Seriale#14

Alias Grace (seria 1)

Po “Opowieści podręcznej” kolejna udana ekranizacja powieści Atwood. Tym razem mamy do czynienia z historią opartą na faktach o służącej Grace Marks skazanej w XIX wieku za zabójstwo swojego pracodawcy i jego gospodyni. Pojawia się szansa ułaskawienia do czego potrzebna jest opinia lekarza, którą ma wydać doktor Jordan. Prawie cały serial oglądamy jak lekarz przeprowadza wywiad i słucha opowieści o życiu Grace z ust skazanej (trochę jak w Mindhunter) tylko, że podobnie jak doktor nie możemy być pewni tego czy Grace mówi prawdę.

Ciekawy serial, który nie przedstawia faktów, ale obserwujemy bohaterkę, która zabiera głos we własnej sprawie. Razem z bohaterką widz próbuje rozgryźć jaki ma charakter, i kim Grace tak naprawdę jest. Serial dobry co jest w dużej mierze zasługą Sarah Gadon, która przez sześć 40 minutowych odcinków prawie w ogóle nie schodzi z planu. Aktorka o twarzy niewiniątka i z dużymi błękitnymi oczami dźwiga na swoich barkach całą produkcję i spisała się na medal. Możecie ją znać z roli przeuroczej Sadie Dunhill w miniserialu wg powieści Kinga “22.11.63”.  Dobry jest też Edward Holcroft w roli doktora Simona Jordana. A na drugim planie pojawia się Anna Paquin, David Cronenberg, Zachary Levi ( aktor znany głównie z “Chucka”). Wszyscy się spisują ok, ale to jest głównie show Sarah Gadon i za nią przede wszystkim postawię 7/10.

alias-grace-trailer

American Horror Story: Cult

Kolejny sezon antologii horrorowej od Murphy’ego dla stacji FX jest całkowitą porażką. Trzy razy prawie odpadłem od tej serii, tak mi się nie podobała. Wygląda że zmniejszenie obsady do paru aktorów i ograniczenie ilości wątków do minimum nie pomogło (chociaż w poprzedniej serii dzięki temu zabiegowi udało się i sezon 6 był całkiem dobry). W pierwszych sezonach AHS było milion wątków, ale oglądałem z zainteresowaniem,  nawet te najbardziej hejtowane sezony jak np. Hotel, choć prawie zawsze w ostatnich odcinkach historia się rozsypywała (najlepiej wyszło w 2 serii, która jest najlepsza,  jakoś te wątki połączono zgrabnie na koniec). A teraz jak ograniczają ilość wątków do minimum to do serialu wkradła się NUDA.

O tym że w sezonie 7 będzie jechał showrunner po wyborcach Trumpa  w mało subtelny sposób to było wiadome jeśli zna się seriale Murphy’ego, który z subtelności nie jest znany. Ale zaskoczył mnie Kult w jednym gdyż myślałem że tylko po zwolennikach Trumpa będzie jazda a dostaje się tutaj każdej stronie politycznej w USA, ogólnie całej Ameryce.  Tylko co z tego jak wieje nudą przez większość odcinków i w ogóle nie działa jako horror, zero napięcia, klimatu, nie straszy nawet scenach z clownami. Niech najbardziej zapracowany showrunner w USA odpuści całkiem AHS i skupi się na tych paru innych antologiach co kręci jak np. ACS i Feud, które o wiele lepiej mu wychodzą.

01_sarah_master_bedroom_0141_expanded_rgb_f.jpg.CROP.promo-xlarge2

Co tydzień musiałem sobie przypominać czemu tą padakę wciąż oglądam, tak mi się ten sezon nie podoba. No i jedyny powód to Sarah Paulson. Ucieszyłem się gdy okazało się, że gra pierwsze skrzypce, tylko jest taki problem, że gra tak irytującą postać, że nie mogę kobiety zdzierżyć – nic tylko beczy i drze ryja. Miała lepsze role u Murphy’ego  i nie mam na myśli jedynie O.J. Simpsona, ale też poprzednie sezony AHS.

Czasami trafi się dobry żart jak np. SCUM – Society for Cutting Up Men (po polsku stowarzyszenie chlastania mężczyzn) tylko, że pojawił się w najbardziej żenującym odcinku serialu, więc ginie w całej głupocie jaka jest w siódmym odcinku. No jeszcze scena jak Peters z członkami sekty próbuje począć nowego mesjasza to przyznam że śmiechłem. Nie wiem co scenarzyści brali wymyślając te niektóre poryte motywy.

ahs-cult-recap1

W sezonie siódmym jest pełno żenujących i przegiętych momentów, ale pod koniec sezonu coś się zmieniło i zaczęły mi się nawet podobać (a przynajmniej nie nudzić i wywoływać facepalma) odcinki od 9 do 11. Więc odwrotna sytuacja jak w poprzednich seriach, bo pod koniec poziom się podnosi, tylko trochę za późno. Postać Paulson przestała irytować, zmieniła się i od razu aktorka lepiej wypadła. Nawet przywódca sekty w wykonaniu Petersa zaczął mnie przerażać, a nie irytować, i odcinki zaczęły trzymać nawet w napięciu. Choćby sceny z sektą Mansona to przyznam, że dość przerażające mimo, że nakręcone w stylistyce trochę przypominającej Tarantino filmy.

Oczywiście są różne głupotki jak wcześniej, czasami padnie jakiś suchar, to się nie zmieniło, ale ogólnie trzy ostatnie odcinki to ogromny skok jakościowy, bo przez odcinki 1-8 było totalne dno. Tak na marginesie jednym z reżyserów odcinków w tej serii jest Jennifer Lynch, córka twórcy Mulholland Drive, Dzikości serca, która nakręciła parę słabych filmów (Hisss), średnich (Uwięziona Helena z Sherylin Fenn i Julianem Sands, warto dla choćby Audrey Horne) i jeden dobry (Surveillance z Bill Pullmanem), czyli kariery nie zrobiła jak tatuś. Ale trzeba przyznać, przynajmniej wnioskując po finale, który wyreżyserowała, że całkiem dobrze sobie poradziła.

Ale tak ogólnie to Kultowi powinienem dać 3/10, i tylko za ostatnie trzy odcinki podniosę ocenę o jeden punkt czyli 4/10. Mam nadzieję że w kolejnej serii będzie dużo lepiej. Trochę tych sezonów już było i dawno żadnego nie widziałem, ale na tyle na ile pamiętam poprzednie sezony to Kult jest tym najgorszym American Horror Story ze wszystkich. To już sezon z czarownicami bardziej mi się podobał, czy Hotel i Freak Show były lepsze, które też przecież nie były jakieś rewelacyjne.

images

The Deuce (seria 1)

Nowy serial Davida Simona opowiada o początkach legalnej działalności branży porno w Nowym Jorku. Mam problem z oceną nowej produkcji twórcy The Wire, a nawet przyznam, że dwa razy prawie odpadłem od serialu. Prawie odpadłem bo przyznam, że nikogo (oprócz dziennikarki i gliniarza) nie polubiłem przez co historia mnie zwyczajnie nudziła. Ale postanowiłem obejrzeć do końca dlatego, że to serial Simona. W przypadku seriali Simona wszystkie są wychwalane przez dziennikarzy/krytyków, ale prawie nikt ich nie ogląda.

Dopiero po latach są docenianie jak właśnie jest z The Wire, który wygrywa lub jest w czołówce najlepszych seriali, uważany jest za arcydzieło (i słusznie). Identyczna sytuacja jest z np. Treme, Show Me A Hero. Może po latach nie uważane są za arcydzieła jak Prawo ulicy, ale za dobre produkcje, których (prawie) nikt nie ogląda. Zresztą ja mam problem z każdym serialem Simona, nawet z tymi co najbardziej sobie cenię. Też w jego najlepsze produkcje jest ciężko mi wejść, poczuć klimat. Pamiętam, że dopiero na początku 2 serii przestałem się nudzić na The Wire.

201709076041-jpg

 Nie mam zamiaru  serialu odpuścić, bo może po zakończeniu The Deuce tak jak The Wire będzie nazwane arcydziełem, a tyle jest dobrych seriali że nie ma czasu na nadrabianie, więc wolę być na bieżąco.  Zresztą tak było z The Wire, które nadrobiłem kilka lat temu dopiero. A jeśli nawet nie arcydziełem będzie nazwane po latach to pewnie dobrą produkcją docenianą przez krytyków, tak jak Treme czy Show me a Hero z Oscar Isaac.

Seriale Simona mają swoje tempo, które niektórzy uznają za nudne i trzeba mieć odpowiednie nastawienie do produkcji. A w przypadku The Deuce jest tym trudniej, że nikogo nie polubiłem jak wcześniej napisałem, w przeciwieństwie do bohaterów poprzednich seriali Simona. A gdyby tego było mało to w jednej z głównych ról występuje James Franco za którym nie przepadam i na dodatek gra bliźniaków (a żeby widzom sprawy nie ułatwić obaj mają wąsa i na początku nie mogłem ich rozróżnić:-D). Można powiedzieć że jestem uprzedzony do aktora, ale według mnie nie umywa się do Tatiany Maslany z “Orphan Black”  czy do Kyle MacLachlana z 3 serii Twin Peaks. Ewan McGregor w “Fargo” był lepszy od Franco, choć też niczym specjalnie się nie wykazał. Widać że ostatnio w filmach i serialach zapanowała moda na obsadzanie aktorów w kilku rolach – bliźniaków, klonów, sobowtórów.  O wiele lepiej od Franco wypadła Maggie Gylenhaal w roli prostytutki, dobra rola.

59b2cd481700002200f52016

Każde produkcje Simona przedstawiają tak naprawdę miasto, obraz całego społeczeństwa i to miasto jest głównym bohaterem. Poznajemy wszystkie układy i powiązania między bohaterami, a człowiek to tylko jeden z wielu elementów miasta. Świat jaki mamy przedstawiony w The Deuce co można się domyślić z opisu fabuły jest wyjątkowo depresyjny, więc tym ciężej w serial wejść. Oczywiście pod względem technicznym to mistrzowska robota, za wiele mniejszą kasę jak serial Jaggera i Scorsese czyli Vinyl gdzie też pokazano USA lat 70 stworzono Nowy Jork lat 70-ych jak żywy, jak z reportażu lub dokumentu. A skoro nie wiem jak mam ocenić całość to może ocenię tylko za stronę techniczną i realizację. Liczę na to, że będzie lepiej w kolejnych seriach, czyli tak jak miało miejsce w poprzednich serialach Simona poczuję klimat i nie będę się męczył z oglądaniem. Podsumowując na mniej niż 7/10  serial nie zasługuje choćby za samą stronę techniczną i tyle właśnie stawiam.

the-deuce-1280-1504024707884_1280w

 

Advertisements
Seriale#14

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.