Listopad 2018 – filmy

Along with the Gods: The Last 49 Days (2018)

Kontynuacja “Along with the Gods: The Two Worlds”. Strażnicy Gang-rim, Haewonmak i Lee Deok choon próbują przed sądem grzechów udowodnić, że żołnierz którego poznaliśmy w części pierwszej zginął niesłuszną śmiercią i może dostąpić reinkarnacji. Zostaje im zlecone też zadanie przyprowadzenia duszy staruszka pilnowanego przez zbuntowanego demona. A poza tym poznajemy przeszłość strażników.

Dobry sequel, nie gorszy od części pierwszej. W bardzo zgrabną całość udało się połączyć wszystkie wątki bez zgubienia uwagi widza, a trochę tych wątków jest, bo historia żołnierza, wątek dziadka i wpleciono też w to  historię bohaterów nim zostali strażnikami w zaświatach. W poprzedniej części poznaliśmy historię Gang-rima, a tym razem poznajemy historię Haewonmaka i Lee Deok choon, która w ładny sposób łączy się z wszystkimi wątkami co owocuje pięknym finałem. Jeśli będą kolejne części tej serii to z chęcią obejrzę. Dobra rozrywka na 4.5/6.

Alpha (2018)

Europa, 20 tysięcy lat temu. Grupa myśliwych wyruszają na polowanie by zdobyć pożywienie dla rodzin. Wśród nich syn wodza, który musi dowieść swojego męstwa. W czasie polowania na bizony Keda zostaje zrzucony ze skarpy, a plemię uznaje go za martwego. Okazuje się że Keda przeżył i próbuje odnaleźć drogę do domu.

Dobre kino przygodowo surwiwalowe. Co prawda fabuła nie jest jakaś zaskakująca tylko prosta jak budowa cepa i oparta na schematach, ale ogląda się z zainteresowaniem co jest zasługą głównie pięknych zdjęć i strony wizualnej, choć widać że sporo tutaj manipulacji obrazem w postprodukcji. Oprócz zdjęć pochwalę też dwójkę głównych bohaterów, czyli Kodi Smit McPhee i psa grającego wilka, który mu towarzyszy w podróży, bo tak po prawdzie jest to film o przyjaźni człowieka ze zwierzęciem.

Oczywiście można się przyczepić do uproszczeń fabuły i umowności niektórych rozwiązań oraz dość lekkiego podejścia do realizmu (wszyscy mają nowoczesne stylowe fryzury, gładkie buzie i czyste zęby), ale jak się przymknie oko na te wady to można miło spędzić czas. Film ma fajny klimacik, który jest zasługą reżysera Alberta Hughesa znanego z takich filmów jak “Księga ocalenia”, “Z piekła rodem”. Ocena: 4.5/6.

Black 47 (2018)

Rok 1847. Wielki głód opanował Irlandię. Część Irlandczyków udała się do Anglii, inni uciekli do Ameryki, a część wstąpiła do wojska by walczyć dla Anglików. Do domu powrócił Feeney gdzie okazuje się, że mama zmarła z głodu, a brata powieszono. Władze przybywają aby eksmitować jego bratową z domu. Podczas eksmisji dochodzi do tragedii w wyniku której były żołnierz zostaje aresztowany.

Znakomity film, który stanowi połączenie westernu z irlandzką odmianą Walecznego Serca i kinem zemsty. Bardzo dobre główne role australijskich aktorów czyli Jamesa Frecheville i Hugo Weavinga, a na drugim planie mamy m.in. Jima Broadbenta. Weaving to klasa sama w sobie, podobnie jak cała angielska obsada, ale nieznany mi Frecheville też dobrze się spisał. Jest to bardzo fizyczna rola i nie można nic mu aktorsko zarzucić. Moim zdaniem wypadł równie dobrze co bardziej znane nazwiska.

Film ma niesamowity klimat, aż czuje się syf, bród i Wielki Głód jaki panował w Irlandii. Brawa należą się Waldemarowi Kalinowskiemu i Magdalenie Labuz odpowiedzialnym za scenografię i kostiumy. No i jeszcze fenomenalna muzyka w typowych irlandzkich klimatach. A zakończenie jest po prostu piękne. Bardzo pozytywna niespodzianka na 5/6.

BlacKkKlansman (2018)

Lata 70, USA. Film oparty na faktach. Ron Stallworth jest pierwszym czarnoskórym detektywem, który służy w Colorado Springs. Pewnego dnia natrafia na reklamę Ku Klux Klanu i zgłasza swój akces. Razem z kolegą tworzą grupę, której udaje się przeniknąć do struktur Ku Klux Klanu. Tak absurdalna i nieprawdopodobna historia mogła być wzięta tylko prosto z życia, bo chyba żaden scenarzysta by nie wymyślił historii o czarnoskórym i żydowskim policjancie, którzy wstępują do organizacji rasistowskiej.

“Czarne Bractwo” to farsa połączona z kinem sensacyjnym w stylu blaxploitation do którego Spike Lee często nawiązuje. Znakomicie napisane, sporo dobrych dialogów oraz świetnie zagrane przez syna Denzela Washingtona, Johna Davida i Adama Drivera.

A na drugim planie też same dobre role, choć bardzo przerysowane, m.in. Paul Walter Hauser znany z roli niezbyt mądrego typa z innego filmu opartego na faktach czyli “I, Tonya”, a w “Czarnym bractwie” gra podobną postać. Oprócz scenariusza, dialogów i aktorstwa na duży plus zasługuje strona techniczna, czyli zdjęcia, montaż, doskonała muzyka oraz reżyseria Spike’a Lee, który w końcu nakręcił dobry film. Choć mam problem z tym, że na końcu reżyser wali łopatą wprost o co mu chodziło. Tak na wszelki wypadek jakby widzowie nie załapali przez lekki ton filmu i nagle z komediowej farsy robi się w ostatnich minutach poważny film co trochę zgrzyta. Ale pomimo takiego zakończenia to ogólnie dobra rozrywka na poważny temat, którą oceniam na 4.5/6.

Chappaquiddick (2017)

Na wyspie Chappaquiddick dochodzi do wypadku z udziałem senatora Teda Kennedy’ego z którego udaje się wyjść żywym senatorowi, ale nie zgłasza na policję wypadku. Był to materiał na dobry film i trzymający w napięciu, a dostałem jeden z najnudniejszych jakie widziałem w ostatnich latach. Film trwa niewiele ponad 90 minut a czułem się jakbym oglądał cały dzień. Nawet obsada jak Jason Clarke w roli Teda Kennedy’ego i Bruce Dern w roli ojca rodziny Kennedych nie wiele pomogli. Ocena: 2.5/6.

Christopher Robin (2018)

Cudowny film dla całej rodziny przypominający trochę “Haka” Spielberga gdzie mieliśmy Piotrusia Pana, który dorósł, a tutaj mamy Krzysia, który stając się Krzysztofem zapomniał o Puchatku, Tygrysku, Kłapouchym i reszcie ferajny. W roli dorosłego Krzysia Ewan McGregor, a jego żonę gra Hayley Atwell. Córkę gra Bronte Carmichael i wszyscy wypadli dobrze, ale najlepiej wypadają przyjaciele Krzysztofa z dzieciństwa, które nie zapomniały o nim. Są zrobione tak dobrze i są tak przeurocze, że film ogląda się z wielkim wzruszeniem. Wypada pochwalić genialny dubbing na czele z doskonałym aktorem głosowym znanym  m.in. właśnie z głosu Puchatka, czyli Jimem Cummingsem – jak się go słucha to człowieka ogarnia wzruszenie, ma się gulę w gardle. Piękny film na 4.5/6.

Dark River (2017)

Ruth dowiaduje się o śmierci ojca. Postanawia powrócić do rodziny, do brata mieszkającego samotnie, by przejąć farmę, którą jej obiecano. Dobry dramat z niezłymi rolami Ruth Wilson i Marka Stanleya. A co do Seana Beana w roli ojca Marka i Ruth to pobił rekord w szybkości umierania na ekranie. Film na dobre się nie zaczął, jeszcze nawet tytuł się nie pojawił, a już zginął, nawet nie pokazano śmierci jego bohatera tylko dowiadujemy się o tym od córki granej przez Wilson. Ocena: 4.5/6.

Hotel Transylvania 3 – Summer Vacation (2018)

Kolejna część franczyzy Genndy Tartakovsky’ego o przygodach hrabiego Drakuli i jego rodziny oraz przyjaciół. Cała ekipa wybiera się na rodzinne wakacje gdyż córka Drakuli uważa, że tatuś jest przepracowany i przyda mu się odpoczynek, ale tak naprawdę wampirowi doskwiera samotność. Lubię poprzednie części cyklu Tartakovsky’ego, ale trzeci Hotel nie dorównuje poprzednim mimo kilku fajnych gagów i dlatego stawiam 3.5/6.

Mamma Mia! Here We Go Again (2018)

Nie przepadam za poprzednią “Mamma Mia!”, choć lubię aktorów, którzy wystąpili w poprzednim filmie i ogólnie lubię musicale (np. Moulin Rouge to WYBITNY film i uwielbiam musicalowy odcinek Buffy). Nie tylko dlatego, że Brosnan okropnie fałszował w jedynce za co dostał Złotą Malinę. Ale tym razem oszczędzono uszy widzów i Bond jedynie sobie pod nosem mruczy i film mi się nawet spodobał:-)

Oczywiście nie tylko dlatego, że Bond prawie nie śpiewa, tylko z innych powodów dwójka lepiej mi przypadła do gustu. Wydaje mi się że to jest spowodowane przez to, że dużo jest Lily James, która tryska energią w całym filmie i Amandy Sefried, która wydaje mi się, że tutaj ma więcej okazji by pokazać zdolności wokalne jak w poprzednim filmie.

Kolejnym powodem, że nawet mi się dwójka spodobała jest to, że pomysł na film wyszedł od m.in. Richarda Curtisa, najlepszego specjalisty od komedii z Wielkiej Brytanii. Co prawda tylko jednym z pomysłodawców filmu jest a nie głównym scenarzystą, ale jednak coś jest w MM 2 z filmów Curtis. Kolejny plus to Skarsgard i Firth, których powinno być zdecydowanie więcej, bo maja taką zabawę jakby na imprezie byli (scena z Titanica!). Oczywiście fabuła jest totalnie pretekstowa, bo wiśnięto jak najwięcej piosenek Abby, głównie te co nie znalazły się w poprzednim filmie, w tym słynne “Fernando”, ale trzeba przyznać, że te mniej znane (przynajmniej dla mnie) kawałki też dają radę.

Aktorzy, młode i starsze pokolenie, dostali okazję popisania się możliwościami wokalnymi, a ci co nie umieją śpiewać to sobie mruczą pod nosem albo śpiewają z całą obsadą gdy są zagłuszeni przez lepszych śpiewaków. Choć i tak załatwia wszystkich swoim wokalem pewna gwiazda co pojawia się pod koniec filmu, a specjalnie się nie stara. Sympatyczne kino pozbawione fabuły czyli podobnie jak film sprzed 10 lat, ale jakimś cudem nawet mi się podobało i dlatego postawię 4/6.

Mile 22 (2018)

Kolejny typowy film Petera Berga z kumplem Markiem Wahlbergiem czyli męskie kino akcji, ale niestety nie dorównuje ich wcześniejszym wspólnym filmom. Zwłaszcza pierwsza połowa jest strasznie chaotyczna. Na dodatek Wahlberg gra bardzo irytującą postać. Rozumiem, że taki miał być, ale okropnie mnie wkurzał, a lubię go w innych filmach, nie tylko u Berga. Jak dla mnie o wiele lepiej wypadła Lauren Cohan znana z “Walking Dead”.

Choć i tak najlepszy jest Iko Uwais, który może popisać się swoimi zdolnościami. Film wyprodukowany przez Chińczyków czyli się nie patyczkują i jak zaczną się strzelać i bić to sceny są nie tylko nakręcone z powerem z czego Berg znany jest, ale też bardziej ostre jak w filmach z Hollywood. Czasami czułem się jakbym oglądał jakieś azjatyckie mordobicie gdzie fabuła jest totalnie pretekstowa.

Zresztą spora część filmu dzieje się w bloku gdzie bohaterowie zwiewają przed służbami, które chcą dopaść Uwaisa, czyli zupełnie jak w np. Raid. Muszę też przyznać, że zakończenie mnie zaskoczyło. Nie spodziewałem się  rozwiązania pewnego wątku co jest plusem i nie chodzi mi o złych ruskich, bo tego każdy by się domyślił, ale jednocześnie mam problem z tym zakończeniem jednego z wątków.

Poczułem się jakbym obejrzał połowę filmu i w momencie gdy się całkowicie wciągnąłem w historię to mi chamsko film wyłączyli. Więc ogólnie to średnie kino, któremu daleko do “Patriots Day” i “Deepwater Horizon”, czyli poprzednich filmów Berga i Wahlberga. No  i to zakończenie urwane. Podobno Berg planuje trylogię, ale po tym jak film słabo został przyjęty to ciekawe czy w ogóle powstaną kolejne części. Ocena: 3.5/6.

Niepodległość (2018)

Film dokumentalny pokazujący drogę Polski do odzyskania niepodległości w 1918 roku składający się z odnalezionych i pokolorowanych materiałów filmowych z lat 1914-23 w reżyserii dokumentalisty Krzysztofa Talczewskiego wyprodukowany przez Polsat, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, MWM Media i Filmotekę Narodową.

Materiały filmowe odrestaurowano w mistrzowski sposób plus piękna muzyka Krzesimira Dębskiego, a za komentarz służą listy osób, które uczestniczyły w wydarzeniach. Oczywiście można przyczepić się do tego, że skupiono się głównie na Piłsudskim, bo równie ważną rolę w historii Polski odegrał choćby Roman Dmowski, ale jak dla mnie jest to film idealnie nadający się do puszczania w szkołach gdzie nauczyciele mogą dopowiedzieć uczniom fakty, które w filmie omówiono skrótowo. A za film, który dla mnie jest na światowym poziomie postawię 6/6.

Outlaw King (2018)

“Króla wyjętego spod prawa” można nazwać nieoficjalną kontynuacją jednego z najlepszych filmów czyli “Walecznego serca” Mela Gibsona. Zresztą William Wallace pojawia się, że tak powiem częściowo w filmie Davida Mackenzie, który może nie dorównuje “Braveheart”, ale jest porządnym kinem inspirowanym prawdziwą historią. Inspiracja to ważne słowo, bo wiadomo, żeby do końca nie wierzyć w to co w filmie pokazano, co dotyczy też filmu Gibsona, który nie wiele miał wspólnego z faktami.

Typowe kino ku pokrzepieniu serc. Robert Bruce ma dość rządów tyrana po tym jak dowiaduje się co spotkało Williama Wallace’a co przyniesie za sobą zaciskające się piętno króla Anglii na jego rodakach i rodzinie. Realizacyjnie jak choćby sceny walk to nie jest poziom bitw z filmu Gibsona bo bitwy w Walecznym Sercu to jedne z najlepszych w kinie, ale też nie ma wstydu, bo są odpowiednio krwawe i mocne.

Aktorsko jest niestety różnie – Chris Pine to dobry aktor, ale gra strasznie nijaką postać. O wiele ciekawsza jest Florence Pugh w roli żony Roberta, ma więcej charakteru, podobnie jak jego towarzysze jak np. Douglas w którego wcielił się Aaron Taylor Johnson. Spodobało mi się też to, że reżyser przedstawił sporo obrzędów jak np. ślub, pogrzeb, koronacja i dużo pieśni dzięki którym udało się zbudować odpowiedni klimat. Dla mnie jest to po prostu porządna produkcja na 4/6.

Papillon (2018)

Film oparty na faktach zawartych w książce Henriego Charriere’a. Chociaż podobno wiele rzeczy przedstawionych w książce jest mocno podkoloryzowanych i nie pokrywa się z prawdą. Niesłusznie skazany na dożywocie Henri zostaje wysłany do kolonii karnej na Diabelskiej Wyspie znajdującej się w Gujanie Francuskiej. Poznaje Louisa Degę, który oferuje mu pieniądze w zamian za pomoc w przetrwaniu. Henri pomimo wszelakich przeciwności usiłuje uciec z miejsca kaźni.

Jeśli kojarzycie podobną historię nie tylko z książki, ale z kina to nie dziwne bo taką samą historię dostaliśmy w rewelacyjnym filmie z roku 1973 pod tym samym tytułem ze świetnymi rolami Steve McQueena i Dustina Hoffmana. Tym razem w rolach głównych obsadzono Charliego Hunnama i Rami Maleka, którzy spisali się dobrze. Może nie dorównują poprzednikom, ale wstydu nie przynieśli. Tak samo jest z filmem, który nie dorównuje “Papillon”  z 73 roku co raczej nie było możliwe, bo to jeden z najlepszych filmów o ucieczce z więzienia jakie widziałem. Ale to też nie oznacza, że film z 2018 roku to słaba produkcja, bo tak nie jest.  Jest to dobry film. Ocena: 4.5/6.

Sorry To Bother You (2018)

Telemarketer o niskiej samoocenie odkrywa klucz do biznesowego sukcesu. Wspinając się po szczeblach kariery dochodzi do momentu, w którym musi dokonać wyboru – wspinać się dalej czy sprzeciwić nieuczciwym praktykom korporacji.

Udany debiut w roli reżysera i scenarzysty Boots Rileya filmu, który pod płaszczykiem komedii i SF przedstawia w atrakcyjny sposób krytykę kapitalizmu, relacji międzyludzkich i rasizmu. Świetnie zmontowany, napisany, oprawiony muzycznie z bardzo dobrymi zdjęciami film. Warto też pochwalić obsadę na czele z Lakeith Stanfieldem (Darius z serialu Atlanta), Tessą Thompson i Armie Hammerem. Ocena: 4.5/6.

Terminal (2018)

Wizualnie to uczta dla oczu i uszu, a poza tym świetna obsada na czele z Margot Robbie, która świetnie gra i wygląda, ale ona zawsze wygląda świetnie, tylko co z tego jak film jest okropnie nudny i po 15 minutach przestało mnie ciekawić co się dzieje. Dopiero w końcówce zainteresowała mnie fabuła, ale już było za późno i dlatego dam 3.5/6 głównie za Robbie.

Teen Titans Go To the Movies (2018)

Nie znam serialu animowanego, którego TTGTtM jest pełnometrażową wersją i nie wiem jak bardzo oddaje ducha serialu. Więc dla mnie animacja to przede wszystkim parodia kina superbohaterskiego, nie tylko DC, ale też Marvela. Pewnie wszyscy miłośnicy komiksów i filmów DC i Marvela będą mieli niezłą zabawę z wyłapywania dowcipów i nawiązań. Oczywiście jest trochę dziecinnych dowcipów np. o puszczaniu bąków, ale głównie to parodia trochę w stylu Lego Movie tylko z o wiele gorszą animacją. No i trzeba przyznać, że film ma fabułę, a same żarty. No i widzę, że marzenie Nicholasa Cage’a w końcu spełniło się, bo zagrał Supermana. Fani komiksów mogą dodać pół punkciku do mojej oceny. Pojawia się też w doskonałym cameo zmarły niedawno Stan Lee. Ocena: 4/6.

The Ballad of Buster Scruggs (2018)

Western braci Coen składający się z sześciu osobnych historyjek w stylu ich twórczości czyli dostajemy nowelki w stylu poważnych Coenów, komediowych, metaforycznych i głupkowatych, jak z czasów z współpracy z Samem Raimi. A poza tym ciekawa obsada, m.in. Tom Waits, Franco, Zoe Kazan czyli zapowiadała się ciekawa produkcja, ale dla mnie to jest zawód.

Miałem omawiać każdą z nowelek osobno, bo w tego typu filmach nowela noweli nie równa, ale poza pierwszą przyzwoitą o tytułowym Busterze Scruggsie, który przypominał mi Lucky Lucke’a, to wszystkie pozostałe historie mają dla mnie ten sam poziom czyli są średnie. Największy grzech większości nowel to okropnie przynudzają a trwają tylko od 15 do 30 minut.

Oczywiście film technicznie prezentuje świetny poziom. Zdjęcia są super, piękne krajobrazy i ładna muzyka, ale problem z większością nowelek jest taki, że nawet jak wydają się historie mieć potencjał to robi się nudno i ta nuda przechodzi na każdą kolejną nowelkę. Oprócz pierwszej jak dla mnie najlepsza jest z Tom’em Waits’em inspirowana historią Jacka Londona.

Waits daje radę aktorsko (zresztą każdy aktor gra dobrze), ale mimo charyzmy Waitsa, pięknych zdjęć i muzyki to mnie za bardzo nie interesowało co się dzieje. Choć i tak nie nudziłem się na niej jak na pozostałych. Może to wina tego,  że wcześniejsze historie mnie wynudziły, że nawet mocny finał historii z Waitsem na mnie wrażenia nie zrobił. Podobnie było z historią z Zoe Kazan, która się wlekła niesamowicie i przez to finał tej nowelki nie poruszył żadnych emocji. Choć ostatnie sceny były świetnie zrealizowane i ogólnie historia w tej nowelce miała duży potencjał. Dla mnie to jeden z najsłabszych filmów Coenów, o wiele lepsze jak dla mnie są “Ave Cezar” i Inside Llewyn Davis” z ostatnich filmów. Ocena: 3.5/6.

The Con Is On (2018)

Mieć taką fajnych aktorów jak Stephen Fry, Crispin Glover, Sofia Vergara, a przede wszystkim Alice Eve, Tim Roth i dawno nie widziana Uma Thurman, która pięknie się starzeje i stworzyć tak słaby film marnujący potencjał obsady. Nawet nie chce mi się pisać o tym filmie nic więcej. Ocena: 3/6.

The Equalizer 2 (2018)

Całkiem przyzwoita kontynuacja “Bez litości”. Nie jest to aż tak zły film jak się mówi, ale trochę przynudzający przez zbyt rozbudowane wątki poboczne. Jeśli oczekujecie typowego kina akcji gdzie Denzel rozwala złych typków niczym Charles Bronson w “Życzeniu śmierci” to w przypadku sequela musicie przecierpieć wątek obyczajowy i kilka pobocznych gdzie Denzel robi za czarnoskórego supermana dzielnicy i pomaga dosłownie wszystkim.

Nie ogląda się tych wątków źle, zwłaszcza w wątku obyczajowym z chłopakiem, któremu Denzel Washington ojcuje. Zresztą jest to dość istotny wątek dla całego filmu. No i Ashton Sanders w roli nastolatka daje radę, ale to miało być kino sensacyjne. Moim skromnym zdaniem film wygląda tak jakby twórcy nie mogli się zdecydować czy kręcą dramat obyczajowy czy kino akcji i dopiero gdzieś po 30 minutach skapnęli się że jednak sensacje i wtedy wchodzi główny wątek.

A co do Denzela Washington to trzeba przyznać jedno, że jeśli ktoś o Tomie Cruise mówi się, że czas w jego przypadku się zatrzymał to niech spojrzy na 63-letniego Washingtona w tym filmie. Może nie ma roli tak fizycznej jak Cruise w swojej ukochanej serii Mission: Impossible, ale wygląda jakby miał z 40 lat. No i oczywiście gra jak zawsze dobrze. Można powiedzieć, że za dobrze jak na tak prosty film, któremu przez zbyt dużą ilością pobocznych wątków nie mogę postawić więcej jak 3.5/6.

The Great Battle (2018)

Rok 645. Historia trwającego kilka m-cy oblężenia twierdzy Ansi, którą siły jednego z Trzech Królestw Korei broniły przed wojskami chińskiej dynastii Tang. Kolejna znakomita koreańska superprodukcja oczywiście z dużą dawką patriotyzmu, aż się chce przenieść do roku 645 i walczyć z Koreańczykami przeciwko Chińczykom.

„Wielka bitwa” to dla mnie film jaki mógłby nakręcić Jerzy Hoffman lub Mel Gibson gdyby urodzili się w Korei Południowej. Chociaż to można powiedzieć o każdym filmie patriotycznym z Korei Południowej. Niesamowite widowisko jakie tylko Azjaci potrafią kręcić, które przypomina mi scenami batalistycznymi „Władcę pierścieni” połączonego z „300” i „Królestwem Niebieskim”. Przez ponad dwie godziny nic tylko się wojska napierdzielają a film nie nudzi, tylko ogląda z opadniętą szczęką jak oni nakręcili te wszystkie sceny walk. Film jest świetnie zmontowany, a poza tym zdjęciowo wygląda pięknie i oprawiony rewelacyjną muzyką dzięki której człowiekowi rośnie serce.

Ale oprócz zachwycającej strony wizualno dźwiękowej film wywołuje emocje, bo aktorsko wszyscy dają radę i chce się bohaterom kibicować na czele z Sa-moolem i dowódcą twierdzy Ansi. Zresztą drugi plan to też kilka ciekawych postaci na którym mi zależało jak np. siostra dowódcy twierdzy i jej chłopak. Niby widowisko gdzie liczy się tylko tytułowa bitwa, ale udało się reżyserowi i aktorom zbudować między jedną potyczką, a drugą ciekawą historię i interesujących bohaterów na których mi zależało. Najlepsza superprodukcja z Azji jaką widziałem w tym roku obok „Operation Red Sea”, który ma u mnie 6/6 jako widowisko, a w tym przypadku ocenię na 5/6.

The Mercy (2018)

Clare i Donald Crowhurst to małżeństwo z trójką dzieci. Gdy rodzinny biznes plajtuje Donald postanawia wziąć udział w żeglarskim wyścigu dookoła świata. Bez doświadczenia i przygotowania musi przetrwać samotną podróż i wygrać wyścig. Donald za wszelką cenę chce osiągnąć sukces, którym zasłuży na podziw najbliższych.

Kino uwielbia historie oparte na faktach o marzycielach, którzy pokonują wszelkie trudności i na koniec triumfują nad przeciwnikami i niby film Jamesa Marsha wydaje się być czymś takim, ale nie do końca. Dobra angielska produkcja ze świetną rolą Colina Firtha. Mamy też Rachel Weisz, która dzięki swojemu talentowi z roli kochającej żony i matki wyciągnęła ile tylko mogła, ale trzeba przyznać, że mogli bardziej rozbudować jej rolę w scenariuszu. Porządna produkcja na 4/6.

The Predator (2018)

Nie jest to aż tak słaby film jak co niektórzy twierdzą, bo Shane Black to Shane Black czyli dużo fajnych dialogów z jakich znany jest scenarzysta  takich filmów jak np. “Nice Guys”, “Ostatniego skauta” i “Zabójczej Broni” i wielu innych buddy movie  plus fajni, przerysowani bohaterowie jak z kina z lat 80/90, ale film jest bardzo chaotyczny i przedobrzony w wielu elementach przez co emocji za bardzo nie budzi. No i pomimo fajnej ekipy bohaterów to trochę po mnie spłynął, choć seans zleciał szybko. Nie było raczej szans by dorównał filmowi z Arnoldem. Zresztą jest to  sporo słabszy od niedocenianej dwójki z Danny Gloverem, którą uważam za dobrą rozrywkę i dlatego postawię 3.5/6.

The Spy Who Dumped Me (2018)

Niemożliwe! W  końcu porządny film z Gillian Anderson i na dodatek komedia sensacyjna, film lekki, a nie film na poważne tematy. Oczywiście jej rola to epizod, ale większa jak spodziewałem się po obejrzeniu zapowiedzi. Myślałem że to będzie tylko ta jedna scena z trailera z Gillian  w filmie, a okazało się że jednak nie.

Ale za to dużo jest Justina Therouxa, którego cenię za np. serial “The Leftovers” i fajnie, że zagrał w filmie rozrywkowym, bo co go oglądam to pojawia się w mindfuckowych produkcjach. Wypadł dobrze w tej bezpretensjonalnej komedii szpiegowskiej. Ale największym zaskoczeniem jest dla mnie rola Sama Heughana, czyli Jamiego Frasera z serialu “Outlander” o którym zupełnie zapomniałem, że gra tutaj, a gra pierwszoplanową rolę.

Szkot świetnie wypadł w scenach akcji. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby obsadzono go za kilka lat w roli 007. A co do scen akcji to trzeba przyznać, że są świetne, jak z dobrego kina akcji. W rolach głównych grają Mila Kunis i Kate McKinnon i wypadają w porządku co jest plusem, bo za tymi aktorkami nie przepadam, zwłaszcza za McKinnon. W przypadku McKinnon rozbawił mnie meta żart gdy oddaje hołd bohaterce granej przez Anderson. W internecie można znaleźć filmik sprzed paru lat z nią jak wychwala pod niebiosa urodę aktorki znanej z The Fall i XFiles. Ocena: 4/6.

Listopad 2018 – filmy

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.