The X-Files – Plus One

XF-S2_203_SCN27-SH_0458_hires2

Nie jestem hejterem Cartera jak spora część fandomu. Uwielbiam wiele odcinków Cartera z serii 1-9, zarówno mitologicznych co pisał z Frankiem Spotnitzem, jak i sam, ale też standalony (np. Patience, The List, Irresistible), ale przede wszystkim za różnego rodzaju eksperymenty jak czarno biały Post Modern Prometheus lub nakręcony na jednym ujęciu (a tak naprawdę w kilku które ukryto) Triangle i o pisarzu co zakochał się w Scully czyli Milagro albo Improbable z Burtem Reynoldsem w roli Boga.

Ale też wiele odcinków jakie pisał w seriach 1-9 to były dziadostwa, chały, nudne, zwyczajnie nieudane jak np. Space, Unrequited, Fight Club. Chociaż trzeba powiedzieć, że prawie każdy z ekipy Cartera ma na koncie słabe odcinki. Przecież nie każdy epizod Glena Morgana i Jamesa Wonga to serialowe arcydzieła, im też się trafiały słabsze odcinki (Shadows, 3). Jedynie Darin Morgan nie napisał żadnego słabego epizodu i Gilligan, twórca Breaking Bad i Better Call. Najgorsze odcinki Darina i twórcy Breaking Bad to są epizody przyzwoite, co innego reszta scenarzystów.

A wracając do Cartera to w 10 sezonie okazało się, że jego odcinki to najsłabszy element powrotu. Okazało się że to już nie ten sam scenarzysta co w seriach 1-9, który pisał słabe odcinki, ale wcale nie tak mało razy potrafił stworzyć dobry/świetny odcinek. Carter zawsze był nierównym scenarzystą, ale w 10 serii z dawnego Cartera zostało tylko to co najgorsze w jego scenariuszach było. W najlepszym razie jego odcinki są średnie z 10 serii.

Ale też nie chciałbym by odszedł z XF na co wielu fanów naciska, bo co prawda jako scenarzysta różnie sobie radzi, ale jako showrunner odwala dobrą robotę co potwierdzał nie raz Vince Gilligan o tym jak świetnym szefem był gdy pracowali razem w Archiwum X. Co pewnie jest zasługą tego, że pozwala swoim scenarzystom na wszystko, dawał pełną swobodę i dzięki temu właśnie taki Gilligan wyrobił z czasem swój niepowtarzalny styl, bo widział na czym polega praca showrunnera na przykładzie twórcy Archiwum X. Poza tym inny showrunner nie pozwalał by na tak oryginalne odcinki jakie pisali choćby Darin Morgan czy twórca Breaking Bad.

Plus_One_11_(4)

Ale skończę o Gilliganie, bo za bardzo odbiegłem od tematu Cartera i jego nowego odcinka. Nie liczyłem na to że Plus One  będzie wybitnym czy choćby dobrym odcinkiem. Po opiniach przedpremierowych i średnich opiniach odcinków wszystkich jakie napisał w 10 serii uznałem, że na zbyt wiele w przypadku Cartera nie ma się co nastawiać. Z jednej strony odcinek mnie nie rozczarował, a z drugiej okazało się, że to nie jest tragiczny odcinek jak mitologiczne co obecnie pisze. Jest to odcinek po prostu dobry z kilkoma wadami jak wynikało z recenzji przedpremierowych.

Najważniejsze, że w czasie oglądania odcinka Cartera pierwszy raz w 11 serii poczułem się jakbym oglądał jakiś zaginiony odcinek z sezonów 1-7,  gdy w serialu rządził duet Mulder i Scully. MS III to była nieudana mitologia, a This lubię, ale bardziej przypomina połączenie 24 godzin ze światem Archiwum X niż tradycyjne XFiles. Co innego standalone Cartera, który przypomina stare klasyczne odcinki do tego stopnia, że nawet ma takie same wady jak miały wszystkie sezony z Mulderem i Scully.

W XF zawsze był problem z rozłożeniem tempa odpowiedniego na 40 minut. Przeważnie przez dwa akty odcinki szły typowym tempem dla Archiwum X, a w ostatnich minutach scenarzystom się przypominało, że zostało im tylko 10 minut i pośpiesznie zamykano wątki/śledztwo jakie M i S prowadzili, czasami po łebkach. Podobna sytuacja jest w Plus One gdyż przez 30 minut fabuła idzie wolnym tempem, a w ostatnich minutach nagle wszystkie wątki są pośpiesznie zamykane. To była wada wielu odcinków starego XF, nawet tych najlepszych, i podobnie jest tutaj, bo przez takie rozwiązanie w ogóle nie wykorzystano potencjału złych sobowtórów Muldera, a zwłaszcza Scully.

Fox ma konfrontację ze złym bliźniakiem, ale w przypadku Scully to siedzą razem w samochodzie i po prostu doppelganger znika po komentarzu naszej Scully. Odcinek skojarzył mi się zwłaszcza z 6 serią, która znana jest nie tylko z tego, że było więcej odcinków lekkich i komediowych jak w seriach 1-5 razem wziętych, dominował humor w 6 serii, a nie mrok, ale też z tego, że od 6 serii na pierwszy plan wyszły relacje agentów.

Plus_One_11_(13)

Przez 5 serii Archiwum X to był serial o sprawach jakie M i S prowadzili, a w tle wątek ich relacji,  ale od 6 serii odwrócono ten schemat. Najważniejsze stały się relacje agentów oraz co ich łączy i dzieli, a sprawy co prowadzili były trochę na drugim planie. Identycznie jest w 11×03, który podobnie jak w  przypadku większości epizodów 6 serii jest dość lekki oraz najważniejsze są relacje Dany i Foxa. Identyczne wrażenie miałem w czasie oglądania poprzedniego odcinka, że 11 seria wygląda trochę jak 6 sezon. Wspomniałem o This  też dlatego, bo u Glena Morgana Dana i Fox byli jak połączenie Jacka Bauera z Jasonem Bourne, a w Plus One wrócili do przedstawienia M i S w takiej wersji jak w 10 serii, czyli jak postarzeli się, zmienili się. Tutaj to nie są super agenci jakimi byli w This tylko starsi ludzie po przejściach.

Co do porównań z 6 serią to miałem skojarzenia zwłaszcza z Arcadia, czyli odcinkiem gdzie agenci udawali małżeństwo. Fabuła zupełnie inna jak w 11×03, ale Arcadia jak żaden inny epizod przypominał fanfic i podobnie jest z odcinkiem Cartera. Showrunner napisał sceny z M i S, które zapewne pojawiają się w fanficach (tak zakładam bo nigdy żadnego nie czytałem), jak np. ze wspólnym pokojem. Dla mnie zaskoczeniem jest, że takie sceny napisał twórca XF, który robi wszystko na przekór fanom co są zwolennikami romansu M i S. Jest jeszcze jeden wspólny element z Arcadią, który był ogólnie mówiąc średnim odcinkiem, ale mocno zaplusował relacjami agentów, identyczna sytuacja jest w 11×03.

Co do relacji agentów to zawsze świetnie prowadził ten wątek Carter, ale po swojemu. A tutaj potwierdził co wiemy od dawna, ale też zrobił to po swojemu czyli nawet pocałunku nie pokazał co się czasami wcześniej zdarzało. Zresztą nieważne jest ze spali ze sobą w odcinku, bo dostaliśmy jedynie potwierdzenie tego co wiadomo od 8 serii. Ważniejsze są rozmowy agentów o ich przyszłości i czego się obawiają. Widocznie to tradycja XF, bo wcześniej wiele było tak samo kapitalnych scen gdy rozmawiają w pokojach w motelach o tym co ich boli, co czują jak np.  ostatnia scena finału 9 serii, czy scena w finale 7 serii.

Najważniejszym elementem odcinka są obawy z jakich zwierza się Foxowi Dana i co sobie obiecują i te dwie sceny w pokoju to jest esencja odcinka Cartera. W ładny sposób pokazano Danę i Foxa jacy są ludzcy, czego potrzebują i oczekują od życia. Plus One wygrywa pokazaniem jak bohaterowie  dojrzeli i zmienili się w stosunku do siebie, ale też tak ogólnie, np. taka zwykła scena ze zjedzeniem pigułek z chleba przez agentkę idealnie pokazuje, że to nie jest ta sama Scully co znamy z dawnych lat). Oczywiście DD i GA są kapitalni we wspólnych scenach.

XF-S2_203_SCN14-SH_0088_hires2

Można wiele zarzucić Carterowi, ale są dwie rzeczy, które dobrze robi, nawet jak w formie nie jest jako scenarzysta, czyli to jak prowadzi cały serial wątek Scully, jej wiary i sceptycyzmu, jak rozwija ładnie i subtelnie wątek ewolucji jej poglądów, a drugą sprawą są relacje Dany z Mulderem. Nawet jak wprowadza rzeczy dla fandomu kontrowersyjne jak w 10 sezonie rozwód bohaterów to są spowodowane wydarzeniami jakie dotknęły bohaterów w przeszłości, a nie po to by wkurzyć fandom. Skupię się na tym wątku, bo to najważniejszy element odcinka.

Wiadomo że Fox Mulder to był często dupek i egoista, facet w serialu oryginalnym miał ciężki charakter co odbijało się też na Scully. Zwłaszcza dał jej nie raz popalić jak była chora na raka (do dzisiaj pamiętam odcinek jak wpadł do Scully w nocy po tym jak pojechała na badani,a bo chciał by sekcję przeprowadziła i po chwili zdał sobie sprawę, że zapomniał zapytać jak się czuje) albo jak sprawy co prowadzili dotyczyły jej wiary  to się z jej wiary śmiał. Ale największym dupkiem był jak pojawiła się jego była dziewczyna czyli Diana Fowley – zachowywał się jak skończony drań co do Scully i słusznie mu powiedziała Scully kilka ostrych słów w One Son w 6 serii.

Inną kwestią jest to, że Mulder żył dosłownie robotą, łykał jak pelikan wszystkie nowe sprawy, więc jak stracili pracę to nie dziwne, że w filmie I Want to Believe pokazano jak mu brakowało Archiwum X po wywaleniu z FBI. Wystarczyła taka sobie sprawa w filmie a facet wpadł w gorączkę archiwową. Film pokazał że po tym jak musieli uciekać w finale 9 serii to od tego momentu był na głodzie archiwowym i  widać jak to się odbija na Scully, na ich związku, a Mulder nie jest tego świadom że ją krzywdzi. Przez serie 1-7 można czasami było odnieść wrażenie, że bardziej mu zależy na pracy niż na partnerce.

Więc nie dziwi mnie, że w I Want to Believe pokazano relacje M i S dość chłodne. Jednym z powodów ich “rozwodu” jaki nastąpił po filmie a przed 10 serią to mogą być też wszelkie dramaty jakie oboje przeszli przez 9 lat jak np. sprawa oddania Williama do adopcji też zapewne na nich odbiła. No i choroba Foxa o której wspominają w 10×01, która była wynikiem pewnie wszystkich wydarzeń jakie miały miejsce przez całą znajomość ze Scully i pracę w Archiwum X. No i podejrzewam że to Scully zostawiła Muldera a nie on ją po wydarzeniach w drugim filmie.

XF-S2_203-sc23_0003_hires2

Nic dziwnego że Scully zerwała z nim (inna sprawa że z filmu można było wywnioskować że był na bezrobociu i utrzymywała go), bo ten facet to ciężki przypadek. Zresztą idealnie charakter Muldera podsumowały duchy w świątecznym odcinku 6 serii i to jak może skończyć. W ogóle ja mam taką kontrowersyjną teorię, że M i S nie powinni być ze sobą, bo to jest toksyczny związek jak zbyt długo trwa.  Oczywiście w 10 serii do odcinka Babilon mieliśmy naprawę ich stosunków,  pokazano jak polepsza się między nimi, a epizody dotychczasowe 11 serii pokazują ciąg dalszy tego jak budują od nowa swoje skomplikowane relacje. Mulder i Scully są jak dwie połówki jabłka, ale jednocześnie tak bardzo się od siebie różnią co z czasem na obu się odbija negatywnie.

Więc nie dziwi mnie, że w epizodzie Cartera Scully ma obawy co do tego jak będą wyglądać ich relacje bo doskonale zna Foxa, pewnie pamięta co z nim przeszła i czemu się rozstali. A jednocześnie ciągnie ich do siebie cały czas. Ale muszę też powiedzieć, że 10 seria i pierwsze odcinki 11 serii pokazały też jak Mulder się jednak zmienił, to już nie ten sam dupek co często był w seriach 1-9, widać że zależy mu bardziej na Scully niż na pracy. Więc może jest dla nich jeszcze nadzieja:-) Bardzo ładnie cały czas Carter prowadzi ten wątek, jest logiczny i właśnie tym się broni odcinek. Za same sceny w pokoju z Daną i Foxą podwyższę ocenę odcinka o jeden punkt.

Jedynie do czego bym się przyczepił to do emisji odcinka. Wydaje mi się, że po tym co zobaczyliśmy jak wyglądają relacje agentów w epizodzie Cartera to lepiej by pasowało gdyby puszczono odcinek wcześniejszy po Plus One. Ładnie by ostatnia scena z Plus One łączyła się z początkiem This czyli sceną na kanapie w domu Muldera, gdzie M i S sobie razem śpią po ciężkim dniu. Nie wiem czy nie pomieszał FOX kolejności odcinków, ale to nic nowego by nie było. Najlepszym przykładem są epizody  Leonard Betts i Memento Mori, które łączą się w jedną całość  poprzez ostatnią scenę z Leonarda Bettsa, jest to 2parter, ale między nimi FOX wyemitował Never Again z Jodie Foster, który powinien polecieć przed Bettsem.

Nie pamiętam czy chwaliłem przy poprzednim odcinku zdjęciowca Craiga Wroblewskiego, który wcześniej przy XF nie pracował, a jeśli nie to teraz pochwalę, że 2 i 3 odcinek mają typowo archiwowe zdjęcia. This bardziej w ciemnych barwach, ciemnościach, a w Plus One dużo słońca i jasnych miejsc jak było w 6 i 7 serii. Brawa też należą się dla reżysera Kevina Hooksa, weterana jeśli chodzi o reżyserię odcinków różnych seriali jak np. Prison Break, The Punisher. Trzeba powiedzieć, że udany miał debiut.

Zwrócę też uwagę na muzykę Snowa, która jest słyszalna w kolejnym odcinku. W 10 serii niby była muzyka, ale można było odnieść wrażenie, że jej nie ma. Odpowiednio buduje klimat scen Snow, ale też na razie nie było kawałka takiego co bym zapamiętał na lata jak z serii 1-9. Warto też wspomnieć o Karin Konoval znanej  z występu w genialnym Clyde Bruckmanie, a przede wszystkim z roli mamy Peacocków też w świetnym Home. Zagrała tak dobrze każdą rolę w jaką wcieliła się w odcinku Cartera, że muszę przyznać, iż nie wierzyłem, że gra też faceta. Sprawdziłem później kto grał Judy i Chucky’ego.

S04E02_04

Podsumowując odcinek to mamy poziom wyższy niż średnia archiwowa czyli poniżej poziomu którego XF nie powinno spadać. Ale to co jest esencją odcinka to rozwój bohaterów, ich osobiste rozmowy. A po obejrzeniu finału 11 serii można powiedzieć, że jeśli chodzi o relacje agentów, to jest jeden z najważniejszych odcinków w całym serialu.  Warto obejrzeć dla scen z M i S, dla ewolucji jaką bohaterowie przeszli i jak dojrzeli oraz kilku świetnych dialogów i chemii między agentami. No i oczywiście dla Karin Konoval, która gra Chucka i Judy (oraz ich złych bliźniaków). Zapewne nie raz wrócę do tego odcinka, choćby dla samych scen z Duchovnym i Anderson oraz  kilku dialogów i humoru (“odłóż ołówek” padające z ust Muldera mnie rozwaliło:-D). Sama sprawa to typowy porządny poziom, i za ten element odcinka to dałbym 6/10 (4/6), ale za sceny z Mulderem i Scully podniosę ocenę o jeden punkt więcej. Plus One to dobra robota, tylko tyle lub aż tyle. Jedyne czego mi w tym staroarchiwowym odcinku brakowało to sekcji zwłok przeprowadzonej przez Scully – dawno nikogo nie pokroiła:-)

Ocena: 7/10 (4.5/6).

P. S. W XF było wiele nawiązań do Twin Peaks już w seriach 1-9 i nie chodzi tylko o aktorów co w XF się przewinęli z serialu Frosta i Lyncha, ale w tym odcinku mamy sporo nawiązań. Oczywiście chodzi o doppelgangerów, którzy nie pierwszy raz pojawili się w XF, ale też o Judy. No i mamy aktorkę która gra kilka ról, podobnie jak MacLachlan w TP. Nie wierzę że to nie są nawiązania do 3 serii Twin Peaks:-)

P.S. 2. Piosenka co leci na początku odcinka to kawałek Davida Duchovny’ego, tylko przerobiony, bo aktor od kilku lat dorabia jako piosenkarz. Wolę wersję jaka jest w odcinku niż oryginalną śpiewaną przez aktora.

 

 

 

Advertisements
The X-Files – Plus One

One thought on “The X-Files – Plus One

  1. magda says:

    Ciekawe kiedy zacznie się to stare, dobre Archiwum X? Bez eksperymentów, bez scen shipperskich i easter eggów.
    Odcinek przypomina ci wcześniejsze sezony, ja też odnoszę takie wrażenie. Widać jakąś lekkość Cartera w pisaniu, której teraz nie mamy okazji podziwiać. Odcinek przypomina pomysły na jakie wpadał w czasie największej płodności. Kto wie czy Plus one to nie pomysł wygrzebany z dna szuflady i okraszony bardziej współczesnymi, czy raczej dostosowanymi do teraźniejszości scenami. Fabuła zminimalizowana i obcięta do granic, za to didaskalia rozbudowane do maksimum (to wymóg współczesnej sytuacji).
    Narzekasz że po łebkach, i może właśnie tutaj leży sedno. Że jest to stary pomysł, pomieszany ze scenami, które miały za zadanie dać fandomiowi to, czego oczekuje. Sceny z Mulderem i Scully zajmowały naprawdę dużą część odcinka. Znacznie większą, niż w jakimkolwiek innym odcinku, opowiadającym normalną historię. Te sceny miały swoją wagę, ale przede wszystkim dla fanów. Jednak z punktu widzenia fabularnego i rozwoju serii, były nieproduktywne. Bo co nam dały? A no nic. To tylko pieszczenie fandomu. I stąd po obejrzeniu tych scen, odnoszę nieodparte wrażenie, że zbliżamy się do końca Archiwum jakie znamy, a przynajmniej archiwum z Gillian Anderson. Dostaliśmy bowiem najodważniejsze sceny z Mulderem i Scully w historii serialu. Wiem, że były podobne- wyznania, jak to agenci są z sobą związani, jak mają tylko siebie, była też scena “łóżkowa”, ale nigdy coś takiego. Czy to przypadkiem nie na pożegnanie zaserwowano nam prawdziwy tort Sachera?
    W tym sezonie jestem oczarowana Duchovnym- jego aktorstwem i tym, co można wyczytać ze spojrzenia. Pierwszy raz nie czekam co pokaże Gillian, tylko co pokaże David. Szok 🙂
    Zgadzam się dokładnie z tym, co piszesz o sekcji zwłok. Już przez moment myślałam, że zaraz będzie ta scena, a tu nic. Zapewne, gdyby było więcej czasu, to byśmy ją dostali.

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.