Wołyń

7750060-3

Cenię sobie filmy Wojciecha Smarzowskiego, ale to nie oznacza że każdy jego film jest udany. Dla mnie najlepszym filmem Smarzowskiego pozostaje Dom Zły, który jak oglądałem pierwszy raz poczułem się jakbym obejrzał nie polski film udający thriller, ale thriller z prawdziwego zdarzenia rozgrywający się w polskich realiach nakręcony na światowym poziomie. Równie mocna Róża jest. Dobre są też Wesele oraz Drogówkę też sobie cenię. Choć akurat już przy Drogówce odniosłem wrażenie. że reżyser powoli zaczyna kręcić ten sam film czyli przemoc, chamówa i dużo wódy. Dało się wyczuwać zmęczenie materiału, bo ile razy można oglądać jak nasi rodacy naskakują na siebie, mordują się, chleją wódę, ile razy można oglądać polskie najgorsze wady?

A później powstał Pod Mocnym Aniołem ze świetnym Więckiewiczem, ale film słaby i nudny. Można za reżyserem nie przepadać, uważać nawet że ciągle kręci takie same filmy, ale ja doceniam go, bo większość jego filmów to dobre produkcje, dające sporo przemyśleń i odkrył dla polskiego kina kilku dobrych aktorów jak np. Mariana Dziędziela, Arkadiusza Jakubika (kiedyś był znany głównie z roli policjanta w serialu 13 posterunek) i Bartłomieja Tope (przed tym jak odkrył go pan Smarzowski to większość kojarzyła go chyba jedynie z roli w telenoweli Złotopolscy).

Wołyń wydaje się przypominać znakomitą Różę z Agatą Kuleszą i Marcinem Dorocińskim gdyż tez opowiada historię dotyczącą prawdziwych wydarzeń, też mamy tak jak w Róży wątek miłości, ale widać też jak ten film jest inny jak Róża – jakby reżyser chciał nakręcić inny film. W Róży mamy bohaterów do których historia czasami przychodzi a w Wołyniu mamy zupełnie odwrotną sytuację gdyż to główna bohaterka przechodzi przez historię. No i w pewnym momencie filmu wątek miłości całkowicie znika z filmu. W wyniku takiego rozwiązania, iż bohaterka przechodzi przez historię często obserwujemy tragedie osób, które w ogóle nie znamy, postaci co pojawiają się na parę sekund, czyli nie ma emocjonalnego powiązania w paru momentach widza skoro postaci nie zna. Przez takie rozwiązanie w kilku momentach widz może poczuć się zdezorientowany też co się dzieje i kogo w ogóle pokazują. Fabuła jest przedstawiona bardzo niefilmowo, film składa się z różnych krótkich epizodów. Jestem też pewien że jednak sporo materiału wyciął Smarzowski przez co miejscami fabuła zbyt mocno skacze od wątku do wątku.

cc2e3e33-c23c-486e-b0ef-ad90e323cfac

Smarzowski uznał że w tym przypadku od bohaterów ważniejsza jest historia, więc tak naprawdę nic nie wiemy o postaciach nie tylko drugoplanowych o których wspomniałem, ale też głównych bohaterach jak Zosia czy Maciej. Więc aktorzy mają utrudnione zadanie byśmy przejęli się ich losem, ale świetnie się spisują w swoich rolach. Udaje się głównym bohaterom nawiązać nić z widzem i dzięki temu są emocje, chce się by nic złego głównym bohaterom się nie stało.

Debiutująca Michalina Łabacz w roli Zosi świetnie gra twarzą, oczami, a  Jakubik wiadomo klasa (jak wraca z frontu to jego spojrzenie). Dobry jest też Adam Zaremba jako Antek Wilk, który pojawia się pod koniec filmu. Postać Zosi jest też takim trochę pomostem łączącym widza z wydarzeniami na ekranie i spełnia trochę rolę przewodnika, który oprowadza widza po horrorze jaki ma miejsce w filmie.

z20664910ih-wolyn-wojciech-smarzowski

Co ciekawe po filmie w ogóle nie widać problemów budżetowych jakie spotkały reżysera pod koniec zdjęć gdy Smarzowski ruszył z akcją wsparcia dzięki której mógł dokończyć film. Co prawda to nie taka produkcja jak Miasto 44, ale filmowi od strony technicznej nie można nic zarzucić pod żadnym względem z czego ogólnie Smarzowski znany jest. Zdjęcia  i muzyka to po prostu klasa, montaż też mi się podobał mimo tego jak pisałem że w paru miejscach film jest zbyt pocięty.

Podoba mi się to jak Smarzowski kręci swoje filmy w których przedstawia dzieje Polski w konwencji kina gatunkowego, bo przecież Dom Zły można zaklasyfikować jako thriller, którego akcja toczy się w latach komunizmu, a Wołyń ogląda się od początku jak horror, ale taki dobry film grozy szarpiący nerwy widza. Zresztą marzy mi się by Smarzowski nakręcił kiedyś film nie tyle oparty na prawdziwej polskiej historii w stylistyce horroru ale prawdziwy horror, czy kryminał, bo ma potencjał do kręcenia kina gatunkowego, a w Polsce mało się takich filmów kręci.

5647_1-7

Film niesamowicie trzyma widza w napięciu od pierwszej sceny czyli kapitalnie nakręconego wesela. Scena trwa z 30 minut jak nie więcej i skojarzyła mi się z długą sekwencją wesela w filmie Cimino Łowca jeleni. W scenie wesela wygląda że niby wszystko jest ok, ale czuje się narastające napięcie, ma się wrażenie jakby bohaterowie siedzieli na tykającej bombie, która w najmniej spodziewanym momencie wybuchnie i zapowiedzią tragedii jaka nastąpi są wzajemne szpilki jakie wbijają sobie w komentarzach Ukraińcy i Polacy. Reżyser postarał by odpowiednio pokazać rację obu stron oraz skąd się wzięła niechęć do Polaków. Wspomniane są krzywdy, jawna niesprawiedliwość z jaką traktowano Ukraińców, a z czasem ta krzywda zamienia się w mowę nienawiści.

Zaskoczeniem dla widzów znających poprzednie filmy tego reżysera może być fakt jak mało wódki się tu leje i jak ogranicza się ze scenami brutalnymi, ogranicza sceny żywcem z horroru wzięte do minimum. Kamera jak już pokazuje okropieństwa jakich dokonywali Ukraińcy, a później Polacy w odwecie pokazuje wszystko bez ogródek, ale kamera zaraz ucieka, jakby reżyser bał się by nie zarzucono mu ze przesadził ze scenami przemocy. Widać że nie chciał by przemoc przesłoniła wydarzenia, by przemoc stała się celem samym w sobie. Może to zbyt daleko idące porównanie ale Smarzowskiego twórczość przypomina mi trochę filmy Gibsona – reżysera u którego też jest dużo przemocy. Gibson czasami dochodzi do takiego momentu w filmach swoich, że przemoc przestaje szokować i przerażać, a zaczyna męczyć oraz znieczula widza na przedstawiane wydarzenia.

ep-310069854-jpgmaxw980imageversionmaintopic1

W przypadku filmów Smarzowskiego, a na pewno Wołynia dzięki ograniczeniu scen gore do minimum (może z 20 minut filmu na ponad 2 godzinny film) nie ma poczucia zmęczenia przemocą tylko ogląda się z przerażeniem film od początku do końca (choć podobno to i tak mały fragment okrucieństw jakie dotknęły mieszkańców Wołynia).  Choć nie pozbawiony paru elementów, które nie każdemu widzowi muszą odpowiadać i wymieniłem te elementy, ale ja akurat doceniam pomysł na taką formę przedstawienia historii. Przez taki a nie inny pomysł na film widzimy wydarzenia z punktu widzenia głównej bohaterki i trochę mi się kojarzył Wołyń z takim mocnym wojennym filmem (a raczej antywojennym) jak Idź i patrz (widziałem raz i nigdy więcej). Najnowsza produkcja Smarzowskiego to dla mnie przede wszystkim przestroga przed tym do czego prowadzi przemoc i nienawiść. Wołyń jest to z pewnością jeden z najlepszych filmów tego roku dla mnie.

Ocena: 8+/10

s4_841_do_kina_na_wolyn_800

Advertisements
Wołyń

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s