Captain America: Civil War

 

Captain-America-Civil-War-wallpaper

Muszę na początku przyznać, że od jakiegoś czasu zmęczony jestem dominacją komiksów w kinie oraz serializacją filmów, która objawia się tym, iż obecnie by oglądać jakiś nowy blockbuster to w większości przypadków trzeba znać poprzednie filmy i nie tylko poprzednie części co praktycznie całe uniwersum filmowe jak w tym przypadku Marvela. Dlatego tak cenię sobie twórczość np. Nolana, który nie licząc Batmanów, tworzy coś nowego (choć nie zawsze udaje mu się dobry film nakręcić), a nie non stop prequele, sequele, reeboty.

Przez to zmęczenie kinem komiksowym odpuściłem sobie wizytę w kinie na filmie Snydera “Batman v Superman” mimo tego że lubię “Man of Steel” jak i inne filmy Snydera. No i dopiero niedawno nadrobiłem film “Deadpool”, który średnio przypadł mi do gustu. A w latach 80 i 90 kupowałem większość polskich i zagranicznych komiksów jakie można było w Polsce zdobyć, więc fanem komiksów kiedyś można mnie było nazwać. Po średniawce jaką okazał się “Deadpool”, a dominują opinie o filmie pozytywne uznałem, że nie tylko przejadło mi się kino superbohaterskie, bo za dużo tego, co zwyczajnie starzeje się i nie bawią mnie już tego typu filmy.

Ale chyba się pomyliłem, bo podobał mi się najnowszy film braci Russo. Choć na pewno nie uznam go za arcydzieło jak co niektórzy głoszą jeśli chodzi o kino Marvela, tylko za bardzo dobry (tak na marginesie dla mnie najlepszym komiksowym filmem jest Batman Returns, choć zdaję sobie sprawę, że nie wiele ma wspólnego z tym gatunkiem). Trzeba przyznać że trylogia z Kapitanem to najrówniejsze filmy z całego uniwersum Marvela – w sumie część 1 też była dobra (gdyby nie słaby “X-men 3” podobnie mógłbym powiedzieć o cyklu z mutantami).

captain-america-civil-war-chris-evans-sebastian-stan-joe-anthony-russo

Bracia Russo kolejny raz pokazali, że świetnie czują się w kinie rozrywkowym, ale ciężko mi powiedzieć który ich film lepszy, bo “Zimowy żołnierz” i “Civil War” są na podobnym dobrym poziomie. Dla mnie Russo to jedna z zagadek w kinie rozrywkowym, bo jak ściągnięcie np. Whedona do uniwersum Marvela można zrozumieć, biorąc pod uwagę jego wcześniejszą telewizyjną twórczość, to nie wiem co kierowało Marvelem że sciągneli gości co wcześniej pracowali przy serialach komediowych. A już w pierwszym swoim filmie pokazali, iż mają dobrą rękę do prowadzenia aktorów oraz świetnie czują się w scenach akcji i najnowszą produkcją potwierdzają, że to nie przypadek. Co do scen akcji to trzeba zaznaczyć, iż to jak dobrze wyglądają jest też zasługą ekipy, która pracowała wcześniej przy filmie “John Wick”.

Ale muszę się przyczepić do jednej rzeczy co do świetnych scen akcji. Przez pierwszą połowę filmu sceny są kręcone techniką jaką zna się z cyklu filmów o Bournie czyli trzęsąca się kamera co trochę utrudnia śledzenie akcji, ale gdzieś w drugiej połowie filmu, od sceny na lotnisku (chyba najlepszej w całym filmie) jakby ekipa rozmyśliła się i postanowili kręcić sceny akcji bardziej jak w “Zimowym żołnierzu” czyli wszystko dokładnie widać, bez trzęsącej się kamery. Nie mam pojęcia skąd taka zmiana.

NEHltLvz2UuBLJ_3_b

Narzekałem na początku na serializację blockbusterów, ale w sumie jak rozrosło się to uniwersum nie ma innej opcji. “Civil War” jest nie tylko sequelem “Zimowego żołnierza”, ale chyba jeszcze bardziej niż jakikolwiek inny film z tego uniwersum wymaga też znajomości “Iron Man 3” a przede wszystkim “Avengers 2”. Choć trzeba przyznać scenarzystom i reżyserom, iż nawet jak nie za bardzo się pamięta wydarzeń z “Kapitana Ameryki 2” i “Avengers 2” to film jest tak dobrze napisany i zrealizowany, iż aż tak bardzo to nie przeszkadza – idzie się połapać w wątkach. Ale z pewnością o wiele większą przyjemność będzie się miało jak przypomni się chociaż te dwa ostatnie.

Brawa dla ekipy, iż udało się zrealizować film, który się nie rozłazi, wszystkie wątki stare i nowe się ładnie łączą. Pewnie znajdą się jakieś wady na upartego, ale najważniejsza jest przyjemność jaka płynie z seansu.

captain-america-civil-war-robert-downey-jr-chris-evans

Podoba mi się w filmie, że konflikt jaki się tworzy ma sens i jest logicznie przedstawiony – rozumie się dlaczego taką a nie inną decyzję podejmują Rogers i Stark, czemu mają odmienne poglądy. Choć nie chodzi tylko o to kto podpisze a kto nie dokument. Istotne są tak samo wątki osobiste dla bohaterów, znając te postacie i to co obaj bohaterowie przeszli wcześniej, jak ewoluowali w poprzednich filmach to na pewno jeszcze lepiej się zrozumie decyzje głównych bohaterów jakie podejmują, np. dlaczego Iron Man jest taki prorządowy a Kapitan przeciwko. Choć trzeba przyznać, iż aktorsko lepiej wypadł Downey Jr. Evans to idealny Kapitan i spisuje się dobrze, ale Robert ma więcej materiału do grania tym razem – nie ogranicza się jedynie do jechania na autopilocie jak wcześniej czasami mu się zdarzało.

Co do reszty obsady to stara obsada spisuje się dobrze albo przyzwoicie jak np. Stan jako Zimowy Żołnierz. Choć mnie najbardziej podobała się Czarna Wdowa i Ant – Man, który wypadł chyba jeszcze lepiej jak w swoim filmie. A miło też że nie zapomnieli twórcy o Peggy Carter (szkoda tylko że 3 serii serialu o niej chyba nie będzie jednak, tak na marginesie).

&NCS_modified=20150412120034&MaxW=640&imageVersion=default&AR-150419890

A z nowych bohaterów to podzielam pozytywne opinie o Czarnej Panterze i Spidermanie. Chętnie obejrzę filmy solowe z tymi bohaterami, zwłaszcza Spidermana, choćby dla samej Tomei w roli cioci May – to jedna z tych aktorek, która się ładnie starzeje (zresztą sami twórcy filmu doskonale zdają sobie z tego sprawę).

Marisa-Tomei-marisa-tomei-33300121-1024-768

Chociaż nie uważam jak co niektórzy, że Peter Parker ukradł film, bo film jest zbyt dobry – po prostu był fajnym dodatkiem do całości. Jak znika z ekranu film wcale gorszy nie jest i wciąż dobrze się ogląda, tak samo jak wcześniej nim się pojawił dobrze się oglądało. Podoba mi się też, że nawet jak jakaś postać równie dobrze mogła by w filmie się nie pojawić to i tak każdy z bohaterów co się pojawia ma tutaj coś do roboty – nawet jak wciśnięty się wydaje na siłę.

Filmy Marvela znane są z tego, że poza bratem Thora niezbyt udają im się przeciwnicy bohaterów – większość wypada tak sobie albo nijako mimo faktu że przeważnie grani są przez dobrych aktorów. Tym razem udało się, bo Zemo grany przez Bruhla to nietypowy zły jak na uniwersum Marvela, ma zupełnie inne cele – bardzo ludzki jest i gościa można zrozumieć co nim kieruje. Aktor pojawia się na około 15 minut, ale fajnie wypadł.

zemo-captain-america-civil-war

Podoba mi się też to że mimo tego, iż to już któryś tam film w uniwersum Marvela, ale nie sprawia wrażenia filmu takiego, który się ogląda bardziej jak pomost/zapowiedź/wprowadzenie do kolejnych filmów – w poprzednich produkcjach Marvela nie raz tak bywało. Film skończył się w idealnym momencie, a jednocześnie można się zastanawiać jak wydarzenia z filmu wpłyną na relacje między bohaterami w np. Avengers 3. Bardzo fajna rozrywka.

Ocena: 8/10

Advertisements
Captain America: Civil War

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s