Seriale#53

blackearthrisingheader

Black Earth Rising (BBC/Netflix)

Miniserial BBC i Netflixa to historia Kate Ashby, która przeżyła wojnę w Rwandzie i została adoptowana przez obrończynię praw człowieka. W roku 2015 jako prawniczka śledcza sama zajmuje się przestępstwami wojennymi. Jest to serial napisany i wyreżyserowany w całości przez Hugo Blicka znanego z takich doskonałych seriali jak “The Shadow Line” i “The Honourable Woman”.  Jeśli oglądaliście te produkcje to wiecie czego można się spodziewać po kolejnym miniserialu Blicka.

Oczywiście mamy typowe kadry dla seriali Blicka, czyli postacie pojawiają się z boku ekranu i dużo scen, gdy bohaterowie przeżywają rozterki psychologiczne. Więc niby mamy do czynienia z thrillerem politycznym na ważny temat, ale bardziej jest to dramat psychologiczny, gdzie ważniejsi są bohaterowie i ich rozterki niż akcja. Mamy wiele scen gdzie dużo się rozmawia, a nie typowe sekwencje znane z dreszczowców politycznych. Blick odwalił świetną robotę jako reżyser i scenarzysta w jednym, bo serial trzyma w napięciu, ale jeśli spodziewacie się serialu pełnego akcji i twistów to nie ten adres.

black-earth-rising-post-3

Ciężko się pisze o serialu Blicka, by oddać dokładne jaka to produkcja, jeśli nie znacie jego wcześniejszych seriali poza tym, że poważny (choć trochę humoru jest) z wolno toczącą się akcją (choć jest coś na kształt pościgu samochodowego) oraz świetnym aktorstwem Michaeli Coel i Johna Goodmana. No i jak to u Blicka mamy doskonałą muzykę oryginalną i przepiękne zdjęcia Huberta Taczanowskiego. Warto obejrzeć, nawet jak Was serial trochę zmęczy, dla samej strony wizualno dźwiękowej, bo to jak serial brzmi, jaką ma genialną muzykę i jak wygląda pięknie to już za samo to należą się oklaski.

BER ma wiele kapitalnie pomyślanych scen, które wyglądają miejscami jak dzieła sztuki, artystycznie i  to chyba najlepsze określenie. Mam na myśli np. sceny retrospekcji, które są przedstawione w formie animacji stworzonych za pomogą węgla (tak myślę, bo nie znam się na animacjach za bardzo).  Postawię 5-/6, bo w pierwszych odcinkach trochę za bardzo fabuła zwolniła jak dla mnie, nawet jak na ambitne seriale Blicka, ale od piątego odcinka do finału ogląda się bardzo dobrze. Bardzo polecam!

black-earth-rising-post

The Punisher (seria 2, Netflix)

Drugi sezon serialu z Jonem Bernthalem zaczyna się od tego, jak Frank Castle podróżuje sobie po USA i zatrzymuje się w przydrożnym barze w Michigan gdzie poznaje miłą barmankę (szkoda, że nie dowiedzieliśmy się co się z nią stało na koniec serialu). Poznajemy też razem z bohaterem Amy, która wplątała się w niezła kabałę i podpadła kilku bezwzględnym osobom. Oczywiście Frank nie byłby sobą gdyby nie wmieszał się. Jest to pierwszy z głównych wątków. Drugim wątkiem jest kontynuacja losów Billego Russo, znanego jako Jigsawa. Pojawia się też niejaki John Pilgrim, czyli kolejny z przeciwników Punishera w tym sezonie.

Drugi sezon to ciekawy przypadek, bo po pierwszych trzech odcinkach wydaje się, że twórcy wzięli sobie do serca uwagi fanów Punishera i dostaliśmy Franka takiego jakiego chcieliśmy dostać, czyli niby jest więcej akcji i mordobić jak w całym pierwszym sezonie, ale nie do końca tak jest. Problemem dużym tej serii jest znowu zbyt duża ilość odcinków, bo całą historię można było zmieścić w 8-10 odcinkach oraz zbyt duża ilość wątków i to jak są rozpisane. Ale może zacznę od plusów.

punisherpremiere-blogroll-1547078291113_1280w

Najlepszym elementem sezonu jest wątek dotyczący współpracy Amy i Franka, która przerodzi się z czasem w przyjaźń, czyli wątek jaki wiele razy wykorzystywano w kinie i serialach, ostatnio choćby w filmie “Logan: Wolverine”. Można tylko żałować, że wątek, który idealnie by nadawał się na główną fabułę tak naprawdę jest drugoplanowym elementem serialu. Jon Bernthal i Giorgia Whigham tworzą tak fajny duet, że żałuję, że serial w całości nie skupił się na tej dwójce i wtedy sezon byłby jeszcze lepszy, bo w tym wątku są emocje.

Ale twórcy postanowili wrócić do historii byłego kumpla Punishera, którego wątek jest dla mnie najgorszą rzeczą w drugim sezonie i zaniża poziom całości. Przede wszystkim jest go o wiele za dużo. Jak jeszcze wątek zakładania przez Billy’ego gangu składającego się z emerytowanych żołnierzy ujdzie, ale wątek fascynacji Billym przez panią doktor, która pomaga mu dojść do siebie, a koniec końców oczywiście zakochuje się (chyba każdy się tego domyślił?) jest słaby, kiepsko napisany i NUDNY.

017_crime_213_unit_00007r

W każdym odcinku mamy sceny z Billym i panią doktor między którymi nie ma żadnej chemii, a dialogi pseudofilozoficzne jakie rzuca laska to po prostu co chwilę strzelałem facepalma. Te dialogi brzmią tak strasznie jak w serialu z Madsem Mikkelsenem “Hannibal” co nie jest zaskoczeniem, bo Steven Lightfoot, twórca serialu o Franku, był jednym z głównych scenarzystów serialu Briana Fullera o Lecterze. Nie mogłem kobiety zdzierżyć i byłem bliski przewijania, a mówimy o głównym wątku sezonu, bo połowa każdego z 13-u odcinków to skupianie się na tych postaciach.

W ostatnich dwóch odcinkach wątek Billy’ego i Kristy zamknięto. Przyznam, że w satysfakcjonujący sposób, ale był tak rozciągnięty i przegadany oraz słabo zagrany, że bardziej cieszyłem się z tego, że w końcu się skończył, a nie z tego w jaki sposób. A co do Jigsawa samego w sobie to wspomnę też o jego bliznach. Wydawało by się, że po finale poprzedniej serii będzie miał bardziej zmasakrowaną twarz, ale w 2 serii postawili twórcy na cztery kreski na twarzy i tyle, a jak przypomnę sobie co zrobił mu Frank to powinien mieć więcej ran na twarzy. Ale w końcu przymknąłem na to oko jak dobrze wygląda Billy. A nawet bym powiedział, że dodały mu męskości te kilka blizn, więc nie dziwię się, że pani doktor na niego poleciała;-)

203_crime_209_unit_01770r-h_2019

Ale zabawne jest, że przez trzy odcinki robią z tego wielką tajemnicę, a jak w końcu pokazują twarz to pierwsza myśl jaka się mi w głowie pojawiła to taka, że facet wygląda świetnie. Nie wiem też czemu robiono w serialu tajemnicę z jego wyglądu byłego skoro w materiałach promocyjnych nie kryto się z charakteryzacją aktora. Powiem tak, że ja wyglądam gorzej jak się zatnę przy goleniu;)

Jest też wątek Pilgrima i w tym elemencie jest lepiej jak w wątku romantycznym Jigsawa, który nie przynudza tak strasznie, ale też Pilgrimowi daleko do np. D’Onofrio z “Daredevila”. Problemem największym całego sezonu jest nierównomierne rozłożenie akcentów pomiędzy historiami poszczególnych bohaterów. Wyszło słabo, zwłaszcza jak porówna się choćby z tym jak rozłożono historie poszczególnych postaci w 3 sezonie “Daredevila” gdzie żaden z wątków nie przynudzał, zarówno dotyczące te pierwszoplanowych jak i drugoplanowych bohaterów, podobnie było w 2 serii “Luke Cage’a” gdzie też żaden z wątków nie nudził, a tutaj większość wątków męczy strasznie.

the-punisher-villain-explained-john-pilgrim-josh-stewart

Sezon drugi “Punishera” to sinusoida poziomów. Przy wątkach Pilgrima i Billego prawie przysypiałem, a budziłem się jak pojawiali się Frank, Amy, Madani i Curtis. Zgadzam się z tymi co twierdzą, że jest więcej akcji i mordobić, które wypadają świetnie, zwłaszcza bójki na które widać że jest pomysł, mają doskonałą choreografię, czuć każdy cios jak się piorą po pyskach. Zapamiętam drugi sezon za choćby bójkę w WC i barze w pierwszym odcinku, zapamiętam cały trzeci odcinek, który można nazwać hołdem dla “Ataku na posterunek” Carpentera, zapamiętam scenę bójki z ruskimi na siłowni, scenę z pułapką zastawioną na Franka i bójkę w windzie z gliniarzami.

Mordobicia  są megabrutalne, czasami czułem się jakbym oglądał serial “Spartakus” lub “Banshee” co mi nie przeszkadza, tylko zwracam na to uwagę.  Ale też przez ten poziom krwistości w praniu się po pyskach to czasami chciało mi się śmiać jak Frank wiele razy obrywał i wychodził z tego cało. Oczywiście zataczał się zakrwawiony, ale tyle ciosów co on przyjął na ciało to nikt by nie przeżył. Zresztą nie tylko on, ale też np. Billy, Madani.  Wiem że serial wg komiksu, ale czasami wszyscy wyglądali po bójkach jak jeden wielki worek krwi, nawet nie wiedziałem, że tyle krwi można z siebie wylać.

S02E05 One-Eyed Jacks.mkv_snapshot_46.23

No i zapamiętam sezon dzięki wątkowi Amy i Franka. Ale przez to jak sezon jest rozciągnięty i przegadany w innych elementach to te dobre elementy znikają w niemożebnej nudzie jaka pojawia się w innych wątkach i dlatego oceniam niżej sezon drugi jak pierwszy, choć paradoksalnie w tej serii jest więcej mięsa (i to bardzo krwistego). W 1 serii wydaje mi się, że większość wątków była lepiej rozłożona, żadnego nie było za dużo ani za mało, a w 2 serii już tak  dobrze nie jest.

Podoba mi się, że w drugiej serii większość wątków jest definitywnie zakończona, nie zostawili na 3 sezon nic i dobrze, bo serial co było pewne skasowano jak każdy od Marvela/Netflixa. Ale pomimo tego, że słabiej oceniam drugi sezon od pierwszego jako całość, to z chęcią zobaczyłbym ponownie Punishera w wykonaniu Bernthala. Choć moim zdaniem bardziej mamy do czynienia z postacią mającą w sobie coś z Wolverine’a i Jacka Reachera niż klasycznego typowego Punishera. Ocena: 4-/6.

maxresdefault

Vikings (History, seria 5B)

Po obejrzeniu drugiej części sezonu piątego sprawdziłem jak oceniłem pierwszą połowę i podobała mi się. Niestety nie mogę tego powiedzieć o serii 5B, która jest średnia, nudna i przymulająca z kilkoma przebłyskami. Mamy 3 dobre odcinki na dziesięć, w pozostałych nie wiele się dzieje. W 5B wróciły wady jakie się w serialu objawiły odkąd Hirst zdecydował, że każdy sezon będzie miał odcinków 20.

Od tej pory każdy wątek jest przesadnie rozciągnięty, bardzo dużo zapychaczy jest co najlepiej widać na wątku Flokiego. Od odcinków, które emitowano jeszcze  w 2017 roku cały czas siedzi na wyspie i rozważa nad sensem życia. Dosłownie nic nie dzieje się w wątku Flokiego, który się stał zapychaczem ciągnącym się od 18 odcinków i dwóch lat! Wydarzyło się coś konkretnego w jego historii w 19-ym odcinku, ale stało się to o wiele za późno i dlatego mnie to nie ruszyło. Floki to kiedyś była jedna z najciekawszych postaci, a teraz jak się pojawiał to wiedziałem, że będzie przynudzał.

katheryn-winnick-lagertha-vikings-1545926467

Co do mojej ulubionej Lagerthy to też już nie jest ta wojowniczka co kiedyś, zmieniła się i głównie wdaje się w romanse, ale ostatnie odcinki sezonu pokazują, że Hirst ma na nią jakiś pomysł, dość intrygujący. Choć żałuję, że już raczej nie zobaczę jej w scenach walk. Inna sprawa, że pomimo tego, że osiwiała to wygląda nie jak mama, ale siostra synów Ragnara, kobieta się nic nie starzeje.

Bjorn Żelaznoboki nie został popsuty, choć też ponad połowę serii 5B nic tylko siedzi na dupie, dopiero w końcówce ruszył tyłek. Ivar Bez Kości wciąż budzi mieszane uczucia u mnie. Czasami bardzo irytuje mnie aktor jak gra, a innym razem podoba mi się, choć jako postać stał się bardzo wkurzający, a lubiłem go początkowo.

vikings-season-5-episode-19-what-happens-in-the-cave-hub-history-channel

Podoba mi się za to, że charakteru nabrali pozostali synowie Ragnara czyli Ubbe (choć on już w poprzednich seriach był spoko), a przede wszystkim Hvitserk, który stał się jakąś postacią. Oczywiście Peter Franzen czyli Pięknowłosy i Jonathan Rhys Meyers w roli biskupa Wesseksu wciąż są charyzmatyczni, podobnie jak Bjorn, i dla nich oglądam wciąż serial.  No i dla Lagerthy mimo tego jak zmieniono jej postać. Dobrze wypada też Ferdia Peelo w roli króla Alfreda z Wesseksu. Ciekawie ogląda się go mając w głowie postać jaką stworzył inny aktor, który gra tą samą rolę w serialu “The Last Kingdom”.

Szkoda tylko, że poza dwoma, trzema odcinkami, sezon, a raczej półsezon Wikingów nie dorównuje serialowi BBC/Netflixa, który jest lepszy z serii na serię, mimo mniejszego budżetu. Jest kilka przebłysków dawnej świetności  w Wikingach jak ładne zdjęcia, dobra muzyka, i czasami pojawia się klimacik z poprzednich serii. No i sceny walk są zrobione świetnie, ale sceny walk zawsze trzymają poziom w serialu Hirsta, nieważne czy jest dobrze czy źle.

1c9c3b684afd47bfb802cb517575fe99

Poziom sezonu 5B podniósł się trochę pod koniec, ale pomimo tego, że dwa ostatnie odcinki były nawet dobre, dużo się w nich działo, a wcześniej może jeden dobry, to ciężko nazwać sezon  5B za udany. Choć finał zapowiada ciekawy rozwój wydarzeń, tym bardziej że sezon szósty będzie ostatnim. Zakładam że za 10, 11 m-cy zobaczymy sezon 6 – część 1, a w 2020 roku sezon 6 – część drugą i ostatnią. Więc jeśli Hirst ma tylko 20 odcinków by zakończyć serial to może nie będzie zapychaczy i rozwadniania fabuły.

Ale tak szczerze to nie wiem w jakim momencie planuje zakończyć historię Wikingów twórca serialu. Jakbym miał zgadywać to może śmiercią wszystkich synów Ragnara, ale wydaje mi się, że 20 odcinków to za mało, bo nie każdy syn zmarł młodo, czyli musiało by być sporo przeskoków w czasie. Inna sprawa czy będzie się trzymał tego jak wszyscy zginęli, tak jak podają legendy, bo trudno mówić o prawdzie historycznej, czy wymyśli swoją wersję wydarzeń. Ale też wiadomo, że kanał History i Michael Hirst myślą o spin-offie, więc niby serial najpóźniej za 2 lata się zakończy, ale równie dobrze możemy dostać ciąg dalszy pod innym tytułem. Ocena: 3.5/6.

ubbe-shakes-hands-vikings-season-5-episode-18

Advertisements
Seriale#53

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.