The X-Files – Kitten

Kitten_003

Ekipa produkująca Archiwum to spora grupa ludzi. W seriach 1-9 i  jak obecnie serial wznowiono jest stała ekipa. Część widzów uwielbia twórczość Darina Morgana, inni wolą twórczość jego brata Glena, a reszta dokonania Jamesa Wonga, który w seriach 1-4 znany był z pisania w duecie z Glenem Morganem. Chyba najbardziej hejtowany jest Carter, zwłaszcza ostatnio, którego odcinki prezentują różny poziom – mitologiczne są tragiczne, ale epizodem Plus One pokazał że potrafi napisać całkiem dobry odcinek, jeśli tylko nie porusza tematów spisków, wirusów, itd. Czasami pojawia się nowe nazwisko albo debiutuje jako scenarzysta osoba, która jest z serialem od zawsze, ale wykonywała inną pracę jak pisanie nowych przygód Muldera i Scully. No i mamy do czynienia z takim przypadkiem czyli epizodem w którym jako scenarzysta debiutuje Gabe Rotter.

Jeśli się nie mylę był asystentem scenarzystów w serii 9 i jednym wielu z producentów XF. Angażowanie osób które nie zajmują się pisaniem skryptów z jednej strony jest chwalebne, bo docenia się ich pracę przy Archiwum X, ale też niepokojące, bo nie wiadomo na jakim poziomie będzie dany odcinek. A jak pokazały przykłady w seriach 1-9, to nie licząc scenariuszy Davida Duchovny’ego większość odcinków, które napisali osoby wykonujące inne prace w XF są w najlepszym razie średnie. Niestety tak samo jest w przypadku Kitten, który jest średnim epizodem. Szkoda nie tylko dlatego że mało epizodów w sezonie, ale też dlatego że jest to epizod poświęcony Skinmanowi.

Walter Skinner to jedna z moich ulubionych postaci od początku jak pojawiła się w XF. Na początku to była postać trochę dwuznaczna, stojąca pośrodku między agentami FBI a siłami zła i przypominająca trochę Jacka Crawforda z powieści Thomasa Harrisa jak np. Milczenie Owiec. Z czasem postać się zmieniła, ewoluowała, a w ostatnich sezonach oryginalnego XF relacje między dyrektorem a Daną i Foxem stały się bardzo osobiste. Zwłaszcza dla Scully gdy Mulder zaginął dyrektor był przyjacielem, który ją wspierał razem z Doggettem. W 8 i 9 serii to  już nie były relacje czysto służbowe między agentką a jej szefem.  Ale też Walter miał zawsze słabość do Muldera, a zwłaszcza do Scully.

image

Nie potrafię sobie wyobrazić nikogo innego w tej roli jak Mitcha Pileggiego, który nie jest aktorem na poziomie Williama B. Davisa, Roberta Patricka, czy Gillian Anderson, ale ma tyle charyzmy w sobie, że zawsze się świetnie spisywał. A nawet powiem, że w 11 serii pozytywnie mnie zaskakuje zarówno w scenach komediowych (chociaż w tych zawsze był dobry np. w Hollywood A.D. w którym agenci pojechali do Hollywood na plan filmu X-Files) jak i takich gdy ma pokazać emocje (scena z Palaczem w My Struggle III czy reakcja na informacje o Williamie w Ghouli).

Jak XF planowano zakończyć w sezonie 1999/2000 to powstał spinoff poświęcony ulubieńcom fanów czyli Strzelcom, ale moim zdaniem to dyrektor FBI bardziej zasługiwał na swój serial (jest jeszcze Millennium, tylko że początkowo to miał nie być spinoff, przynajmniej w 1 serii). Postać Pileggiego ma więcej potencjału jak trio komediowe co udowodnił serial Lone Gunmen, że nie każda postać drugoplanowa co przewinęła się w Archiwum X nadaje się na głównego bohatera, który może pociągnąć serial na swoich barkach.

Wiec dziwne, że nikt nie wpadł na pomysł spinoffu z łysym, tylko co jakiś czas Pileggi dostaje w serialu odcinek skinnerocentryczny. Niestety z poziomem takich epizodów bywa różnie. Dobre są Zero Sum z 4 serii oraz S.R.819 z serii 6, ale Avatar z 3 serii jest słabym odcinkiem. Niestety epizodowi szóstemu 11 serii jest bliżej do Avatara a nie do Zero Sum i S.R.819. Ale skoro za scenariusz bierze się osoba, która wcześniej scenariuszy nie pisała, to nie jestem zaskoczony poziomem odcinka jak już wcześniej napisałem.

Kitten_019

Ciekawe że jak na epizod poświęcony dyrektorowi to Skinnera wcale tak dużo w odcinku nie ma. Byłem pewien że Duchovny i Anderson będą na dalszym planie, jak było w innych odcinkach poświęconych Skinnerowi, a tak nie jest. Widocznie twórcy bardzo sobie do serca wzięli uwagi co do 10 serii by nie było epizodów gdzie M i S są zepchnięci na dalszy plan i żeby ich nie rozdzielać. Oprócz 11×01 to w każdym odcinku sceny gdy M i S są rozdzieleni to można policzyć na palcach jednej ręki.

Epizod mi średnio podszedł, ale może skupię się na tym co mi się podobało. Pileggi pokazał się w odcinku z dobrej strony, podobnie jak Duchovny i Anderson (choć to pierwszy epizod gdzie nie ma w ogóle poruszonego wątku relacji agentów, zero flirtów, żartów, przekomarzania się, no może był z jeden zabawny dialog między nimi). Ucieszył mnie powrót Jamesa Pickensa Jr, czyli Kersha. Ja lubię takie postacie co fani kochają nienawidzić, a Pickens świetnie się wciela w tego dupka. Choć rozbawiło mnie jak to w swoim stylu zaczął jechać po agentach. Wypomniał im, że przez nich Skinner nie zrobił kariery w FBI, a sam jest na tym samym stołku odkąd go ostatni raz widzieliśmy kilkadziesiąt lat temu. Widocznie fakt, że pomógł Mulderowi w ucieczce w finale 9 serii też wpłynął na jego karierę w FBI niekorzystnie.

image2

Ważną rolę w odcinku odgrywa Haley Joel Osment, dobrze znany dziecięcy aktor, który niestety jak dorósł to jego talent zniknął (Szósty Zmysł, A.I.). Nie gra źle,  ale też nie pokazał nic specjalnie ciekawego. Podoba mi się, że scenarzysta nie zapomniał o przeszłości Skinnera, czyli jego udziale w wojnie w Wietnamie o której Walter wspominał Mulderowi w One Breath w 2 serii. Chociaż nie powrócono w wątku wietnamskim do tego co opowiadał Skinner o wojnie w 2 serii, że został zastrzelony z innymi żołnierzami, patrzył na martwych kolegów i obudził się w szpitalu. Wywarło to wpływ na jego życie a w przypadku nowego epizodu dostaliśmy niezbyt ciekawą historię z gazem. Szkoda, że nie rozwinięto tamtej historii z 2 sezonu.

Bardzo podobała mi się scena z agentami i Skinnerem jak rozmawiali na koniec gdzie dowiadujemy się, że nie żałuje tego, że jest po ich stronie, zrobił by ponownie to samo i też nie ufa rządowi. Podoba mi się też, że Mulder w końcówce odcinka odpuścił Skinnerowi trochę. Chodzi mi o dialog “jesteśmy z Tobą”, którym pokazał że zaczynają się naprawiać między nimi relacje. O Scully stosunku do szefa nic nie mówię, bo po jej zachowaniu widać, że ma o wiele lepsze zdanie od partnera co pewnie jest zasługą przeszłości, tego co razem przeszli.  Nie jest jak Mulder, który wystarczy ze poczuł papierosa i już mu nie ufa.

Na początku sezonu nie podobało mi się, że znowu zrobili wrogów z agentów oraz dyrektora, bo ile mogą mu nie ufać, ale z drugiej strony podoba mi się ta konsekwencja, że nie zapominają o tym w kolejnych odcinkach co wcześniej w serialu miejsca nie miało. A skoro relacje między nimi zaczęły się naprawiać to już nie mam nic przeciwko temu. Dla mnie największym problemem odcinka jest to, że przez cały odcinek miałem taką myśl, że pomimo poprawy relacji między trójką naszych bohaterów to Kitten jest jednym z najmniej potrzebnych epizodów w 11 serii, nie wiele wnosi do serialu i spóźniony o kilka lat. Taki epizod powinien być w seriach szóstej i siódmej. No i w sumie był jak wymieniony już przeze mnie S.R. 819. Dowiedzieliśmy się, że nie ufa rządowi, ale to nic nowego czego byśmy nie wiedzieli wcześniej o dyrektorze albo się nie domyślili.

Kitten_004

Na koniec się przyczepię do faktu, że z Waltera robią supermana. Facet nadział się na pal, a nie dość, że udało mu się samemu wyciągnąć z brzucha to jeszcze wyszedł z dołu w który wpadł i załatwił Daveya Jamesa – akcję odstawił niczym Rambo i Komando w jednym:-) Wiem że badassem jest łysy, ale bez przesady, bo ma  65, 66 lat. A tak na marginesie, czy ktokolwiek w uniwersum XF przechodzi na emeryturę? Z serialu wynika ze pracują jak w Polsce:-)

Warto zwrócić uwagę na to, że “Kitten” to po Gillian Anderson (all things z 7 serii), Michelle MacLaren (John Doe z 9 serii) trzeci odcinek wyreżyserowany przez kobietę, czyli Carol Banker, tylko trafiła na słaby skrypt. Ale w przypadku XF ważniejsze są scenariusze a nie kto reżyseruje, czy kobieta czy mężczyzna.  Jestem pewien, że gdyby reżyserem odcinka był jeden z najlepszych archiwowych reżyserów jak np. Nutter, zmarły Kim Manners, czy Rob Bowman to nic by z tego odcinka nie wyciągnęli więcej jak Banker. Jeśli słaby scenariusz to i najlepszy reżyser nie pomoże.

“Kitten” to najsłabszy standalone 11 serii i raczej do tego odcinka nie wrócę, w przeciwieństwie do epizodów od drugiego do piątego. Liczę że kolejne trzy będą na dobrym poziomie (na finał nastawiam się że będzie słaby – sorry Carter, lubię cię, ale wolę się rozczarować pozytywnie). Chociaż to też będą epizody pisane przez nowe nazwiska, czyli poziom następnych odcinków to jedna wielka niewiadoma.

Ocena: 3.5/6 (5/10).

Kitten_021

 

Advertisements
The X-Files – Kitten

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.