Twin Peaks po latach – seria 1

geheimnis-von-twin-peaks-das-twin-peaks-season-1-16-rcm0x1920u

21 listopada w Polsce wychodzi powieść Marka Frosta “The Secret History of Twin Peaks”, która ma stanowić pomost łączący serial klasyczny z nowym Twin Peaks, który zadebiutuje na stacji Showtime w przyszłym roku. A z racji tego że nie widziałem serialu z 10 lat (a może i więcej) postanowiłem sobie przypomnieć 1 i 2 sezon czyli 29 odcinków plus film kinowy. Właśnie skończyłem 1 sezon i muszę przyznać, że moje obawy co do tego, iż serial się mógł zestarzeć były bezpodstawne gdyż ogląda się wciąż dobrze już od Pilota. Jest sporo klasycznych seriali które się nie zestarzały jak np. Strefa Mroku (z lat 60), X-Files, ale też są seriale które po latach się ciężko ogląda. Nie dotyczy to serialu Frosta i Lyncha.

Serial stworzony przez ten duet to wciąż fascynująca podróż do świata miasteczka Twin Peaks. Oczywiście trzeba zaznaczyć, że serial jest nakręcony  w stylu  produkcji lat 80/90,  tak teraz się seriali nie kręci, ale mnie to nie przeszkadza, bo to wciąż dobra produkcja.

Przypomniała mi powtórka TP jak świetnie wykreowaną postacią jest Dale Cooper, to z jakim dziecięcym entuzjazmem podchodzi do odkrywania nowych tropów czy jego fascynacja florą i fauną miasteczka, gość się zachowuje jak dziećko co pierwszy raz zobaczy coś na oczy. Kyle  MacLachlan to po prostu agent Cooper. No i ta chemia między szeryfem Trumanem (Michael Ontkean) a agentem FBI jaka wytworzyła się już od Pilota, dzisiaj pewnie by z tego duetu zrobili gejów. Wiem że tego będzie mi brakować w 3 serii, bo wiadomo że Ontkean co grał szeryfa na emeryturze. Obok duetu z Zabójczej broni to najfajniejsza para męska na ekranie jaką widziałem. Cooper jest trochę dziwny, podobnie jak Fox z X-Files, ale jeśli Mulder czasami wkurzał swoją dziwnością i egoizmem to Dale jest przesympatyczną postacią nawet pomimo tego, że ma niekonwencjonalne metody prowadzenia śledztwa. Uwielbiam te przejścia Coopera od tonu służbowego do tonu humorystycznego. Podobno MacLachlan mówił że ta postać to w sumie cały on, więc nawet nie grał za bardzo.

tumblr_m8g98wyyzy1r87tiqo1_500

Fajnie ten serial przeplata wątki dramatyczne, z parodią telenoweli (zresztą w 1 serii jest wątek gdy całe miasteczko ogląda w telewizji telenowelę), dramatem oraz komedią. W serialu jest sporo humoru i jeśli ktoś pierwszy raz zasiądzie do serialu może być zaskoczony jak TP jest inne jeśli chodzi o klimat od pozostałych produkcji Lyncha, jak fabuła jest prosta.  TP to nie tylko parodia telenoweli, horror i rozkmina typowa dla Lyncha, ale też pierwszorzędny humor.  Jedną z wielu scen komediowych za które uwielbiam TP jest na przykład sekwencja  u weterynarza.

W ogóle sporo w serialu jest takich drobnych niby nic nie znaczących scen, które bawią. Sam przyznam, że jak poprzednim razem przypominałem sobie TP to zaskoczony byłem jak ten serial jest prosty fabularnie, fajny i lekki.   Spodziewałem się ciężkich klimatów a nie przypomina takich filmów Lyncha jak Zagubiona autostrada, Mulholland Drive czy prequela serialu w większości odcinków – jedyny całkiem poważny odcinek, bez humoru to jak pamięć mnie nie myli finał 2 serii.

Kolejny plus TP, ale to dotyczy prawie każdego filmu Lyncha to gość ma gust do kobiet idealny. U niego zawsze grały kociaki i tak samo jest w TP. Dosłownie wszystkie dziewczyny w wieku 20, 30, 40 i więcej w miasteczku to laski jak z Playboya i człowiek się napatrzeć nie może. Każda piękna, każda fajna, ale najbardziej lubię Audrey Horne graną przez Sherylin Fenn – ulubioną aktorkę Lyncha. W ogóle serial ma same ciekawe postacie, które się uwielbia, ale są też bohaterowie, których się nie cierpi, wkurzają, czy fascynują i to dotyczy zarówno mieszkańców Twin Peaks, ale i bohaterów co pojawiają się na chwilę, którzy też są świetni jak np. agent Albert czy przełożony Coopera grany przez Lyncha i wielu innych.

twin-peaks-sherilyn-fenn

Osobne słowa uznania należą się dla stałego kompozytora Davida Lyncha czyli Angelo Badalamenti. Bez tej muzyki nie byłoby serialu, ale nie tylko najbardziej znane kompozycje jak Twin Peaks Theme i Laura Palmer Theme warte są uwagi, bo każdy kawałek, w tym piosenki w barze są genialnie wpasowane w serial. Może jedynie zaczyna przeszkadzać czym dalej, że muzyki mało, więc zbyt często wykorzystywane są w odcinkach ośmiu 1 serii utwory te same. Przez co dochodzi do takiej sytuacji czasami, że nim w danej scenie muzyka się pojawi to od razu się domyśliłem jaki kawałek będzie leciał. No i nie zawsze działają tak mocno emocjonalnie  sceny jak powinny, jak np. w sekwencji w Pilocie gdy w szkole dowiadują się o zabójstwie Laury pojawia się ikoniczna muzyka i scena działa na widza (chodzi mi o sekwencję ze złamaniem ołówka przez Jamesa), ale wiadomo że każda nawet najgenialniejsza kompozycja wykorzystywana zbyt dużo razy przestaje robić wrażenie. Choć w 2 serii napisał Badalamenti więcej też nowej muzyki równie dobrej jak w 1 serii, więc tego problemu nie będzie jak pamiętam.

Twin Peaks obrosło kultem zasłużenie, ale nie oznacza, że jest idealne. Są odcinki dobre, genialne, ale też średnie, przyzwoite jak w każdym serialu, nie tylko w takim który z czasem obrósł kultem. Choć TP bardzo szybko stał się produkcją na punkcie której oszalał cały świat, szczególnie Azja (np. w czasie przyjazdu ekipy serialu aktorzy widzieli pogrzeb Laury Palmer a za Laurę robiła kukła co brzmi dziwnie co najmniej). W czasie emisji 1 serii nie było takich oryginalnych produkcji przełamujących różne schematy, ale też bawiących się nimi czy wyśmiewających też (można powiedzieć że drugą taką produkcją z tego samego okresu czasu był serial Przystanek Alaska). Może zdarzały się seriale pod koniec lat 80 i na początku lat 90, które miały ciągłość fabuły, nie były proceduralami czyli co odcinek to inna historia, ale za bardzo nie przypominam sobie. Wydaje mi się że  w TP na tak dużą skalę zastosowano pomysł że mamy historię, w której każdy odcinek to kolejny dzień (coś jak w 24 godzinach tylko że w tym serialu każdy odcinek to kolejna godzina) oraz wymieszanie gatunków co raczej się nie zdarzało przed nastaniem ery gdy w telewizji rządziło m.in. X-Files, Buffy. Twin Peaks to taki serial co wyprzedził swoje czasy i to o wiele lat jeśli chodzi o oryginalność i taki serial pasuje bardziej do dzisiejszych czasów gdy panuje większa swoboda twórcza showrunnerów.

Ciekawe jakby w czasach obecnych gdy panuje złota era seriali i twórcy mają pełną swobodę, zwłaszcza w kablówkach i mogą tworzyć najbardziej oryginalne produkcje to czy Twin Peaks odniosłoby taki sam sukces mając za konkurentów np. Gre o Tron, Mr. Robot, House of Cards i wielu innych, czy by znalazło swoją widownię. Bo trzeba zaznaczyć że serial ten to było coś nowego i oryginalnego i miało ogromną oglądalność oraz większość zachwalała na początku, ale w 2 serii zaczęła spadać oglądalność i większość widzów, dziennikarzy, krytyków zaczęła narzekać na to co im się podobało w 1 serii, iż nic nie wyjaśnia się. Więc  zakończono wątek mordercy Laury Palmer na życzenie stacji by podnieść słupki oglądalności (choć ekipa serialu nie miała zamiaru wyjaśniać wcale kto zabił). No i zaowocowało to odwrotnym skutkiem  i słupki oglądalności poleciały jeszcze bardziej, bo mało kto już chciał oglądać serial gdy zamknięto główny wątek. Ciekawe czy dzisiejszą widownię zainteresowałaby też tylko sprawa Laury, a może pozostałe elementy serialu też spotkałyby się z lepszym przyjęciem jak na początku lat 90 XX wieku. O 2 serii napisałem tutaj.

85129552

Advertisements
Twin Peaks po latach – seria 1

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s