All About Eve – National Theatre Live

all-about-eve

“Wszystko o Ewie” to powrót Gillian Anderson do ukochanego teatru po trzech latach przerwy grania na deskach teatru. Ostatni raz można było ją zobaczyć w “Tramwaju zwanym Pożądaniem” wystawianym w 2014 roku w Young Vic w Londynie, która to sztuka odniosła ogromy sukces. Jej rola spotkała się z tak dobrym przyjęciem nie tylko wśród jej fanów, ale też dziennikarzy i krytyków (a nawet sama aktorka uważa występ w tej sztuce za swoje opus magnum, wyżej ceni tą rolę  od Scully z XF i Stelli Gibson z The Fall), że zaowocowało to ponownym wystawieniem Tramwaju w 2016 roku, ale w St Ann’s Warehouse na Brooklynie, w Nowym Jorku.

“All About Eve” można oglądać w wybranych kinach na całym świecie w ramach projektu National Theatre Live,  ale w przeciwieństwie do Tramwaju  nie można tej sztuki w Polsce zobaczyć (podobno w przyszłym roku mają być pokazy w polskich kinach). Jeśli coś Wam tytuł mówi to nie dziwne, bo sztuka oparta jest na opowiadaniu, które było inspiracją dla filmu Josepha L. Mankiewicza z Bette Davis i Anne Baxter w rolach głównych. Film widziałem wieki temu i nic więcej o nim nie mogę powiedzieć, bo nic nie pamiętam. Może poza tym, że to produkcja w stylu doskonałego “Bulwaru Zachodzącego Słońca”. Oba filmy w szczery sposób opowiadały o życiu celebrytów, prawdziwym Hollywood i przemijaniu sławy.

All about Eve.mp4_snapshot_00.43.50

Sztuka tak samo jak film opowiadają o Margo Channing, wielkiej gwieździe Broadwayu, która obawia się o to jak długo jeszcze będzie na szczycie. Pewnego dnia poznaje Eve Harrington, czyli młodą aktorkę, z którą się zaprzyjaźnia. Byłem ciekaw tej sztuki oczywiście ze względu na rolę Gillian. Ale przyznam, że  teatru nie oglądam od wielu lat. Kilka lat temu  musiałem z czegoś zrezygnować i głównie skupiam się na serialach i filmach.

Choć oglądałem wieki temu sztuki teatralne, które leciały jak mnie pamięć nie myli w poniedziałki w TVP. Chętnie zasiadałem co tydzień przed telewizorem, oglądałem z przyjemnością. Ale skoro od dawna w tematyce teatru w ogóle nie siedzę, to nie mogę się wypowiedzieć o stronie technicznej sztuki, tylko powiem o aktorstwie i ogólne wrażenia.

All about Eve.mp4_snapshot_01.24.13

Ale nim napiszę czy uważam Wszystko o Ewie za dobrą rzecz, to napiszę co mnie zaskoczyło w recenzjach krytyków, dziennikarzy oraz w opiniach fanów co do roli Gillian Anderson. Aktorka znana jest z tego, że nawet jak gra w słabej produkcji, filmie, serialu czy sztuce, to nawet w takim przypadku nie tylko jej fani, ale przede wszystkim dziennikarze i krytycy rozpływają się nad jej talentem dramatycznym. Było tak już od lat 90-ych, gdy grała w Archiwum X, za który serial ma wiele nagród i nominacji (za każdy xfilowy sezon ma przynajmniej nominacje do różnych nagród). Chyba nie ma roli w filmach, serialach i teatrze za którą krytycy i dziennikarze nie chwalili by jej. Bo nawet jak całościowo film, serial lub sztuka jest słaba, to o jej aktorstwie mówiło się, że jest dobre, albo w najgorszym przypadku jedzie na autopilocie, jest porządna.

W przypadku Wszystko o Ewie po raz pierwszy spotkałem się nie tylko z krytyką sztuki, że jest słaba, ale też roli Anderson, że grała nie na swoim poziomie. Przyznam, że to było dla mnie ogromne zaskoczenie czytać opinie krytyków, którzy nie wychwalają Anderson skoro aktorka jest pupilkiem dziennikarzy i krytyków od czasów Archiwum X. Czasami jak czytam lub słucham opinie dziennikarzy i krytyków dotyczące większości jej ról, to odnoszę wrażenie, że są jej większymi fanami jak cały jej fandom, bo nawet jej fandom (w tym ja) tak jej  nie słodzi za każdą rolę. No i to był dla mnie  spory szok, bo nigdy wcześniej w przypadku Anderson się to nie zdarzyło. W życiu są pewne dwie rzeczy, czyli śmierć i podatki, a do niedawna myślałem, że dotyczy to też chwalenie za każdą rolę Anderson, ale widocznie nawet to nie jest pewne;-)

All about Eve.mp4_snapshot_00.51.25

I na swój sposób jest to dla mnie fascynujące,  więc tym bardziej nie mogłem się doczekać zobaczenia sztuki, by zobaczyć jak Gillian źle gra, za co tak chłodno przyjęto ją rolę.  A przyznam, że nawet ja co widziałem wszystkie filmy i seriale z Gillian uważam, że miała słabsze role, gdy jechała na autopilocie. Uważam ją za  jedną z najlepszych aktorek i wiem jak wszechstronnie utalentowana jest, nie tylko jedna z najlepszych aktorek dramatycznych, ale też mająca potencjał komediowy, więc nie dziwne, że nie zniknęła po zakończeniu oryginalnego Archiwum X w 2002 roku, tylko znalazła swoją niszę. Cały czas dostaje role, choć najmłodsza już nie jest. No i udało jej się dość szybko odszufladkować od roli Dany Scully.

Jest to zasługą tego, że miała ciekawy pomysł na swoją karierę po zakończeniu XFiles. Wyjechała do Wielkiej Brytanii w 2002 roku gdzie grała w teatrze oraz serialach BBC dzięki czemu została cenioną aktorką dramatyczną,  a nie aktorką jednej roli. Zresztą jak grała jeszcze w XFiles proponowano jej rolę agentki Starling w Hannibalu Ridleya Scotta, a ta postać była inspiracją dla Cartera do stworzenia Dany w XFiles. No i to pokazuje jak amerykanie ją sobie zaszufladkowali (choć i tak zagrała w Hannibalu, ale serialowym).

Od wyjazdu do Wielkiej Brytanii w 2002 roku jej najlepsze występy, godne jej talentu dostaje w serialach, jak choćby miniseriale BBC, np.  Bleak House, Great Expecations i teatrze. Zgadzam się, że o  wiele gorzej wiedzie się jej w kinie (choć ma dobre filmy jak House of Mirth), ale wiadomo, że ostatnio seriale są lepsze jak filmy, mają ciekawsze rzeczy do zaprezentowania jak kino. Jeśli jesteście zainteresowani co myślę więcej o karierze aktorki to tutaj możecie przeczytać.

All about Eve.mp4_snapshot_01.49.10

A wracając do Wszystko o Ewie to słyszałem, że czym dłużej była wystawiana sztuka to aktorsko jest lepiej, więc wygląda, że po prostu musiała się rozkręcić Gillian. Oberwało się też mocno samej sztuce, jak jest zrealizowana, ale na ten temat się nie wypowiem, bo nie znam się na technikaliach. Choć podobał mi się pomysł z pokazywaniem w tym samym czasie akcji, jakby to powiedzieć dwutorowo, czyli widzimy sztukę, a na dużym ekranie to co się dzieje w innym miejscu, np. w łazience.

Co do ogólnych wrażeń to powiem, że początkowo sztuka mi się podobała, ale gdzieś po godzinie zaczęło mnie coraz mniej ciekawić co się dzieje, trochę się nudziłem. Choć to może to być wina tego, że oglądałem bez polskiego tłumaczenia, ale fabuła jest tak prosta, że idzie się bez problemu połapać. O wiele lepiej oglądało mi się Tramwaj  na którym nie nudziłem się, ale emocjonowałem, przeżywałem wydarzenia.

A co do aktorstwa Anderson to widocznie obejrzałem zapis nie z premiery, ale jedno z późniejszych wystawień, bo nie uważam by grała źle. Oczywiście to nie jest poziom roli z Tramwaju, ale to też jest zupełnie inna rola, bardziej spokojna, gdzie nie można tyle poszaleć aktorsko, poszarżować.  Moim zdaniem zagrała porządnie i co ważne nie na autopilocie, bo nie przypomina żadnej postaci jaką grała wcześniej.  Uważam, że nie odstawiła żadnej wiochy.

All about Eve.mp4_snapshot_00.45.18

Równie porządnie wypadła przeurocza Lily James w roli Ewy, czyli też dobrze znana aktorka i jedna z lepszych z młodego brytyjskiego pokolenia. Drugi  plan też jest porządny, ale też nikt specjalnie nie zachwyca.  Choć jedna rzecz mnie zaskoczyła, zwłaszcza w przypadku męskiej obsady, że ich skądś kojarzę, np. aktora co grał zakochanego w Margo. Ale chyba nie powinienem być tak bardzo zaskoczony, bo tak to już bywa z angielskimi produkcjami,  że w filmach, serialach  i teatrze widzi się ciągle te same twarze, czyli podobnie jak w Polsce:)

Oprócz aktorstwa wyróżniłbym  doskonałą muzykę PJ Harvey. Polecam posłuchać na youtube całego soundtracku, który brzmi miejscami trochę jak muza z filmów Davida Lyncha. Zwłaszcza polecam piosenki śpiewane przez Lily James i Gillian Anderson.  Co prawda w w czasie oglądania sztuki widać, że aktorki nie śpiewają na żywo, tylko są zdubbingowane przez same siebie.

Nagrali pewnie wcześniej piosenki i puścili w czasie wystawiania sztuki. W przypadku Lily nie jest dla mnie zaskoczeniem, że umie śpiewać, bo pokazała co potrafi zrobić z głosem np. w “Mamma Mia 2”, gdzie była jednym z najlepszych elementów filmu. Ale w przypadku Anderson pewnie dla wielu widzów będzie sporym zaskoczeniem jak usłyszą, że umie śpiewać. Trzeba zwrócić też uwagę na to, że w scenie w której śpiewa, to jej bohaterka jest pijana, wiec w paru momentach zafałszowała po pijacku, bo tego wymagała rola.

All about Eve.mp4_snapshot_00.34.50

Dla wielu widzów będzie zaskoczeniem, że potrafi śpiewać, co ma związek z tym, że w jednym z najpopularniejszych epizodów X-Files, czyli Detour z 5 serii była scena jak śpiewała Dana Mulderowi gdy byli na wycieczce w lesie. A skoro mocno fałszowała Scully, więc sporo osób myśli od lat 90-ych, że skoro Scully nie umie śpiewać, to aktorki też dotyczy. No i co niektórzy zapomnieli, że za emisji XFiles Anderson nagrała nawet teledysk/piosenkę Extremis. Co prawda bardzie w niej mówiła niż śpiewała ale jednak. Oczywiście nie ma głosu na miarę profesjonalnych piosenkarek, bez przesady, ale chodzi mi o to, że dobry aktor potrafi takie cuda zrobić ze swoim głosem, że zagra osobę, co fałszuje, ale to nie znaczy, że aktor/aktorka nie potrafi śpiewać.

A poza tym wielokrotnie pokazała we wcześniejszych rolach jak potrafi grać głosem. Wystarczy sobie porównać jak mówi zupełnie inaczej w np. Archiwum X, The Fall, Hannibalu, Bleak House, Tramwaju zwanym pożądaniem, itd.  Nie mam na myśli, tylko tego z jaką łatwością w zależności od roli zmienia akcent z angielskiego na amerykański, ale też to jak potrafi zmienić akcent amerykański na inny, który brzmi jak np. z Teksasu, jak właśnie w Tramwaju zwanym Pożądaniem, gdzie nie brzmi zupełnie jak Scully.

Zresztą we Wszystko o Ewie też było kilka scen, gdy w jednej scenie zmieniła głos na zupełnie inny.  Od teraz  każdemu kto będzie twierdził, że aktorka nie potrafi śpiewać będę wysyłał jako dowód, że się myli link do piosenki “Sandman” gdzie słychać doskonale, że to jej głos. Nie dziwię że aktorka tą piosenkę porównała do twórczości Angelo Badalamentiego i Julee Cruisee z filmu Lyncha  Blue Velvet, miałem podobne skojarzenia.

A co do samej sztuki uważam że zasługuje na 3.5/6, Może nie jestem aż tak krytyczny jak recenzenci, ale dla mnie to średniak. Jak pisałem wcześniej od połowy zaczęła mnie sztuka nudzić. Jest to też idealny przykład na to, że nie wszystko co oglądam z Anderson mi się podoba. Jeśli warto obejrzeć sztukę to dla porządnej gry całej obsady, ale też nikt nie wybija się ponad innych.

No i oczywiście dla świetnej muzyki PJ Harvey, tylko wydaje mi się, że nie wybrzmiewa należycie. O wiele lepiej soundtrack słuchało mi się na youtube. Więc jakbym miał komuś polecić to fanom aktorek w rolach głównych, w tym też Lily James, by sprawdzić jak radzi sobie na deskach teatru, czy tak samo dobrze jak w kinie. No i fanom Anderson, która nie jest wybitna w tej roli, ale do słabego poziomu to daleko. Nie schodzi poniżej swojego porządnego poziomu. Widziałem słabsze jej role np. w serialu Crisis. Ale jakbym miał polecać jakąś sztukę teatralną z Gillian, to Tramwaj zwany Pożądaniem, gdzie zagrała życiówkę i trudno się z tym nie zgodzić. Jeśli interesuje Was co sądzę o Tramwaju to zapraszam do lektury tutaj.

All about Eve.mp4_snapshot_01.45.02

All About Eve – National Theatre Live

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.