Seriale#64

czarnobyl-serial-hbo-519304-article

Czernobyl (HBO/Sky)

Miniserial stworzony przez HBO i Sky zaczyna się, jak chyba każdy się domyśla, od katastrofy do jakiej doszło w ZSRR, w Czarnobylu, 26 kwietnia 1986 roku. Jest to produkcja, która zbiera od pierwszego do ostatniego odcinka (prawie) same zachwyty, nie tylko wśród dziennikarzy i krytyków, ale też wśród widzów co pokazuje choćby to, że np. na IMDB ma jedną z najwyższych ocen wśród seriali.

Z jednej strony nie dziwię się, bo to bardzo dobra produkcja do której ciężko się przyczepić, jeśli chodzi o realizację, czyli reżyserię, zdjęcia, muzykę, scenariusz  i aktorstwo. Ale też uważam, że jest wiele seriali, jak np. “Breaking Bad”, “Twin Peaks”, “Shield”, “The Wire” zasługujących bardziej na pierwsze miejsce.

Zresztą nie jest to pierwszy przypadek, gdy serial za premiery spotkał się z bardzo pozytywnym przyjęciem co ma swoje odbicie na różnych listach, gdzie  bije inne starsze dzieła, bardziej zasłużone, ale moim zdaniem jest za wcześnie by mówić o Czarnobylu jak o arcydziele. Przekonamy się o tym za kilka lat, czy będzie wymieniany wśród takich seriali jak np. “Kompania braci”, “The Wire”, “Breaking Bad” i wiele innych. Choć nie zmienia to faktu, że to jest bardzo dobra produkcja.

czarnobyl4

Miniserial zgrabnie łączy kilka gatunków, bo dostajemy coś na kształt postapokaliptycznego klimatu, choć to nie jest postapo, trochę horroru, choć to nie jest kino grozy i sporo thrillera politycznego pokazującego zakłamanie rzeczywistości przez ZSRR. Jest to też dramat o zwykłych ludziach, ofiarach katastrofy i osobach, które próbowały pomóc, jak np. strażakach, górnikach, naukowcach, itd. A w finale dostajemy nawet dramat sądowy.

Podoba mi się, że każdy odcinek skupia się na innych wydarzeniach jakie zaszły po katastrofie i pokazuje innych bohaterów, jak górnicy, żołnierze likwidujący zarażone zwierzęta, żona strażaka, itd. Serial jest tak dobrze napisany, że nawet jak dostajemy ekspozycję dzięki, której z bohaterami dowiadujemy się, co tak naprawdę zaszło, to dialogi brzmią naturalnie i wiarygodnie do tego stopnia, że czuje się to zagrożenie jakie unosi się nad miastem i bohaterami.

Można nawet powiedzieć, że serial jest przegadany, ale to nie przeszkadza, bo w rozmowach pełnych naukowych teorii i wniosków tak trzyma w napięciu, że ogląda się jak najlepszy thriller lub horror, a naukowe wnioski są podane tak, że taki laik naukowy jak ja załapał co się tak naprawdę stało. Po każdym z pięciu odcinków docierało do mnie, że tak naprawdę  nic nie wiedziałem o tej tragedii, serial uświadomił mi skalę problemu.

serial-czarnobyl-hbo

Miniserial trzyma w napięciu, nawet w takich niby zwykłych scenach, jak np. praca górników i strażaków, zrzucanie grafitu z dachu, wpadnięcie w kałużę. Należą się brawa dla reżysera wszystkich odcinków Johana Rencka, który do tej pory znany był z kręcenia klipów i teledysków do np. ostatniej płyty Davida Bowiego. Dużo też dobrego dla odcinków robią zdjęcia (jest sporo kapitalnie wyglądających ujęć), montaż i niesamowita muzyka Hildur Guonadóttir. Świetnie te elementy budują napięcie i klimat.

Całość jest bardzo dobrze rozpisana przez Craiga Mazina. Pewnie nic Wam nie mówi to imię i nazwisko, podobnie jak mnie. Jest to scenarzysta nowej wersji Aniołków Charliego, którą zobaczymy w tym roku, oraz takich “perełek” kina jak Łowca i Królowa Lodu, a przede wszystkim komedii Złodziej Tożsamości, Straszny film 3 i 4 oraz Kac Vegas 2 i 3.

Spotkałem się z zarzutami, że sporo faktów nie zgadza się, sporo jest pozmieniane (można znaleźć w internecie strony gdzie wszystko jest wypunktowane co się zgadza a co nie), pojawiają się postacie fikcyjne, ale mnie to nie przeszkadza, bo to nie jest dokument, tylko serial fabularyzowany. Zresztą można posłuchać podcastów, w których twórca serialu tłumaczy się ze zmian jakie wprowadził, jakie postaci usunął z historii, jakie dodał, jakich wydarzeń nie pokazał, np. wycieli kilka scen z ofiarami promieniowania w szpitalu i jedną z psami, która miała miejsce w rzeczywistości, ale uznał scenarzysta z resztą ekipą, że to byłoby za dużo dla widzów.

thumbnail.50103.4

Podoba mi się, że serial nie epatuje za bardzo mocnymi scenami, oczywiście są, ale nakręcone subtelnie. Z podcastów można się dowiedzieć, że np. postać Uliany Chomiuk to fikcyjna bohaterka, hołd dla wszystkich naukowców, którzy próbowali odkryć powody katastrofy. Doskonale rozumiem taki zabieg, żeby wszystkich naukowców zastąpić jedną pani naukowiec, zwłaszcza jak jest tylko 5 odcinków, bo nie byłoby miejsca na pokazanie np. 20-u kolejnych bohaterów. Podcasty to ciekawe uzupełnienie serialu, trochę jak komentarz twórców w dodatkach do filmów i seriali.

A jak już jestem przy postaci granej przez Emily Watson, to wspomnę o pozostałej dwójce głównych bohaterów, czyli Walerij Legasowie i Borisie Szczerbinie. Legasow to zastępca dyrektora Instytutu Energii Atomowej im. Kurczatowa, który dostał zadanie odkrycia kto jest winny tragedii, w czym pomaga mu właśnie Chomiuk, ma też spróbować zminimalizować tragedię nim wieści o katastrofie wyjdą poza ZSRR. Towarzyszy mu Boris Szczerbina, czyli wiceprzewodniczący rady ministrów ZSRR, który wydaje się być typowym aparatczykiem ze strony rządu, ale z czasem przechodzi przemianę.

Jared Harris w roli Legasowa wymiata, ze wszystkich ról w jakich go widziałem to jest jego najlepsza rola. Anglik ma szczęście do dobrych ról w dobrych serialach. Nie gorszy jest Stellan Skarsgard w roli wiceministra. Szwed rozwala system samą swoją charyzmą i obecnością na ekranie. Nie musi nic mówić i budzi szacunek, ale oprócz tego ma co grać i spisuje się pierwszorzędnie. Dawno nie widziałem go w tak doskonałej roli. Watson też jest znakomita, ale to jednak Harris i Skarsgard w serialu dominują aktorsko.

czarnobyl-serial-hbo-rzeczywistosc

Jeszcze bym wymienił Paula Rittera w roli Diatłowa. Przyznam że dawno nie widziałem tak wkurzającej postaci, której chciałbym nakopać po dupsku. Pojawia się też sporo znanych twarzy w rolach epizodycznych, jak to bywa z angielskimi aktorami, którzy grają wszędzie, ale też obsadzono aktorów, których twarzy nie kojarzę. Należą się duże brawa ekipie odpowiedzialnej za casting.  Wszyscy mają bardzo charakterystyczne, sorry za wyrażenie, gęby, które idealnie nadają się do grania mieszkańców ZSRR.

Serial przedstawia wydarzenia z różnych punktów widzenia, czyli raz dostajemy odcinek poświęcony żonie strażaka, kolejny górnikom, inny żołnierzom, ale pomimo tego, że sporo postaci pojawia się tylko w jednym odcinku, to wszyscy są tak charakterystyczni, nie tylko z twarzy, tak się wyróżniają z tłumu, że pamięta się każdą postać. Brawa też dla ekipy za znalezienie odpowiednich miejscówek. Serial był kręcony w Wilnie, na Litwie i w Kijowie. Elektrownię w Czarnobylu grała nieczynna Ignalińska Elektrownia Atomowa, która przypomina elektrownię w Czarnobylu.

czarnobyl-hbo

Czarnobyl to bardzo dobry miniserial do którego nie mogę się o nic przyczepić. Jest to jedna z lepszych produkcji tego roku, ale jak już napisałem nie uważam miniserialu za arcydzieło jak co niektórzy już ogłosili. Dodatkowym plusem tej produkcji HBO i Sky jest to, że można po obejrzeniu doczytać sobie na ile serial się zgadza z wydarzeniami i poszerzyć swoją wiedzę o fakty, których w serialu nie było. Ocena: 5/6.

Good Omens (BBC/Amazon)

Dobry Omen to kolejna po Amerykańskich Bogach adaptacja powieści Neila Gaimana, tym razem książki, którą napisał razem z Terry Pratchettem. W przeciwieństwie do Amerykańskich Bogów, gdzie fabułę rozwleczono na kilka miniserii, to produkcja BBC i Amazonu jest to miniseria stanowiąca zamkniętą całość. Fabuła jest skondensowana, ale to nie znaczy, że jest lepiej jak w Amerykańskich Bogach.

image

Neil Gaiman nie ma ostatnio szczęścia do adaptacji swoich powieści, nawet jak jest szefem na planie i pisze sam scenariusze odcinków, jak w tym przypadku. Nie zdziwię się, jak po przygodach na planie drugiej serii Amerykańskich Bogów i jak długo starał się, by Dobrego Omena zekranizować co obiecał Pratchettowi, to pewnie długo nie wróci do szefowania serialami.

W skrócie serial opowiada o przyjaźni między aniołem, Azirafalem i diabłem, Crowleyem oraz zbliżającej się Apokalipsie, którą ma rozpocząć Antychryst. I to jest wielki problem dla przyjaciół, którym tak się podoba na Ziemi, gdzie mieszkają od wieków, że starają się zapobiec nadchodzącej Apokalipsie. No i nie chcą dopuścić do wojny między Piekłem a Niebem.

S01E06 The Very Last Day of the Rest of Their Lives.mkv_snapshot_11.19

Ogląda się lepiej jak Amerykańskich Bogów dzięki aktorom oraz humorowi, seans minął lekko, odcinków mało, ale serial nie zachwyca, nie licząc aktorstwa. Co do aktorów to w rolach głównych obsadzono Michaela Sheena, który gra poczciwego i dobrodusznego anioła, a jego przyjaciela gra David Tennant. Tworzą doskonały męski duet, mają świetną chemię i chciałoby się, żeby tylko na nich się fabuła skupiła, bo zawsze jak się pojawiają to poziom serialu się podnosi.

Sheen to świetny i wszechstronny aktor. Ostatnimi czasy kojarzę go głównie z ról dupków i antybohaterów, jak np. w serialu Masters of Sex, więc super, że tutaj zagrał zupełnie inną rolę. Sheen jest rozczulający z tą swoją dobrocią wypisaną na twarzy. Równie dobry jest Tennant, którego bohater jest miłośnikiem zespołu Queen i starych samochodów. Crowley przypomina połączenie gwiazdy w stylu Micka Jaggera i Doktora Who, którego Tennat grał przez kilka lat (są też nawiązania do tego serialu). Jedyna różnica jest taka, że w GO dostaliśmy Doktora w bardziej złowieszczej i przerysowanej wersji. Ale  nie przeszkadza mi, że szkocki aktor znowu jedzie Doktorem Who, zwłaszcza jak gra tak świetnie i widać, że rola sprawia mu sporo zabawy.

S01E04 Saturday Morning Funtime.mkv_snapshot_28.16

W ogóle cała obsada serialu to złoto, bo sporo cenionych i znanych nazwisk się pojawia, jak to bywa w angielskich produkcjach, ale  nie mamy  aktorów tylko z Wysp Brytyjskich,  bo też z USA. Choćby Jon Hamm gra Archanioła Gabriela, Frances McDormand jest głosem Boga, Benedict Cumberbatch pojawia się na chwilkę jako Szatan. Oprócz nich mamy też Michaela McKeana, Mirande Richardson, Mireille Enos, znaną m.in. z serialu Killing, w roli jednego z czterech jeźdźców Apokalipsy i Briana Cox jako Śmierć.  W epizodach pojawiają się Nick Offerman, David Morrissey, Mark Gattis,  sir Derek Jacobi i nie jestem pewien czy wszystkich wymieniłem.

Taka obsada to po prostu marzenie każdego twórcy serialu, ale niestety wielu z tych znanych aktorów nie ma co grać, np. występ Cumberbatcha to niezły trolling. Jeśli ktoś myślał, że wymiecie tak jak np. w Hobbicie jako smok to się może rozczarować. No i jak uwielbiam Briana Coxa, to rewelacyjny aktor, ale widziałbym w roli Śmierci właśnie Cumberbatcha.

Większość występów tych najbardziej znanych aktorów można podsumować tak, że po prostu są, równie dobrze każdy inny aktor mógłby zagrać większość tych ról.  Można traktować ich występy bardziej jako ciekawostkę a nie role godne zapamiętania. Wyróżniłbym jedynie Mirandę Richardson i McKeana, znanego np. z serialu Better Call Saul czy drugoplanowej roli w Archiwum X. Stworzyli najlepsze role, oprócz głównego duetu, bo mieli coś do zagrania. Nie wiedziałem, że McKean tak dobrze potrafi naśladować szkocki akcent:)

S01E02 The Book.mkv_snapshot_25.56

Podobał mi się też Hamm, który gra Gabriela jak szefa, któremu się wydaje, że najlepiej zna się na wszystkim, że dobrze rządzi, ale koniec końców jest dupkiem. Zapamiętałem też nieznaną mi Anatheme Device, w którą wciela się Adria Arjona, może nie zagrała jakoś super, ale na tyle sympatyczną postać stworzyła, że zwróciłem na nią uwagę. Za to chłopak grających Antychrysta średnio mi się podobał, nie był ani specjalnie zły w tej roli, ani specjalnie dobry. Rola jak rola, którą już zapomniałem.

Bardzo podobała mi się muzyka, ale nie mam na myśli samych piosenek Queen, co soundtrack stworzony przez Davida Arnolda, znanego m.in z muzyki do serialu Sherlock. Zresztą genialny główny motyw Dobrego Omena ma coś w sobie z głównego motywu serialu BBC o Holmesie i Watsonie. Tak mi się spodobał, że nie przewijałem ani raz czołówki i napisów końcowych, gdzie leciał w różnych, innych aranżacjach.

S01E02 The Book.mkv_snapshot_33.00

Technicznie serial jest na średnim poziomie, zwłaszcza poziom efektów specjalnych, które wołają o pomstę do nieba (słowa pasujące idealnie do fabuły serialu). Są to efekty na poziomie fajnego campowego serialu Herkules z Kevinem Sorbo, albo na poziomie pierwszych sezonów Doktora Who zaraz po wznowieniu serialu, czyli tych z Ecclestonem i z Tennantem, gdzie efekty wywoływały zgrzytanie zębów, były strasznie kiczowate i słabe. Jeśli kojarzycie np. diabła z Doktora Who to tutaj jest ten sam poziom.

Choć nie zdziwiłbym się jakby poziom tak słaby efektów specjalnych, to taki jakby hołd dla Doktora Who za ery Tennanta. A na serio to myślę, że cała kasa na serial poszła na wszystkie znane nazwiska  i piosenki Queen. Pewnie nie  starczyło już na dobre efekty specjalne. Nie twierdzę, że musi to być poziom efektów specjalnych takich jak w Grze o tron, ale jakiś poziom powinien być zachowany.

S01E02 The Book.mkv_snapshot_24.39

Może przejdę do tego co mi się podobało, czyli jak rozwinięto przyjaźń głównych bohaterów przez dodanie retrospekcji. Pokazano ich w czasach, gdy np nastąpił potop, gdy ukrzyżowano Chrystusa, itd, co było jednym z najlepszych pomysłów, który z tego co wiem od miłośników książki nie pochodzi z powieści, tylko Gaiman dopisał do serialu.

Ale jak pisałem wcześniej pomimo tego, że Gaiman nie rozciągnął książki na kilka sezonów, co jest grzechem serialowych Amerykańskich Bogów, tylko skondensował całość do sześciu odcinków, to nie jestem zadowolony, bo jest to produkcja w najlepszym wypadku przyzwoita, co jest zasługą przede wszystkim Tennanta i Sheena. Widać że za reżyserię odpowiada jeden z wielu wyrobników z BBC, który realizuje scenariusz od punktu A do punktu B, żeby nie popsuć, ale też nic od siebie nie dodaje więcej.  Jest wiele seriali angielskich wyglądających nie za bogato z BBC jak np. Kroniki Frankensteina, ale udało się tam niski budżet zamienić w  zaletę i klimat robi sporo dobrego. Niestety Dobry Omen to nie ten przypadek. Choć nie żałuję że obejrzałem, bo było warto dla obsady i kilku świetnych żartów. Dzięki aktorom ogląda się bez bólu, ale na więcej jak 3.5/6 Good Omens nie zasługuje.

neil-gaiman-good-omens

Seriale#64

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.