Luty 2017 – filmy

W lutym mało filmów obejrzałem, bo nadrabiałem seriale i grypa mnie dopadła.

9/10

Nocturnal Animals (2016) – Właścicielka galerii grana przez Amy Adams otrzymuje powieść autorstwa byłego męża. Kobieta jest zafascynowana thrillerem w którym odnajduje nawiązania do jej przeszłości. W każdym momencie gdy Adams przestawała czytać powieść b czekałem tylko jak wróci do książki gdyż te fragmenty filmu trzymają niesamowicie w napięciu. Wiadomo od początku że wszystkie wątki w filmie są istotne dla zrozumienia o czym są tak naprawdę “Zwierzęta nocy”, ale dla mnie film Forda to przede wszystkim bardzo udana mieszanka melodramatu, kina zemsty i dreszczowca. Świetne kino inspirowane Hitchcockiem, Lynchem i Peckinpahem w reżyserii i wg scenariusza Toma Forda – liczę że na trzeci film  nie przyjdzie tyle czekać co na drugi, bo to świetny reżyser. Poza tym kapitalne zdjęcia, świetna muzyka Abla Korzeniowskiego, świetne role Amy Adams, Gyllenhaala, Shannona i Aarona Taylora Johnsona. Bardzo polecam!

20161014175110nocturnal_animals_poster

8.5/10

Il Grande Silenzio (1968) – rewelacyjny spaghetti western z doskonałą muzyką Morricone, zimowym klimatem oraz dobrymi rolami Trintignanta i Klausa Kinskiego. No i to genialne zakończenie, które by w dzisiejszym kinie nie przeszło.

the-great-silence-il-grande-silenzio-16190

8/10

Manchester by the Sea (2016) – Lee Chandler jest złotą rączką w Bostonie, ale też ma niewyparzoną gębę i nie trzyma języka za zębami jak trzeba. Wydaje się że ma wszystko gdzieś. Po pracy chodzi napić się do baru, czasami wda się w bójkę i tak dzień w dzień. Pewnego dnia dowiaduje się że brat trafił w stanie krytycznym do szpitala więc musi wracać do Manchesteru zająć się bratankiem. Ale z miastem wiążą się bolesne wspomnienia, które sprawiły, iż wyjechał z rodzinnego miasta. Znakomity jest brat Bena Afflecka w głównej roli, ale wiadomo że lepszym aktorem jest Casey (Ben za to dobrym reżyserem, ale też ma parę fajnych ról na koncie, np. w filmach Kevina Smitha). Chociaż można powiedzieć że Casey zawsze gra tak samo, czyli mina cierpiętnika, ale akurat jego sposób gry pasuje idealnie do roli Lee, człowieka któremu tragedia z przeszłości zniszczyła życie, zmieniła w faceta który pozornie ma wszystko i wszystkich gdzieś, faceta który tak naprawdę nie potrafi się pogodzić z tym co się stało i żyć dalej. Raczej nie spotyka się takich postaci w amerykańskim kinie (a przynajmniej ja nie widziałem) w roli pierwszoplanowej czyli wycofanych bohaterów, zamkniętych w sobie, unikających ludzi. Nie powiem czy jest lepszy od innych oscarowych ról męskich Casey, bo za wiele filmów oscarowych tegorocznych nie widziałem na razie, ale nie mam problemu z tym że Afflecka akurat wyróżniono. Równie dobry jest chłopak grający bratanka i Michelle Williams w roli byłej żony, choć ona akurat gra epizod. A scena spotkania Lee z eksżoną to aktorska perełka. Zresztą film obfituje w wiele świetnie zagranych i zrealizowanych scen. Znakomity dramat, którym może nie zachwycam się aż tak jak większość, ale nie dziwię się że odniósł sukces. Jedyne do czego przyczepiłbym się to do muzyki, która czasami wybija z filmu.

Operation Mekong (2016) – typowa sensacja Dante Lama, który wydaje mi się że nie jest tak znany jak np. John Woo a kręci równie dobre  filmy akcji. Tym razem film oparł na faktach. Na rzece Mekong dochodzi do ataku na chińskie statki, więc cztery państwa podejmują decyzje o utworzeniu wspólnej grupy operacyjnej mającej za zadanie pochwycenie narkotykowego barona. Dawno nie widziałem tak dobrego kina sensacyjnego. Na początku się można pogubić kto jest kim, ale po pół godzinie fabuła jest dość jasna. Oczywiście jak to w kinie azjatyckim świetne sceny pościgów, bijatyk, dobra kaskaderka i sceny które by nie przeszły w kinie z Hollywood (np. dzieci zabijają gliniarzy). Film ma niesamowity power, choć ogląda się trochę jak film ku pokrzepieniu serc, kino patriotyczne zrealizowane przez Michaela Bay (nawet muzyka brzmi trochę jak w filmach Baya), ale ogląda się pierwszorzędnie. Chociaż z głównych bohaterów i tak jest najlepszy pies:-)

Ostatnia Rodzina (2016) – znakomity debiut młodego reżysera, świetne role Seweryna (który ma chyba najlepsze dialogi w tym bardzo smutnym filmie) i Aleksandry Koniecznej. Co do roli Dawida Ogrodnika jako Tomasza Beksińskiego to prawda że gra mocno przerysowaną postać i irytującą, ale przyznam że mnie też mocno denerwował ojciec rodziny. Widocznie taki pomysł na tą postać miała ekipa filmu i aktor (choć przyznam ze jakbym osobiście znał Tomka Bagińskiego to pewnie bym się oburzył jak jego znajomi jak przedstawiony jest w filmie). Do Ogrodnika nic nie mam bo to jeden z najlepszych aktorów młodego pokolenia, wystarczy obejrzeć np. “Chce się żyć”. Przyznam szczerze że pana Zdzisława w ogóle nie kojarzę, wiedziałem że był taki malarz i nic więcej. A co do Tomasza Bagińskiego to wiedziałem że prowadzi audycje w radiu, ale nigdy nie słuchałem jego audycji – dla mnie to przede wszystkim kapitalny tłumacz, który zasłynął doskonałymi tłumaczeniami np. Monty Pythona i filmów z 007 (ale tych starych, np. z Moorem). Słusznie nagradzany poza granicami kraju jak i u nas polski film, ale jednak wyżej cenię “Jestem Mordercą” i “Wołyń”, choć nie zaprzeczam że to kolejna dobra produkcja w polskim kinie.

ostatnia-rodzina-ilustracja-tekstu-1000x600

7/10

Doctor Strange (2016) – dobry Holmes w roli głównej, świetna Tilda Swinton, niewykorzystany Mikkelsen (jak każdy zły u Marvela), świetne efekty specjalne i sceny akcji. No i oczywiście nie można nie wspomnieć o pelerynie:-) Niby typowe marvelowskie kino, czyli wiadomo czego się spodziewać, jeśli chodzi o rozwiązania, schematy, ale nie narzekam bo miło spędziłem czas. No i bardzo sympatyczny główny motyw muzyczny Doktora. Plusem tego filmu jest też to, że nie trzeba znać poprzednich filmów z uniwersum Marvela.

Loving (2016) – najnowszy film Jeffa Nicholsa może nie dorównuje jego najlepszym filmom jak Take Shelter, Mud czy choćby Midnight Special, ale i tak to dobra produkcja w jego stylu. Tym razem opowiada historię opartą na faktach małżeństwa Loving (Joel Edgerton i Ruth Negga), których w latach 50-ych władze rasistowskiej Wirginii zmusiły wyrokiem sądu do opuszczenia stanu na 25 lat, chyba że unieważnią małżeństwo.

Allied (2016) – może nie idealny film reżysera m.in. Forresta Gumpa, trylogii Powrót do przyszłości, Kontaktu i wielu innych dobrych filmów z lat 80 i 90, ale też do kiepskich trudno zaliczyć film z Pittem i Cotillard. Zemeckisowi zamarzyło się kino w starym stylu i trzeba przyznać, iż całkiem udany powstał wojenno szpiegowski melodramat o agentach pracujących w Casablance w czasie II wojny światowej, którzy się w sobie zakochują. Pitt wypadł całkiem ok, ale ma lepsze role w swojej filmografii , ale gwiazdą filmu jest Marion Cotillard. Świetna francuska aktorka, która do tej pory nie miała szczęścia do ciekawych ról w kinie amerykańskim (przynajmniej takich nie widziałem), więc to pierwsza dobra rola jej w Hollywood. Dobra rzemieślnicza typowo zemeckisowa robota. Choć reżyser ma trochę pecha bo akurat jak nakręcił porządny film to przyćmił film rozwód Jolie i Pitta do którego podobno częściowo przyczyniła się produkcja tego filmu (Jolie oskarżyła męża o romans z francuską gwiazdą).

allied-movie-pit-cotillard-2

6/10

American Pastoral (2016) – nie taki zły debiut reżyserski Ewana McGregora jak się mówi.

Passengers (2016) – w czasie lotu na nową Ziemię Chris Pratt budzi się 90 lat za wcześnie. Po roku samotności, nie licząc towarzystwa barmana androida w osobie Michaela Sheena(tak na marginesie szkoda że ostatnio nie licząc serialu Masters of Sex zniknął z kina ten świetny aktor) postanawia obudzić Jennifer Lawrence. Mimo tego że z zaskakującą łatwością film przechodzi do porządku dziennego nad egoistycznym czynem Pratta to ogląda się dobrze film, który jest takim trochę Robinsonem Crusoe w kosmosie połączonym z love story a w końcówce zamienia się kino katastroficzne. Miło czasami się rozczarować jak w tym przypadku, bo nie tak słabe jak się powszechnie mówi. Przyzwoity blockbuster, który zbiera przesadny hejt. A rola Andy Garcii to jakiś chyba żart.

Jackie (2016) – po zabójstwie prezydenta Kennedy’ego Jacqueline robi wszystko, by pamięć o mężu i jego dokonaniach nie zostały zaprzepaszczone. Nietypowy biopic co się chwali, że spróbowała ekipa filmu czegoś nowego. Film nie skupia się na całym życiu byłej Pierwszej Damy tylko obserwujemy jej życie po tragedii jaka ją spotkała. Żona Kennedy’ego jest w centrum wydarzeń, kamera jej nigdy nie opuszcza, a w obliczu największych dramatów pokazywana jest aktorka w dużych zbliżeniach na twarz. Ważniejsze od tego co się dzieje dookoła reżyser wpadł na pomysł by skupić się na tym co dzieje się w środku bohaterki, co ona myśli co było ciekawym pomysłem. Producentem jest Darren Arronofsky i widać to miejscami w filmie, czasami można odnieść wrażenie jakby nakręcił film reżyser Requiem dla snu. Co do Natalie Portman uwielbiam ją od czasu debiutu w Leonie Zawodowcu Bessona, to świetna aktorka i poradziła sobie z rolą. Portman gra cały czas twarzą i ma ciężką rolę, bo gra przez cały film kobietę którą spotkała ogromna tragedią, ale mam problem z jej akcentem. Domyślam się że tak mówiła Jacqueline, ale ten wystudiowany akcent aktorki przeszkadzał mi, wybijał mnie z filmu. Mam też problem z muzyką, która zbyt mocno sugeruje co widz ma w danym momencie odczuwać, jest zbyt nachalna, ale z drugiej strony też idealnie pasuje do tej produkcji. Na drugim planie pojawiają się też niedawno zmarły John Hurt w roli księdza i Peter Sarsgaard w roli brata Kennedy’ego. Podoba mi się takie inne podejście do filmu z gatunku biograficzny oraz pochwalić trzeba Natalie, bo gdyby kiepsko zagrała to film okazał by się klapą, ale mimo tego wszystkiego jakoś nie mogę wyżej ocenić filmu jak na mocną średnią, to tylko porządna robota.

jackie2-xlarge_trans_nvbqzqnjv4bqutubngxeqbd0m2xylzinliooem_3qpp9c-ikhr23jxy

5/10

Creepy (2016) – pewny siebie japoński detektyw odnosi porażkę w czasie prowadzenia śledztwa. Przeprowadza się z żoną do nowego domu i poznaje dziwnie zachowującego się sąsiada (za sam wygląd zasługuje na więzienie), który wywołuje u niego podejrzenia. Pracując na policyjnej uczelni bada też sprawę sprzed paru lat, która została nierozwiązana. To mógłby być dobry dreszczowiec gdyby nie nielogicznie zachowanie wszystkich bohaterów na czele z głównym bohaterem. Nonsens goni nonsens. Wiem że w azjatyckim kinie policja przedstawiana jest jak idioci, ale w przypadku Creepy ten element wyjątkowo mocno irytuje.

War on Everyone (2016) – Aleksander Skarsgaard i Michael Pena grają skorumpowanych gliniarzy, którzy próbują odzyskać swoją kasę od angielskiego gangstera, z którym lepiej by nie zadzierali. To mogła być fajna komedia sensacyjna w starym stylu albo film sensacyjny tylko że problem jest taki, iż reżyser nie mógł się zdecydować czy kręci komedie sensacyjną czy film na poważnie. Reżyserowi chyba się zamarzyło kino w stylu Tarantino, Rodrigueza czy Guya Ritche, ale zupełnie nie wyszło. Mamy sporo dialogów które chcą być zabawne, dobre, ale nie są. Mamy też sporą dawkę przemocy i dużo fajnych piosenek i dobrej muzyki (jak to u Quentina), ale tak ogólnie to zmarnowany potencjał na dobrą rozrywkę.

Shut In (2016) –  średni thriller z Naomi Watts i Jacob Tremblay (chłopak znany z fenomenalnej roli w “Pokoju”, ale tym razem nie ma nic do zagrania).

shut-in-naomi-watts-940x540

 

Advertisements
Luty 2017 – filmy

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s