The VVitch

The-Witch-Poster-2

The VVitch: A New-England Folktale to jeden z bardziej oczekiwanych przeze mnie filmów ostatnich m-cy z powodu świetnego trailera. Od razu mogę powiedzieć że film nie zawiódł oczekiwań moich – jak dla mnie na razie to najlepszy film 2016 roku. Ale od razu zaznaczam, że jeśli trailer Wam się nie spodoba to raczej nie ma co zasiadać do oglądania filmu, bo film to taki sam klimat jak w trailerze tylko trwający 90 minut a nie 2 minuty.

Oczywiście można film podciągnąć pod gatunek horror, ale to nie jest taki film gdzie co trochę mamy jump scene. Film opiera się na klimacie i bardziej wywołuje niepokój niż straszy. Jeśli już to przypomina horrory z lat 60 czy 70 niż współczesne filmy tego gatunku, ale też scen z horroru jako takiego jest tu bardzo mało. Sceny trzymające w napięciu to w filmie w większości takie zwykłe sceny jak np. zabawa dzieci i rymowanka niż sceny kojarzone z horrorami. Równie dobrze można podciągnąć film pod gatunek dramat albo thriller psychologiczny o rodzinie, która nie potrafi sobie poradzić z tragedią jaka ich spotkała.

the-witch-15342-5-1100

Akcja ma miejsce w XVII wieku i opowiada o rodzinie, która zostaje wypędzona z osady w której mieszkała. Więc muszą sobie sami radzić sami, ale wszystko się zaczyna psuć gdy znika najmłodsze dziecko i to tyle co trzeba o filmie wiedzieć przed seansem. Miejsce i czas akcji jest istotny też z jednego powodu czyli faktu jak społeczność z XVII wieku reaguje na słowo Bóg, diabeł, wiedźma – jak dosłownie są traktowane te słowa. Nawet scena modlitwy potrafi przyprawić o gęsią skórkę w filmie. Wiara nie stanowi ostoi i pocieszenia dla bohaterów w ciężkich chwilach, ale budzi przerażenie przed szatanem i piekłem. Bohaterowie wolą wierzyć, że wiedźma wydaje się być winna nieszczęśliwych wypadków, obwiniają złe siły jak czegoś nie rozumieją i nie potrafią logicznie wyjaśnić.

Najważniejsze co o filmie można powiedzieć to klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Idealnie udało się reżyserowi z ekipą wykreować Nową Anglię XVII wieku i warunki w jakich musi sobie radzić rodzina zostawiona sama sobie. Właśnie reżyser czyli Robert Eggers, którego to jest pierwszy film, ale ogląda się jak produkcję doświadczonego twórcy, starego mistrza wiedzącego co chce pokazać i jak. Po seansie sprawdziłem czy rzeczywiście to pierwszy film jego. No i okazało się że nakręcił wcześniej dwie krótkometrażówki czyli “Jasia i Małgosie” oraz  wg opowiadania Edgara Allana Poe “Tell-Tale Heart”/”Serce oskarżycielem”.

Niestety nie udało mi się nigdzie znaleźć ani jednej ani drugiej, więc nie wiem jak sobie poradził, ale dobrze pomyślałem w czasie seansu filmu, że musiał wcześniej już mieć do czynienia z horrorami – ten film za dobry jest jak na debiutanta.

the-witch-image-3

Zresztą scenariusz też jego autorstwa jest dobry, choć historia jest prosta, ale właśnie siła filmu tkwi w jego prostocie. Fabuły w zasadzie za wiele nie ma, ale film jest rozpisany i wyreżyserowany tak pewną ręką, że ogląda się w ciągłym napięciu. Chyba że ktoś nie lubi filmów z bardzo wolną rozwijaną fabułą to nawet niech nie zasiada do oglądania, bo się zanudzi. Może dlatego opinie/recenzje są tak skrajne, a film oceniany jest głównie jako zły albo jako dobry. Wszystkie motywy układają się w całość prowadząc do zakończenia, które chyba nie mogło być inne. Na początku nie do końca podeszło mi, ale w sumie podoba mi się, bo można różnie interpretować. No i to właśnie najważniejsza rzecz oprócz klimatu jest, że całość można interpretować na kilka różnych sposobów. Sceny jak z horrorów można przecież uznać jako halucynacje. Film pozostawia niemałe pole do interpretacji.

Eggers oparł swój film na ludowych opowieściach i sprawozdaniach dotyczących rzekomych przypadków czarnoksięstwa. A dialogi są tak napisane, iż wydają się pochodzić jak z epoki w której akcja się dzieje (w wyniku czego słyszałem że podobno wielu widzów co znają angielski ma podobno czasami problem ze zrozumieniem tego co bohaterowie mówią).

Zdjęcia świetnie oddają klimat filmu i dobrze oddają też nastrój izolacji bohaterów. Warto też wspomnieć o niesamowitej muzyce. A przyznam że oglądałem w nocy sam i w słuchawkach, więc tym bardziej efekt był mocniejszy. Zresztą nie tylko muzyka współtworzy klimat filmu, ale ogólnie ścieżka dźwiękowa sporo dobrego filmowi robi jak choćby odgłosy natury jak np. takie zwykłe rzeczy jak wiatr.

Na koniec muszę pochwalić całą obsadę, zarówno aktorów grających małżeństwo, ale też dzieci jak np. chłopca grającego Caleb’a. Choć osobne słowa uznania należą się dla Thomasin. Anya Taylor Joy kapitalnie zagrała różne stany emocjonalne w sumie głównej bohaterki, bo to ona jest tutaj najważniejsza z całej obsady.

the-witch

Debiut Eggersa przypomina mi trochę połączenie klimatów z filmów Polańskiego (chyba za dużo razy widziałem “Dziecko Rosemary”) z klimatami jak z filmów Shyamalana. Twórca “Osady” też stawia na wolny rozwój fabuły i klimat. No i u niego zawsze dzieci/młodzież świetnie grają, przynajmniej w tych dobrych filmach. Można wymienić choćby Osment’a, ale też np. w “Znakach” czy w niedocenianym a dobrym ostatnim filmie “Wizyta” dzieci też dobrze grały – podobnie jest w debiucie pełnometrażowym Eggersa. Wygląda że Eggers ma dobrą rękę do aktorów i nieważne czy ma bardziej doświadczonych aktorów na planie czy młode pokolenie. Mogę powiedzieć że stałem się fanem Eggers’a i czekam na następny jego film z niecierpliwością.

Ocena: 9/10

Advertisements
The VVitch

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s