Seriale#62

FosseVerdon_856x642

Fosse/Verdon (FX)

Fosse/Verdon to amerykański miniserial biograficzny stacji FX o relacjach osobistych i zawodowych Boba Fosse (np. “Kabaret”, “Cały ten zgiełk”, “Chicago”) i gwiazdy Broadwayu, Gwen Verdon. Jest to serial autorstwa Thomasa Kaila i Stevena Levensona. Nie znam twórczości Kaila, ale Levinsona kojarzę, że scenariuszy do odcinków “Masters of Sex”.

W roli reżysera i choreografa odnoszącego sukcesy w kinie i teatrze (choć porażki też były) obsadzono rewelacyjnego w tej roli Sama Rockwella. Aktor potwierdza jak jest wszechstronnym aktorem, więc nie dziwne, że dostał Oscara kilka lat temu. Ale moim zdaniem jeszcze lepszy występ daje Michelle Williams w roli jego muzy i gwiazdy Broadwayu. Aktorka stworzyła kapitalna rolę. Williams nie gra  Verdon, tylko po prostu jest Verdon. Obejrzałem kilka wywiadów i występów broadwayowskiej gwiazdy i tym większy mam szacunek dla Williams. Musi dostać przynajmniej nominacje do Emmy i Złotych Globów bo w pełni zasługuje. Dla mnie to jest aktorstwo na miarę roli Jude Lawa w “Młodym Papieżu” i Kyle MacLachlana w 3 serii “Twin Peaks”.

bob-fosse-and-gwen-verdon-700x320

Dodatkowo Rockwell i Williams mają świetną chemie, chociaż grają parę, która rozstawała się, schodziła, byli w wielu związkach. Różnie między nimi się wiodło na gruncie osobistym i zawodowym, nie zawsze było dobrze, co w serialu pokazano, ale można wywnioskować też z serialu, że dla Fosse’a najważniejsza była Gwen. Szkoda jedynie, że serial na początku bardziej skupia się na Bobie, ale w drugiej połowie serialu Williams ma więcej do grania. Zaczyna być punkt widzenia Gwen równie ważny jak Boba.

Podoba mi się też, że mamy pokazane próby z kręcenia musicali i aktorzy dają radę fizycznie i głosowo (chyba że to jest idealny dubbing i wykorzystano oryginalne głosy z prawdziwych prób). Michelle Williams też daje radę w scenach tanecznych i gdy śpiewa. Jest trochę scen musicalowych, ale też to nie jest musical. Jeśli miałbym porównać z jakimś filmem to kojarzy mi się serial z jednym z najlepszych filmów Fosse’a co  już wymieniłem czyli “All that Jazz”, w którym Fosse przedstawił bohatera wzorowanego na sobie, gdzie też było sporo elementów musicalowych, ale to nie był musical w klasycznym rozumieniu tego gatunku.

01DOUBLE-SHOT_GALLERY_0030_re01.JPG

Ogólnie mówiąc jest to bardzo dobry dramat muzyczny (takie określenie chyba najlepiej pasuje), który warto zobaczyć choćby dla wybitnych ról Rockwella i Williams. Mam nadzieję, że trafi Fosse/Verdon na jakąś platformę lub stację w Polsce, bo szkoda by było, gdyby przeszła ta produkcja u nas zupełnie niezauważona. W ogóle polski FOX za mało puszcza seriali od swojej siostrzanej stacji, czyli FX, np. serialowe “Co robimy w ukryciu?” też nie zanosi się by gdzieś u nas miało wylądować.

Killing Eve (BBC America, seria 2)

Mam problem z drugim sezonem. Poziom za bardzo nie obniżył się po odejściu showrunnerki, czyli Phoebe Waller-Bridge, którą zastąpiła w szefowaniu serialem Emerald Fennell, ale przyznam, że mnie serial o fascynacji między Eve i Villanelle zaczął troszkę nudzić. Nie mam na myśli wątku dotyczącego głównych bohaterek, który wciąż fascynuje, tylko pozostałe wątki, które nie były tak ciekawe jak w 1 serii. Niby ciągle się coś działo i pierwsza połowa serii była niezła (np. zapamiętam morderstwo dokonane w miejscu publicznym, przy świadkach), ale w drugiej połowie zacząłem odczuwać zmęczenie wątkami, jak np. cała historia wokół Aarona Peela, który był nudną postacią.

W pierwszej serii mieliśmy zabawę w kotka i myszkę między Oh i Comer, a w drugiej serii, a raczej w drugiej połowie dziewczyny ze sobą zaczynają współpracować. I niby ciekawy pomysł, który ma wyjaśnienie jakie kupuję w finale 2 serii, dzięki czemu całość układa się w miarę logiczną całość, ale jednocześnie miałem wrażenie, że drugi sezon, to nie do końca wykorzystany potencjał produkcji, która powinna łamać schematy.

killing-eve-season-2-announcement-e1522937289908-1600x720

Pozostałe wątki są tak nieciekawe, że chyba sami twórcy zdawali sobie sprawę z tego, bo wiele wątków zakończono w finale 2 serii jednym zdaniem, albo jednym cięciem (i to dosłownie, zrozumiecie o co mi chodzi w scenie na korytarzu w finale z Oh i Comer). Niektóre z wątków były tak nieangażujące, że szczerze to nie pamiętam co się stało z konkurencją dla Villanelle, która  pojawiła się w 2 serii, jak jej wątek zakończono. A co do finału to na porządnym poziomie jest, czyli jak większość odcinków, który kończy się ciekawym cliffhangerem przypominającym zakończenie 1 serii, tylko na odwrót, ale jestem pewien, że odkręcą to w następnej serii.

Moim zdaniem serial powinien się zakończyć śmiercią którejś z bohaterek. Więc nie miałbym nic przeciwko temu, żeby nie odkręcali tego co zaszło w ostatniej scenie, a nawet bym chciał by zakończył się wątek tej postaci w taki sposób jak w finale 2 serii, a w 3 serii dostalibyśmy coś na kształt nowego startu. A podobno tak serial miał się zakończyć jak sugeruje ostatnia scena finału. Po ostatniej scenie w finale miała być jeszcze jedna podsumowująca cały serial, którą wycięto jak BBC America zamówiła 3 sezon. Nie zdradzę co się stało, tylko powtórzę ogólnie, że jestem pewien, że odkręcą co się stało w finale, czego bym nie chciał.

Killing-Eve-Season-2-finale-thumb-700xauto-211947

Killing Eve to produkcja, której nie służy powtarzanie tych samych motywów i przeciągania wątków w nieskończoność, które nie prowadzą do jakiejś konkluzji. Na dodatek w  2 serii scenarzyści sprawiają wrażenie jakby do końca nie wiedzieli gdzie zmierzają ostatecznie z całą historią. Więc często odnosiłem wrażenie, że historia stoi w miejscu i kręci się w kółko. Pewnie wrócę do serialu na 3 sezon, choćby dla samej przeuroczej Jodie Comer w roli psychopatki, ale to jednak jest słabszy sezon od pierwszej serii.

I tak całkowicie na marginesie powiem, że kumpel (pozdrowienia dla Jaroda!) zauważył pewną ciekawostkę, na co nie wpadłem,  że Killing Eve ma sporo wspólnego z serialem “Hannibal” , tylko nie jest tak odjechany stylistycznie. W serialu Fullera mieliśmy chorą fascynację/miłość dwóch facetów, a w Obsesji Eve mamy coś podobnego, tylko z kobietami w roli głównej. No i coś w tym jest.  Podsumowując drugi sezon serialu jest to wciąż porządna produkcja, tylko przez większość odcinków miałem wrażenie, że fabuła kręci się w kółko i dlatego oceniam na 4-/6.

killingevethumb-15520677892042

Seriale#62

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.