Obejrzałem w listopadzie…

captainfantastic

9/10

Captain Fantastic (2016) – historia ojca co ma nieszablonowy sposób na wychowywanie dużej gromadki dzieci. Wychowuje dzieciarnię w leśnej głuszy – uczy polowania, samoobrony,  je się to co się samemu upolowało. Ogólnie funduje swoim synom i córkom lekcje sztuki przetrwania i co równie ważne zawsze mówi prawdę dzieciom, nie ma tematów tabu i uczy samodzielnego myślenia oraz dba by dzieci nie miały braków w wiedzy. Rodzina zostaje zmuszona do opuszczenia leśnego domu i rusza ku cywilizacji co wywołuje szok kulturowy u dzieci jak i w cywilizowanym świecie.  Aragorn jest świetny w roli sprawiedliwego, surowego i wydawałoby się że walniętego ojca.

Tak przy okazji to nie wiem czy już wszystko ze wszystkim mi się kojarzy, albo to zamierzone było gdyż scena wejścia Viggo Mortensena do kościoła wygląda identycznie jak epickie wejście Aragorna w Dwóch Wieżach do zamku. Młodzież też nie odstaje od starszego kolegi z planu. Film porusza poważne tematy, ale robi to w ciekawy sposób. Lubię obejrzeć takie filmy o których zupełnie nic nie wiedziałem, a okazują się prawdziwymi perełkami – film fantastyczny.

8/10

Hackshaw Ridge (2016) – Mel Gibson nie zapomniał jak się kręci dobre filmy. Więcej w recenzji.

Arrival (2016) – znakomite SF reżysera m.in. thrillera “Labirynt” i “Sicario”. Więcej w recenzji.

Finding Dory (2016) – obecnie filmy PIXARA to już nie to samo co kiedyś, pomysły nie są zbyt ciekawe/oryginalne (poza Inside Out), bo dopadła PIXARmoda na sequele, prequele swoich hitów. Niestety poza chlubnym wyjątkiem trylogii Toy Story gdzie każda część następna jest lepsza od poprzedniej to większość powrotów do bohaterów się nie do końca udaje jak np. “Cars 2”. Obawiałem się kontynuacji “Gdzie jest Nemo?”, bo uważam za jedno z arcydzieł PIXAR, absolutnie 10/10 i jedna z moich ulubionych animacji, i miło mi donieść, że Finding Dory to zaskakująco udana kontynuacja. Oczywiście od strony technicznej czyli wizualnie to prawdziwe mistrzostwo świata, poza tym sporo dobrego humoru, świetnej muzyki i bohaterowie, których się nie da nie lubić. Oczywiście znani z części pierwszej, ale też kilka nowych ciekawych się pojawia jak np. ośmiornica. Oglądałem z polskim dubbingiem i dla mnie mistrzowska robota a pomysł z pewnym cameo to nie pierwszy raz pojawia się ten głos w animacjach, ale świetne i tak wrażenie wrażenie. Podobnie jak w Autach 2 na pierwszy plan wysunięto poboczną postać co nie przyniosło nic dobrego i tutaj co prawda taki samy myk zastosowano, ale wyszło o wiele lepiej jak w Autach 2. Marlin i Nemo są drugoplanowymi postaciami, na pierwszy plan wysuwa się Dory czyli rybka z pamięcią krótkotrwałą, która postanawia odnaleźć swoich rodziców i zaczyna się świetna przygoda. Może nie dorównuje arcydziełu jakim jest część 1, ale i tak kapitalna rozrywka dla całej rodziny. Chciałbym by każdy sequel od PIXAR był na takim poziomie jak Finding Dory.

7/10

Hands of Stone (2016) – historia panamskiego boksera Roberto Durana. Świetny Edgar Ramirez (Szakal z miniserialu Carlos) i w końcu dobra rola De Niro. Typowy film bokserski, ale tak dobrze zrealizowany że z przyjemnością się ogląda. Taka ciekawostka że w roli Sugar Raya występuje piosenkarz Usher Raymond i całkiem ok wypadł. Warto też zwrócić uwagę na przeuroczą Ana de Armas w roli dziewczyny/żony Durana. Choć trochę dziwnie się ogląda jak Ramirez gra 18-20 latka próbującego podrywacz przyszłą dziewczynę bo jednak różnica wieku między nimi jest widoczna. Ramirez co prawda nie wygląda na swój wiek – 39 lat – ale na pewno nie wygląda tak młodo jak de Armas, która jest o 10 lat młodsza (znana z filmu “Puk, puk” z Keanu Reeves).

hands-of-stone-1

Jason Bourne (2016) – powrót Greengrassa i Damona do serii i znakomita jak zawsze robota pod względem technicznym. Kilka popisowych scen reżysera, Damon daje radę, Lee Jones też fajnie wypadł, choć znowu ściga niczym Tommy Lee Jones w Ściganym, ale reszta obsady nie do końca wykorzystana, po prostu są. Tylko że trylogia o Bournie to filmy które wprowadziły coś nowego i świeżego do kina akcji/szpiegowskiego, a w przypadku tego filmu widać że nie ma ekipa nic nowego do powiedzenia o tym bohaterze i tak po prawdzie to mamy powtórkę fabuły ze świetnej części 3. Seria zatoczyła koło i zaczyna się powtarzać z wątkami. Ogólnie film opowiada o tym że z przeszłością bohatera może mieć coś wspólnego jego ojciec więc Bourne wraca do akcji. W końcówce niby jest zawiązanie akcji na ewentualne kolejne części, ale równie dobrze nie będę płakał jak nie powstaną. Nawet kawałek Moby’ego nie robi już takiego wrażenia jak w epizodach 1-3. Mamy zlepek motywów z poprzednich filmów trochę przerobionych i dlatego oceniam film jako dobrą rozrywkę, ale z pewnością nie dorównującą poprzednim epizodom w reżyserii Greengrassa.

Genius (2016) – film pokazuje wzlot kariery amerykańskiego pisarza Thomasa Wolfe, która zaczęła się od współpracy z Maxwellem Perkinsem pracujący m.in. z Fitzgeraldem i Hemingwayem, który jest zachwycony debiutanckim rękopisem Wolfe’a. Stawia tylko jeden warunek, że wielkich rozmiarów powieść wymaga skrótów. Ciekawy film stawiający interesujące pytanie jak np. jaka jest różnica między autorem a redaktorem i gdzie kończy się pisanie a zaczyna korekta? No i świetne role Colina Firtha i Jude’a Law i  dla nich warto obejrzeć film.

Cafe Society (2016) – Hollywood, lata 30 XX wieku. Eisenberg przyjeżdża do wujka (Steve Carell), agenta gwiazd Hollywood u którego się zatrudnia i poznaje jego przemiłą sekretarkę w osobie Kristen Stewart (wygląda trzeba przyznać że uroczo). Sympatyczny film Allena z kilkoma fajnymi tekstami i sympatycznymi postaciami. W najnowszym filmie Woody Allena nawet brat Eisenberga czyli gangster to w sumie równy gość, tylko ma dość nietypową pracę, ale całą obsadę kasuje przeurocza Blake Lively. Pojawia się może na pół godziny, ale dosłownie lśni. To ona powinna grać rolę Stewart a Kristen rolę Lively.

medium_6b5a6493b8b763bd3a00609a493b1d92

Sausage Party (2016) – animowana komedia dla dorosłych o m.in. parówkach, bułkach, ketchupie czyli żywności, która żyje. Żyją w świecie gdzie  ludzie to bogowie co zabierają ich ze sklepu do lepszego świata a prawda jest bardziej okrutna. Pomysł świetny w swej absurdalności, ale to komedia Setha Rogena i jego kumpli na której pomysł wpadli pewnie przy jaraniu trawki lub czegoś mocniejszego. Więc jak ekipy Rogena to ze sporą dawką humoru poniżej pasa, dużo dialogów o seksie, wulgarnych tekstów, scen dwuznacznych i czasami przeginają (zwłaszcza w końcówce gdy jedna scena wygląda jak…a sami zobaczycie). No i jak nie przepadam za filmami Rogena i jego kumpli to tym razem jakimś cudem podobało mi się. Świetny dubbing (Edwarda Nortona nie poznałem), kilka ciekawych pomysłów i świetne zakończenie, którego nie zdradzę, więc jestem całkiem miło zaskoczony seansem. Spodziewałem się filmu totalnie nienadającego się do oglądania, zwłaszcza że to nie moje poczucie humoru, ale podobało mi się. Chociaż rochę dziwne uczucie jak daje się komedii Woody Allenowi taką samą ocenę jak komedii Rogena.

sausage-party1

Mechanic: Resurrection (2016) – typowy sensacyjniak klasy B ze Stathamem w roli głównej. Tym razem sequel Mechanika, którego w ogóle nie pamiętam. Ale część druga podobała mi się i powiem że Ressurection to jeden z lepszych filmów ze Stathamem. Uważam co prawda że za dobry aktor na filmy klasy B, ale znalazł swoją niszę i niech gra jeśli filmy mają bawić tak jak ten widzów. Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę jak to bekowy film i gdyby powstał w latach 80 to pewnie byłby tak popularny jak Cobra czy Commando gdyż to ten sam poziom beki. Ekipa filmu chciała oddać hołd klasykom kina kina klasy B i udało się. Zresztą już zawiązania fabuły nie da się traktować na poważnie, fabuła jest pretekstowa i absurdalna. Gangster chce wymusić na Stathamie by zabił dla niego trzech innych bandziorów i wysyła w tym celu Jessice Alba by udawała damę w opałach i rozkochała w sobie Jasona a później niby zostanie porwana. Ale łysy nie potrafi tylko walić po gębach bo też jest inteligentny, więc domyśla się planu. Postanawiają Alba i Statham udawać parę, ale okazuje się że i tak się w sobie zakochują (choć nie chcą), a później i tak zostaje porwana Alba. Oprócz Stathama (wydaje mi się że przypakował bardziej niż zwykle) i Alby pojawiają się też Michelle Yeoh i Tommy Lee Jones, który zdaje sobie doskonale w jakim filmie bierze udział i gra bardzo na luzie. Mało sensu ale dużo atrakcji, bo strzelają się, piorą po gębach (choć mogło być bójek więcej), popis sprawności Stathama i Alba w kostiumie. No i dużo pięknych krajobrazów – film dzieje się w Australii, Tajlandii, Brazylii, więc mogę powiedzieć, że bawiłem się świetnie.

6/10

Nerve (2016) – trochę takie połączenie Gry Davida Finchera z serialem Black Mirror, ale w wersji młodzieżowej czyli dzieje się dużo, jest kolorowo, widowiskowo, świetny soundtrack i w rolach głównych młode pokolenie czyli Emma Roberts i Dave Franco. Nie przepadam za tą dwójką aktorów, ale jakimś cudem polubiłem głównych bohaterów, zwłaszcza Vee graną przez córkę Erica Robertsa. Fajnie się ogląda, ale nie porywa. A tak na marginesie to nie mogę się przyzwyczaić, że Juliette Lewis gra już mamusie.

Mojave (2015) – kolejne potwierdzenie że Oscar Isaac to jeden z najlepszych obecnie aktorów

Three (2016) – Johnnie To przedstawia historie postrzelonego gangstera, którym “opiekują” się gliniarze w szpitalu. Oczywiście akcja się z czasem mocno skomplikuje.   Na dodatek scena akcji jedyna na cały film jest mocno przekombinowana gdyż postanowił ją nakręcić nie normalnie, ale w stylistyce takiej trochę jak sekwencje z Quicksilverem w X-Men Singera. Niestety to jeden ze słabszych filmów mistrza sensacji, ale to produkcja To, więc poniżej pewnego poziomu nie schodzi.

 Riphagen (2016) – historia Driesa Riphagena i czasami przydaje się nieznajomość faktów, bo przyznam, że zaskoczył mnie twist w 30 minucie. Choć wydaje mi się, iż jak na tak ciekawą historię to trochę napięcia brakuje i stąd taka ocena.

The Childhood of a Leader ( 2015) – film Brady Corbeta mimo dobrych ról Berenice Bejo i Liama Cunninghama znanego z Gry o Tron oraz epizodycznej Roberta Pattersona to stracona szansa. Największy problem tego filmu jest taki jakby do końca reżyser nie wiedział o czym film opowiada i co kręci dramat czy horror (niektóre sceny są nakręcone w stylistyce kina grozy i muzyka też jak z horroru). Film opowiada o rodzinie amerykańskiego dyplomaty we Francji, którym wiele problemów zaczyna sprawiać syn. I w sumie do końca nie wiem o czym ten film jest według reżysera, czy o dziecku które szuka własnej seksualności (prawie cały film paraduje w ciuchach damskich, wygląda jak dziewczynka zresztą), czy o pierwszych oznakach interesowania płcią przeciwną, a przez niektóre sceny jak z horroru i muzykę pomyślałem nawet przez chwile że o opętanym dziecku. Trochę się pogubiłem jakbym film Lyncha i Refna oglądał. Ale warto obejrzeć dla aktorstwa i  soundtracka Scotta Walkera – ścieżka dźwiękowa jest GENIALNA.

5/10

War Dogs (2016) – dobry Jonah Hill (przypomina coraz bardziej Joe Pesci’ego) i Miles Teller w rolach kumpli co postanawiają handlować bronią. Mimo dobrego aktorstwa to jakoś po mnie film spłynął.

Suicide Squad (2016) – widziałem dłuższą wersję i średni film z beznadziejnym złym charakterem (chyba bije wszystkich najgorszych pretekstowych złoczyńców Marvela), na dodatek drużyna złoczyńców nie jest taka szalona/zła wcale jak się na początku wydaje, ale wiadomo, że to wymóg kina blockbusterowego pewnie. Na początku filmu nie przepadają za sobą, a pod koniec idą sobie do baru i rodziną się stają – WTF. Co do aktorów to jak lubię Willa Smitha, ale ma lepsze role na koncie. Jedyne co mi się podobało i nie będę oryginalny, to Margot Robbie w roli dziewczyny Jokera, ale też bez przesady. A co do kolejnego wcielenia Jokera to fajnie że Leto nie naśladuje Nicholsona ani Ledgera tylko próbuje czegoś nowego/innego, ale jakoś nie porywa w roli clowna. Ogólnie nudnawy w sumie to film.

In a Valley of Violence (2016) – specjaliście od horrorów Ti Westowi zamarzył się western w starym stylu, ale nie wyszło najlepiej, choć klimacik przyznaję że miejscami jest. Da się obejrzeć, ale głównie dzięki rolom Johna Travolty i Ethana Hawke. W sumie fabuła jest identyczna jak w sensacji John Wick z Keanu Reeves. Słaby film ale za psa punkcik więcej.

 4/10

Nine Lives (2016) – dowód na to że kino nie ma pomysłu na tak świetnych aktorów jak Kevin Spacey i muszą grać w serialach, ale na szczęście złota era seriali jest, więc niech gra jak najdłużej w Domku z kart, a kino niech zostawi w spokoju jeśli grać ma w tego typu produkcjach. Przykre że za tą słabą komedię odpowiada reżyser np. Rodziny Addamsów i Facetów w czerni .

The Bodyguard (2016) – Jackie Chan, Jet Li i Donnie Yen mogą przechodzić na emeryturę gdyż Yue Song to nowy nabytek w kinie kopanym, tylko niech popisuje się swoją sprawnością i umiejętnościami w lepszych filmach.

Les Visiteurs 3: la Terreur (2016) – poprzednie części “Gości, gości” podobały mi się, ale tak dawno widziałem, że nie wiem czy to ja się starzeję i “Goście, goście 3” to dobry film,  czy najnowsza część w której bohaterowie trafili w czasy Rewolucji Francuskiej jest zwyczajnie nędzna. Mało który żart bawi, na dodatek film bardzo irytuje gdyż non stop nikomu się buzia nie zamyka. Jedynie fajnie robi się w ostatnich minutach gdy przenoszą się….nie powiem w jakie czasy, ale w tym momencie się film kończy.

les-visiteurs-3-la-terreur

Advertisements
Obejrzałem w listopadzie…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s