Obejrzałem w lipcu…

 9/10

Atlantis: The Lost Empire (2001) –  świetne kino z gatunku nowej przygody z kapitalnymi postaciami pierwszoplanowymi i drugoplanowymi (rusek rządzi, zwłaszcza w polskim dubbingu) i świetnymi scenami akcji oraz muzą. Animacja Disneya ale jakże inna od filmów tej wytwórni, zero piosenek, zero romansów tylko przygoda, przygoda, i jeszcze raz przygoda. No i ta księżniczka Atlantydy.

animacja disn.

 Piękna i Bestia (1991) – nie miałem okazji obejrzeć tej baśni wcześniej mimo sukcesu jaki odniosła i jak zachwalana jest. Powstała ta animacja w złotym kresie gdy Disney odnosił największe sukcesy bez udziału Pixar. Nie tylko widownia filmy uwielbiała co wśród dziennikarzy i krytyków raczej same zachwalanie plus nagrody. Wcale nie dziwię się że uważana jest ta baśń za jedną z najlepszych z wytwórni Disney – animacja jest po prostu obłędnie przepiękna, genialna muzyka i piosenki ( więcej śpiewają w tej animacji jak w innych filmach). Film piękny po prostu.

pib

All That Jazz (1979) – autor genialnego Kabaretu nakręcił równie dobry film Cały ten zgiełk z Roy’em Scheiderem, który gra alter ego reżysera Boba Fosse’a i świetnie wypadł w tym połączeniu dramatu o autodestrukcji z musicalem. W ogóle czym bliżej końca to film przypominał mi twórczość Darrena Arronofskiego, który się lubuje w klimatach autodestrukcji, uzależnień i ten film ma coś z takich klimatów.

ALL THAT JAZZ

The Little Mermaid (1989) – jak to powiedział jeden z bohaterów American Pie “Ta Arielka to niezły towar”:-) Niestarzejąca się w ogóle klasyka Disneya. Kapitalna muzyka, piosenki i świetny dubbing, zwłaszcza Stanisława Celińska jako Urszula i genialny Emilian Kamiński jako krab Sebastian, który ukradł film.

 

8/10

Green Room (2015) – kapela punkrockowa (m.in. zmarły niedawno Anton Yelchin) po koncercie na imprezie skinheadów jest świadkiem zabójstwa. Na miejsce przybywa szef skinheadów w osobie kapitana Jean Luc Picarda/Profesora X, który próbuje negocjować z zabarykadowaną kapelą w pokoju i mówi że wszystko jest w porządku, mogą jechać, ale nie wierzą. Mocny thriller.

The Admiral: Roaring Currents (2014) – XVI wiek, trwa wojna japońsko koreańska a kluczowym dla jej wyniku ma być przebieg morskiej bitwy pod Myeongnyang. Złożona z ponad 300 okrętów flota japońska wsparta przez piratów ma otwartą drogę w stronę koreańskiej stolicy. Przed nimi jedynie batalia z admirałem Yi Sun-sinem dowodzącym trzynastoma statkami, ale wcale wynik tej bitwy nie jest przesądzony. Historia oparta na faktach. Jeden z największych sukcesów kasowych Korei co nie dziwne bo to film typowy ku pokrzepieniu serc jak np. taki Potop u nas albo jak Braveheart. A Korea kręci filmy od strony technicznej wyśmienite jak wiadomo, więc polecam. Pierwsza godzina to wzajemne podchody, polityka, a druga godzina to jedna wielka bitwa morska i jedna z najlepiej zainscenizowanych scen morskich bitw jakie w ogóle widziałem – takie sceny, z takim rozmachem i powerem powinno się w kinie oglądać. Muzyka, zdjęcia, montaż i aktorstwo, wszystko na typowym wysokim poziomie dla filmów z Korei Południowej.

admiral

Rabit Dogs/Enrages (2015) – Po skoku na bank złodzieje biorą za zakładników młodą kobietę oraz ojca i jego chore dziecko.Fabuła prościutka, nawet końcowy twist nie jest aż tak zaskakujący jak się dobrze zastanowić, ale film jest tak wypieszczony pod każdym względem,jak to ma w zwyczaju kino francuskie,  że ogląda się znakomicie.

Niewinne (2016) – po drugiej wojnie światowej francuski Czerwony Krzyż prowadzi akcję repatriacji i gromadzi swoich obywateli w szpitalu. Wśród lekarzy jest młodziutka Matylda Beaulieu (Lou de Laâge). W szpitalu zjawia się zakonnica i błaga o pomoc dla  jednej z zakonnic. Okazuje się, że siostry padły ofiarą zbiorowego gwałtu dokonanego przez Rosjan. Oprócz Lou de Laâge grają też Buzek oraz Kulesza i obie wypadają świetnie. Bardzo dobry dramat francusko polski.

7/10

The Bourne Identity  – powtórka po latach pierwszej części przygód Jasona Bourne’a z Damonem w roli głównej była ciekawym doświadczeniem, bo w ogóle nic z filmu nie pamiętałem. Więc miałem też lekkie zaskoczenie gdy okazało się że gra tutaj np. Clive Owen, w ogóle sporo fajnych nazwisk się pojawia. Nawet nie byłem pewien czy podobał mi się film gdyż o wiele bardziej cenię sobie kolejne części kręcone już przez Greengrassa, więcej pamiętam scen z następnych filmów. Część 1 to dobry thriller opowiadający o gościu, który próbuje zrozumieć/odkryć kim jest. Podoba mi się Damon w roli głównej, który niby nie pasuje ze swoim wyglądem do ról agentów – to nie jest Craig/Dalton/Brosnan czy Kiefer Sutherland albo Cruise – ale idealnie odnalazł się aktor w tej realistycznej stylistyce filmu. Fajnie gra zagubienie bohatera i dobrze wypada też w scenach bójek, akcji (choć przesadzili w końcówce w scenie na schodach) . Mało scen akcji, ale jak już są to konkretne i dobrze nakręcone. Ogólnie fajna rozrywka

Birkebeinerne/The Last King (2016) -Rok 1204. Po śmierci króla Norwegii jego jedynego syna chronią przed wrogami Skjervald i Torstein (lepiej znany jako Tormund z Gry o Tron). To cała fabuła i widać że kasy za dużo na film nie poszło, ale film nadrabia zdjęciami (te norweskie krajobrazy), akcją (okazało się że już w XIII wieku uprawiano takie sporty jak jazda na nartach) oraz muzyką i to wszystko wystarczy by miło spędzić czas.

 

The Ones Below (2015) – Kate, która niebawem urodzi oraz jej mąż Justin poznają nowych sąsiadów Jona i Teresę, którzy też oczekują dziecka i co prawda mają swoje dziwne zachowania, ale nic specjalnie wykraczającego poza normy społeczne. Zaprzyjaźniają się, zwłaszcza dziewczyny przypadają sobie do gustu bardzo i dochodzi do pewnego zdarzenia na imprezie u Kate i Justina. Fajny, trzymający w napięciu angielski thriller nakręcony za małą kasę ( ogląda się jak teatr trochę), który można określić jako hołd dla filmów Romana Polańskiego czy Hitchcocka z m.in. Clémence Poésy, Davidem Morrisseyem w rolach głównych. Fabuła się bardzo wolno rozkręca, ale to w ogóle nie jest wada, bo film trzyma w napięciu od początku do samego końca. Jedynie zastrzeżenia mam do końcówki właśnie gdzie pokazano co dokładnie się wydarzyło, lepiej jakby się skończył wcześniej i widz by sobie sam dopowiedział co miało miejsce.

Łowca i Królowa Lodu (2016) – film można podsumować jednym zdaniem Śnieżka już tutaj nie mieszka 😀 W sumie udał się ten prequelosequel Snow White and the Huntsman, choć sporo się nagimnastykowali by powiązać oba filmy. Ogląda się całkiem fajnie tą baśń. Warto obejrzeć dla Jessicy Chastain, Emily Blunt i Charlize Theron, której zaskakująco dużo jest i dobrze. Blunt fajnie wypada jako królowa Śniegu a Theron w roli jej siostry wcale nie musi grać, wystarczy sama jej charyzma. No i jeszcze ubrali Blunt i Theron w zjawiskowe sukienki, w których wyglądają niesamowicie pięknie. Ale Charlize wszędzie wygląda zjawiskowo, nawet w Mad Maxie gdzie jest bez ręki i łysa (no może poza Monster). Thor jeszcze jest i wypadł jak to on, spoko.

Masquerade (2012) – kolejna dobra koreańska produkcja. W związku z groźbą zamachów na króla zostaje komik wynajęty jako sobowtór władcy.

Dogma (1999) – za genialny w swej prostocie pomysł obsadzenie w roli głosu Boga nieodżałowanego Alana Rickmana zasługuje na dobrą ocenę, bo jak tak się zastanowić jedynie z takim głosem aktor mógł zagrać Głos Boga, a co dopiero za całość. Damon i Affleck grają aniołów, których Bóg zesłał do Wisconsin na wygnanie, ale w wyniku pewnych wydarzeń mają okazję wrócić do domu. Nie podoba się to nikomu, zarówno władzom nieba jak i piekła. Metatron/Głos Boga zleca zadanie dziewczynie co straciła wiarę by nie pozwoliła im powrócić, bo w takim wypadku okaże się, że Bóg jest omylny i nastąpi koniec świata.  Pomagają jej dwaj prorocy w osobach Jay’a i cichego Boba oraz 13 apostoł murzyn Rufus oraz Salma Hayek. No i wcale to nie jest aż tak końca kontrowersyjny i antyreligijny film jak mógłby opis sugerować, tylko w specyficznym stylu typowym dla komedii Kevina Smitha.

Pitbull: Nowe porządki  (2016) – ze starej ekipy jedynie Gebels na drugim planie, reszty nie ma w ogóle albo pojawiają się w epizodach, ale zaskakująco dobrze się ogląda. Zaskakująco, bo Służby Specjalne kiepskie były. Wygląda na to, że Vega to reżyser jednego filmu, bo tylko Pitbull mu się udaje, choć jeszcze lepszy od filmu jest serial, zwłaszcza seria 2. Fajne role Maji Ostaszewskiej i Lindy (trochę go brakuje w polskim kinie jednak) oraz Stramowskiego (ciekawe czy wybije się podobnie jak Dorociński). Problem jedyny jaki mam z filmem oprócz kiepskiego nagłośnienia co normalne u Vegi przez co ciężko miejscami zrozumieć co mówią to, że podobnie jak w Służbach specjalnych i pierwszym kinowym Pitbullu jest milion wątków przez co są przeskoki w czasie spore. Widać że film pod serial robiony, ale jakoś w przypadku Nowych porządków nie słychać o serialu. Może dlatego bo kręci kolejną część już Pitbulla, ale wolałbym żeby jak już kręci Pibulle nie pakował miliona wątków tylko jedna fabuła, wtedy o wiele lepszy film by był. Choć przyznaję iż miło się rozczarowałem i całkiem dobra robota. Choć te pseudonimy jak np. Babcia, Majami, Zupa:-D

The Invitation (2015) – Will (Logan Marshall-Green lepiej znany jako klon Toma Hardy) z dziewczyną udają się niezbyt chętnie na przyjęcie do jego byłej żony z którą rozstał się kilka lat wcześniej w wyniku tragedii jaka ich spotkała. Wydaje się że była żona chce z mężem byłym naprawić relacje, ale Will nie jest do końca przekonany czy na pewno o to chodzi. Niezbyt dobrze się czuje na imprezie, najlepiej by z niej uciekł. Podoba mi się konstrukcja filmu, gdyż przez prawie cały film można też odbierać tak fabułę, że to główny bohater jest przewrażliwiony i nie ma racji do tego co się dzieje. Dom, kilku aktorów, ciekawy scenariusz czyli minimalizm górą – wystarczyło tyle by nakręcić dobry, emocjonujący psychologiczny thriller. No i na plus ostatnia sekwencja.

Aladyn (1992) – może nie tak dobre jak inne animacje z lat 80 i 90 Disneya, ale i tak wciąż dobra zabawa. Choć i tak cały film ukradł Dżin (Robin Williams w oryginale, a po polsku wcale nie gorszy Krzysztof Tyniec).

Nowe szaty króla (2000) – fajna zwariowana komedyjka.

6/10

Criminal (2016) – tylko amerykanie potrafią nakręcić film z mega głupim pomysłem a jednocześnie widz nie jest zażenowany pomysłem i ogląda się (całkiem) dobrze.                   CIA postanawia wszczepić przestępcy granym przez Costnera wspomnienia i umiejętności zmarłego agenta by dokończył jego zadanie. Akurat idealnie się nadaje Jericho Stewart, bo w wyniku wypadku w dzieciństwie jego mózg tak funkcjonuje, iż nie zna żadnych uczuć czy coś takiego jak dobrze zrozumiałem i przyznam że zaskoczyło mnie to rozwiązanie, bo spodziewałem się sensacji bez elementów sf, ale jakoś da się przymknąć na to oko. Trzeba przyznać, iż udało się Costnerowi zyskać sympatie dla jego bohatera mimo faktu, iż gra morderce i dupka dla którego nic nie liczy się – facet przez pół filmu morduje, kradnie, napada. Z czasem wspomnienia i osobowość agenta zaczynają wpływać na mordercę i odczuwać zaczyna emocje. Ok, niech tak będzie, ale nie do końca kupuję wątek, gdy najpierw napada żonę zmarłego, a później po prostu bez żadnych uwag żona i dziecko agenta przyjmują go do siebie jak członka rodziny. Ale całkiem dobrze się ogląda w czym pomaga obsada, bo oprócz Costnera pojawiają się Oldman, Lee Jones, Ryan Reynolds (choć do grania za wiele nie mają), a na drugim planie Michael Pitt, Scott Adkins i Gal Gadot (lepiej znana jako Wonder Woman).

Desperate Hours (1990) – Cimino w słabszej formie ale i tak bez bólu się ogląda, a film ma kilka popisowych scen pokazujących talent twórcy Łowcy jeleni, zwłaszcza sceny akcji są świetne oraz ładne zdjęcia. No i obsada ciekawa bo Hopkins, Rourke i Morse, ale jakoś tak bez specjalnych emocji ten thriller o przestępcy granym przez Mickey’a przetrzymującym rodzinę Hopkinsa jako zakładników ogląda się.

Batman v Superman (2016)-  nie takie złe jak większość mówi, choć Man of Steel nie dorównuje.Więcej tutaj

Brothers of the Wind (2015) – po straceniu mamy ojciec i syn oddalają się od siebie, a chłopak zaprzyjaźnia się z leśniczym w osobie Leona Zawodowca i z orłem. Pierwsze co pomyślałem to kiedy Jean Reno zaczął grać w kiepskich filmach. Na dodatek nie tyle gra leśniczego co mędrca filozofa, który przez cały film opowiada to co widać na ekranie oraz  rzuca dialogami w typie np. księgę życia samemu musimy zapełnić lub jak dorośnie zacznie latać. Rozumiem kilka dialogów, ale cały film rzucać mądrościami. I w sumie na więcej jak 5/10 nie zasługuje film, ale dodatkowy punkt należy się za zdjęcia niesamowicie piękne. No i za sceny ze zwierzętami – cały film się zastanawiałem jak nakręcili te sceny.

Kill Command (2016) – niskobudżetowe SF klasy B w stylu produkcji jakie oglądało się kiedyś na VHS inspirowane m.in. Aliens, Predatorem, Terminatorem. Nie mają się czego anglicy wstydzić, mały budżet, ale  sceny akcji i efekty specjalne są niczego sobie, tylko że nie wciąga tak jak powinno. Porządna robota jedynie

Dark Places  (2015) – Theron  i Hoult ponownie się spotykają po filmie Mad Max,  tym razem w thrillerze/adaptacji powieści Gillian Flynn i niestety nic specjalnego.

Eye in the Sky (2015) – jedna ostatnich ról kultowca Alana Rickmana i szkoda że w jedynie przyzwoitym filmie, na dodatek nie za bardzo ma co grać, zresztą podobnie jak Mirren. Przez to że nie mają co grać, to nawet Jessie z Breaking Bad nie wypada wcale gorzej od starszego pokolenia, i jak go lubię, to jednak wiadomo kto jest lepszym aktorem. Alan pewnie wielu widzom, zwłaszcza młodzieży kojarzy się obecnie z rolą w Harry Potterze i niesłusznie, bo to aktor znany z tego, że kradł gwiazdom filmy jak w Die Hard Willisowi i w Księciu złodziei Costnerowi i z niesamowitego głosu. Popularny dość poza Anglią ale wydaje mi się że nie do końca mieli filmowcy pomysł w ostatnich latach na niego co ten film idealnie pokazuje. Jeśli ktoś ma ochotę na  film z Rickmanem to polecałbym bardziej np. Closet Land z 1991 roku z udziałem Madeleine Stowe – praktycznie w ogóle nieznany film, ale jeden z niewielu filmów gdzie mógł pokazać cały swój talent.

5/10

Before I Wake (2016) –  średni horror o dziecku (Jacob Tremblay znany z fenomenalnej roli w “Pokoju”) , którego sny stają się rzeczywistością.

birkenbeirne

Advertisements
Obejrzałem w lipcu…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s