Czerwiec 2017 – filmy

A Cure for Wellness (2017)

Lockhart zostaje wysłany przez zarząd firmy do Szwajcarii. Ma sprowadzić do kraju szefa wszystkich szefów, który w trakcie pobytu w uzdrowisku doświadczył objawienia i odmawia powrotu do pracy. Horror trwający 2 i pół godziny w reżyserii Gore Verbinskiego, znanego z takich fajnych filmów jak cykl Piraci z Karaibów, The Lone Ranger, Rango, Polowanie na mysz, ale też z amerykańskiego remaku azjatyckiego horroru Krąg, czyli jednej z niewielu udanych prób przeniesienia na rynek amerykański azjatyckiego horroru.

Lekarstwo na życie to powrót do gatunku horroru przez Verbinskiego i udany (w końcu imię Gore do czegoś zobowiązuje:-D), ale z zaznaczeniem, że jest to hołd dla horrorów klasy B z dawnych lat czyli np. z wytwórni Hammer czy włoskich produkcji. Dobry, bekowy horror z niesamowitym klimatem, świetną muzyką i genialną oprawą wizualną. Ale to żadne zaskoczenie, bo wszystkie filmy Verbinskiego wyglądają pięknie. Fabuła się wolno toczy, ale to w ogóle nie przeszkadza, bo można podziwiać robotę zdjęciowca i scenografię, a jest czym się delektować. Nie mam problemu też z zakończeniem, bo od początku nie da się tego filmu traktować na poważnie, tylko jako zabawę/hołd w horrory klasy B z dawnych lat. Ocena: 7/10.

lekarstwo-na-zycie_panorama_2

Blame! (2017)

Dobre anime z gatunku SF od Netflixa. Wizualnie świetna rzecz, tak samo muzyka, a historia to połączenie klimatów “Mad Max” z “Terminatorem”. Ocena: 7/10.

Cold War (2012)

Słaba sensacja mimo tylu dobrych aktorów, m.in. Andy Lau. Przyzwyczaiłem się do dobrego poziomu azjatyckich filmów a tutaj takie rozczarowanie. Ocena: 4/10.

Cold War 2 (2016)

Część druga Zimnej Wojny o gliniarzach w Hong Kongu próbujących zwalczać przestępczość nie tylko na ulicach, ale też we własnych szeregach. Cold War II to film zdecydowanie lepszy, ale wciąż daleko do najlepszych tego typu produkcji z kina azjatyckiego. Ocena: 6/10

Detour (2017)

Harper opiekujący się mamą będącą w śpiączce po wypadku samochodowym obwinia o tragedię ojczyma. Po wypiciu kilku kieliszków namawia dopiero co poznanego oprycha Johnny Raya by dał ojczymowi nauczkę. Po przespaniu się zmienia zdanie, ale za późno, bo Ray jest bardzo chętny do zarobienia łatwej kasy. Dobry niskobudżetowy thriller ze świetną młodą obsadą jak Tye Sheridan oraz nieznani mi Bel Powley i Emory Cohen. Zwłaszcza Cohen ma ciekawą rolę (kojarzył mi się trochę z Tomem Hardy, tylko z 10 lat młodszym). Lepiej nie wiedzieć nic o filmie czyli nie oglądać trailerów i nie czytać żadnych streszczeń fabuły. Ocena: 7/10.

Fast & Furious 8 (2017)

Nie wiem czy to ja zestarzałem się czy serial przegiętego kina akcji jakim stał się  ten cykl od części 5  nie bawi mnie już tak jak dawniej. Co wydaje mi się dziwne bo lubię przegiętą piątkę, to najlepszy epizod ze wszystkich, a szóstka też była spoko. A w przypadku ósemki niby podobało mi się, ale większość pierwszej połowy to bym wywalił do kosza, poza scenami ze Stathamem i Rockiem. W ogóle nie wykorzystana Charlize Theron w roli bad woman, nie ma co grać, ale też myślałem, że w parodie pójdzie, a jakaś taka poważna jest bardzo. No i ma beznadziejną peruke.  Co się pojawiała Cipher to przypominał mi się tekst z Last Action Hero z Arnoldem Schwarzeneggerem,  że problemem bandziorów w filmach jest to, że za dużo gadają i to jest najlepszy przykład, zachowuje się jak nie jak bandzior, ale jak filozof z   pseudo mądrymi hasłami. Druga godzina o wiele lepsza, zwłaszcza scena z samochodami i sekwencja finałowa w Rosji to coś za co lubię ten cykl. Ale tak szczerze to mam całkowicie wywalone na drużynę Vin Diesela, poza duetem Jason Statham i Rock. Nie przeszkadza mi,  że każdy kolejny przeciwnik bohaterów dołącza do drużyny w każdym następnym filmie, nie zdziwię się jak tak zrobią z Theron w dziewiątce.

Słabiej oceniam jak części poprzednie, ale wcale nie dlatego, że nie ma już Paula Walkera. Ogólnie to ciężko mi jednoznacznie ocenić czy podobało mi się czy nie.  Pierwsza połowa średnia, oprócz scen ze Stathamem i Rockiem, a druga dobra, czyli postawię nietypową ocenę, bo 6.5/10 gdyż dobrze się bawiłem, ale  w drugiej godzinie. Nie przeszkadza mi to przegięcie całkowite w jakie poszli od piątki, to dobry pomysł, ale odczuwam zmęczenie materiału. Nie wiem czy to ja starzeję się czy filmy są słabsze, bo podobnie miałem przy poprzedniej części już, która też mnie miejscami zanudzała. Bardziej czekam nie na F&F 9, 10, 11…itd,  ale na spinoffa ze Stathamem i Rockiem w rolach głównych (Kurt Russell mógłby nich dołączyć).

Kong:  Skull Island (2017)

Oddział amerykańskich żołnierzy wycofując się z Wietnamu dostaje ostatnie zadanie. Mają wspierać ekspedycje badaczy wyruszającą na położoną na Pacyfiku wyspę Czaszki – ostatni niezbadany zakątek kuli ziemskiej. Monster Movie, kino klasy B jakie oglądało się za dzieciaka, tylko nakręcone za grube miliony i z dobrymi aktorami jak Tom Hiddlestone, Brie Larson, John Goodman, John C. Reilly, Samuel L. Jackson. Miłe zaskoczenie, bo nie spodziewałem się wiele, zwłaszcza po nieudanej Godzilli sprzed kilku lat, ale tym razem udało się nakręcić dobry monster movie. Oczywiście większość obsady nie ma co grać. Najsłabiej wypadają Tom i Brie, których postacie są tak nijakie, że nie można o ich bohaterach zupełnie nic powiedzieć. A  Hiddleston za nic nie pasuje na bohatera kina akcji. Już lepiej sprawdzają się Goodman i Jackson, ale największe zaskoczenie to Reilly , który sądziłem, że będzie miał rolę komediową, a jego postać wywołuje emocje i stanowi istotny element filmu. Ale co tam postacie ludzkie, bo najważniejsze są stwory, rozpierducha i szeryf na Wyspie Czaszek gdyż Kong przypomina bohaterów takich jakich grał np. Eastwood czyli kowboja co pilnuje swojego domu.

W końcu wpadli do jego domu nieproszeni goście,  liliputy i chcą się rządzić, ale nie wiedzą że trafili na szeryfa, który ich przerasta nie tylko wzrostem:-D Co do pomysłu robienia franczyzy z monster movie (niby pierwszym filmem była nieudana Godzilla Edwardsa) to nie wiem co powiedzieć, bo każdy obecnie powstający film to musi być franczyza, część większej całości. Nie mogą powstawać filmy bez długoterminowych planów,  ale poza tą irytującą polityką Hollywood to ogólnie fajna rozrywka z papierowymi ludzkimi bohaterami i ciekawym Kongiem oraz świetnie wyglądającymi stworami. Wyspa Czaszki ma świetny soundtrack, efekty specjalne i film wygląda też pięknie, niektóre kadry można by oprawić w ramki. Dobry monster movie na 7/10.

Kong Skull1

Life (2017)

Film inspirowanym takimi klasykami SF jak np. Alien, Thing i wiele innych można jeszcze wymienić. Na Marsie naukowcy odkrywają organizm, który sprowadzić chcą na Ziemie do badań. Oczywiście się wszystko chrzani. Porządne SF z fajną obsadą, tylko że aktorzy nie mają co grać, ale zaskakująco dobrze się ogląda mimo tego, że nie ma tu zupełnie nic nowego. Wiadomo mniej więcej kiedy co się stanie, kto pierwszy dostanie kuku od kosmity (oczywiście czarnoskóry, ale zaskoczenie, bo pierwszy nie ginie) i mimo tego że schemat schematem pogania da się obejrzeć. Ocena: 6/10.

Miss Sloane (2016)

Jessica Chastain wciela się w tytułową pannę Sloane, cyniczną i skuteczną lobbystkę, która wypowiada wojnę przemysłowi zbrojeniowemu. Świetna Chastain, której się kibicuje w walce w słusznej sprawie, a jednocześnie gardzimy jej metodami, które przypominają miejscami zagrywki polityczne Kevina Spacey’a z serialu House of Cards. Oprócz Chastain warto zwrócić uwagę też na rolę Gugu Mbatha Raw oraz dialogi brzmiące jakby pisał je Sorkin. Dobry thriller na 7/10.

Once Upon a Time in Venice (2017)

Rodzinie detektywa porywają psa. Willis próbuje znaleźć ulubieńca rodziny. Obiecałem sobie że nie będę oglądał filmów z Brucem Willisem odkąd popełnił Szklaną Pułapkę 5, ale akurat ten film zapowiadał się po trailerach na przyzwoity. Choć bardziej chciałem go obejrzeć że względu na Jasona Momoa (najlepsza rola) i Goodmana, ale co to miało być. Nudna i nieśmieszna komedia z najbardziej znudzonym aktorstwem w wykonaniu Willisa jakie w życiu widziałem. Chyba za dużo naszego Sobieskiego pije, bo nawet nie jedzie na autopilocie co po prostu jest. Aktor jest tak znudzony, że udzieliło się to pozostałym lepszym aktorem na czele z Goodmanem, który zalicza jedną z najgorszych ról. Jeden z najsłabszych filmów jakie widziałem w tym roku. Nicholas Cage ma lepsze role i filmy ostatnio (piszę bez ironii). Ocena: 2/10.

Power Rangers (2017)

Przyznam że nie oglądałem Power Rangers, nie mam sentymentu do tego elementu popkultury, oczywiście coś tam kojarzę z serialu (główny motyw i to wszystko:-D), więc może dlatego film mnie mile zaskoczył. Spodziewałem się kiczu totalnego, a dostałem  film dla młodzieży w stylu świetnego “The Breakfast Club” połączonego z filmami o genezie superbohaterów czyli uczenie się mocy, współpracy w drużynie, wiary we własne siły, itd, itp. Fajnie się ogląda do momentu nudnej rozpierduchy, która następuje w ostatnich 30 minutach. No i plus za robota na statku, ma świetne poczucie humoru. Film okazał się miłym zaskoczeniem, więc oceniam na 6/10.

Sztuka Kochania. Historia Michaliny Wisłockiej (2017)

Film o kobiecie walczącej w czasach PRL-u o wydanie książki o seksie. Kolejny dobry polski film ze świetnymi dialogami, ale to nie jest zaskoczenie, bo scenariusz jest autorstwa Krzysztofa Raka odpowiedzialnego za sukces filmu “Bogowie” o Zbigniewie Relidze (mamy w filmie Sadowskiej fajny crossover obu tych filmów, Hollywood ma Marvela a my historie o lekarzach). Można się do paru rzeczy przyczepić,  ale ogólnie to dobra rozrywka ze świetną Magdaleną Boczarską w roli głównej. Pozostali aktorzy też bardzo dobrze sobie radzą jak Eryk Lubos (zaskakująca rola jak na jego filmowy wizerunek), Piotr Adamczyk czy w epizodach Jakubik i Szyc. Ocena: 7/10.

22585_sztuka_kochania_-_historia_michaliny_wislockiej_

The Good, The Bad and The Weird (2008)

Złodziej, bandyta i łowca nagród walczą o mapę wskazującą gdzie ukryto skarb z dynastii Qing. Koreański spaghetti western połączony z przygodową opowiastką doprawioną sporą dawką humoru. Dobra zabawa dla miłośników kina z doskonałymi scenami akcji (miejscami czułem się jakbym oglądał Mad Max: Fury Road, praktycznie akcja nie zwalnia prawie w ogóle) i REWELACYJNĄ muzyką nawiązującą do soundtracków jakie stworzyli legendarni Ennio Morricone i Luis Bacalov w wielu spaghetti westernach. Świetna rozrywka. Ocena: 8/10.

 

The Last Face (2016)

Historia osadzona na tle rozdartej wojną Afryki. Miguel, hiszpański lekarz wyrusza na czarny ląd, by zająć się ofiarami powstań zbrojnych. Wren jest rzeczniczką organizacji, która finansuje pomoc medyczną dla biednych krajów na całym świecie. Oboje spotykają się w Liberii gdzie wybucha między nimi romans. W rolach głównych Charlize Theron i Javier Bardem, a na drugim planie Jean Reno (można zadać pytanie facet gdzieś ty był?), Jared Harris i Adele Exarchopolous; muzyka Hans Zimmer (trzeba przyznać dobra, inna jaką tworzy w ostatnich latach, ale to tez nie blockbuster) i zaskoczyło mnie, że tak cicho o tej produkcji, przeszła niezauważona przez kina. Po obejrzeniu nie dziwię się, bo mimo szczytnego tematu jakiego dotyczy ten film jest to pretensjonalne dziadostwo. Można powiedzieć, że jestem łaskawy, bo jak czytałem opinie to film wygwizdany,  uważany za jeden z najgorszych zeszłego roku. Przyznaję że słabe, nudne, pretensjonalne, z tandetnymi dialogami, ale też gorsze filmy widziałem w tym roku. Da się obejrzeć tylko dzięki sympatii  do aktorów, choć też za bardzo nie mają co grać,  snują się po planie. A co do Theron to chyba jako jedynej udało się wykrzesać jakiekolwiek emocje ze swojej roli. Na dodatek wygląda jak bóstwo, tak ją filmuje kamera, że oczu nie idzie od niej oderwać, ale to żadne zaskoczenie bo film Seana Peana, czyli jej byłego chłopaka. Zamarzyła się produkcja w stylu Terence Malicka reżyserowi (tego dobrego), ale nie wyszło. Widocznie tak zapatrzony był w Theron reżyser, że nie zauważył jak słaby film nakręcił. Ocena: 4/10.

The Warriors Gate (2016)

Chińsko-francuska przygodówka z elementami fantasy dla dzieci oparta na scenariuszu Luca Bessona. Już dawno pogodziłem się, że Besson kręci kiepskie filmy, że nie wrócą jego najlepsze lata, ale trzeba przyznać, że jak na film według scenariusza autora wielu kultowych filmów z lat 80 i 90 to nie jest aż tak tragiczny, tylko średni. Ocena: 5/10.

The Wizard of Lies (2017)

W końcu dobra rola De Niro w filmie – nie komediowa, ale dramatyczna. Oprócz De Niro można zobaczyć też Michelle Pfeiffer (tylko szkoda, że zrobiła sobie chyba jakieś operacje, bo dziwnie wygląda). Wymowne jest, że film stacji HBO, a nie dla kina, co  jest kolejnym dowodem, że ambitniejsze rzeczy powstają obecnie nie dla kina, ale w telewizji i to nie tylko seriale, czyli aktorzy z górnej półki powinni coraz częściej zwracać uwagę na stacje kablowe. Film mi zbytnio nie podszedł, bo nie dało się polubić żadnej postaci na czele z głównym bohaterem. Cieszy jedynie to, że w końcu dobra rola De Niro w filmie Barry Levinsona (np. Uśpieni, Rain Man) od przynajmniej pięciu lat  (nie licząc drugoplanowej roli w Kamiennych Pięściach). Ocena: 6/10.

the-wizard-of-lies-michelle-pfeiffer-robert-denirojpg-e516999af2c26a08

 

Trainspotting 2 (2017)

Gdybym był fanem Trainspotting to byłbym załamany,  bo sequel jest średni. Bardzo lubię część 1, ale dwójka nawet się nie umywa do pierwszego filmu. Wiadomo że Trainspotting to film,  który wypromował Danny Boyle i Ewana McGregora oraz kult zasłużony, ale dwójka to taki film, który wygląda jakby twórcy sami nie wiedzieli co chcą nakręcić. Z jednej strony kontynuacja gdyż McGregor wraca do rodzinnego miasta i odwiedza kumpli (można to potraktować jako metażart, że aktor który karierę zrobił odwiedza tych, którym się tak dobrze nie powiodło), ale z drugiej czym bliżej końca to funduje się fanserwis czyli pełno nawiązań, autocytatów. Więc film stoi w rozkroku – jedną nogą w przeszłości, w tym co minęło i już nie wróci, a z drugiej w przyszłości, bo niby chcą pokazać dalsze losy, ale bohaterowie żyją przeszłością i obserwujemy losy nieudaczników (choć jak na narkomanów byłych i obecnych dość dobrze wyglądają). Przez cały film miałem wrażenie jakby sami twórcy nie wiedzieli czym T2 ma być. Nawet soundtrack nie jest tak dobry jak poprzednim razem. Szkoda zmarnowanej szansy. Nie wiem na ile jest to wierna ekranizacja powieściowej kontynuacji, ale słabo wyszło. Cieszy powrót McGregora do współpracy z Boylem, ale niestety to jeden z najsłabszych filmów tego uznanego reżysera i film dla nikogo. Fani będą rozczarowani a nowi widzowie raczej nie mają co oglądać nie znając części 1. Ocena: 5/10.

Trespass Against Us (2016)

Chad jest rozdarty pomiędzy lojalnością wobec ojca a pragnieniem dobrej przyszłości dla swoich dzieci. Nie chce kontynuować kryminalnej tradycji rodziny. W końcu po kilku wtopach dobry film z Michaelem Fassbenderem i rola w której ma co grać a nie film gdzie wygląda na znudzonego i zastanawiającego się co ja tu robię. Magneto partnerują Brendan Gleeson i Sean Harris. Ocena: 7/10.

Za niebieskimi drzwiami (2016)

Łukasz i jego mama podczas podróży na wakacje ulegają wypadkowi. Mama chłopca zapada w śpiączkę, a chłopak po operacji kolana trafia pod opiekę siostry mamy. Ciocia zabiera go do prowadzonego przez siebie pensjonatu Wysoki Klif. Chłopiec odkrywa, że odpowiedni sposób pukania do drzwi jego nowego pokoju pozwala mu na otworzenie portalu do tajemniczego świata. Piękna bajka dla dużych i małych z dobrymi rolami Dominika Kowalczyka, Ewy Błaszczyk i Michała Żebrowskiego dubbingującego demoniczną istotę. Całkiem dobre efekty specjalne i ogólnie klimat film ma pierwszorzędny, choć miejscami film mocno zahacza o horror, a to niby baśń dla dzieci. Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem tak dobre polskie fantasy dla dzieci i to z przesłaniem (Pan Kleks, ale to było wieki temu). Ocena: 7/10.

za-niebieskimi-drzwiami

Advertisements
Czerwiec 2017 – filmy

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s