Seriale#66

S05E01 Striking Vipers.mkv_snapshot_00.00.19

Black Mirror (seria 5, Netflix)

Byłem pewien, że po ciężkiej pracy jaką ekipa Charlie Brookera odwaliła przy odcinku interaktywnym, czyli “Bandersnatch”, gdzie za głównego bohatera podejmowaliśmy decyzje, to w tym roku nie doczekamy się kolejnego sezonu. No i pomyliłem się, bo pół roku po premierze specjalnego odcinka dostaliśmy sezon składający się z trzech odcinków, czyli tyle ile miał serial gdy należał do Channel Four. Pewnie zmniejszenie ilości odcinków jest związane z pracą jaką odwalili przy specjalnym epizodzie.

Trailery nowych odcinków wyglądały obiecująco. Podoba mi się, że od kilku serii Brooker próbuje bawić się różnymi gatunkami w swojej produkcji. I podobnie jest w nowej serii, gdzie dostajemy w pierwszym odcinku coś na kształt romansu, w drugim kino sensacyjne, a w trzecim coś w stylu disneyowskich produkcji.  Ale przyznam, że nie śpieszyło mi się do seansu nowych odcinków mimo tego, że tylko trzy, co może mieć związek z tym, że ten sezon nie spotkał się z tak dobrym przyjęciem jak poprzednie.

Spotkałem się głównie ze średnimi ocenami, ale też trzeba powiedzieć, że nawet w najlepszych sezonach były słabe odcinki.  Odcinki ogólnie mówiąc nie były aż tak słabe, jak co niektórzy głoszą, ale też nie wiem czy jakiś zapamiętam na dłużej. Uważam, że miały potencjał, ale nie do końca wykorzystany.

Striking Vipers

Danny to szczęśliwy mąż i ojciec. Przyjaźni się też z Karlem, który na urodziny wręcza mu wirtualną grę Striking Vipers X, nową wersję gry w stylu Street Fighter. W nowej wersji odczuwa się fizycznie wszystkie emocje. W czasie jednej z walk gdzie grają jako Lance i Roxette zaczynają się całować.

S05E01 Striking Vipers.mkv_snapshot_00.18.29

W rolach głównych mamy Anthony’ego Mackie i Yahya Abdul Mateen, którzy grają przyjaciół odkrywających swoją inną stronę w czasie gry interaktywnej. Mackiego pewnie wszyscy kojarzą z roli Falcona w filmach z Marvel Cinematic Universe, a Mateena możecie znać z roli Czarnej Mamby w Aquamanie, czyli dostajemy pojedynek między uniwersum Marvela a DC, który się kończy okazywaniem sobie miłości.

A w ich wersje z gry wcielają się Pom Klementieff, znana z roli Mantis w Strażnikach Galaktyki i w ostatnich dwóch odsłonach Avengers, oraz Ludi Lin, który grał niejakiego wojownika Murka w Aquamanie. Pomysł miał potencjał, bo porusza ciekawy temat, czy wirtualny seks, to jest zdrada, ale szczerze to pomimo dobrych ról całej obsady (warto wymienić też Nicole Beharie w roli żony Danny’ego), to odcinek  po mnie spłynął, łącznie z zakończeniem, które żadnych emocji we mnie nie wywołało. Jak miałbym coś pochwalić to stronę techniczną, czyli jak świat gier wykreowano. Ocena: 3.5/6.

S05E01 Striking Vipers.mkv_snapshot_00.29.17

Smithereens

Epizod bardzo angielski, nie tylko przez miejsce akcji, czyli okolice Londynu i aktorów w rolach głównych. Epizod drugi przypomina epizody Czarnego Lustra z lat, gdy należał serial do angielskiej stacji i odcinki kręcono za mniejszą kasę. Jest to odcinek, który nie ma nic wspólnego z SF, a Smithereens można by zastąpić facebookiem. Jest to historia Chrisa, pracującego jako taksówkarz, który chodzi na sesje terapii grupowej. Widać że coś go męczy, jakieś dramatyczne wydarzenia z przeszłości.

Pewnego dnia porywa Jadena pracującego w mediach społecznościowych, czyli w tytułowym Smithereens. Chris domaga się od zakładnika by skontaktował go z szefem, Billy Bauerem, czyli takim odpowiednikiem w świecie Czarnego Lustra Marka Zuckenberga. Odcinek spodobał mi się od pierwszej do ostatniej minuty, trzyma w napięciu.

S05E02 Smithereens.mkv_snapshot_00.31.23

Co do zakończenia to podoba mi się urwanie akcji, od widza zależy jak zinterpretuje co się tak naprawdę stało.  Ale odcinek nie budziłby takich emocji, gdyby nie aktorzy. Damson Idris jako zakładnik i Topher Grace w roli Zuckenberga są dobrzy, ale to jest teatr jednego aktora, czyli kolejna rewelacyjna rola Andrew Scotta. I głównie za niego postawię 4.5/6. Po prostu dobra robota.

Rachel, Jack and Ashley Too

Rachel i Jack to siostry mieszkające z tatą po śmierci mamy. Rachel jest fanką Ashley O, młodej gwiazdy, która dostaje w prezencie od ojca lalkę – robota, Ashley Too, wzorowanej na jej ulubionej piosenkarce. Tymczasem okazuje się, że życie ulubienicy tłumów nie jest tak idealne jakby mogło się wydawać. Odcinek ciekawy na poziomie meta, bo w roli piosenkarki obsadzono Miley Cyrus, czyli jedną z wielu gwiazdek Disneya.

Chyba najbardziej znana z roli w Hannah Montana, więc można powiedzieć, że Netflix tym odcinkiem i obsadzeniem dziewczyny, która zdobyła popularność dzięki wytwórni Disneya daje prztyczek w nos wytwórni, która niedługo rusza ze swoją platformą streamingową i zapowiada się na ogromną konkurencję dla Netflixa  (gdyby tego było mało to jeszcze swoje filmy i seriale zabierają z Netflixa).

S05E03 Rachel, Jack and Ashley Too.mkv_snapshot_00.08.48

Moim zdaniem powinien Netflix kręcić więcej dobrych seriali i wtedy nie będą musieli się obawiać konkurencji ze strony Disney+. A co do odcinka to  zlatuje szybko, nie ogląda się źle, zwłaszcza pomysł z tworzeniem piosenek to coś ciekawego. Epizod jest lekki, sympatyczny, ale całościowo to średni poziom, w porywach porządna robota, trochę lepsza jak pierwszy odcinek 5 serii, i dlatego ocenię na 4-/6.

Więc ogólnie co do sezonu jest przyzwoicie, czasami porządnie i przyznam że podobnie miałem z 4 serią, z której pamiętam tylko dwa odcinki, star trekowy i czarno białe postapo, czyli odpowiednio jeden z lepszych odcinków i jeden z najnudniejszych. Spojrzałem teraz na rozpiskę odcinków z 4 serii, bo żadnego więcej nie pamiętam.  Oczywiście więcej mi się podobało w 4 serii, ale tylko te dwa kojarzę.

S05E03 Rachel, Jack and Ashley Too.mkv_snapshot_00.17.10

I czuję że podobnie będzie z 5 serią po latach, że jeśli coś zapamiętam z tej serii,  to aktorstwo Scotta w drugim odcinku, dwa covery piosenek Nine Inch Nails śpiewane przez Miley Cyrus w trzecim, i to wszystko. Więc wychodzi mi taka sama ocena jak czwartej serii, czyli mogło być o wiele lepiej, ale też nie jest aż tak źle by hejtować ten sezon, że to kupa najgorszego rodzaju.

Doceniam że Brooker się stara co sezon robić coś nowego, czyli bawić się gatunkami, zmieniać klimat co widać w tej serii i poprzedniej, bo już nie jest tak depresyjnie i ciężko jak kiedyś, ale pojawia się sporo słońca, humoru i komedii. Nie mówię że zrobiło się super optymistycznie, ale klimat jest lżejszy co mi nie przeszkadza, tylko że odcinki nie zachwycają. Więc postawię 4-/6 za cały sezon.

S05E03 Rachel, Jack and Ashley Too.mkv_snapshot_00.47.38

Warrior (seria 1, Cinemax)

Wojownik to serial, którego akcja dzieje się w 1878 roku. Z Chin do San Francisco przybywa Ah Sahm, który poszukuje swojej siostry. Jak tylko pojawia się w San Francisco wpada w kłopoty broniąc imigranta przed urzędnikami portowymi, którym sprawia niezłe manto. Jego zdolności w praniu po pyskach zostają dostrzeżone dzięki czemu trafia do jednej z najpotężniejszych organizacji przestępczych w Chinatown.

A oprócz tego mamy wątek walki o władzę między organizacjami przestępczymi, wątki polityczne oraz policyjne. Oczywiście wcześniej czy później poszczególne historie zaczynają się przeplatać, łączyć ze sobą. No i muszę powiedzieć, że jestem miło zaskoczony, bo spodziewałem się produkcji, gdzie fabuła będzie totalnie pretekstowa, by pokazać sceny walk, których jest sporo, ale tak nie jest. Na dodatek bójki nie są tylko dla pokazania zdolności azjatyckich aktorów, ale pchają też fabułę do przodu.

x1080-kGx

Spodziewałem się prostego mordobicia inspirowanego zapiskami Bruce’a Lee, a dostałem serial z rozbudowaną fabułą, który przypomina mi trochę Peaky Blinders od BBC. Domyślam się, że te zapiski Bruce’a Lee, to nie była rozpisana fabuła każdego odcinka, tylko pomysł, czyli chiński mistrz sztuk walki w Ameryce XIX wieku. Twórcą serialu jest Jonathan Tropper, autor innego serialu Cinemax, czyli Banshee, gdzie też sporo prali się po pyskach, ale w przeciwieństwie do Banshee w Wojowniku bardziej się stawia na choreografię walk.

Banshee była to dobra i bezpretensjonalna rozrywka, podobnie jest z kolejnym serialem Troppera. Zresztą można nazwać kolejny serial Troppera prequelem Banshee, bo nawet wspomniane jest tytułowe miasteczko, jedynie akcja dzieje się kilka wieków wcześniej. Pojawia się też aktor znany z Banshee, gdzie grał Joba, w dość istotnej roli drugoplanowej, czyli Hoon Lee.

warrior-s1-e3-t

Głównego bohatera gra Andrew Koji i całkiem dobrze gra. Podoba mi się w tej postaci, że jest bucowaty, ma duże ego, wywyższa się, nie jest to postać idealna. Zresztą obrywa mu się za to pod koniec sezonu i dobrze, bo widać, że scenarzyści rozwijają postać. Sahm przechodzi przemianę przez cały pierwszy sezon jako bohater. Oprócz niego warto wymienić też Yuna, syna szefa bandy do której przydzielono głównego bohatera.

No i dwójkę policjantów, czyli  Irlandczyka, Dużego Billa, który dostaje zadanie przeprowadzenia porządku w Chinatown, i dopiero co zatrudnionego Amerykanina, Richarda Lee (gra go aktor, którego kojarzę z serialu Copper). Irlandczyk i Amerykanin tworzą ciekawy duet i oprócz głównego wątku, to ich przygody oraz relacje oglądało mi się najlepiej.  A poza tym jest  sporo innych ciekawych i charakterystycznych bohaterów na drugim i trzecim planie jak właścicielka burdelu na przykład. No i sporo aktorów znanych z kina azjatyckiego, którzy odniosłem, że mają lepsze zdolności, jeśli chodzi o sztuki walki jak główny aktor.

MV5BODQxMGMxNjEtMDljMS00NDRiLTgxNzMtMDIzYzMxNDVhN2IwXkEyXkFqcGdeQXVyODg0Mzg0NQ@@._V1_

Bije się dobrze, ale czasami odniosłem wrażenie, że maskują jego zdolności umiejętnym montażem. Zresztą podobne wrażenie miałem w Banshee, gdzie główny aktor też wydawał mi się słabiej wyszkolony w bójkach od reszty aktorów. Główny bohater wygrywał dzięki swojemu uporowi oraz zwykłemu szczęściu – przynajmniej tak pamiętam. Zresztą ciężko nazwać walki w Banshee sztukami walki, były to proste mordobicia, jeden na jednego, bez wymyślnej choreografii.

A wracając do Wojownika to realizacyjnie, czyli zdjęcia, montaż, scenografia to produkcja na typowym porządnym poziomie dla współczesnych produkcji. Ale osobne słowa uznania nalezą się dla autorów muzyki. Główny motyw jest tak świetny, że nie przewijałem ani raz czołówki, ale podobnie inne kawałki, które pojawiają się w odcinkach budują dobrze klimat i świetnie brzmią, sporo gitarowego brzmienia jest w serialu. Jedynie co mi nie pasowało to raperskie i nowoczesne kawałki,  które pojawiały się na napisach końcowych. Wspomniałem wcześniej, że Wojownik mi Peaky Blinders trochę przypomina, gdzie też jest sporo współczesnej muzyki (np. David Bowie), tylko że w serialu BBC współczesna muzyka idealnie pasuje, świetnie buduje klimat. W serialu Cinemaxu tak nie jest.

Podsumowując cały sezon trzyma, jak dla mnie wyrównany poziom. Wszystkie odcinki są dobre, nie ma jakiegoś słabszego, ale jakbym miał jakiś odcinek wyróżnić, to piąty,  gdzie dostałem coś w stylu westernu (choć fabularnie nic nie wnosi do serialu), taki trochę eksperyment, który wyszedł świetnie i jeden z następnych, ten w którym walczy główny bohater dla swojego gangu. Ale też pozostałe, łącznie z finałem, trzymają odpowiedni poziom.  Pewnie mógłbym się do paru rzeczy przyczepić, bo to nie jest idealny serial,  ale podobnie było z Banshee, które początkowo też było dobrą produkcją z wadami, a w kolejnych sezonach poziom się podniósł. Więc liczę na to, że będzie tak samo w kolejnych sezonach  Wojownika. Ocena: 4.5/6.

x1080-7eW

Advertisements
Seriale#66

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.