Powrót do przeszłości #1 – “Cudowne lata”

"The Wonder Years" 1988-1993
“The Wonder Years” 1988-1993

Z pewnym rozrzewnieniem obserwuję nowy trend w popkulturze, który opiera się na odwoływaniu się w mniej, lub bardziej udany sposób, do lat osiemdziesiątych wieku dwudziestego. Nie jest to zjawisko, którego podłoże jest kompletnie oderwanym od rzeczywistości –  współczesny (świadomy) konsument dóbr popkulturowych to człowiek w wieku 30+, który tęsknym okiem spogląda w przeszłość, do beztroskich lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Do nich (do nas) skierowane są pojawiające się, jak grzyby po deszczu, seriale pokroju “Stranger Things” i “Red Oaks”. I nie ma w tym nic złego. Trend ów i skłonności artystów, którzy z premedytacją – bądź sentymentem – implementują w swoich (u)tworach naleciałości z epoki (naszej) własnej młodości nie jest niczym nowym.

Od lewej - Fajfus, Kevin i Winnie ;-)
Od lewej – Fajfus, Kevin i Winnie 😉

Weźmy chociażby genialny serial “The Wonder Years” (“Cudowne lata”). Pamiętam czasy, kiedy jako szczeniak utożsamiałem się z problemami i rozterkami Kevina Arnolda. Fakt, że kulturowo dzieliło nas więcej niż łączyło, a epoka, w jakiej przyszło dorastać Kevinowi, pozornie – czasowo i mentalnie – była odległa od naszej, polskiej post-komunistycznej, rzeczywistości, nie wpływał znacząco na to, że wraz z tym dwunastoletnim chłopakiem przeżywałem wszystkie jego “wielkie” problemy, związane z kolejnymi młodzieńczymi miłostkami, problemami rodzinnymi i szkolnymi. Serial ów, jak żaden dotąd, idealnie oddawał wszystkie te “wielkie dramaty”, z których – z perspektywy czasu – można się śmiać i uznać za błahe, tak że, będąc chłopakiem w wieku Kevina, nie podobna było nie współczuć jego problemom i nie odnajdywać cząstki samego siebie w jego zachowaniu i tak cudownie naiwnym patrzeniu na świat.

Minęły lata. Dziś “odpalam” serial “Cudowne lata” i… Delektuję się cudowną muzyką z lat sześćdziesiątych minionego wieku a ponad to chłonę atmosferę rzeczywistości, która nigdy nie była częścią mojego realnego świata. Spora w tym zasługa twórców, że mimo osadzenia akcji w ramach realiów Ameryki u schyłku lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku, nie zapomnieli o pewnym uniwersalnym przesłaniu – o tym, że jest to serial przede wszystkim o dorastającym chłopaku, mierzącym się z szerokim spektrum bodźców i emocji, wcześniej mu nieznanych, obcych. Pierwsza miłość i pierwsze niewinne pocałunki, pierwsze zawody sercowe i pierwsze rozstania, oraz pierwsze przyjaźni. Kłopoty rodzinne i coraz bardziej dojrzałe patrzenie na ich kontekst.

Screenshot_8
Rodzina Arnoldów w komplecie. Plus Paul.

Dziś wracam do “The Wonder Years” i… wracają wspomnienia własnej młodości i dzieciństwa. Te same zachowania, te same rozterki – inna perspektywa. “Cudowne lata” to serial ponadczasowy, który w sposób uniwersalny, trafiający w zupełnie inne struny u osoby dorosłej i przekraczającej próg dorosłości i nabierający zupełnie innego wymiaru, w zależności od wieku, w którym śledzi się przygody Kevina Arnolda, jego przyjaciół i rodziny. Dziś na nowo porusza, ale porusza w inny sposób, dotykając tych wrażliwych miejsc w duszy, które sprawiają, że zyskuje się nowy ogląd na podjęte w życiu decyzje – i na te, których podjąć się baliśmy.

Dlatego nie mam nic przeciwko nostalgii. Nostalgia nie jest zła. To nie tylko trybik w maszynie produkującej mamonę – to szkło powiększające naszych dziecięcych i młodzieńczych pasji, tudzież lęków. O ile jest to robione z sercem. Tak było w przypadku “The Wonder Years”, tak było w przypadku “Stranger Things” i “Red Oaks”. Nie zżymajcie się, kiedy ktoś chce zabrać Was w jeszcze jedną podróż do czasów Waszych młodzieńczych namiętności i miłości. Dajcie im szansę… A “Cudowne lata” niech będą początkiem tej podróży i wyznacznikiem dla wszystkich twórców, którzy pragną zmierzyć się z cudem dorastania i oddać hołd epoce, w trakcie której przyszło im wkraczać w progi dorosłego życia.

Screenshot_2
Cztery z dziewczyn Kevina Arnolda, w tym najfajniejsza – pierwsza z lewej – Cara 🙂

 P.S. Informacja dla czytelników. Ten świetny artykuł o jednym z najlepszych seriali lat 80 jest autorstwa Randalla, który prowadzi blog poświęcony serialowi “Strefa mroku”. Liczę  że to nie jedyny raz i jeszcze kiedyś coś napisze u mnie 🙂

Advertisements
Powrót do przeszłości #1 – “Cudowne lata”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s