływem grzybków.

Fani pamiętają głównie co złego zrobił dla serialu, ale wydaje mi się że jednak więcej dobrego zrobił jak złego. Rozumiem że mogą go fani nie cierpieć, wiele kontrowersyjnych decyzji podejmował co do serialu, nie każdy pomysł miał dobry – sporo sam mogę też mu zarzucić. Ale przesadą jest twierdzenie fanów że Carter skończył jak George Lucas z  Gwiezdnymi Wojnami i ich prequelami. Zresztą on raczej z serialu nie odejdzie bo ma bardzo dobre relacje z aktorami.

Co do 10×05 miałem nadzieje  że pokaże, iż wciąż potrafi napisać dobrą rzecz, pomimo faktu iż od dawna nic nie napisał dla telewizji. Może nie na miarę swoich najlepszych dzieł z 5, 6 serii, ale dobry skrypt stworzy i niestety nie udał się eksperyment Carterowi. Na pewno do najgorszych odcinków jest daleko ale to po prostu średniak w którym fajne pomysły trafiają się z kiepskimi lub słabymi jak np. taniec Muldera (Travoltą to on nie jest). Nie do końca wyszło połączenie wizji Muldera z wątkiem terrorystycznym plus komedia – nie do końca się to klei. Choć ma kilka ciekawych/kontrowersyjnych pomysłów jak np. terrorysta w wizji stylizowany jest na Chrystusa a jego mama  na Maryję.

A co do sceny ze strzelcami to jak na początku serii byłem pewien, że 10 jest dla fanów, forma przeprosin showrunnera z fanami za 8, 9 serie, ale wygląda że nie do końca jednak. Nie ożywił Strzelców jak pewnie wielu by chciało. Więc nie dziwię się jak wielu widzów co lubią strzelców po tym jak wiedzieli że wrócą to wściekli się bo na pewno oczekiwali innego ich udziału w odcinku, a mignęli na dosłownie parę sekund.

Najgorsze że początek obiecuje dobrą robotę, teaser ok, a później mamy dobre,  zabawne sceny z czwórką agentów (Einstein jest świetna i lepiej wypadła w parze z Mulderem jak z Millerem, który jest nijaki).  Dobre są też sceny jak stara ekipa jednak postanawia pomóc,  ale gdzieś od sceny wizji jest coraz gorzej.

93f23d02659642f1c278148f0f788763

Czułem się jakbym oglądał 2, 3 odcinki w czasie 40 minut o zupełnie różnym archiwowym klimacie. Nawet Snow daje inną muzykę, w zależności czy mamy halucynacje, komedie, czy coś na kształt archiwowej wersji serialu 24 godziny.

Trzeba też zaznaczyć, że Carter z lepszym lub gorszym skutkiem promuje temat wiary w serialu. Nie mam nic do tego bo od dawna wiadomo i powtarza że dla niego to serial o poszukiwaniu wiary, podobnie było w drugiej kinówce. Daje wątki z Biblii głównie, przerabia je jak np. w 7, 8 serii i raz wychodzi lepiej a innym razem gorzej/kiczowato. No i tym razem wyszło słabo. W 7, 8 i 9 serii mieliśmy np. Muldera jako Chrystusa (Amor fati, cały wątek z porwaniem z 8 serii), strzelcy jako 3 królowie. Akurat lubię te odcinki, ale najlepiej wątki religijne wychodziły Carterowi w serialu Millennium.

Zadał mi ćwieka Carter odcinkiem, bo z jednej strony nie podszedł mi, a byłem pewien że to będzie jeden z moich ulubionych, bo lubię większość jego eksperymentów, ale pomimo słabości nie daje o sobie Babylon zapomnieć. Na pewno błędem było że chciał za dużo wątków poruszyć, miał milion pomysłów i upakował je do 40 minut.Każdy odcinek w 10 serii wygląda na bardzo skompresowany gdzie mają po kilka pomysłów, ale nie irytuje to tak jak w tym przypadku. Super że próbował zrobić coś innego, coś nowego i co niekoniecznie fanom się musi podobać, że dalej eksperymentuje, ale niestety nie wyszło tym razem.

Wątki się zupełnie nie łączą ze sobą jak np. po co było nawiązanie do wydarzeń dotyczących Scully z 10×04 – niby chciała się  dowiedzieć paru osobistych kwestii, ale w sumie nie wiadomo czy się dowiedziała. No i o jakiej nienawiści ona mówi w końcówce że była świadkiem? A może już mnie tak odcinek średnio interesował że nie załapałem czegoś.

Na pewno są plusy jak dialogi  (w tym nawiązanie do pilota serialu na samym początku), sceny z M i S, humor, Einstein (ciekawe że w wizji ona się pojawiła a nie Dana w scenie rodem z “50 Shades of Grey “) , gra dobrze też David. Sporo fajnych piosenek dał Carter też co w tym serialu tak często nie jest spotykane (w tym jedna idealnie komentująca relacje bohaterów), ale ogólnie to wszystko nie tworzy dobrej zwartej całości razem.

No i miejscami za bardzo przegadany zwłaszcza w końcówce odcinek, podobnie jak poprzedni showrunnera czyli 10×01. Scena sama w sobie fajna, bo dobrze zobaczyć agentów choć trochę szczęśliwych. Inna sprawa że wydaje mi się iż dał tą scenę, którą lubię i pasuje  do 10 serii (zaczyna się układać między bohaterami) po to by część fanów się od niego odczepiła, bo dał im w końcu to czego chcą. Więc scena spoko, ale przez to, że odcinek średni nie interesowało mnie zupełnie o czym M i S rozmawiają. Chociaż zdaje sobie sprawę, że chciał w tej scenie showrunner przekazać widzom różne ważne dla niego rzeczy.

recaps-x-files-02

Na razie jedyny co mi się nie podobał ale przy 6 odcinkach rzutuje to na pewno bardziej na poziom sezonu jak przy 20 odcinkach. Hejterem nigdy nie byłem Cartera, to mój jeden z ulubionych wciąż scenarzystów, i dlatego przykro mi, bo naprawdę chciałbym by mi się spodobał. Myślałem że pokaże tym odcinkiem wszystkim co po nim jadą, że stać go na dobrą nie mitologiczną robotę, mimo faktu że od dawna nic nie napisał. A zrobił odcinek co większość hejtuje (choć pozytywne opinie też są, w mniejszości, ale jednak są). Na pewno przesadzają fani, bo do najgorszych 10×05 w serialu daleko, ale jednak to nie jest dobry odcinek. Chwali się że próbuje wciąż czegoś nowego Carter w swoich odcinkach tak jak przynajmniej od 5 serii eksperymentował,  ale tym razem nie udało się zupełnie.

Ocena: 5/10

 

 

 

 

 

 

Advertisements
Z Archiwum X – Seria 10, Odcinek 5 – Babylon

3 thoughts on “Z Archiwum X – Seria 10, Odcinek 5 – Babylon

  1. magda says:

    Tym razem się całkowicie mijamy z opiniami, ponieważ dla mnie ten odcinek był najlepszy w całym sezonie (celowo nie liczę 10×03). Nie boję się nawet użyć określenia arcydziełko. Dopieszczony do ostatniego kadru, doskonale przemyślany w warstwie symbolicznej i fabularnej. Wydaje mi się, że to jedyny odcinek, który Carter miał napisany już dawno temu, jeszcze przed decyzją o wznowieniu serialu. Musiał go chować w szufladzie i nadarzyła się okazja.
    Oczywiście jak to on, naiwny idealista, fanatyk przypowieści, nie ustrzegł się błędów, ale stworzył coś pięknego.
    Oglądając Babylon, moja uwaga koncentrowała się na czymś co z pozoru wydaje się tutaj nie istnieć, a mianowicie odniesieniu do całości mini serii. Fabularnie, ten odcinek stoi jakby z boku, ale jest jeden temat, który łączy go z innymi odc, zwłaszcza z rozterkami Scully. W każdym odcinku mamy jakieś nawiązania do macierzyństwa Scully. W poprzednim odcinku mieliśmy “twórcę” i jego “dzieło”, co zgrabnie się w końcówce połączyło z wątpliwościami Scully, odnośnie jej “dzieła”. A w Babylonie mamy zamachowca i jego matkę. I też można się zastanawiać jaki był jej wpływ na jej “dzieło”. Matce nie udało się skontaktować z synem, nie ma wpływu na swoje dzieło, ale coś się zadziało. Akcja ruszyła do przodu. O tym zresztą mówi w końcówce Mulder. (Ach ten Carter idealista)
    Ale cała ta sytuacja bardzo pasuje do leitmotivu tego sezonu, czyli rozterek Scully. Myślę, że to odniesienie do odc 10×04 było potrzebne też z tego powodu, że wtedy Scully straciła swego “stwórcę” (bo chyba chodziło ci o to, że Mulder wspomniał, że ona straciła matkę?)

    Like

  2. Piszesz ze całkowicie się z opiniami mijamy co do 10×05, ale w sumie to można powiedzieć tak o każdym odcinku (nie licząc 10×03), bo wnioskując z Twoich opinii to wychodzi, że podobały Ci się jedynie eksperymenty i komedie, a standalony z jakimi kojarzone są odcinki z tej kategorii nie do końca podeszły Ci (10×02 i 10×04):-)
    A odpowiadając na Twoje pytanie – chodziło mi właśnie o to co napisałaś.
    Co do 10×05 to ja mam taki problem z tym odcinkiem, że poszczególne elementy podobają mi się i chętnie do niektórych scen wracam, ale nie do całości. Choć przyznam iż za drugim razem o wiele lepiej mi podszedł i zmieniłem ocenę z 5/10 na 6/10.

    Like

    1. magda says:

      Nie czytałam jeszcze co napisałeś o 10×06, ale daję sobie rękę uciąć, że tu się zgodzimy w opiniach. ☺ Chciałam tylko sprostować, że wcale nie uważam odcinka piątego za eksperyment. Zgoda, był dość osobliwy jak na historię z archiwum X, ale wielu eksperymentów choćby formalnych się tu nie dopatruję. Eksperymentem był Triangle, Postmodern, ale Babylon nie stanowi dla nich konkurencji.
      A tak naprawdę to podobała mi się każda sekunda nowego sezonu, tylko lubię se czasem ponarzekać. 😁

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s