Lipiec 2017 – filmy

Asura: The City of Madness (2016)

Detektyw wykonuje brudną robotę dla skorumpowanego burmistrza co pozwala mu opłacać leczenie chorej żony. Tydzień przed tym jak ma zrezygnować z pracy w policji i stać się pomagierem burmistrza, który trzęsie miastem niczym gangster, zabija przypadkowo w szarpaninie innego policjanta. Zrzuca winę na narkomana, ale na głowę spada mu wydział wewnętrzny.

Trochę obejrzałem już koreańskich filmów i trzeba przyznać, że to są produkcje najbliższe temu jakie w Europie i USA się kręci, czyli np. nie tak ekspresyjne/krzykliwe aktorstwo jak w filmach choćby z Japonii. No i to nie jest ten przypadek gdyż w tym filmie wszyscy dosłownie drą ryja  i ogólnie film jest bardzo ostry w każdym znaczeniu tego słowa. Przemocy to tyle jest, że w pewnym momencie przestała mnie szokować tylko nudzić i pomyślałem co to za sadysta kręcił. Choć też nie jest żadnym zaskoczeniem w przypadku azjatyckich filmów jak są brutalne, ale tym razem przesadzili. Na dodatek żaden z bohaterów nie budzi emocji, bo nie ma nikogo sympatycznego, więc tak naprawdę to film po mnie całkiem spłynął. Nawet świetne sceny akcji, pościgów czy bójek nie robiły na mnie wrażenia, a skoro na bohaterach mi nie zależy to się wymęczyłem na seansie. Ocena: 5/10.

Cien Anyos De Perdon (2016)

Grupa złodziei pod wodzą mężczyzny o pseudonimie Urugwajczyk (Rodrigo De la Serna) planuje napad na bank w Walencji, którego celem mają być skrytki depozytowe. Wszystko wydaje się być dopięte na ostatni guzik, łącznie z drogą ucieczki prowadzącą przez wydrążony tunel łączący bank z opuszczoną stacją kolejową. Zmarnowany potencjał na trzymające w napięciu kino akcji. Ocena: 6/10.

Colossal (2017)

Gloria przez alkoholizm traci chłopaka i postanawia wrócić do rodzinnego miasta. W tym samym czasie Seul nawiedza potwór, który okazuje się, że jest połączony w jakiś sposób z Glorią. Ciekawy pomysł plus dobra rola Anne Hathaway (choć  nie wygląda na alkoholiczkę, zawsze piękna nawet jak pijana, przydała by się charakteryzacja lepsza) i Sudekisa, ale ogólnie film mógłby być lepszy. Ocena: 6/10.

170330_MOV_Colossal.jpg.CROP.promo-xlarge2

Desierto (2015)

Grupa imigrantów (m.in. Gael Garcia Bernal) próbuje przedostać się z Meksyku do USA. Na swojej drodze spotykają Jeffrey Dean Morgana, który poluje na imigrantów. Co prawda Morgan i Bernal nie mają za bardzo co grać, ale są tak dobrymi i charyzmatycznymi aktorami, że choćby dla nich warto zobaczyć. No i dla psa, który prawie ukradł film ludzkim aktorom. Ocena: 7/10.

Free Fire (2016)

Chris, Frank i Justine dokonują zakupu karabinów, które dostarczają im handlarze bronią. Ale pojawiają się nieporozumienia i zgrzyty w wyniku, których dochodzi do krwawej jatki. Najbardziej przystępny film Wheatley’a znanego z “Kill List” i “High Rise”. O “Mad Max Fury Road” mówi się, że nie ma scenariusza (jadą w jedną stronę, rozmyślają się i wracają:-D), ale to samo można powiedzieć o “Free Fire”, którego fabuła ogranicza się do jednego zdania – przyjeżdżają do magazynu i zaczynają się wszyscy strzelać. Dobry angielski film trochę w stylu kina Tarantino i Ritchiego ze świetną obsadą, czyli Sharlto Copley, Cillian Murphy, Brie Larson, Armie Hammer (coraz bardziej go lubię), Sam Riley (jego to w ogóle nie poznałem), ale też Patrick Bergin (kiedyś dość znany aktor), Jack Reynor (znany z roli brata głównego bohatera w jednym z najlepszych filmów 2016 roku czyli “Sing Street”), Michael Smiley. Bardzo dobra rozrywka, choć zaznaczam, że to bardzo czarna komedia jest, więc film nie dla każdego. Ocena: 8/10.

free-fire-cillian-murphy-brie-larsen-armie-hammer-600x399

Ghost in the Shell (2017)

Film opowiada historię bojowego cyborga Major będącej pierwszą udaną próbą połączenia ludzkiego mózgu z syntetycznym ciałem. Podczas jednej z misji wpada na trop terrorysty Kuze. Major wraz z partnerem Batou postanawiają schwytać przeciwnika. Bardzo lubię film animowany z 1995 roku, który nic się nie zestarzał, ale też nie jestem fanbojem takim bym zgrzytał z zębami gdy tylko dowiedziałem się, że amerykanie chcą nakręcić własną wersję. Przynajmniej część widzów co nie zna komiksu, filmów czy serialu dowie się o tych kultowych produkcjach i nadrobi jak im się wersja amerykańska spodoba. A najważniejsze, że nie jest to remake czyli przeniesienie dokładnie takiej samej fabuły z w filmu z lat 90-ych. Są oczywiście najbardziej znane sceny z filmu, ale fabuła jest zupełnie inna, i jeśli się nie mylę bliższa fabuła jest serialowi. No i wyszło zaskakująco porządnie. Film nie jest idealny, czasami efekty specjalne nie domagają (zwłaszcza w końcówce), ale ja uwielbiam cyberpunk i podobało mi się. Niestety ten gatunek jakoś ostatnio, przynajmniej w kinie amerykańskim jest zepchnięty całkowicie na margines, chyba bardziej jak westerny i musicale. Dobrze wypadła Scarlett Johanssson w roli Major – cyborga, który nie wie kim jest. Gra jednocześnie dziecko co poznaje świat, kobietę którą dopadło życie i maszynę do zabijania. Znalazła ciekawy sposób na pokazanie swojej bohaterki, choćby przez to jak się specyficznie porusza, jakby mózg nie nadążał za poruszaniem się ciała. Równie dobry jest Pilou Asbak w roli jej partnera, tylko szkoda że w końcówce po prostu scenarzyści sobie o nim zapomnieli. Ale najlepszy z całej obsady jest szef Sekcji 9 grany przez gwiazdę japońskiego kina Takeshi Kitano. Facet charyzmą rozwala system. Związana z nim zabawna jest jedna rzecz. Wszyscy aktorzy mówią po angielsku, a Kitano jako jedyny mówi w swoim ojczystym języku przez cały film. Wiadomo Kitano, więc kto mu się sprzeciwi?:-D Do nowej muzyki nic nie mam, ale nie umywa się do genialnego soundtracku z filmu z 1995 roku. Nie jest to porażka, bo mamy do czynienia z porządnym cyberpunkiem w wydaniu amerykańskim. Choć pewnie gdyby za reżyserię wziął się ktoś lepszy a nie zwykły rzemieślnik, to film nie tylko wizualnie (zwłaszcza miasto) by zachwycał. Ocena: 7/10.

Going in Style (2017)

Trzej zdesperowani emeryci postanawiają napaść na bank, który pozbawił ich oszczędności. Heist movie z 80-latkami w rolach głównych. Więc jeśli warto tą przyzwoitą komedię o napadzie obejrzeć to jedynie dla aktorów, którzy już nic nie muszą i dobrze się  bawią czyli Alana Arkina, Morgana Freemana i Michaela Caine’a. A w epizodzie Christopher Lloyd czyli doktorek z Powrotu do przyszłości. Ocena: 6/10.

King Arthur: Legend of the Sword (2017)

Historia cwaniaka Artura, który większość czasu spędza w zaułkach Londonium wraz ze swoją ekipą. Wszystko zmienia się gdy dostaje w swoje ręce miecz Excalibur. Porażony mocą Excalibura Artur dołącza do buntowników z ruchu oporu walczącymi z oślizgłym królem Vortigernem. Nie wiem czemu ten film Guya Ritchiego jest aż tak krytykowany, bo to dobre fantasy tylko nakręcone w stylu typowym dla tego reżysera, znanego z komedii gangsterskich takich jak “Przekręt”, “Porachunki”. Rozumiem że takie podejście do legendy króla Artura może nie każdemu przypaść do gustu, ale ja lubię eksperymenty i zabawę kinem, czyli miksowaniem nieprzystających do siebie gatunków. W tym filmie jakimś cudem działa przerobienie Artura i jego drużyny na bohaterów typowych dla twórczości tego reżysera, czyli na sprytnych uliczników i drobnych kryminalistów połączone z kinem fantasy. Powiem tylko tyle że Artur ma własny burdel:-D A poza tym to typowe kino Ritchiego czyli teledyskowy montaż, mieszanie z chronologią i prędkością obrazu, ale to działa, bo reżyser opowiada znaną baśń ekscytująco. W roli złego władcy występuje sam papież czyli Jude Law i sprawdza się świetnie, choć za wiele do grania nie ma. A co do Hunnama w roli głównej to jest po prostu ok. Film ma świetne tempo, rewelacyjny montaż i absolutnie genialną muzykę, która jest aż za dobra jak na ten film. Od czasu muzyki z “Braveheart” i “Ostatniego Mohikanina” Michaela Manna nie słyszałem tak kapitalnego soundtracku. Muzyka jest jednocześnie tradycyjna, klasyczna, celtyckie brzmienie ma, ale też bardzo współczesna, sporo syntetycznych dźwięków i nowoczesnego brzmienia. Dzięki tej po prostu zarąbistej muzyce oraz stylowi Ritchiego film ma niesamowity power. Dobra robota, ale za soundtrack Daniela Pembertona dam pół punkciku więcej czyli 7.5/10.

King-Arthur-Pic-2_1200_745_81_s

La Taularde (2015)

Mathilde trafia do więzienia za zbrodnię, której nie popełniła. Wzięła na siebie winę swojego męża. Jeśli warto to dla dobrej roli Sophie Marceau. Ocena: 6/10.

Le Convoi (2016)

Grupa handlarzy narkotyków przewozi w konwoju z Hiszpanii do Francji kokainę. Wskutek strzelaniny podczas kontroli granicznej gangsterzy uprowadzają kobietę. To mógł być dobra sensacja, ale przez to to ja rozwija się wątek uprowadzonej kobiety ja w ogóle tego nie kupuję. Więc nie mogę ocenić na więcej jak 5/10 czyli średniak.

Neerja (2017)

Bardzo dobry film ze znakomitą Sonam Kapoor w roli tytułowej i z jeszcze lepszą Shabaną Azmi w roli matki Neerji. Główną bohaterką tej opartej na faktach historii jest młoda kobieta, która dorabia jako modelka, ale jej głównym źródłem utrzymania jest praca stewardessy. W Pakistanie grupa terrorystów planuje przechwycić samolot, żeby uwolnić swoich uwięzionych na Cyprze kompanów. Udaje im się wejść na pokład samolotu gdzie Neerja jest szefową stewardess. Przyznam że nie oglądam filmów z Bollywood, może kiedyś z jeden widziałem, ale tak dawno temu, że nawet nie mogę powiedzieć czy mi się podobał. Choć zdaję sobie sprawę jakie to kino jest czyli bardzo długie filmy, dużo piosenek, i może dlatego Neerja mi się spodobała gdyż to film zrobiony bardziej pod zachodniego widza,  zupełnie nie przypomina filmów z Bollywood, tylko ogląda się jak kino z USA. Ocena: 8/10.

neerja02

Okja (2017)

Opowieść o wyhodowanej na potrzeby mięsnego przetwórstwa Okji, wyglądającej jak krzyżówka hipopotama i świni, oraz opiekującej się nią Miji. Mija nie godzi się z losem przyjaciółki i rusza jej na pomoc. Spotyka ekipę obrońców zwierząt kierowaną przez Paula Dano. Film reżysera The Host i Snowpiercer, więc wiadomo z jakim filmem do czynienia mamy, czyli żonglerką gatunkami. Są sceny komediowe, jak z kina familijnego (ale dzieciom raczej bym nie polecał), a za chwilę satyrę, parodie, sceny akcji  i mocne, brutalne sceny. Świetna animacja świnio hipopotama, ładnie pokazana przyjaźń między zwierzakiem a dziewczynką oraz maksymalnie przerysowane aktorstwo Jake’a Gyllenhaala i Tildy Swinton. Może za bardzo reżyser wali po głowie łopatologią by przekazać swoje poglądy, ale nie przeszkadza mi to wcale. Jeden z ciekawszych filmów jakie ostatnio widziałem. Ocena: 7/10.

Pokot (2017)

Nie będę się rozpisywał, bo bardzo mi się film nie podobał. Nawet dobra główna rola kobieca i Wiktor Zborowski nie wiele pomogli. Jeden z najsłabszych filmów Agnieszki Holland. Ocena: 3/10.

The Invisible Guest (2016)

Biznesmen mający żonę i dziecko zostaje oskarżony o morderstwo kochanki. Deklaruje, że jest niewinny i by to udowodnić zatrudnia najlepszą prawniczkę, która przekona sędziego o niewinności biznesmena. Jednak pojawia się nowy świadek oskarżenia i sprawy się komplikują. Bardzo dobry hiszpański thriller ze świetnie budowanym napięciem i dobrą aktorów. Ostrzegam przed oglądaniem trailerów, bo w przypadku tego filmu lepiej nic nie wiedzieć przed seansem. Ocena: 8/10.

The Lost City of Z (2016)

Przed wybuchem I wojny światowej brytyjski odkrywca, Percy Fawcett, wyrusza do amazońskiej dżungli w poszukiwaniu legendarnej cywilizacji. Dobry film, ale zaznaczam, że to nie kino przygodowe w stylu np. Indiany Jonesa, tylko film bliższy filmom Terence Malicka czy Wernera Herzoga. Film zaskakujący z dwóch powodów. Po pierwsze reżyserem i scenarzystą jest twórca tak dobrych filmów z gatunku sensacji jak “Mała Odessa”, “The Yards”  czy “We Own the Night”. Zaskoczył mnie nie tyle poziom produkcji, bo większość filmów co kręci jest dobra, tylko gatunek za jaki reżyser się zabrał  i podołał. A drugie miłe zaskoczenie to Charlie Hunnam znany z Synów Anarchii, którego do tej pory uważałem za średniego aktora, a tutaj się postarał. Naprawdę dobrze zagrał i miał też co grać, bo Percy to postać dość intrygująca. Na drugim planie Robert Pattinson, który znowu pokazał jak dobrym aktorem jest. A w roli syna Fawcetta nowy Spiderman, który też daje radę. Warto też docenić rolę Sienny Miller w roli żony Percy’ego. Film ma świetne zdjęcia (Darius Khondji) oraz klimat. Pomimo długości (140 minut) i wolnego tempa nie nudzi od początku do końca. Ciekawa, ambitna produkcja. Ocena: 7/10.

Their Finest (2016)

Londyn, II wojna światowa. Catrin zatrudnia się przy produkcji sponsorowanego przez rząd propagandowego filmu o ewakuacji Dunkierki. Obdarzona lekkim piórem i ciętym językiem bohaterka ma wymyślać kwestie wygłaszane przez damskie postaci. Szybko okazuje się, że pisanie kobiecych dialogów to nie wszystko co Catrin potrafi. Przeuroczy angielski film ze świetną Gemmą Arterton w roli głównej. A skoro brytyjska produkcja to wszyscy grają świetnie i same znane twarze, czasami w epizodach, jak np. Sam Claflin, Jack Huston (znany z Zakazanego Imperium), Richard E. Grant, Jeremy Irons. Ale szczególne słowa uznania należą się oczywiście Billowi Nighy w roli zblazowanej podstarzałej gwiazdy (trochę przypomina bohatera z To właśnie miłość). Jest to produkcja lekka, ale zaznaczam że to nie jest komedia, tylko film łączący kilka gatunków, bo oprócz humoru film nie jest pozbawiony wcale dramatycznych momentów. Idealna produkcja którą można obejrzeć z chłopakiem/dziewczyną, rodzicami, dziadkami, znajomymi. Ocena: 7/10.

their-finest-iv

To the Bone (2017)

20-letnia Ellen chorująca na anoreksję trafia do placówki prowadzonej przez lekarza, który ma niekonwencjonalne metody leczenia. Dobry dramat, ale coś zabrakło, tylko nie wiem co, do poziomu znakomitego. Ocena: 7/10.

Trapped (2002)

Córka (Dakota Fanning) zamożnej rodziny Jenningsów zostaje uprowadzona przez doświadczonych porywaczy (Kevin Bacon i Pruitt Taylor Vince). Załamana mama (Charlize Theron) próbuje odzyskać kontrolę nad sytuacją. Dobra sensacja, którą przegapiłem jakimś cudem 15 lat temu,  mimo tak dobrej obsady oraz świetnych zdjęć Sobocińskiego. Ocena: 7/10.

Wilson (2017)

Samotny i neurotyczny mężczyzna dowiaduje się, że ma nastoletnią córkę. Postanawia ją odszukać  odbywając przy tym podróż pełną niespodzianek. Świetny Woody Harrelson w roli nieudacznika, który potrafił jakimś cudem uczynić z postaci denerwującej i którą by się najlepiej unikało taką, że nawet gościa polubiłem i współczułem mu. Równie dobra Laura Dern i choćby dla tej dwójki warto obejrzeć. Nie jest to komedia, ale dramat ze sporą dawką czarnego humoru. Ocena: 6/10.

maxresdefault

Advertisements
Lipiec 2017 – filmy

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s