Seriale#8

American Gods (seria 1)

Powieść Neila Gaimana “Amerykańscy Bogowie” zaadaptowana przez autora książki i Briana Fullera, znanego z seriali takich jak “Hannibal” i “Gdzie pachną stokrotki?” (bardzo dobra bezpretensjonalna rozrywka, w stylu komedii Barry Sonnenfielda i filmów Burtona), czyli wizualnie wymiatających seriali. Chociaż zdarzają się Fullerowi seriale, które są przerostem formy nad treścią jak właśnie “Hannibal”. Pierwszy sezon Bogów to jedynie wprowadzenie do fabuły, rozstawienie pionków na szachownicy czyli tak jakby ośmiogodzinny pilot dla drugiej serii.

 

9295_1.8

Książka do najgrubszych nie należy, więc odcinki musieli zapełnić czymś. No i przy większości odcinków nudziłem się, bo sporo zapychaczy. Oczywiście rozbudowano pozostałych bohaterów znanych z książki jak np. żonę Cienia, ale nie lubiłem jej w książce i w serialu mam to samo. Ale znalazło się więcej miejsca dla nowych bogów i dobrze, bo to postacie ciekawsze jak główny bohater Cień.

Co ciekawe Fuller nie odlatywał aż tak bardzo jak w innych serialach i ogólnie jest sporo poczucia humoru co  zasługą jest książki. Seriale Fullera mają to do siebie, że mają świetnych aktorów na drugim planie, ale na pierwszym planie są nijacy bohaterowie. Jedynie Lee Pace wyłamuje się z tego schematu w “Gdzie pachną stokrotki?”, ale w “Hannibalu” tak było z Willem Grahamem,  który był nudny i nijaki. Serial trzymał się na postaci Lectera (Mads Mikkelsen) oraz pozostałych postaciach granych przez ulubionych aktorów Fullera.

S01E02 The Secret of Spoons.mkv_snapshot_26.31_[2017.07.05_01.50.35]

Podobnie jest w Bogach, bo Cień jest tak nijaki i nudny,  że dosłownie jest cieniem bohatera:-D  Facet co go gra  nie wiem czy talentu nie ma, czy zwyczajnie materiał mu na to szansy nie daje, ale jakiekolwiek emocje próbuje pokazać – denerwuje się, myśli, wkurza, zmienia poglądy – to zawsze ma ten sam jeden wyraz twarzy.

Na miejscu pana Wednesdaya wykopałbym dawno takiego pomocnika i znalazł sobie innego. W roli Wednesdaya dobrą robotę czyni Ian McShane, który za wiele się starać nie musi, bo jego charyzma wystarczy by pociągnąć rolę.  Gdyby nie McShane oraz reszta aktorów dobrych i charyzmatycznych to bym serial porzucił. A mam na myśli Crispina Glovera (Mr World), Yetide Badaki (Bilquis), Pablo Schreibera (Sweeney), Orlando Jonesa (Mr Nancy), Petera Stormare (Czernobog).

gillian-anderson-bowie-marilyn-monroe1

Oczywiście pojawiają się też ulubione aktorki Fullera jak Chenoweth w roli Easter i Gillian Anderson, która gra boga Media. Co do postaci granej przez Anderson to oczywiście Fuller nie byłby sobą gdyby nie rozbudował jej roli mocno w porównaniu z książką, zwłaszcza że w książce Media pojawia się w dwóch krótkich scenach. Spełniło się moje filmowe marzenie, aby zagrała Scully kiedyś rolę negatywną i w pewnym sensie tak jest.  Aktorka  wymiata jako Media, która pojawia się w serialu w czterech wizerunkach. Wygląda obłędnie dzięki charakteryzacji i szarżuje do woli. Widać, że granie nowego boga sprawia jej sporo frajdy. Dawno nie widziałem jej w takiej roli, która by ją tak bawiła i jestem ciekaw jakie inne wizerunki wymyśli dla niej Brian Fuller w kolejnej serii.

Amerykańskich Bogów będę oglądał dalej głównie dla aktorów na drugim planie. W każdym innym przypadku bym porzucił, bo to średnia produkcja, która nie wywołała u mnie żadnych emocji, oprócz znudzenia mimo jak zawsze jak to u Fullera mistrzowskiej strony  muzyczno – wizualnej serialu. Po prostu los głównego bohatera ani trochę nie obchodzi mnie i może dlatego nudziłem się dość często, bo emocji serial nie wywołuje we mnie.  Ocena: 5/10.

S01E08 Come to Jesus.mkv_snapshot_00.49.27_[2017.07.05_02.02.25]

 

Better Call Saul (seria 3)

Zdecydowanie lepszy sezon trzeci od drugiego w którym można było odnieść wrażenie, iż przemiana Jimmy’ego w Saula się cofnęła w porównaniu z 1 serią. W serii 3 fabuła mocno przyśpieszyła, oczywiście nie mamy do czynienia z kinem akcji, tylko produkcją Gilligana i Goulda, czyli pozornie nic się nie dzieje, ale tak naprawdę dzieje się bardzo dużo. A przez wydarzenia jakie mają miejsce w 3 serii w końcu zaczyna się przechodzenia Jimmy’ego na złą stronę mocy (choć to też nie była specjalnie negatywna postać w Breaking Bad tylko cwaniak, który ma swoje zasady). Jeszcze niby się waha, widać co dla Jimmy’ego ważne jest i pomimo wszystko to dobry człowiek, ale  serial poszedł mocno do przodu z fabułą. BCS to serial w którym wszystko ma swój konkretny cel.

Najważniejszym wątkiem jest konflikt między braćmi, którego dostaliśmy finał podzielony na dwa etapy, w połowie sezonu oraz w finale serii. Poza tym mamy wątki poświęcone przyjaciółce Jimmy’ego (bardzo bym chciał, żeby jej historia nie skończyła się źle mimo tego, że w Breaking Bad w ogóle jej nie było) oraz  bohaterom znanym z Breaking Bad (pojawia się też pan od kurczaków). Po słabszej 2 serii serial wrócił do poziomu z 1 serii, ale też nie sądzę by ta historia mogła trwać więcej jak jeszcze góra 2 sezony bez nadmiernego rozciągania historii jaką mają do opowiedzenia. BCS to serial w którym pozornie nic nie dzieje się, ale trzyma mocno w napięciu. Najlepsza seria z dotychczasowych i czekam na 4 sezon. Ocena: 8/10.

Better-call-saul-season-3-jimmy-mcgill-bob-odenkirk-kim-wexler-rhea-seehorn-935x658

 

Doctor Who (seria 10)

Skończył się sezon po którym z Doktorem żegna się dotychczasowy showrunner Moffat oraz Peter Capaldi (zakładam że pewnie większość ekipy odejdzie z nimi). Zadowolony jestem z serii, ale też nie zachwycony – dobry poziom jak poprzednie serie. Więc nie rozumiem tych zachwytów nad sezonem co niektórych, bo ja specjalnych różnic w poziomach między tym a poprzednią serią nie widzę. 9 seria podobała mi się i tak samo podoba mi się dziesiąta.  Były lepsze i gorsze odcinki w 10 sezonie, ale w sumie żaden nie schodził poniżej pewnego porządnego poziomu. Peter Capaldi to oczywiście klasowy aktor. Bill to tutaj mam problem mały, bo nie hejtuję jej, ale też nie jestem nią zachwycony. Po prostu była i tyle, aktorka fajnie wypadła, ale czy będę za nią tęsknił jeśli więcej jej nie zobaczymy to nie jestem pewien. Inna sprawa z łysym, którego polubiłem. Początkowo mnie irytował, ale w ostatnich odcinkach przestał działać mi na nerwy co już plusem jest. W sumie to dobrze że zmienia się showrunner i serial przejdzie kolejny restart, bo Moffat zaczął plagiatować sam siebie i to jeszcze bardziej jak w poprzednich seriach. Nie będę pisał dokładnie o jakie wątki chodzi mi, bo spoilerami musiałbym sypać, ale muszę powiedzieć, że showrunner nie tylko inspiruje się klasycznymi epizodami i erą Russell’a Davies’a (z ery Tennanta ściągnął dużo do finału) co nie pierwszy raz miejsce ma, ale zapożycza sporo sam od siebie (np. wątek z towarzyszką mam na myśli). Będzie mi brakować Capaldiego (choć jeszcze będzie odcinek świąteczny), podobnie jak brakowało mi Ecclestona, Tennanta i Smitha, ale pewnie po kilku odcinkach 11 serii będę zachwycony kolejnym Doktorem. Bo jedno trzeba przyznać twórcom serialu, że zawsze znajdują idealnego aktora do roli Władcy Czasu. Ocena: 7/10.

Doctor_Who_Series_10_Episode_6_Extremis

 

– Fargo (seria 3)

3 sezon antologii inspirowanej filmem braci Coen jest  słabszy od dwóch poprzednich serii, ale też to nie oznacza wcale, że to kiepska produkcja, tylko dobra, bo to wciąż wysoka półka wśród seriali. 1 sezon to było zaskoczenie dla wszystkich, bo okazało się, że mamy do czynienia z ciekawym twórcą, który potrafi w inteligentny sposób przenieść do telewizji pomysły braci Coen. 2 sezon potwierdził, że to nie był przypadek. Hawley to dobry scenarzysta, jeszcze lepszy showrunner i reżyser o świetnym wizualnym stylu z kapitalnym gustem muzycznym. Tak duży sukces odniósł antologią Fargo, że FX zaoferowało Hawleyowi nakręcenie innego serialu czyli Legion. Chyba praca na planie dwóch seriali spowodowało obniżkę poziomu w 3 serii Fargo. W porównaniu z Ryanem  Murphy twórca Fargo to pikuś:) Murphy to scenarzysta praktycznie nie schodzi z planu, tylko trzaska kolejne sezony swoich seriali i każdy lepszy od wcześniejszego (no może z poziomami American Horror Story różnie jest, ale pierwsze sezony American Crime Story i Feud były świetne, a kolejne antologie zapowiadają się równie ciekawe).  Co do Fargo nie tyle mamy do czynienia z porażką co z rozczarowaniem gdy porówna się z 1 i 2 serią, chociaż Hawley nawet w słabszej formie nie schodzi poniżej pewnego poziomu.

fargo-season-3-1200x520

3 seria to wciąż porządna robota. Wizualnie i muzycznie to pierwsza klasa jak zawsze oraz same ciekawe nazwiska w obsadzie (Ewan McGregor, Carrie Coon, Mary Elizabeth Winstead, David Thewlis), ale problemem 3 serii jest to, że emocji nie wywołuje historia.  Aktorsko dobrze na czele z Coon (mam nadzieję że na dłużej zagości w serialach Hawleya skoro zakończył się serial “Pozostawieni”) i Winstead (te bohaterki wywoływały we mnie jakiekolwiek emocje), ale też nikt specjalnie nie zachwyca. Co ciekawe najbardziej znane nazwisko czyli McGregor, którego bardzo cenię gra dwie role, braci, ale nie umywa się do Tatiany Maslany z serialu Orphan Black, czy Kyle’a MacLachlana w nowym Twin Peaks. Problemem 3 serii jest to, że tak naprawdę mamy opowiedzianą trzeci raz to samą historię z podobnymi postaciami, a ile razy można oglądać to samo, nawet jak wszystko jest  na jak najwyższym poziomie. Chociaż gdyby każdy gorszy sezon jakiegokolwiek serialu był na takim “słabym” poziomie jak 3 sezon Fargo to era dobrych seriali jaka obecnie trwa byłaby jeszcze lepsza.  Czekam na kolejne historie, ale  bez pośpiechu. A jeśli więcej nie będzie serii co też jest możliwe, przynajmniej tak wynika z wypowiedzi twórcy serialu i szefów stacji, to przynajmniej Fargo pożegna się z widzami na dobrym poziomie. Ocena: 7/10.

maxresdefault

 

Master of None (seria 1 i 2)

Tyle dobrego słyszałem o serialu Aziz Ansari, który jest twórcą, scenarzystą, reżyserem oraz gra główną rolę, że postanowiłem nadrobić, zwłaszcza że odcinków za wiele nie ma (po 10 w sezonie z czego większość trwa 30 minut). Fajna rozrywka, choć to nie sitcom, tylko komediodramat  o aktorze, który nie ma celu w życiu. Kojarzy mi się serial z filmami Woody Allena,  ale  tymi dobrymi. Serial można podsumować, że opowiada o życiu, są pokazane zwykłe sytuacje w rodzinie, w pracy, kłótnie z dziewczyną, spotkania z przyjaciółmi, ale w taki sposób że nie nudzi. Miła rozrywka,  choć też nie aż taki super jak się mówi jest 1 sezon, ale chyba rozumiem skąd ten zachwyt nad serialem i pewnie chodzi o 2 sezon. Bo seria druga to totalne mistrzostwo świata, w porównaniu z 1 serią skok jakościowy o kilka klas. Ansari widać że dojrzał jako scenarzysta, reżyser i aktor. 2 sezon skupia się na nowej pracy Dev Shaha, przyjaźni z szefem Jeffem (Bobby Cannavale) i na pobycie we Włoszech, a przede wszystkim na przyjaźni z Francescą zagraną przez przeuroczą Alessandra Mastronardi. Wątek włoski i przyjaźń Dev’a i Francesci to mistrzostwo świata. Pokazano w prawdziwy sposób i bez przesłodzenia, ale też bez zbytnio depresyjnych klimatów jak wygląda skomplikowanie przyjaźń męsko damska.

S02E09 Amarsi Un Po.mkv_snapshot_42.58_[2017.07.05_02.14.43]

Francesca i Dev mają się ku sobie, ale nie mają odwagi na kolejny krok, bo  dziewczyna ma chłopaka. Może brzmi tandetnie, ale to jak ten wątek jest świetnie pokazany i zagrany (scena z Devem w samochodzie), oprawiony piękną muzyką (moment gdy w tańcu dziewczyna tłumaczy tekst piosenki) to po prostu coś wspaniałego. Historia ta wzrusza, dołuje i bawi. A pomimo tego, że to lekki serial, to nie jest tak, że wątki się kończą happy endem, czasami sceny mają wymowę słodko gorzką. Poza tym mamy sporo zabawy formą, bo pierwszy odcinek 2 serii to przeróbka klasyka kina włoskiego takiego jak Złodziej Rowerów (epizod czarno – biały, dialogi po włosku), zresztą to nie jedyny odcinek wyglądający jak kino europejskie, to samo można powiedzieć o godzinnym przedostatnim odcinku. 2 sezon można nazwać listem miłosnym Ansariego do kina europejskiego, konkretnie włoskiego oraz do Włoch.

S02E01 The Thief.mkv_snapshot_23.49_[2017.07.05_02.12.59]

A co do zabawy formą to oprócz hołdu dla kina włoskiego mamy też historie opowiedzianą bez dialogów, gdyż bohaterem jest rodzeństwo głuchoniemych i para głuchoniemych. Jest też świetny odcinek poświęcony w całości przyjaciółce Deva, która ukrywa przed rodzicami, że jest lesbijką (w roli mamy Angela Bassett). Zresztą w drugim sezonie nawet nie przypominam sobie bym zawiódł się jakimś odcinkiem, nie ma słabych epizodów. Dawno nie widziałem tak  dojrzałego, uroczego, fajnego i mądrego komediodramatu.  Serial bawi i wzrusza oraz zachwyca klimatem, polecam! 1  seria na 7/10, a drugi sezon to może być tylko jedna ocena czyli 8+/10. Szkoda tylko że powstanie kolejnej serii nie jest pewne, bo chętnie zobaczyłbym dalsze losy Dev’a.

S02E10 Buona Notte.mkv_snapshot_07.01_[2017.07.05_02.17.50]

 

The Handmaid’s Tale (seria 1)

Fabuła oparta na książce pod tym samym tytułem (Opowieść podręcznej) osadzona jest w niedalekiej przyszłości w państwie powstałym na terenie obecnego USA. Rządzi dyktatura wojskowa, która zaczęła przekształcać społeczeństwo według zasad opartych na Starym Testamencie. Bohaterką jest kobieta, jedna z niewielu co może mieć dzieci, schwytana podczas próby ucieczki do Kanady. Zostaje wysłana do obozu dla podręcznych, czyli kobiet, którym jedynym zadaniem w życiu jest rodzenie dzieci dla swoich panów. Po przeszkoleniu trafia do domu Komendanta i jego żony gdzie  mówiąc wprost służy im za klacz rozpłodową.

the-handmaids-tale-elisabeth-moss

Serial nazywany jest już jednym z najlepszych w sezonie. Oczywiście że dobra produkcja na najwyższym poziomie, ale do arcydzieła to jednak daleko. Zgadzam się, że Elizabeth Moss jest świetna w głównej roli (a przyznam że nie przepadam za nią), ale wyróżniłbym też Yvonnę Strachovski w roli żony Komendanta (Joseph Fiennes),  znaną z takich seriali jak “Dexter” czy “Chuck”. Zresztą tak szczerze to wziąłem się za serial ze względu na Iwonkę, czyli naszą rodaczkę, gdyż raczej nie ma na koncie zbyt wielu dramatycznych ról, a tutaj mogła się wykazać w roli gdzie nie jest podkreślana jej uroda jak w “Dexterze” czy “Chuck” i dobrze wypadła. Serial wart uwagi, ale zaznaczyć trzeba, że klimat jest tak ciężki i ponury przez tematykę jaką porusza, że serialu nie ogląda się z przyjemnością co zrozumiałe, tylko wywołuje przerażenie. Ale też trzeba oddać ekipie serialu, że nie epatują przemocą i seksem  mimo tematyki jaką porusza. Dla mnie Opowieść podręcznej to przypadek serialu dobrego, świetnie zrealizowanego i zagranego, który oczywiście polecam, ale też takiego, którym nie zachwycam się jak większość widzów. Ocena: 7/10.

yvonne-strahovski-the-handmaids-tale

 

 

Advertisements
Seriale#8

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s