Seriale#51

sex-education

Sex Education (seria 1, Netflix)

Serial z Wielkiej Brytanii po którym nie spodziewałem się nic specjalnego, czyli jednego z wielu średnich seriali Netflixa o którym zapomni się po seansie, a okazała się “Edukacja seksualna” jednym z fajniejszych komediodramatów jakie widziałem ostatnio. Co prawda i tak bym obejrzał serial z jednego powodu czyli Gillian Anderson, a okazało się, że ona jest tylko super dodatkiem do bardzo fajnej całości.

Głównym bohaterem jest nastolatek, Otis, którego wychowuje samotnie mama, Jean, pracująca w domu jako seksterapeutka od seksu. Więc nieśmiały chłopak ma dość bogatą wiedzę na temat seksu. Koleżanka Otisa, Maeve, wpada na pomysł założenia w szkole poradni seksualnej gdzie będą pomagali uczniom w ich problemach.

z24339370Q,Emma-Mackey--w-srodku--jako-Maeve-w--Sex-Education

Nie przepadam za komediami takimi jak np. “American Pie” i trochę takiego serialu spodziewałem się po trailerach, a mamy do czynienia z produkcją brytyjską Netflixa gdzie pod płaszczykiem komedii poruszane są poważne problemy z jakimi boryka się młodzież, nie tylko związane z seksem. Pierwsze dwa odcinki sugerują trochę taką właśnie komedię, ale wcale tych żartów niskich lotów tak dużo nie ma, a jak nawet są to potrafiła showrunnerka Laurie Nunn sprzedać je w taki sposób, że nie wypadają żenująco i niesmacznie, ale można się uśmiać (jedyny dowcip co mi nie wszedł to z bananami, który jest za długi).

Jeśli miałbym porównywać z czymś tą produkcję to bardziej kojarzyła mi się z komediami, ale nie takimi jak “American Pie”, tylko z młodzieżowymi komediami z lat 80 jak “Wieczór Kawalerski” z Hanksem, czy z takim filmem Johna Hughesa jak kultowe w USA “The Breakfast Club”. Zresztą serial niby dzieje się współcześnie w Anglii, ale jest tak zrealizowany, że gdyby nie kilka dialogów sugerujących miejsce akcji to równie dobrze mógłby dziać się w USA, czy w innym kraju. Nie jest to zarzut, tylko stwierdzam fakt. Pewnie w Netflixie zdecydowali, żeby serial trafił do każdego widza na całym świecie, nie tylko do Anglików. I chyba to zadziało bo serial zbiera prawie same dobre opinie wśród widzów w USA i w innych krajach, tak samo ciepło serial przyjęła większość dziennikarzy i krytyków. Ale czym dalej to w SE komedii jest coraz mniej, są nawet odcinki takie gdzie w ogóle nie ma humoru, tylko dominują poważne tematy.

uploadscardimage917749428c1f00-2af2-45a4-a749-f7742f95b04c.jpg950x534__filtersquality90

Co do obsady to w roli głównej występuje Asa Butterfield i jest po prostu świetny. Chłopak od początku kupił mnie swoją rolą. Od razu Otisa polubiłem co dotyczy też wszystkich bohaterów, których się lubi od pierwszego odcinka. Cała obsada tworzy tak sympatyczną ekipę, że chce ich się oglądać. Świetna jest też Meave z którą zakłada biznes w szkole Otis, w którą wcieliła się Emma Mackey wyglądająca jak klon Margot Robbie. Bardzo sympatyczną i ciekawą postacią jest też przyjaciel Otisa, Eric, grany przez Ncuti Gatwa, czy syn dyrektora szkoły, Adam, oraz Jackson któremu podoba się klon Margot Robbie. Tutaj nawet drugo i trzecioplanowe postacie są fajne, jak np. pan budowniczy i jego córka oraz ojciec Erica. Podoba mi się też że każda z postaci, w tym drugoplanowe jest jakaś, ma kilka warstw.

A co do Anderson to pomimo tego, że wymieniona jest jako druga w obsadzie, czyli niby jedna z głównych ról, to jej w odcinkach jest mało, może na 10-20 minut pojawia się, ale jest rewelacyjna w roli mamy Otisa. Scen z mało, ale za to każda to złoto. Widać jaką miała zabawę na planie co mnie specjalnie nie dziwi, bo SE to serial idealny pod jej poczucie humoru. Aktorka znana jest z wygłupów z Duchovnym i Pileggi na planie XFiles co można obejrzeć w blopersach z XF na youtube, gdzie sypią żartami mocnymi, tak samo jest na spotkaniach z fanami i w różnych talkshow czy wywiadach gdzie potrafi aktorka swoim mocnym żartem każdego zawstydzić.  Gdyby wydali na dvd i blu bloopersy z XFiles to z kategorią +18. Dziwne, że nikt nikogo nie oskarżył po latach o molestowanie seksualne na planie serialu, ale widocznie aktorzy wcielający się w Muldera, Skinnera i Scully mają identyczne poczucie humoru:)

SE_104_Unit_00307_FINAL

Odniosłem wrażenie, że Gillian Anderson w Edukacji seksualnej nie tyle gra co jest po prostu sobą w podkręconej mocno i przerysowanej wersji. Miejscami miała Jane takie same gesty czy mimikę jak aktorka ma w wywiadach, talkshowach i blopersach z filmów i seriali. Potrafi sprzedać nawet takie wątki jak np. przychodzi pan budowniczy, które brzmią jak z pornosa, a wypadają super. W ogóle każdą scenę głupią, komediową, dramatyczną świetnie zagrała, tak jak reszta obsady. Aktorka gra jakby spędzała wakacje życia, widać przyjemność jaką sprawia jej ta rola.

Po obejrzeniu Sex Education nie mam nic przeciwko temu, by zaczęła więcej komediowych ról brać, bo już nacierpiała, napłakała i umierała w serialach, filmach i teatrze z milion raz. Jest świetną aktorką dramatyczną co udowodniła wielokrotnie w serialach amerykańskich takich jak Archiwum X, Hannibal, Amerykańscy Bogowie (tutaj akurat nie cierpi, za to gra boga), serialach BBC jak The Fall, Bleak House, Great Expectations oraz filmach takich jak House of Mirth, Straightheads, czy w sztuce teatralnej Tramwaj zwany pożądaniem gdzie zagrała Blanche (jest to rola nazywana przez samą aktorkę jej opus magnum). Dla mnie od teraz może grać cały czas tylko role lekkie i komediowe, gdzie może szarżować sobie do woli na co wcześniej okazji za bardzo nie miała.

giphy2

Bo nawet gdy w X-Files były komediowe odcinki (a jest ich dużo) to Scully zawsze była poważna (poza paroma odcinkami), a Mulder zawsze się wygłupiał. Uwielbiam wszystkie sceny w SE gdy np. Anderson robi wstyd synowi, mam na myśli jej aktorstwo. Ale nawet jej wątek czym dalej staje się coraz mniej komediowy, tylko poważniejszy. Też ładnie pokazano relacje Jane z synem.

Więc nie jest tylko tak, że jedynie szarżuje i może się powygłupiać na planie, bo też ma kilka poważniejszych scen do zagrania. Jane to zupełnie inna rola jak wszystkie jej dotychczasowe, nawet jak grała w komediach np “Johny English” i “Szpieg który mnie rzucił”, to miała role bliższe tym z jakich jest najbardziej znana, czyli grała twarde i zimne babki, a tutaj gra zwykłą mamę, która nie radzi sobie z wychowywaniem syna.

Sex-Education-Netflix-1696115

Serial porusza poważne tematy, ale podane jest to w tak lekki sposób, że nie wywołuje depresji. Podoba mi się, że pomimo poruszania trudnych tematów, gdzie bohaterowie podejmują ciężkie życiowe decyzje, to nie tracą sympatii widza, a przynajmniej mojej, nawet pomimo tego, że w niektórych przypadkach mam zupełnie inne zdanie na temat podjęty w odcinku i ja podjąłbym inną decyzję. Wątki z ciężkimi życiowymi decyzjami są tak przedstawione, że współczułem postaci, której wątek dotyczy i nie traciłem sympatii do bohatera/bohaterki. Więc nie dość, że serial bawi to też uczy i wzrusza.

Serial oparty na schematach czyli mamy np. geja, którego tata do końca nie akceptuje, ale przez to jak prawdziwe i sympatyczne postacie stworzono to w ogóle nie przeszkadza. Widać że był pomysł na każdą postać, która ma kilka warstw. Każdy z bohaterów jest odpowiednio rozwinięty, z odcinka na odcinek o wszystkich dowiadujemy się coraz więcej. Bardzo mi się spodobało też, że dzieciaki nie są idealne, zachowują się odpowiednio do wieku i podejmują też głupie decyzje, ale pomimo tego nie tracą mojej sympatii. Zresztą to samo dotyczy dorosłych, którzy też podejmują czasami wkurzające decyzje, ale rozumiem dlaczego zachowują się tak a nie inaczej.

sex-education-510117-MT

Od pierwszego do ostatniego odcinka trzyma bardzo dobry poziom serial. Kilka wątków zostało otwartych na drugi sezon, który już zamówiono, ale też nie odniosłem wrażenia jak co niektórzy, że sztucznie przedłużono je, a nie zakończono w 1 serii. Zacząłem oglądać dla jednej z najbardziej cenionych aktorek dramatycznych, która świetnie bawi się rolą zupełnie inną od wszystkich jakie do tej pory grała, ale polubiłem nie tylko postać graną przez Anderson, ale wszystkich bohaterów i cały ten świat. Bardzo fajna rozrywka ze świetną muzyką. Spodziewałem się średniaka, a dostałem serial, któremu postawię 5/6.

Nie spodziewałem się aż tak dobrej rozrywki, która bawi, wzrusza i uczy. Bardzo miłe zaskoczenie początku roku. Jak dla mnie to produkcja nie tylko dla młodzieży, nastolatków, ale też starsi widzowie i rodzice będą się dobrze bawić na serialu. Tak na koniec powiem, że nie miałbym nic przeciwko gdyby w 2 serii, która powstanie, pojawili się Jamie Dornan znany z roli mordercy w The Fall gdzie grał razem z Gillian i David Duchovny, którego nie trzeba przedstawiać jako para, która przychodzi do Anderson z powodu problemów łóżkowych. Byłby to doskonały dowcip na poziomie meta. Fani chyba by zwariowali ze szczęścia:-)

giphy

The Good Place (seria 3, NBC)

Kolejny sezon jednego z oryginalniejszych seriali komediowych u nas dostępny na Netflixie, który moim zdaniem jest o wiele słabszy od 1 i 2 serii. Nie twierdzę, że poprzednie sezony były idealne, ale w przypadku 12 odcinków 3 serii więcej razy się nudziłem i mało, który żart bawił mnie, a mówię o odcinkach 20 minutowych.

Pamiętam jedynie kilka pierwszych z 12 odcinków,  ale to głównie dzięki nowej postaci, która idealnie pasuje do ekipy czyli Simone, oraz odcinki z końcówki sezonu, jak choćby odcinek, który w całości dział się w Pustce Janet czyli “Janet’s”, czy epizod przedostatni i ostatni, który uważam za najlepszy w sezonie i jedyny dorównujący najlepszym odcinkom z 1 i 2 serii. Może było więcej dobrych, ale nie pamiętam.

thegoodplace

Po obejrzeniu całości uważam, że trzeci sezon pomimo kilku dobrych momentów, to sezon zmarnowanej szansy. Może lepiej było obejrzeć  sezon za jednym razem i wtedy bardziej by mi się spodobały odcinki, bo przez oglądanie tradycyjne, tydzień po tygodniu i przez te przerwy kilkutygodniowe wybijałem się z serialu, a nawet zapominałem co było wcześniej.  A to przecież produkcja w stylu “Lost” tylko w wersji komediowej, czyli trzeba pamiętać poprzednie odcinki i wydarzenia, cały czas bohaterowie zmieniają się, ewoluują. Ale z drugiej strony 1 i 2 sezon też oglądałem z tygodnia na tydzień i bardzo dobrze się bawiłem, a w przypadku najnowszej serii trochę się męczyłem.

Początek był spoko, środek nijaki, a końcówka najlepsza, która sprawiła mi sporo frajdy i wzruszenia. Wróciło pod koniec stare dobre Dobre Miejsce, ale można powiedzieć dlaczego tak późno. Nie mogli wcześniej dać odcinka takiego jak finał, nie tyle chodzi mi o jego poziom co o moment z jakim nas twórcy zostawili na koniec, to co w finale dostaliśmy nie mogło się wydarzyć w połowie sezonu. Odniosłem wrażenie, że 3 sezon to taki trochę sezon przejściowy i liczę na to, że potencjał jaki dostaliśmy w finale zostanie odpowiednio wykorzystany w 4 serii a nie zmarnowany. Serial zakończył się bardzo fajnym punktem wyjścia do kolejnego rozdziału tej historii.

Good-Place-Simone

Chociaż jak sprawdziłem to tylko ja narzekam na nowe GP, bo ma dobre opinie wciąż wśród innych widzów, widocznie jestem w mniejszości. Zacząłem myśleć czym więcej odcinków mi się nie podobało, że serial mnie zmęczył, ale skoro na ostatnich odcinkach sezonu bawiłem się tak samo dobrze jak na poprzednich seriach, czyli nie zmęczyłem się serialem. Po prostu jest to słabszy sezon, któremu postawię 4/6, bo to wciąż dobra rozrywka, ale nie tak dobra jak wcześniej. No i ma super ekipę bohaterów, których wciąż bardzo lubię, czyli dalej będę oglądał. A poza tym chcę wiedzieć jak się serial zakończy, dokąd nas cała historia doprowadzi finalnie.

The Innocent Man (Netflix)

Serial autorstwa Johna Grishama, znanego pisarza choćby z ‘Firmy”, “Czasu zabijania” i wielu innych hitów poruszających tematykę prawniczą. Ale w przypadku produkcji Netflixa mamy do czynienia z serialem opartym na faktach z gatunku true crime oraz częściowo oparty na książce Grishama wydanej w Polsce pod tytułem “Niewinny”.

MV5BMTg3NjU3MTQ0OV5BMl5BanBnXkFtZTgwMzQwMzA4NjM@._V1_

W bibliografii znanego pisarza jest to chyba jedyna książka oparta na faktach i historia cytując samego autora “gdyby wpadł na taki pomysł to nikt by nie uwierzył w tą historię”. Serial przedstawia historię śledztwa w sprawie zamordowania Debry Carter w 1982 roku za które skazano na karę śmierci Ronalda Williamsona i jego przyjaciela Dennisa Fritza na dożywocie. Początek może niczym nie zaskakuje, ale jak można się domyślić sprawa nie jest wcale tak prosta jak się wydaje. Już w pierwszych dwóch odcinkach pojawiło się tyle twistów, że głowa mała.

Nie będę zdradzał szczegółów tylko powiem, że to dobra rzecz, zwłaszcza dla miłośników pisarza, oraz dla miłośników true crime, ale jednak o wiele bardziej podobał mi się bardzo dobre”The Staircase”, które widziałem w zeszłym roku, a zwłaszcza genialny serial HBO ” The Jinx: The Life and Deaths of Robert Durst” sprzed kilku lat (postawiłem nawet 6/6, a ja tak wysoką ocenę daję bardzo rzadko). The Innocent Man to porządne, dobre true crime, ale też nic tak wspaniałego jak wyżej wymienione seriale. Ocena: 4/6.

r620-db9ad5c18e4e4232436dfb10f05b9d53

Seriale#51

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.