Seriale#58

Avatar-the-last-airbender-hogwarts

Avatar: The Last Airbender (serie 1-3, Nickelodeon)

Bardzo lubię serial animowany Netflixa autorstwa Arona Echasza i Justina Richmonda “The Dragon Prince” , więc postanowiłem nadrobić klasyka, czyli “Awatara: Legendę Aanga” przy którym jednym ze scenarzystów i reżyserów był Echasz. Ale przez to jak wiele seriali oglądam, to odkładałem go na daleką przyszłość i pewnie długo bym jeszcze nie obejrzał,  gdyby nie dobry kumpel (pozdrowienia dla Jaroda), który  zaczął oglądać i był tak zachwycony, że w końcu też wziąłem się za tą produkcję.

Pewnie większość z Was ten serial dobrze zna, ja też znałem ze słyszenia, ale nigdy nie miałem okazji obejrzeć żadnego odcinka. Oczywiście kojarzę też padakę jaką popełnił Shyamalan, ale nie mam zamiaru jej oglądać. Moim zdanie słusznie produkcja obrosła takim kultem, bo to bardzo dobra rzecz, z serii na serię coraz lepsza, nawet lepsza od dobrego “Smoczego Księcia”.

Odcinków jest dużo, ale plusem jest to, że epizody trwają tylko 25 minut, więc godzin aż tak dużo się nie spędzi przy tej produkcji jak przy innych serialach. Spodobało mi się w tym klasyku wszystko poczynając od świata przedstawionego. Mam na myśli fantastyczny świat, w którym są Plemiona Wody, Królestwo Ziemi, Naród Ognia i Nomadów Powietrza. Z każdej z tych grup mamy magów, którzy władają żywiołem związanym z konkretną grupą (woda, ziemia, ogień i powietrze), który jest połączeniem elementów mistycznych i sztuk walki.

551056

Pewnego dnia Naród Ognia zaatakował inne królestwa i wszystko się zmieniło. Jedynie kto mógł powstrzymać Naród Ognia to Avatar. Ale niestety Aang, czyli jeden z magów powietrza, który jako jedyny jest w stanie władać wszystkimi żywiołami jednocześnie zaginął na ponad 100 latach. Po 100 latach Katara i Sokka z Plemienia Wody przypadkiem odnajdują zaginionego Aanga.

Takie jest rozpoczęcie fabuły i wygląda bardzo obiecująco, ale muszę przyznać, że 1 seria mnie troszkę rozczarowała. Nie ogląda się źle, ale po obejrzeniu całości wiem, że warto  było przebrnąć przez 1 serię, bo od 2 serii “Avatar” wchodzi na wyższy poziom i trzyma do samego końca. 1 sezon jest istotny dla serialu, bo buduje cały świat, wiele wątków i postaci powróci w kolejnych sezonach.

Podoba mi się w tej produkcji, że poznajemy świat razem z bohaterami, z którymi podróżujemy.  Poznajemy z nimi zasady rządzące tym światem, różne krainy, innych bohaterów. A co do postaci to każdy z bohaterów jest jakiś. Część bohaterów się lubi od 1 serii, jak np. Aanga, Katare, wujka Iroha (podkłada mu głos Mako), a część bohaterów wkurza (Sokka, książe Zuko), ale z czasem bohaterowie się zmieniają. No i dzięki temu nawet ci co wkurzali w pierwszych seriach, jak rzucający sucharami i wiecznie głodny Sokka czy książę Zuko stali się z czasem moimi ulubieńcami.

MV5BYzhiMTU0MzEtNGVlYy00MGFlLTk5YzMtYzJkYjA0ZDU0ZTA4XkEyXkFqcGdeQXVyMjgyOTI4Mg@@._V1_

Oczywiście są wady w serialu, bo czasami przegina z sucharami Sokka. No i mamy dość infantylny humor w 1 serii, ale z serii na serię “Avatar” robi się poważniejszy, serial dojrzewa razem z bohaterami. Moim zdaniem od 2 serii to serial już bardziej dla starszych widzów, jest mniej infantylnych elementów. Nie mówię że krew i seks, ale jak na animację serial porusza sporo poważnych tematów.

Ale to co mnie najbardziej kupiło w serialu oprócz bohaterów i świata przedstawionego, to sceny walk w których inspirowano się prawdziwymi sztukami walk. Zarówno sceny w których walczą dwie, trzy osoby, ale też w scenach gdy walczą całe armie, to wyglądają te walki doskonale i pięknie wizualnie. Mam na myśli też rozmach, bo każda z walk, zarówno, tych małych, ale też większe potyczki są po prostu EPICKIE. Czasami czułem się jakbym oglądał bitwy z “Władcy Pierścieni” albo z serialu “Gra o Tron”.

Dla mnie poziom pojedynków i bitw w “Awatarze” dorównuje tego typu scenom w “Samuraju Jacku”, które też były piękne wizualnie, miały świetną choreografię i wyglądały epicko. Co ciekawe Netflix planuje zrobić serial fabularny oparty na animacji. Szczerze przyznam, że nie wiem jak zrealizują walki lub bitwy, żeby miały taki sam ROZMACH i EPICKOŚĆ. Moim zdaniem każdy odcinek fabularnego serialu musiałby kosztować tyle co najdroższe odcinki Gry o Tron, w których pokazano bitwy, ale nie wiem czy stać Netflixa na wywalenie tak dużej kasy, bo woli Netflix kręcić więcej seriali za mniejszą kasę.

Aang

A wracając do animacji to bardzo zadowolony jestem z całego serialu, który wcale tak długi nie jest jak sugeruje ilość odcinków i sezonów (trzy serie i po 20 odcinków) przez to jak krótkie są odcinki. A finał serialu składający się, jeśli mnie pamięć nie myli, z trzech odcinków, to jedno z najbardziej satysfakcjonujących zakończeń w serialach jakie widziałem. Tak powinno się kończyć serialem, w taki sposób, i nie chodzi tylko o rozmach, bo w tym elemencie znowu dowalili do pieca, co to jak zakończyli wątki poszczególnych bohaterów. Tak mi się spodobał “Avatar”, że mam ogromną ochotę na “Legendę Korry”, czyli kontynuację, tylko muszę znaleźć miejsce i wcisnąć go między seriale co oglądam na bieżąco. Ocena: 5.5/6.

De Dag/The Day (seria 1, FBO/VIER/ZDF Neo)

Jeden z hitów w Belgii, który można w Polsce oglądać na NC+ i wcale się nie dziwię sukcesowi tej produkcji. Fabuła może wydawać się prosta i oparta na schematach, gdyż zaczyna się od napadu na bank, w którym rabusie przetrzymują zakładników i jak pewnie się domyślacie żądają okupu. Cała akcja serialu dzieje się w ciągu doby. Wydawałoby się że to nic nowego, ale twórcy mieli ciekawy pomysł na całość składającą się z 12 odcinków.

dcguotw-6811b95a-14be-4fc8-a7e1-2426a7d7addc

Serial jest podzielony na sześć dwuodcinkowych segmentów, w których śledzimy te same wydarzenia z różnych perspektyw. W pierwszym odcinku z każdego z sześciu segmentów obserwujemy działania policji, negocjatorów i reakcje rodzin zakładników, a w drugim odcinku obserwujemy wydarzenia pokazane z wnętrza banku, czyli z punktu widzenia bandziorów i zakładników.

Wielkie brawa dla scenarzystów, bo udało się dzięki takiemu zabiegowi stworzyć serial, który trzyma mocno w napięciu i jednocześnie trzyma się dość mocno ziemi. Zaowocowało to tym, że proste cliffhangery działają bardzo dobrze. Ciekawym pomysłem jest to, że w części drugiej każdego z sześciu segmentów nie widzimy kontynuacji cliffhangerów z części pierwszej, np. strzału, który słyszeliśmy w końcówce pierwszego odcinka, tylko w części drugiej twórcy pokazują nam wydarzenia z innej perspektywy. A to co się wydarzyło po cliffhangerze, jak choćby wymieniony strzał, dowiadujemy się dopiero w następnym dwuodcinkowym segmencie.

The-Day-1-500x214

Może to zbyt duże porównanie, ale oglądało mi się Dzień jak najlepsze sezony “24 godzin”, tak mnie serial trzymał w napięciu, choć to zupełnie inna produkcja. Taki pomysł na serial zaowocował też tym, że oglądałem uważnie by nie pogubić się w całej układance. Można powiedzieć, że Dzień to dwa seriale w jednym, bo dostajemy kino o próbie pomocy zakładnikom i dorwania przestępców, ale też thriller o przestępcach i zakładnikach postawionych w obliczu śmiertelnego zagrożenia.

Oczywiście nie zdradzę jak serial rozwija się, choć pewnie to, że nie wszystko jest tak proste jak się na początku wydaje, to każdy się domyśli już po pierwszym odcinku. Za pierwszy sezon postawię 5/5, bo to bardzo dobra produkcja. Powtórzę, że scenariusz jest super, to jak świetnie rozpisane są wątki. Pod względem technicznym to też bardzo dobra robota, mam na myśli reżyserię, zdjęcia, muzykę, montaż. No i dobrze zagrane przez aktorów.

De-Dag-Review

Zostawiono kilka furtek na ewentualny 2 sezon, ale  większość wątków została ładnie domknięta (polecam oglądać do samego końca, czyli napisy w ostatnim odcinku). Nie zakończył się Dzień urwaniem akcji, tylko fabuła powędrowała w nowe rejony i można domyślić jak się skończy, jeśli nie będzie kolejnej serii. Zaznaczam tylko że to serial belgijski, czyli bliższy klimatem i sposobem realizacji serialom z Anglii, Norwegii, Szwecji, a nie produkcjom z USA. Więc Dzień nie ma zawrotnego tempa akcji, tylko dość wolne, co mnie w ogóle nie przeszkadza, ale sporo osób może mieć problem z tak wolnym tempem, które jest typowe dla europejskich seriali.

Chilling Adventures of Sabrina (seria 2, Netflix)

Drugi sezon Sabriny, albo jak woli Netflix część druga serialu to dla mnie rozczarowanie. Nie bawiłem się już tak dobrze jak na pierwszej serii, mimo tego, że tak jak w 1 serii jest sporo fajnych pomysłów i  ciekawie pomyślanych scen i kreatur. Oczywiście Shipka i reszta aktorów wciąż daje radę. Z nowych nazwisk warto wymienić Raya Wise, najlepiej znanego z roli ojca Laury Palmer w “Twin Peaks”, który gra antypapieża, oraz William B. Davisa w roli członka rady kościoła Lucyfera, znanego z roli Palacza w “Archiwum X”. Mają małe role, ale dość znaczące. Pojawia się też Veronica Cartwright na chwilę.

SabrinaPart2-Banniere-800x445

Największą wadą serii drugiej dla mnie jest to, że przez połowę sezonu nie wiele się dzieje i jest nudno pomimo ciekawego na papierze wątku walki Sabriny z Faustusem. Nie przeszkadzało mi to na co chyba wszyscy narzekali już w 1 serii, czyli jak kiepsko przedstawia się w serialu feminizm, społeczność LGBT i różne problemy społeczne przez co wielu widzów od serialu się odbiła, w tym widzowie, którzy mają lewicowe poglądy. Choć przyznam, że nawet ja strzeliłem facepalma jak przedstawiono wątek jednej z przyjaciółek Sabriny, która czuje się facetem i chce by zwracano się do niej Theo, ale przymknąłem na to oko, bo dla mnie Sabrina to przede wszystkim rozrywka w stylu serialu Jossa Whedona, który bardzo cenię, czyli “Buffy”. Bardzo doceniam ten klasyk i miałem ochotę na podobną produkcję.

Dla mnie najważniejsze w Sabrinie nie są wątki nawiązujące do rzeczywistości, poruszanie ważnych problemów współczesnego świata, ale humor i zabawa gatunkami, głównie horrorem.  Ale gdyby nie postacie, które polubiłem w 1 serii to 2 sezon bym odpuścił już po dwóch odcinkach, bo mnie tak wynudziła pierwsza połowa. Odcinków jest o jeden mniej jak w 1 serii, ale w każdym jest za dużo zapychaczy. Zresztą odcinki są o wiele za długie, sporo z nich trwa 60 minut, a gdyby trwały 45 minut, to historia nie byłaby tak rozwleczona.

image

Czasami miałem ochotę przewijać, zwłaszcza w pierwszej połowie, ale na szczęście coś zaczęło się dziać w drugiej połowie i od odcinka piątego oglądałem z umiarkowanym zainteresowaniem. Najlepsze są odcinki od piątego do dziewiątego. Nie będę spoilerował co się dzieje, tylko powiem, że dostajemy coś na kształt kolejnej wersji Dark Phoeniks z X-men, którą to historią inspirowano się już w serialu o którym wspomniałem, czyli w Buffy (zresztą twórcy Sabriny nie kryją się z inspiracją). Był to jeden z najciekawszych wątków w tym klasyku, genialnie przerobiono ten wątek pod Buffy.

W Sabrinie może nie jest aż tak intrygująco, ale robi się na tyle ciekawie, że obejrzałem sezon do końca co jest też zasługą bohaterów, zwłaszcza Sabriny i jej ciotek. Więc postawię 3.5/6. Podoba mi się, że w finale trochę poeksperymentowano, bo dostaliśmy nawet musical. Liczę, że w kolejnych sezonach więcej będą bawić się formą i treścią. Mimo wszystko nie żałuję seansu, bo finał daje nadzieje na ciekawą historię w kolejnej serii. Jestem ciekaw w jaką stronę pójdzie Sabrina z fabułą w 3 serii. Chciałbym by nie bali się twórcy jechania coraz bardziej po bandzie, zwłaszcza w wątkach związanych z szatanem i magią. Liczę, że tak będzie, bo może mi się cierpliwość w końcu skończyć i zakończę przygodę z serialem, a  nawet moja sympatia do Kiernan Shipke oraz aktorek w rolach ciotek nie pomoże.

a122dc78-0d32-4c06-9cbe-f41e06cfe59a-cas_101_unit_00151r-1-2

Advertisements
Seriale#58

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.