The X-Files – My Struggle IV

S11E10 My Struggle IV.mkv_snapshot_42.43

Nie miałem żadnych oczekiwań co do finału 11 serii (serialu?) po beznadziejnym finale 10 serii oraz równie słabej premierze 11 sezonu i to mimo dobrego Plus One czyli standalonu Cartera. Liczyłem jedynie, że nie będzie zawieszona akcja jak w finale i to dostałem. Dobra wiadomość to taka, że My Struggle IV nie jest tak chałowate jak MS II i MS III, ale to też nie jest dobry odcinek tylko średni pomimo szybkiego tempa. Chociaż paradoksalnie jako zakończenie serialu jak dla mnie może być pomimo bardzo wielu zastrzeżeń. W sumie to głównie zastrzeżenia będę miał co do MS IV, który mnie wkurzył mocno (używam jak najłagodniejszych słów), bo dotyczą ogólnie całego serialu.

Nie jestem zaskoczony poziomem odcinka, bo nie da się w ciągu 40 minut stworzyć dobrego mytharca, który powinien trwać 90 minut lub dwie godziny. I nie mam pojęcia dlaczego nakręcili (nie licząc 11×05) tylko dwa mytharcy przy większej ilości epizodów jak w serii 11. Carter ograniczył do minimum, bo nie przepada może sam już za mitologią czy to wymóg ze strony stacji po krytyce jego odcinków w 10 sezonie? To oczywiście pytanie retoryczne.

11×10 ma te same problemy co pozostałe części, bo akcja pędzi przez co za wiele emocji nie ma, bo postacie są ciągle w biegu i nie mają czasu na to by przystanąć i zastanowić się nad tym co właśnie się dowiedzieli. Więc dochodzi do tak absurdalnych sytuacji, że w ciągu kilku sekund postacie zmieniają zachowanie nie wiadomo dlaczego. Mam na myśli jedną scenę ze Scully, ale o tym napiszę później. A w 2parterach, 3parterach akcja tak nie pędziła nigdy.

Może zacznę od początku czyli jak myślałem, w czwartej części “Mojej walki” mamy monolog Williama, po monologach Muldera (MS I), Scully (MS II) i Palacza (MS III). Później następuje scena, która mnie rozbawiła niezamierzenie i chyba nikt tego nie wziął na poważnie, czyli kolejne zlikwidowanie Archiwum X. Tyle razy już likwidowano XF, że to w ogóle nie działa. Kolejna rzecz na którą zwróciłem uwagę w odcinku to fakt, że właściwie to niepotrzebnie wprowadzono nowe postacie do 11 serii. Pojawili się nowi antagoniści w dwóch, trzech odcinkach i zginęli nie robiąc na widzu żadnego wrażenia, mam na myśli pana Y i jego pracownicę graną przez Hershey – zupełnie niewykorzystane postacie.

Może teraz skupię się na poszczególnych postaciach i zacznę od Moniki Reyes. W sezonach 8 i 9 wolałem Johna Doggetta, ale tak ogólnie Monika to była fajna postać. Więc przyznam, że nie miło zaskoczyło mnie gdy w finale 10 serii okazało się, że przeszła na złą stronę mocy, a jakbym był jej fanem to bym się mocno wkurzył co z nią zrobiono w 10 serii. Ale i tak miałem nadzieję na to, że jakoś to wyjaśnią w 11 sezonie skąd u niej taka zmiana co było spowodowane też tym, że aktorka w czasie zdjęć do 11 serii sugerowała, że poznamy powody jej zdrady. No i nic z tego. Oczywiście są sceny delikatnie sugerujące, że działa na dwa fronty.

S11E10 My Struggle IV.mkv_snapshot_34.06

Można pomyśleć, że robi to dla Williama oraz Muldera i Scully, jak telefon do naszych bohaterów, czy scena gdy jest przeciwna zabiciu Skinnera, ale (najprawdopodobniej) zginęła, na dodatek w bardzo głupi sposób zabita przez swojego byłego szefa. Nie wiemy czemu robiła za podwójnego agenta, możemy się tylko domyślać. Więc nie rozumiem po co Annabeth Gish sugerowała, że wyjaśni się wątek jej postaci. W 11 serii miał wrócić też Doggett, ale dobrze że nie wrócił, bo pewnie spotkałby go podobny los co Reyes, a nawet jakby nie przeszedł na złą stronę mocy to by pewnie zginął. Z tego co czytałem Carter chciał dać Doggetta już w premierze 4 serii, ale zastąpił go Jeffreyem Spenderem.

Co do losu Skinnera to ciekawe, że zakończyło się podobnie jak w finale 9 serii gdy też nie było wiadomo co z nim, ale jeśli to będzie finał serialu to ja akceptuję takie zakończenie. Facet spotkał swoje przeznaczenie i jeśli to ma być koniec serialu to ja takie rozwiązanie kupuję. Chociaż jak to z Carterem bywa wcale nie zdziwię się, że jednak przeżył łysy, jeśli będzie kolejna seria, bo scena jest tak nakręcona, że można interpretować dwojako.

S11E10 My Struggle IV.mkv_snapshot_08.43

No i Palacz. Muszę powiedzieć że dobra scena, mocna, jak załatwia go Mulder, ale oczywiście w głowie pojawiła się myśl, skoro tyle razy przeżył, nawet z rakiety dostał, czyli to wcale nic nie musi znaczyć i jak będzie 12 seria możemy go zobaczyć ponownie. Przecież ma w sobie obce DNA, a showrunner uwielbia tą postać, ale wolałbym żeby to był definitywny koniec CSMa. Ze wszystkich śmierci Busha to jest najlepsza i najbardziej emocjonująca scena.

Ale nim przejdę do bohatera odcinka czyli Williama to napiszę, że bardzo podobała mi się gra Duchovny’ego w całym odcinku. Widzimy jak facetowi zależy na chłopaku. Kolejny raz go muszę pochwalić. Tak samo kilka scen jest fajnie zrealizowanych, ale niestety dobre sceny mieszają się z dziwnymi decyzjami/dialogami bohaterów i dlatego oceniam odcinek jako średni.

Najważniejsza sprawa czyli William. I muszę przyznać się do błędu, choć nie do końca. Od 11×01 cały czas powtarzałem, że Mulder jest jednak ojcem, metaforycznie jest CSM ojcem, uleczył z bezpłodności Scully w En Ami w 7 serii i miałem rację w 50%. Okazało się ze przez sezony 7-10 oraz w filmie I Want to Believe Mulder i Scully (oraz fandom) żyli w błędzie. Co prawda potwierdzono co podejrzewałem, że Palacz nie jest ojcem fizycznie, tylko stworzył Williama za pomocą obcego DNA co było pewne od czasów 7 serii. Uważa się za Boga i tutaj moja teoria się potwierdza, ale nie ma w finale żadnego potwierdzenia ojcostwa Foxa, a nawet jest powiedziane wprost, że to nie jest dziecko agentów. No i ja nie wiem skąd taki spoiler był przed emisją finału od widzów co widzieli finał wcześniej, że potwierdzi się ojcostwo Foxa co do Williama.

Ja po prostu nie wierzę w to, że Carter miał to zaplanowane od czasów emisji En Ami z 7 serii 18 lat temu, nawet jak tak mówi, bo gdyby tak było to przecież Palacz nie odmówiłby sobie przyjemności powiedzenia agentom o tym przed dostaniem rakietą w finale 9 serii. Oczywiście można założyć, że wtedy serial się zakończył i nie chciał  Carter dokładać kolejnego cliffhangera na koniec, razem z zapowiedzianą apokalipsą, ale nie uwierzę w to, że planował mieszanie z ojcostwem Williama już wtedy.

A fakt, że William to owoc tylko eksperymentu to ładnie łączy się z wątkami religijnymi, które lubi dawać Carter. CSM uważał się za Boga, a William to jakby (naukowe) niepokalane poczęcie, bo nawet można odnieść wrażenie z odcinka, że to też nie jest syn Scully. Ale najlepsze, że też w 11 serii sugerowali w odcinku Ghouli przez to jakie miał William zainteresowania, że to syn Foxa, i jak to się ze sobą łączy? Gdyby w 8 i 9 serii powiedziano, że chłopak to efekt tylko i wyłącznie eksperymentu, nie syn Muldera, to problemu by nie było, ale zrobione zupełnie coś odwrotnego, czyli sugerowano cały czas jego ojcostwo przez dwa sezony, film i w 10 serii 2 lata temu (plus powtórzę w Ghouli w 11 serii!). Niepotrzebnie gmatwa i miesza widzom się to co było pewne od 18 lat i dlatego w tym wypadku rozumiem krytykę jaka spadła na Cartera i to że niektórzy w fandomie mają dość.  Ja zawsze bronię Cartera, ale tym razem przesadził i to bardzo.

S11E10 My Struggle IV.mkv_snapshot_04.02

Ne mogę wybaczyć mu jak na koniec sezonu spieprzył sprawę Williama, a tak fajnie prowadzony był w 10 i 11 serii ten wątek. No i jeszcze ten zły dialog na końcu  Scully, który brzmi po tym jak dowiaduje się że nie żyje, jakby nie przejęła się tym po jak dowiedziała się o tym, że to nie syn Muldera, ale też nie syn CSMa, tylko dziecko jak Emily. Jej tekst brzmi tak jakby nic się wcześniej nie wydarzyło, czyli nie była w depresji od czasów adopcji, przez film, 10 i 11 serię i nie pogodziła się ze stratą syna w Ghouli. Więc po co scena gdy dowiaduje się o ciąży w Requiem w 7 serii i widać po jej reakcji kogo syn? Ja się pytam po co finałowa scena w Per Manum? Ja się pytam po co finałowa scena z M i S i dzieckiem w Existence? Po co sugerowanie, że syn Muldera w Trust No 1, Provenance, Providence, i finale 9 serii? No i po co były wyrzuty sumienia agentki w filmie, 9 i 10 serii oraz w 11 serii, w odcinku Ghouli? Po co piękna scena wspominana w kościele naszego syna w 11×09?!

Dialog w końcówce Scully zabrzmiał jakby mówiła o wyrzuconej zabawce. Nie chodzi o to, że William to musi być syn Muldera, ale chodzi mi o fakt, że jeśli 18 lat temu przez sezony 7-9 oraz film i sezony 10 i 11 sugerowano, że jego syn i nawet więcej, bo sama ekipa na czele z Carterem i Spotnitzem po emisji finału 9 serii potwierdzała ten fakt to takiego numeru nie robi się!

Oczywiście jest też inna teoria w fandomie, że wcale tak nie zachowuje się agentka jak ja odebrałem oraz część fanów. Jest spora grupa widzów, która odebrała zupełnie inaczej końcówkę. Jest scena gdy William mówi do Scully, że wie że go kocha, ale powinna odpuścić, i dlatego tak powiedziała, bo uszanowała decyzję chłopaka, a nie że jest w ciąży i zapomnijmy o nim. Oglądałem tą finałową scenę kilka razy i ta scena jest tak źle napisana, że mimo dobrej gry Anderson i Duchovny’ego to  ja tego nie widzę na co niektórzy wpadli i nie tylko ja mam problem z tą sceną. W takim wypadku ja bym to kupił czyli odpuszcza bo ją syn prosi – taka sytuacja pasowałaby do charakteru Scully. Możliwe, że Carter chciał to przekazać w tej scenie, ale wyszło zupełnie na odwrót co zaprzecza całkowicie charakterowi postaci Scully, którą Carter doskonale zna, bo ją stworzył. Chyba powinni wszyscy wpaść na planie jak źle to wygląda.  Mogę nie mieć racji tylko reszta fanów i szczerze chciałbym tego, bo po Scully twarzy widać że przeżywa ciężkie chwile, ale to pokazuje jak ta ważna scena jest źle zrealizowana i napisana skoro nie każdy widz załapał o co chodzi w końcówce, tylko fani się podzielili.

Wiadomo też, że CSM to kłamca co sam powtarzałem od czasów cliffhangera  w 11×01, ale zakładam po jej reakcji o informacji od Skinnera o Palacza “ojcostwie”, że Scully to logiczna i myśląca osoba. Więc ma powody by myśleć, że to nie syn Muldera ani syn Palacza  skoro mówi to co mówi na końcu odcinka do Muldera. Zresztą jej reakcja w samochodzie jak się dowiedziała od Skinnera jest taka jakby “w porządku” czyli coś podejrzewała, nie wydała się zaskoczona. Ale odebrałem to na zasadzie tego co dowiedzieli się o Williamie w 11×05. Niepotrzebnie Carter zagmatwał w finale ojcostwo i naprawdę nie daje żadnego powodu by Palaczowi nie wierzyć mimo tego, że to kłamca. Chodzi mi o to, że przez cały odcinek Carter wprost sugeruje, że to nie jest syn Muldera. Przez cały odcinek odnosiłem wrażenie jakby chciał Carter powiedzieć byśmy zapomnieli o tym co był sugerowane 18 lat temu.  Mamy już w teaserze scenę, gdy William mówi o ojcu i widzimy Palacza czy ten nieszczęsny dialog Scully.

Co innego gdyby Scully powiedziała do Skinnera w samochodzie “ja w to nie wierzę, ojcem jest Fox i mam powody w to wierzyć”, czyli w domyśle zrobiła badania DNA, albo do Muldera tekst, że wie o tym, iż to ich syn, to wtedy bym się trzymał tej wersji, a tak to nie mam się zupełnie czego trzymać w tym wątku. Jestem pewien, że jak będą spotkania z fanami ekipy to powróci pytanie którym męczyli po 9 serii kto jest ojcem dziecka. Niepotrzebnie zagmatwał znowu wątek, który wydawał się zamknięty czyli numer jak w 9 serii po którym nawet jak Mulder i Scully mówili mój/nasz syn to mało kto wierzył w to. Fani się gubili, ale co tam fani, zwykli widzowie się gubili w tym. Dopiero jak ekipa na czele ze Spotnitzem i Carterem potwierdziła, że agenci chodzili na randki (Je Souhaite i Hollywood AD), spali ze sobą (all things), czyli to syn Muldera, a teraz wszystko wywrócił do góry nogami.

S11E10 My Struggle IV.mkv_snapshot_32.14

Dziwne też w tej scenie ze Scully na którą narzekam jest to, że jak spotyka Williama podającego się za jej faceta to widać, że jej zależy na nim mimo faktów co poznała. A za chwilę gdy myśli, że zginął reaguje jak reaguje. Bo nawet jak to nie jest syn Muldera to jakieś matczyne uczucia powinny się pojawić, które pojawiły się w scenie spotkania Williama ze Scully, a za chwilę zachowuje się tak jakby nie przeżyła tego wszystkiego co przeżyła z dzieckiem i po adopcji, jakby ostatnie lata się nie wydarzyły. W ciągu kilku minut jej się odmieniło? Tak wynika z dialogu, ale jednocześnie widać jakie przeżywa chwile ciężkie i ten dialog, że Mulder nie jest ojcem, nie była mu matką (tzn Williamowi) powinien być inaczej napisany, bo kłóci się z grą Anderson. W tym przypadku obwiniam nie tylko źle napisany dialog, ale  szybkie tempo odcinka, że podobnie jak w scenie w samochodzie ze Skinnerem i Scully nie było czasu by bohaterowie przystanęli na chwilę i zastanowili się co się właśnie dowiedzieli, bo postanowiono na akcję. Przecież jak Scully się dowiaduje o udziale Palacza to od razu następuje scena gdy zauważa samochód Foxa.

Nie rozumiem też czemu nie pojechała z Mulderem Dana szukać syna, nawet jak okazało się że w ciąży jest. Ale podejrzewam że ona na początku odcinka wie, że jest w ciąży i dlatego do tego doszło. Choć na szczęście rola Anderson nie jest ograniczona do minimum, rozmawia z Foxem i spotykają się pod koniec odcinka. Jak dobrze był prowadzony wątek Williama przez 10 i 11 sezon to na koniec wygląda, że Williama dosłownie wyrzucił Carter na śmietnik. A co najgorsze to tak samo go bohaterowie potraktowali, zwłaszcza Dana, i powtórzę, że nawet jeśli taki nie był zamiar to tak wygląda i tak wyszło.

Najmniejszy problem mam z tym co myślałem, że będę miał dość duży czyli faktem, że 55letnia kobieta jest w ciąży (chociaż o tym to fandom mi przypomniał bo zapomniałem, że  Anderson jest 5 lat młodsza od postaci co gra). Fandom odkrył to po wydarzeniach w Plus One, informacja krążyła od czasów emisji 11×03 i ja to kupuję, ale tylko w takim wypadku jeśli jest to ostatni odcinek serialu. Po pierwsze ja to akceptuję, bo  nawet 70latki rodzą dzieci, czyli to nic zaskakującego. A po drugie należy się szczęście Scully a o byciu mamą marzyła od dawna. Bedzie mogła spełnić swoje marzenie i nie popełnić błędów związanych z Williamem, ale liczę że serial się skończy, bo coś czuję że mogą być dramatyczne sytuacje związane z drugim dzieckiem. Zwłaszcza że Carter potwierdził że ojcem jest Fox, ale też zaznaczył od razu, że musimy pamiętać o tym, że Dana ma obce DNA. No i obawiam się tego co takiego szalonego wymyśliłby Carter i przykrego dla bohaterów w 12 serii (zwłaszcza jakby rzeczywiście nie wróciła na 12 sezon Gillian Anderson). Wolę jak zakończy się w takim momencie serial, gdy są w miarę bohaterowie szczęśliwi, a raczej mają mieszankę uczuć na koniec, czyli słodko gorzkie zakończenie.

Łatwo też ciążę  będzie można podciągnąć pod odejście Anderson jeśli będzie kolejne seria – Scully w ciąży i wraca do pracy chirurga, a Fox pracuje w Archiwum X, ewentualnie Mulder ją utrzymuje pracując w Archiwum X a Scully na chorobowym, urlopie (chyba nikt nie uwierzył Kershowi o likwidacji ich biura?) i w takim wypadku nie muszą pokazywać Scully w kolejnych seriach. O wiele lepszy sposób na pozbycie się Dany mają teraz niż mieli (a raczej nie mieli) w finale sezonu ósmego na pozbycie się Foxa, gdy w ogóle się go nie pozbyli. Po prostu sobie wyjechał w premierze 9 serii, choć wiadomo było że tego by nie zrobił.

Dla mnie zakończenie jest otwarte na tyle fajnie, że mimo średniego poziomu finału i dziwnych reakcji bohaterów to akceptuję taki koniec jako dobry koniec serialu. Choć pewnie tak się nie stanie. Aktorsko też dobra robota, zwłaszcza Duchovny mnie znowu miło zaskoczył, bo widać po Foxie jak zależało mu na Williamie.  Trochę gorzej z Anderson w finale, która nie gra źle, tylko że nie licząc sceny ostatniej nie ma za bardzo okazji by się wykazać swoim talentem aktorskim. Właśnie ostatnią scenę ma dobrą, bo razem z Davidem udaje im się sprzedać emocje, ale scena jak wcześniej napisałem jest tak źle napisana, że wychodzi odwrotna rzecz od zapewne zamierzonej.  Straconą szansą na to by pokazała jak dobrą aktorką jest scena w samochodzie gdy dowiaduje się o “ojcostwie” Palacza, bo tak jakoś ucięta jest nagle, ale też postawiono na akcję, a nie rozwój bohaterów oraz ich przeżycia. Co jest tym bardziej dziwne, że dotyczy to jej dziecka, czyli epizod gdzie pierwsze skrzypce powinna grać Anderson.

Więc mam mieszane uczucia co do finału 11 serii, bo np. ostatnie 15 minut ogląda się dobrze, budzą emocje, dużo się dzieje, ale zachowanie bohaterów jak wcześniej pisałem zupełnie do nich nie pasuje. Mogę się zgodzić, że źle odczytałem finałową scenę ze Scully, bo wygląda jej reakcja jakby 18 lat się nie wydarzyło, a wiadomo, że ona by tak się nie zachowała. No i anulowano ojcostwo Foxa. Ale za drugim razem jak oglądałem to wciąż nie widzę tego co inni fani, że odpuściła jego szukanie bo ją poprosił o to, a nie dlatego, bo zaczęła dzieciaka nagle olewać. Ale przez to jak scena jest źle zrealizowana to na mnie tak nie zadziałało jak sugerują co niektórzy. Carter mitologię powinien pisać z jeszcze jedną osobą albo całkowicie olać i pisać standalony, bo lepiej mu wychodzą jak pokazał odcinkiem Plus One. A mówię to jako osoba która lubi, ceni i szanuje Cartera i bronię go zawszę, ale nie w tym przypadku.

S11E10 My Struggle IV.mkv_snapshot_12.31

Nie wiem co więcej napisać o finale i może podsumuję, że dla mnie najważniejsze że M i S żyją, nie zawieszono akcji. No i liczę że to jednak będzie koniec, bo nie wyobrażam sobie kontynuacji po takim zakończeniu. Po prostu należy się M i S emerytura i trochę szczęścia i dlatego chciałbym aby to był koniec. Oczywiście jak powstanie kolejna seria to będę się cieszył, ale też obawiałbym się co takiego szalonego Carter wymyśli co do losów Muldera i Scully.  Mimo krytykowania i narzekania na finał uważam, że My Struggle IV to był średni odcinek, ale jednocześnie dobre zakończenie serialu, a dokładnie scena z muzyką z I Want to Believe.  A tak ogólnie to zadowolony jestem z całej 11 serii, która była na dobrym poziomie prawie cały czas.

Ocena: 3/6 (4/10).

P.S. Skończyłem pisać o MS IV, ale właśnie przeczytałem wywiad z Carterem gdzie tłumaczy różne rzeczy związane z finałem i przykro mi to mówić, ale kolejnymi wywiadami się tylko pogrąża. Po pierwsze nie cierpię jak twórca filmu lub serialu musi tłumaczyć zachowanie postaci albo co miał na myśli w swoim dziele. Widzowie mają mózgi i powinni sami domyślić się co się stało i co widzieli w odcinku.  Potwierdził oficjalnie że ojcem jest CSM, ale nie w sensie biologicznym, jest jego stwórcą, czyli w En Ami to nastąpiło, i to boli jak wcześniej napisałem, ale dla mnie pogrążył się innym tekstem. Zacytuję fragment recenzji i jednocześnie wywiad z Carterem dla xfnews. A później skomentuję co o tym sądzę:

““She (Scully)  has an intuitive connection with her son, so she has some sense of this before (Skinner) ever tells her.”

Chris makes the argument that she’s had the time to make peace with it because she’s known through William’s visions… but this is an important moment of this character that we’re also cheated out of. She also wouldn’t offer her new pregnancy as a token at this moment when they may have lost someone that truly defined her. Because of that link between Scully and William, the one that he so conveniently uses to justify leaps, she has actually gotten to know him, more than Mulder would ever.”

Ten wywiad potwierdza co napisałem o reakcji Scully na wieść o tym co mówi jej Skinner, że nie jest zaskoczona. Miałem rację że przyjęła to jakoś tak normalnie, jakby coś podejrzewała, ale odebrałem to na zasadzie informacji jakie padły w odcinku Ghouli. A po tym co przeczytałem w wywiadzie wynika, że wszyscy fani się pomylili. Ci fani którzy jak ja odebrali reakcję Scully jako pozornie zimną na śmierć syna, bo jest w ciąży to o nim zapomni oraz ci co uznali, że odpuściła bo uszanowała decyzję dziecka. Nikt nie wpadł na to co prawdziwym zamiarem było Cartera, który miał zamiar pokazać, że tak reaguje jego bohaterka w odcinku na wieści o “ojcostwie” Palacza, bo miała czas przetrawić tą wiadomość od początku 11 serii (!!!). Jak rozumiem dzięki wizjom i połączeniu z Williamem miała na to czas. I tym wywiadem Carter całkowicie się dla mnie pogrążył. Bo ja mam pytanie kiedy kurde  to nastąpiło?! Skoro ciągle go nazywa nasz syn w 11 serii, mówi tak do Foxa. Dopiero co w pięknej scenie w poprzednim odcinku w kościele tak mówiła i w scenie w kostnicy wyrzuciła wszystko z siebie co ją bolało, a okazuje się, że  odkąd miała wizję docierało do niej, że to tylko eksperyment stworzony przez CSM. Więc dobrze rozumiem, że teraz w ogóle o Williamie nie będzie myśleć? W tym wątku jest takie pomieszanie z poplątaniem po finale 11 serii, że nic się nie klei, nawet jak oko się przymknie na kilka rzeczy.

Z jakiej strony na to by nie spojrzeć co mówi Carter to nie ma za nic sensu i zachowanie Dany nie ma sensu. Zaczynam się zastanawiać co lepsze – gdyby nie powstała 11 seria z 8 dobrymi i przyzwoitymi odcinkami, ale kasująca wszystko co było wcześniej związane z Williamem oraz Mulderem i Scully, ich uczuciami czy jednak dobrze że powstała, bo przyznam, że w tym momencie to już sam już nie wiem.

Ale jednocześnie ostatnia scena przez to że M i S są razem, nic im nie grozi, i to jak dobrze zagrali mimo wielu zastrzeżeń co do zachowania bohaterów to ja kupuję takie zakończenie. Chciałbym żeby to był koniec i niech M i S przejdą na emeryturę. Bo nie zdziwię się jeśli powstaną kolejne serie jak Carter wpadnie na tak szalony pomysł jak np. Scully poroni, albo Mulder ją zostawi po tym jak zataiła przed nim podejrzenia co do Williama, a o tym mówi Carter że ona o tym doskonale wiedziała. To wszystko brzmi okropnie i szalenie, ale mnie po tych rozwiązaniach, a raczej totalnym pomieszaniu w wątku Williama w finale, gdy wszystko wszystkiemu zaprzecza to wcale nie zdziwiłoby mnie któreś z tych rozwiązań i dlatego niech serial się już skończy. Zresztą nie widzę sensu ciągu dalszego, w jaką stronę miała by fabuła dalej pójść. Dla mnie ostatnia scena z agentami FBI to połączenie sceny finałowej 8 serii gdy Mulder zobaczył dziecko pierwszy raz z ostatnią sceną 9 serii, czyli słodko gorzkie zakończenie, które pasuje do takiego serialu jak Archiwum X idealnie. I chcę by tak zostało – za to co przecierpieli Fox Mulder i Dana Scully należy im się w końcu zasłużony odpoczynek. Pomimo tego jak narzekam to paradoksalnie cieszy mnie takie zakończenie XF, ale jako zakończenie definitywne przygód M i S.

S11E10 My Struggle IV.mkv_snapshot_43.07

Advertisements
The X-Files – My Struggle IV

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.