Seriale#54

Russian-Doll-Ending-Explained

Russian Doll (seria 1, Netflix)

Nie będzie spoilerów.  Po znakomitej “Seks Edukacji” kolejny dobry serial Netflixa w ostatnim czasie. RD pewnie wielu widzom  będzie się kojarzyło z kultową komedią “Dzień Świstaka” z Murrayem albo innymi produkcjami, w których bohater trafia w pętle czasu, jak np. “Śmierć nadejdzie dziś”, ale autorkom serialu udało się podejść do tematu trochę z innej strony.

A są nimi nieznane mi Natasha Lyonne, Amy Poehler i Leslye Headland. Lyonne jest nie tylko pomysłodawczynią, ale tez jedną ze scenarzystek i reżyserek. No i gra główną rolę dziewczyny, której nie da się nie lubić mimo tego, że to postać z olewającym stosunkiem do życia i egoistka jakich mało.

Natasha Lyonne jest motorem napędowym całego serialu i spisuje się doskonale po obu stronach kamery. Nadia Vulvokow, bo tak nazywa się główna bohaterka, wprowadza do serialu sporo humoru i dużo ironii. Ale jak początkowo wydaje się, że mamy do czynienia z czystą komedią, to po seansie każdego kolejnego odcinka okazuje się, że to serial składający się z kilku warstw. Pojawia się też druga ważna postać, czyli Alan i jest to też bardzo ciekawa postać, choć o zupełnie innym charakterze jak Nadia.

merlin_150280683_e8ccfa61-3c48-4ed5-8726-d3fd1e439b5f-articleLarge

Całościowo okazuje się Russian Doll być komediodramatem zmieszanym z kinem SF plus dużą dawką filozoficznych pytań. Porusza serial sporo ważnych tematów dotyczących głównych bohaterów, niekoniecznie zabawnych, ale jakimś cudem ta mieszanka różnych gatunków razem działa – nic nie zgrzyta,  każdy element pasuje.

Więc niby jest to rozrywka, która nie ma wielkich ambicji, ale też nie boi się poruszyć poważnych tematów dzięki którym dowiadujemy się więcej o Nadii i Alanie. Okazuje się, że mają kilka warstw, podobnie jak serial. Podoba mi się też to jak to krótki jest serial, bo składa się jedynie z ośmiu półgodzinnych odcinków, czyli można obejrzeć za jednym razem jak jeden czterogodzinny film. W ostatnich m-cach to kolejny serial w którym odcinków jest niewiele i są krótkie jak np. znakomity “Homecoming” z Julią Roberts i wspaniały “Kidding” z Jimem Carreyem gdzie też odcinki trwały po 30 minut.

Dzięki tak krótkiemu metrażowi, czyli produkcja  dłuższa jak film, ale też odcinki nie trwają godzinę, to nie ma miejsca na zapychacze i nudę,  a serial każdemu z wątków poświęca akurat dokładnie tyle miejsca ile trzeba.  Fabuła idzie w tak intrygujące rejony i scenariusz jest tak dobrze rozpisany, że chce się obejrzeć wszystkie odcinki na raz. Jest to też taki serial gdzie trudno coś więcej napisać bez zdradzania ważnych momentów w fabule. Powiem ogólnie, że warto zasiąść do seansu bez czytania żadnych streszczeń, bo można popsuć sobie przyjemność z oglądania.

russian-doll-recenzja

Jeśli miałbym jakoś zaklasyfikować ten serial to jako produkcję w stylu serialu “Good Place”, ale z humorem bardziej złośliwym. Miałem też skojarzenia z pomysłami Jonathana Nolana, tylko musiałby wyluzować, nie być tak poważny jak często mu się zdarza w swoich serialach. Jest to serial idealny jeśli chodzi o fabułę dla Nolana, ale na prochach:) Russian Doll to znakomita rozrywka w ciekawy i pomysłowy sposób bawiąca się tematyką pętli czasowej. Ocena: 5/6.

True Detective (seria 3, HBO)

Akcja nowego sezonu “Detektywa” opowiada o makabrycznej zbrodni popełnionej w Ozark w 1980 roku. W 2015 roku emerytowany detektyw Wayne Hays wraca do nierozwiązanej sprawy sprzed lat, czyli zniknięcia 12-letniego Willa i jego siostry Julii. Przypomina sobie pierwsze tygodnie po rozpoczęciu śledztwa oraz wydarzenia z 1990 roku, kiedy doszło do przełomu w sprawie. Emerytowany detektyw ma też problemy z pamięcią, który to wątek będzie odgrywał istotną rolę w całym serialu.

hbo_truedetective_resized_bc

Do antologii serialowej “Detektyw” mam trochę inne podejście jak większość widzów. Nie uważam pierwszego sezonu za wybitne dzieło i nie uważałem też tak za emisji, gdy wszyscy nim się zachwycali. Pierwszy sezon przez wielu jest uważany za skończone arcydzieło, a dla mnie to bardzo dobry sezon na typowym porządnym poziomie realizacyjnym dla większości współczesnych seriali, który sukces odniósł dzięki dwóm elementom. Pierwszy to Cary Joji Fukunaga.

Przeważnie w serialach to scenarzyści są najważniejsi, a reżyserzy są od czarnej roboty, są jak niewolnicy, którzy przychodzą na plan i robią swoje, czyli wszystko by nie popsuć scenariusza i tyle, a po jednym odcinku się zmieniają, ale w przypadku pierwszego sezonu tej produkcji mamy do czynienia z serialem gdzie wszystkie odcinki wyreżyserował pan, którego styl jest bardzo widoczny. Fukunaga budował tak niesamowity klimat swoimi pomysłami w 1 serii, że miejscami można odnieść wrażenie, że oglądamy horror albo serial z pogranicza metafizyki.

True-Detective-season-three

Kolejnymi swoimi dziełami potwierdził Fukunaga, że to jeden z ciekawszych reżyserów ostatnich lat z bardzo mocno wyróżniającym się wizualnie stylem i mam na myśli np. “Beasts of No Nation” z Idrisem Elbą, czy ostatnio serial “Maniac”. A za rok dostaniemy od niego Bonda i to jest ciekawy wybór, bo styl Fukunagi za nic nie pasuje mi do uniwersum 007, zarówno w wersji poważniejszej przygód agenta jak i wersji komediowej, pastiszowej.

Drugim elementem dzięki, któremu wszyscy zachłysnęli się sezonem pierwszym jest duet Woody Harrelson i Matthew McConaughey, którego popularność przerosła sam serial. Bohaterowie stali się więksi jak serial moim zdaniem, który nie jest idealnym dziełem. Teraz mało kto pamięta, ale sporo osób było zawiedzionych finałowym odcinkiem 1 serii, który można podsumować, że z dużej chmury mały deszcz, ale ja nie przeżyłem rozczarowania, bo dla mnie to był po prostu bardzo dobry kryminał/thriller i nic więcej. Przez to jak dużym sukcesem okazał się pierwszy sezon to nieważne jakby się scenarzyści i reżyserzy starali w kolejnych sezonach to wiadome było, że sukcesu takiego samego drugi sezon nie odniesie.

true-detective

Twórca serialu, czyli Nic Pizzolatto, zrobił jedyną rzecz jaką mógł, czyli poszedł w antologię, czyli każda kolejna seria to inna sprawa, inne śledztwo z innymi detektywami oraz zupełnie inny klimat, żeby nie porównywać każdego sezonu z wcześniejszymi. No i 2 sezon spotkał się z bardzo słabym przyjęciem nie tylko wśród widzów, ale też dziennikarzy i krytyków. No i od 2 serii z serialem nie ma nic wspólnego Fukunaga, ale dla mnie to nie jest aż tak zły sezon jak się przyjęło mówić.

Spodobało mi się pójście w zupełnie inny klimat, czyli w miastowy. Dzięki temu serial przypominał mi klimatem filmy Michaela Manna. Oczywiście nie było idealnie, można było przyczepić się do paru rzeczy, ale nie uważam 2 serii za tak beznadziejną jak się mówi. Dla mnie to dobra robota z rewelacyjną rolą Colina Farrella i dobrym występem Vince Vaughna, który wtedy był głównie znany z ról komediowych, a w serialu pokazał, że dramatyczne role też potrafi grać co potwierdził w kolejnych lat. Sezon z Farrellem spotkał się z tak ogromnym hejtem wszystkich, że szefostwo HBO skasowało serial.

indeks

Ale kilka lat temu  pojawił się news, że jednak pracuje Pizzolatto nad 3 serią razem z Davidem Milchem, który pomaga mu w pisaniu scenariusza. Widocznie w HBO nie chcieli by twórca “Detektywa” za bardzo odpłynął i dlatego ściągnęli do pomocy scenarzystę jednego z najlepszych seriali HBO, czyli ‘Deadwood”, który wyróżniał się doskonale napisanymi dialogami. Tym razem w rolach głównych, czyli detektywów Wayne Haysa i Rolanda Westa, obsadził Pizzolatto jedno z bardziej gorących nazwisk ostatnich m-cy, czyli Mahershala Ali, laureata dwóch Oscarów, i Stephena Dorffa o którym pewnie mało kto pamięta, a to był dość popularny aktor na początku lat 90-ych.

Więc aktorsko “Detektyw” tak jak w każdym sezonie wymiata. Nie tylko Ali, który pokazuje po raz kolejny jak świetnym jest aktorem, ale też Dorff, którego rola początkowo wydaje się być drugoplanowa, ale z czasem staje się równorzędnym partnerem dla Aliego i ma co grać (czy tylko mnie detektyw West przypomina młodego Dennisa Quaida i Kiefera Sutherlanda?). Jak wspomniałem o aktorstwie warto też wymienić Carmen Ejogo w roli nauczycielki, którą zainteresował się Wayne i odegra dość ważną rolę w całej historii. Ale dla mnie oprócz Aliego i Dorffa największą gwiazdą jest Scoot McNairy w roli ojca, który stracił dwójkę dzieci.

true-detective-scoot-mcnairy-03

Bardzo cenię sobie tego aktora od czasu serialu “Halt and Catch Fire” gdzie pokazał jak cholernie dobrym aktorem jest, a w każdej kolejnej roli tylko to potwierdza, tak było w miniserialu “Godless”, a w serialu HBO pokazał aktorską klasę niby w typowej schematycznej roli ojca, którego dopadła tragedia. To co wyprawia w roli Toma Purcella, zwłaszcza w jednym z ostatnich odcinków, w scenie na posterunku, to przyznam, że miałem ciary.  Facet zakasował wszystkich w 3 serii aktorsko tą jedną sceną.

Oglądając trzeci sezon można odnieść wrażenie, że Pizzolatto postanowił powtórzyć sukces 1 serii gdyż znowu mamy kilka linii czasowych, albo to decyzja HBO, którą wymusili na showrunnerze. Więc w pewnym sensie mamy z powtórkę z rozrywki. Zresztą skojarzenia z 1 serią budzi też fakt, że znowu trafiamy do południowych stanów. Ale jakoś mi to nie przeszkadza skoro dostałem bardzo solidny i klimatyczny kryminał połączony z dramatem obyczajowym, który aktorsko zachwyca.

Screen_Shot_2019_02_08_at_1.46.59_PM.png

No i realizacyjnie to typowy wysoki poziom. Oczywiście znajdą się widzowie, którzy będą narzekać, że fabuła się toczy za wolno, ale taki styl ma Pizzollatto, podobnie było w 1 i 2 serii. W Detektywie akcja nigdy nie pędziła na złamanie karku, zawsze toczyła się bardzo leniwie. Dla mnie większość odcinków trzyma taki sam bardzo solidny poziom realizacyjny, jeśli chodzi o reżyserię, zdjęcia, montaż, muzykę i oczywiście aktorsko.

Podobnie myślę o finale, który dla mnie jest bardzo dobrym podsumowaniem historii. No i czym dalej od finału to coraz lepiej o nim myślę jak i o całym sezonie. A muszę przyznać, że mnie zaskoczył finał, w sensie w takim w jaką stronę fabuła poszła w ostatnim odcinku, czyli to jak rozwiązano poszczególne wątki. Jestem zadowolony z finału, że poszedł w tak nieoczywistą stronę, oczywiście nie zdradzę nic więcej. Choć nie wiem czy tak nieoczywiste rozwiązania dostaliśmy, bo spotkałem się z  taką teorią przed emisją finały wśród fanów.

W ostatnim odcinku pada dialog skierowany do głównego bohatera, czy zadowolony jest z rozwiązania, które można potraktować na poziomie meta, że jest skierowane do widzów, czy zadowoleni jesteśmy z tak banalnego rozwiązania. Więc widzowie serialu są trochę jak bohater z demencją grany przez Aliego, jeśli chodzi o sprawę kryminalną.

trueds3

Pisząc o nieoczywistym zakończeniu i tym  w jakie rejony poszła fabuła ostatecznie miałem na myśli też to, że finał pokazał, że całościowo 3 sezon był bardziej psychologicznym dramatem o rodzinie niż typowym kryminałem, gdzie rozwiązanie sprawy nie jest najważniejsze. No i dlatego nie narzekam na zakończenie wątków, pasuje mi takie rozwiązanie, które uważam za bardzo satysfakcjonujące.

Finał 3 serii zbiera mieszane opinie, ale finał 1 sezonu o czym już pisałem też spotkał się z mieszanymi opiniami,  że był dość banalny i prosty. Podobnie jest w 3 serii, ale w przypadku tej serii to tak nie przeszkadza jak w 1 serii, tzn innym przeszkadzało, bo nie mnie,  ale w 3 serii jest to produkcja gdzie bardziej liczy się droga jaką przeszedł bohater grany przez Aliego i jego rodzina oraz partner.

Nie zdziwię się jak podobnie będzie z kolejnymi seriami, jeśli powstaną, że ludzie będą oczekiwać tradycyjnego kryminału, choć w “Detektywie” sprawa i śledztwo nie są najważniejsze, a dostaną sezony w których Pizzolatto ponownie zabawi się tym gatunkiem. Więc pewnie sporo widzów będzie rozczarowanych finałem znowu, tak jak było w 1 i 3 serii.

true-detective-rewview

Taka luźna myśl na koniec i trochę tak na marginesie. Jak leciał finał 3 serii Detektywa to dzień wcześniej Ali odbierał drugiego  Oscara za rolę w  “Green Book” i naszła mnie taka myśl w czasie oglądania finału, że wszyscy aktorzy i aktorki nagrodzone w tym roku Oscarami są znani głównie z seriali.

Moim zdaniem jeszcze bardziej zaciera się granica między aktorami telewizyjnymi/serialowymi i filmowymi jak wcześniej. Od kilku lat znane nazwiska pojawiają się w serialach i zdobywają nagrody telewizyjne jak np. Nicole Kidman za Wielkie Kłamstewska, a teraz okazało się, że aktorzy z seriali zdobywają nagrody filmowe.  Ale to tak na marginesie, a wracając do sezonu trzeciego “Detektywa” to postawię 5-/6 za całość. Jeśli będą kolejne sezony to z chęcią wrócę do tej produkcji.

Weird City (seria 1, YouTube Premium)

“Weird City” to serial antologia z gatunku SF autorstwa Jordana Peele’a i Charliego Sandersa, którzy znają się od czasu współpracy przy serialu komediowym “Key & Peele”.  Oczywiście Peele ostatnio to gorące nazwisko w Hollywood dzięki sukcesowi wśród widzów jak i krytyków filmu “Uciekaj!” a kolejnym filmem, czyli “Us” potwierdził, że nieprzypadkowo jest jednym z ciekawszych twórców kina popularnego.

Weird City to miasto przyszłości podzielone na dzielnicę biednych i bogatych. Po takim opisie od razu nasuwają się skojarzenia z serialami  w stylu np. Black Mirror, ale ja bym powiedział, że WC to przeciwieństwo Czarnego Lustra. Tam gdzie Black Mirror idzie w pesymizm to w Weird City dostajemy absurdalną zabawę i niezłą komedię SF.

MV5BMGE5ZGJhODItZDVmZC00MWVhLTk3YjktY2ViZWZhOTliMDU3XkEyXkFqcGdeQXVyMTY0NjA2NjI@._V1_SY1000_SX1000_AL_

Oczywiście jak to bywa z antologiami, każdy odcinek to osobna historia i dostaliśmy historie dobre, średnie i słabe. Może zacznę od słabych czyli trzeciego odcinka “Go to College”. Przyznam, że widziałem go kilka dni temu, a zupełnie nic z niego nie pamiętam, tak mi NIE utkwił w pamięci. Musiałem chwilkę pomyśleć o czym był i już wiem, ale  był tak nudny, że nie będę się o nim rozpisywał.

Trochę lepszy  jest epizod piąty “Chonathan & Mulia & Barsley & Phephanie”, który nie nudzi tak jak trzeci, co jest zasługą obsady, bo fajne nazwiska tutaj się pojawiają jak np. Gillian Jacobs i Steven Yeun, którego kariera ciekawie się rozwija odkąd odszedł z “Walking Dead”.  Ale za to cała reszta to dobre epizody.

weird-city-2-1547141553

“The One” czyli pierwszy odcinek opowiada o systemie randkowym, który znajduje idealne dopasowania. Tak poznają się Stu i Burt, którzy nie są homoseksualistami, ale tak dobrze się dogadują, że zostają parą. Więcej nie zdradzę z tej uroczej historii miłosnej, tylko powiem, że w Black Mirror dostalibyśmy depresyjną historię (zresztą w serialu Netflixa był podobny motyw), a ten odcinek ogląda się jak dobrą komedię romantyczną podlaną satyrą i elementami SF. Sukces tego odcinka to zasługa nie tylko scenariusza napisanego przez showrunnerów, ale też Dylana O’Briena i Eda O’Neilla (najlepiej znany z seriali “Świat wg Bundych” i “Modern Family”), którzy idealnie odnaleźli się w roli pary.

Dobry jest też odcinek drugi “A Family” o życiowym nieudaczniku, w którego doskonale wcielił się Michael Cera. Po wyrzuceniu z grupy wsparcia i zwolnieniu z pracy dołącza do siłowni  w nadziei, że znajdzie akceptację, której bardzo potrzebuje. Jego trenerką jest sama Rosario Dawson. Kolejny dobry odcinek, choć czym bliżej końca, to Cera zamienia się w coraz mniej sympatycznego gościa, tak ogólnie mówiąc. Warto obejrzeć choćby dla jego aktorstwa, a mówię to jako osoba co nie przepada za tym aktorem. Pomimo tego doceniam jak zagrał oraz cały odcinek.

wc-grid-uproxx

Bardzo fajny jest też odcinek “Smart House” o parze dziewczyn, które wprowadzają się do inteligentnego domu, który mówi głosem Luke Skywalkera. Dom zaczyna się buntować i strzelać fochy (nawet się upija, to trzeba zobaczyć) po tym jak dziewczyny nie okazują mu miłości jaką on czuje do lokatorek. I czym dłużej odcinek trwa to Mark Hamill ma okazję zabłysnąć w dubbingu i coraz bardziej iść w swojego Jokera. Bardzo fajna komedia trochę przypominająca eksperymentalny odcinek z 11 serii X-Files, czyli prawie niemy epizod gdzie mieliśmy np. lodówkę o morderczych skłonnościach. Jest to mój ulubiony odcinek w całym sezonie serialu youtube.

Finał czyli “Below”  to też odcinek ze świetnym pomysłem, który opowiada o kryminalistkach uświadamiających sobie, że grają w serialu, który emitowany jest w Weird City. Czułem się w czasie seansu tego odcinka  trochę jak na komediach od ZAZ, czyli np. Hot Shots, Naga Broń. Jest to też bardzo fajny pomysł na poziomie meta, który swoim burzeniem czwartej ściany prawie dorównuje temu co zrobiono w odcinku interaktywnym Black Mirror co od kilku m-cy na Netflixie można oglądać.

Podsumowując całościowo to dobra antologia, ale porównania z Black Mirror szkodzą serialowi, bo to przeciwieństwo Czarnego Lustra jak już wcześniej pisałem. I też nazwiskiem reżysera “Uciekaj” nie ma się co sugerować, chyba że weźmie się pod uwagę to co pisał w gatunku komedii, a nie w horrorze, to wtedy zaskoczenia nie ma jaki to serial. Zresztą jest autorem tylko pierwszego odcinka z Edem O’Neillem, wszystkie pozostałe pisał Saunders. Ale liczę na to, że ta udana antologia to dobry prognostyk dla Strefy Mroku od Peele’a, która kilka dni temu zadebiutowała w amerykańskiej telewizji. Ocena: 4.5/6.

Weird City Stunt Casting Main

Seriale#54

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.