Twin Peaks – seria 3, epizod 8

S03E08 The Return, Part 8.mkv_snapshot_01.46_[2017.06.28_17.54.58]

Nie muszę brać żadnych używek, wystarczy że oglądam Twin Peaks nowe, tak można podsumować epizod “Gotta Light?”😀 Dam znać gdy pojawią się spoilery, ale jeszcze nie teraz, więc można bez obaw czytać. Choć po prawdzie za wiele nie mam do powiedzenia o odcinku, taką zrobił mi sieczkę z mózgu, a jednocześnie to najlepsza część 18godzinnego filmu jak dla mnie. Ale nie dziwię się jeśli dla niektórych najgorszy odcinek się to okazał. Kilka odcinków temu pisałem, że Lynch się uspokoił, odcinki były w miarę normalne, a w ósmym zaserwował eksperyment jakiego w telewizji nie widziałem, bijący nawet to co widzieliśmy w pierwszej połowie 3 odcinka. Tym razem nie licząc dość normalnego początku jak na 3 sezon to mamy Lyncha w czystej postaci.

Przed premierą ósmego epizodu ekipa serialu wypowiadała się, iż trzeba ten odcinek obejrzeć i pewnie wszyscy fani spodziewali się tego na co czekamy od połowy trzeciego odcinka albo może dojdzie do jakiejś tragedii, zwłaszcza że poprzedni odcinek zakończył się niepokojącą melodią Badalamentiego, która zawsze się pojawiała w serii 1 i 2 gdy miało coś złego nadejść (tzn były dwie muzyczki na koniec, a muzyka Angelo Badalamentiego leciała w tle). No i dostaliśmy istotny odcinek, tylko zupełnie różniący się od oczekiwań wszystkich (trochę kojarzył mi się “Gotta Light?” z epizodem “Samuraja Jacka” gdzie poznaliśmy genezę Aku i podobnie jak w Samuraju to w TP też dialogi ograniczono do minimum).

S03E08 The Return, Part 8.mkv_snapshot_17.50_[2017.06.28_17.55.31]

Dla mnie najlepszy odcinek, mimo tego że skupia się na retrospekcjach (po raz pierwszy w TP) i mitologii. Bardzo lynchowski epizod i to taki odcinek, który zbiera hejt albo zachwyty. Choć jest też w epizodzie dużo Frosta, bo przecież  (współ)autor serialu odpowiada za książkę “Sekrety Twin Peaks” gdzie istotną rolę odgrywa mitologia. Jest to też taki odcinek po którym wielu widzów może odpaść, z tych co jeszcze nie odpadli do tej pory. Oczywiście rozumie fanów serialu jeśli nie akceptują zmiany jaka zaszła, bo mamy w 3 serii zabawę w horror/SF (i to taki stylizowany na lata 50/60, zwłaszcza w tym odcinku sporo nawiązań do klasycznych horrorów i do Strefy Mroku), a nie kryminał, thriller, komedia, melodramat, parodia opery mydlanej jak było w 1 i 2 serii, ale ja (przynajmniej na razie) dobrze się na nowym Twin Peaks bawię.  Z każdym kolejnym odcinkiem widać też coraz bardziej, że istotna jednak książka jest. Może dlatego, że ja jestem elastycznym fanem w przypadku moich ulubionych seriali, czyli akceptuję zmiany, wyjście poza schemat danego serialu. Zresztą oryginalne TP zmieniało się kilka razy w 2 serii, przechodziło restart po zamknięciu wątku mordercy Laury z 2 razy. Jak pamiętam odcinki od 2×10 do 2×16 to  historyjki o mieszkańcach, a od 2×17 wątek Windoma Earle, Annie i Coopera oraz wątki mitologiczne na drugim planie.  Finał 2 serii i film można uznać za zapowiedź tego co nadeszło w 3 serii. Co prawda nic nie było wiadome o serialu przed premierą, ale wiedziałem, że Lynch dostał pełną swobodę i poinformował, że film kinowy jest bardzo ważny dla 3 serii, więc można było oczekiwać tego co dostaliśmy. A znając książkę Frosta “Sekrety Twin Peaks” gdzie dominują wątki mitologiczne oczekiwałem tego, że skupią się właśnie na mitologii i konsekwencjach wydarzeń z finału 2 serii.

Serial ewoluuje cały czas i mnie to nie przeszkadza, więcej podoba mi się takie podejście, bo nie da się wrócić do tego co było już w serialu. Zresztą niby jak miało by do tego dojść – Agent Coop wraca do miasteczka i prowadzi inną sprawę, a gdzie konsekwencje finału 2 serii? A nawet jak się próbuje wrócić do tego co było to kończy się porażką jak pokazuje przykład Andy’ego i Lucy, którzy w ogóle się nie zmienili, zachowują się jakby zatrzymali się w czasie , a nawet poziom rozumu im się cofnął, i są największą wadą 3 serii. A poza tym ja bardzo lubię wątki z Bobem, Czarną Chatą, mitologie ogólnie. Wiec cieszę że Lynch i Frost mają odwagę zrobić coś co np. Carter w XFiles chyba nigdy się nie odważy, zmienić cały serial czyli skupienie się na mitologii. Mieli jaja zrobić coś nowego, to co chcieli bez oglądania się na fandom, i za to muszę ich pochwalić. Choć logiczne, że fani serialu się w większości wściekają, bo na razie miasteczka jest tyle co nic w serialu (a przynajmniej znanych nam postaci z oryginalnego serialu).  Ja dobrze się na razie bawię, więc nie narzekam. Uniwersum Twin Peaks się tak rozrosło, że nie dziwne, iż serial toczy się w wielu miejscach czego “winnym” jest Frosta książka.

A skoro serial całkowicie wszedł w zabawę w mitologię to  dla sporej części widzów epizod 8 to będzie nieoglądalna kupa, przeskoczenie rekina, a dla innych uczta i wizualno-dźwiękowy majstersztyk (liczę na jakieś nagrody lub nominacje przynajmniej w kwestiach technicznych za epizod 8). Chociaż nie uważam by więcej niż jeszcze może z dwa odcinki były tak odjechane jak ten. Bo nawet fani Lyncha takiej dawki surrealizmu by nie wytrzymali, pewnie się uspokoi w kolejnym już i będzie normalnie. A co do strony dźwiękowej odcinka czyli muzyki  to w poprzednich można było narzekać że mało (choć od 5, 6 epizodu  zmieniało się to na plus, było więcej), a w epizodzie ósmym gra ciągle muzyka. A trzeba zaznaczyć, że praktycznie pozbawiony jest dialogów odcinek poza kilkoma scenami. Mamy świetny nowy piękny kawałek Badalamentiego w scenie w Białej Chacie (tak zakładam że to z tym miejscem do czynienia mamy), której scenografia przypomina mi  ostatnią scenę z Mulholland Drive. W ogóle scena z Olbrzymem w kinie była tak piękna, że brak mi słów, dla mnie ta sekwencja to małe dzieło sztuki. Odcinek obfituje w wiele świetnych wizualno muzycznie scen jak np. sekwencja z muzyką Krzysztofa Pendereckiego. Polecam oglądanie epizodu ósmego na jak najlepszym sprzęcie. No i w tym momencie zakończę ogólne wnioski jakie mi przyszły do głowy. Uważam odcinek za najlepszy do tej pory, choć nie dam jak co niektórzy najwyższych ocen, tylko 8+/10. A dla tych co nie boją się spoilerów lub oglądali już to  zapraszam do dalszej lektury gdzie będę dokładnie opisywał poszczególne wątki.

S03E08 The Return, Part 8.mkv_snapshot_30.34_[2017.06.28_17.56.11]

Zaczęło się od normalnej sceny z panem Cooperem i jego pracownikiem (świetna muza Angelo), wyglądająca jak fragment filmu “Zagubiona Autostrada”, która ma dość zaskakujący finał. Widzimy jak dziady leśne co pojawiły się już wcześniej w serialu pomagają wyjść Bobowi z ciała Coopera. No i rozumiem to tak, że zły Coop już nie ma w sobie demona, a dlatego wyszedł Bob (tak na marginesie podoba mi się że utrzymują rolę Franka Silvy w serialu mimo śmierci aktora), bo chyba nie podobało się mu to co wyprawia sobowtór Coopera. Bob to jest chaos, a sobowtór Cooper działa bardzo mechanicznie, wszystko ma dokładnie zaplanowane. Oczywiście chciałbym by po “śmierci” doppelgangera nasz Coop się obudził w następnym odcinku, ale to Lynch i Frost czyli niczego nie można być pewnym. No może poza jednym, że są totalnie nieprzewidywalni i robią wszystko co chcą, ale na pewno nie idą drogą jaką by fani chcieli.  No i jest mowa o agencie granym przez Bowiego i coś czuję że jednak się pojawi w serialu, tylko zagrany przez kogo innego (może Tim Roth?). Co do Coopera sobowtóra ciekawa sprawa jest teraz jak będzie się zachowywał, jaka to będzie postać bez Boba, i nawet nie próbuje zgadnąć.

A później akcja cofa się do 16 lipca 1945 roku i  testu nuklearnego (plakat z wybuchem był w biurze szefa Coopera) i serial zabiera nas do wnętrza grzyba atomowego. Widzimy umorusanych dziadów pojawiających się przy sklepie spożywczym przypominających tych z Czarnej Chaty z filmu “Ogniu krocz za mną” (wspominał o sklepie Bowie w filmie). No i przypominają duchy, które już pojawiły się w tej serii, np. w scenie w więzieniu i kostnicy. Scena jest nakręcona w podobny sposób co podróż Coopera w 3×03, jest rwana, jakby czas płynął do przodu i do tyłu jednocześnie, wiec domyślam się, że to samo miejsce co odwiedził. Później spotykamy kreaturę o wyglądzie kobiety, która wypluwa z siebie coś wyglądającego jak garmonbozia w której są różne jajka, kulki, a w jednej z nich widać twarz Boba. Jestem prawie pewien, że to ta sama kreatura co pukała do drzwi w 3×03 i zabiła parę w 3×01 czyli niejaka matka (a według napisów eksperyment). Wydaje mi się że ta cała sekwencja pokazuje, że ludzie odpalając atomówkę sprowadzili na siebie złe siły, nie tylko Boba.  Co do Boba to dokładnie nie pamiętam, ale w książce Sekrety Twin Peaks nie pojawił się chyba w ogóle (co innego inne postacie z innego wymiaru). Choć kojarzę, że w oryginalnym serialu bodaj Hawk o Czarnej Chacie i Bobie powiedział coś w stylu, że to odwieczne zło, które istnieje w człowieku. No i tak się zastanawiam jak to ma się do narodzin Boba w 1945 roku. Widzimy jak wypluła Boba matka w czasie wybuchu, ale to nie znaczy, że on wcześniej nie istniał w innym wymiarze.

S03E08 The Return, Part 8.mkv_snapshot_38.31_[2017.06.28_17.57.30]

Następnie przenosimy się do zamku gdzie mieszka Olbrzym i kobieta, która wcześniej się nie pojawiła, będę ją nazywał żoną Olbrzyma:-) Jest to miejsce w którym Cooper był w pierwszej sceny rozpoczynającej serial i możliwe że to Biała Chata. Olbrzym wyłącza alarm spowodowany przez bombę, ogląda na ekranie kinowym to co widzieliśmy czyli wybuch i dziadów leśnych pojawiających się przy sklepie (a w sklepie można zauważyć puszki wyglądające jakby były z kukurydzą, czyli garmonbozią – smutkiem i bólem, którym się żywią demony). No i gdy zauważa Boba na ekranie to z głowy olbrzyma tworzy się kula z twarzą Laury Palmer, którą żona Olbrzyma wysyła na Ziemię (wiem jak to brzmi:-D). Nie łapię tylko jednego czemu w 1945 roku, bo przecież Laura urodziła się kilkadziesiąt lat później, ale może powodem jest to, że w innych wymiarach czas nie jest rozumiany w taki sposób jak w naszym świecie, więc akurat nieistotne w jakich czasach idea dobra w postaci Laury się narodziła.

A co do Boba to myślę, że mógł pojawić się/narodzić też w każdym innym stuleciu w wyniku każdego zła jakie spowodowała ludzkość. Weźmy każdy wiek za przykład gdy ludzkość popełniła wielkie zło i domyślam się, że w tym momencie w wyniku ludzkiego zła matka/Eksperyment wypluwa Boba, czyli ideę zła, materializuje się to zło, a będąc świadkiem tych narodzin Olbrzym za każdym razem stwarza ideę dobra, tak jak w ósmym odcinku tą ideą dobra jest dusza Laury. Więc Olbrzym ma syzyfową pracę przez ludzkość:-)

S03E08 The Return, Part 8.mkv_snapshot_47.30_[2017.06.28_17.58.30]

No i może w każdym stuleciu zadaniem innej Laury jest walka z innym Bobem (trzeba zaznaczyć, że Lynch jest buddystą i chyba wierzy też w reinkarnację). Nie wiem jak, ale pewnie też co jakiś czas ta wyrwa między wymiarami się zamyka. Więc matka dla mnie jest takim portalem/drzwiami, które się otwierają gdy ludzkość dokonuje okropnych czynów i wypluwa/materializuje się całe zło bo na to zasługujemy. Co do Laury trzeba zaznaczyć, że niby taka dobra postać, ale wiemy z serialu i co dokładnie pokazano w filmie nie była to idealna dziewczyna i święta niczym Jezus, miała swoje słabości, różne rzeczy ją kusiły, więc ciekaw jestem czy to jakoś wyjaśnią. Może chodzi o to, że została skorumpowana przez zło ludzkie, ale pokonała Boba zostając jego ofiarą. Pamiętam też z serialu jak Leland mówił o córce, że nie dała się zawładnąć przez Boba, była zbyt silna. Więc teraz ma to sens skąd w niej taka siła. No i może dobry Coop to też idea dobra jak Laura, którego zadaniem będzie pokonać zło. Takie mam teorie, ale też wcale tak nie musi być i nie zdziwię się jak za kilka odcinków twórcy wywrócą znowu wszystko do góry nogami.

Na koniec przenosimy się do Nowego Meksyku i roku 1956, gdzie widzimy jak z jajka wykluwa się latające paskudztwo wyglądające jak żabo chrząszcz (?) oraz parę dzieciaków zakochanych w sobie. No i pojawiają się ponownie dziady leśne (wyglądają jak górnicy co dopiero wyszli z kopalni po szychcie:-) Jeden z nich wyglądający jak brudny Abraham Lincoln zaczepia ludzi pytając czy dadzą mu ognia i mówi wierszyk, który powoduje że ludzie zasypiają. W wierszu pojawia się słowo “koń”,  które w mitologii serialu oznacza jak nie mylę się śmierć, koń pojawiał się w wizjach gdy coś złego się dzieje. A latający paskudztwo od którego się scena rozpoczęła wchodzi do ust dziewczyny, którą poznaliśmy na początku tej sekwencji. No i koniec odcinka.

S03E08 The Return, Part 8.mkv_snapshot_49.50_[2017.06.28_18.12.08]

Dla mnie ta klimatyczna sekwencja w latach 50 wyglądała tak jakbym oglądał Strefę Mroku klasyczną albo horror z lat 50 (a sceny z Olbrzymem wyglądały jakby nakręcono je w latach 30, 40). Nie mam pojęcia kim jest para dzieciaków zakochanych w sobie. Są opinie że to rodzice Laury, albo mama Laury, ale wiekowo się nie zgadza. Może to być też Dama z Pieńkiem, albo każda inna osoba znana z serialu albo też taka której w ogóle nie poznaliśmy. No i co to za paskudztwo? Nie sądzę by w tej latającej żabie była kula z ideą dobra czyli Laurą, bo nie sądzę że wysłannicy z Białej Chaty dokonali by masakry do jakiej doszło w miasteczku. Raczej nie mam wątpliwości, że te brudne dziady z lasu to sługusy zła i  w tym robaku jest zło, ale ręki nie dam sobie uciąć, bo to Lynch i Frost.

Wiec niby większość rzeczy wyłapałem, ale jednocześnie mam z mózgu sieczkę całkowitą.  Wszyscy spodziewali się powrotu Coopera w epizodzie 8 albo jakiegoś zabójstwa po zapowiedziach ekipy, że coś ważnego będzie, a dostaliśmy coś zupełnie innego, coś czego chyba nikt nie spodziewał się. No i przyznam że tak mnie zaskoczyli Lynch i Frost częścią 8, że nie wiem co dodać więcej mogę. Poza tym, że dosłownie oczu od ekranu nie mogłem oderwać na chwilę. A klimat miażdży od pierwszej sceny z sobowtórem Coopera, przez klip z Nine Inch Nails, aż do ostatniej sceny, więc nie mogę dać mniej jak 8+/10 (5+/6). Pokazał tym odcinkiem Lynch, że nawet ograniczając do minimum rolę MacLachlana potrafi stworzyć dobry epizod, choć pojawiają się same nowe twarze. Ale nie dziwię się opiniom skrajnym, bo albo same jedynki albo najwyższe oceny zbiera odcinek. Nie zdziwię się też jak kolejna spora grupa osób odpadnie po tym odcinku i za dwa tygodnie oglądalność będzie jeszcze niższa w Showtime (choć trochę się podnosiła z odcinka na odcinek). Ale akurat w przypadku tego serialu ważniejsza jest oglądalność internetowa, na platformach Showtime. Pamiętam że premiera miała widownię w okolicach 1.1 miliona, więc całkiem dużo jak na kablówkę, stacja była zadowolona.

Dobrze że nie zakończył się “Gotta Light?” cliffhangerem większym, bo przerwa do 9 lipca, choć to nic w porównaniu z przerwą między 2 a 3 serią co trwała 26 lat;-)Odcinek jest totalnie odjechany, ale  dla mnie to też trochę eksperymentalne dzieło a ja uwielbiam eksperymenty.  No i muszę zaznaczyć, że po raz pierwszy odniosłem wrażenie w tej serii, że nie ma (pozornego) chaosu w scenariuszu, tylko jest podział na rozdziały (akt I zły Coop, akt II rok 1945, akt III rok 1956).

S03E08 The Return, Part 8.mkv_snapshot_55.07_[2017.06.28_17.59.21]

Advertisements
Twin Peaks – seria 3, epizod 8

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s