Too Old To Die Young (Amazon Prime)

x1080

Nicolas Winding Refn to jeden z tych reżyserów, który budzi skrajne emocje wśród dziennikarzy, krytyków, ale też zwykłych widzów. Czasami nakręci produkcję taką jak “Drive”, którą się zachwycają wszyscy, ale raczej jest znany z tego, że mocno dzieli widzów. Ja mam z nim tak jak z większością reżyserów artystów, czyli lubię obejrzeć ich odjechane, (bez)pretensjonalne dzieła, nawet jak mnie rozczarują, bo w większości przypadków jest to coś nowego, co wyłamuje się klasyfikacjom gatunkowym.

Mógłbym wymienić zamiast Refna np. Davida Lyncha i Darrena Aronofsky’ego, których też bardzo sobie cenię, nawet jak nie zawsze nakręcą coś dobrego. Z filmografii Refna cenię sobie oczywiście wymienione już “Drive”, ale też trylogię “Pusher”, “Bronson” z jedną z najlepszych ról Toma Hardy’ego, ale lubię też te produkcje Refna, które spotkały się ze słabym przyjęciem.

Nie żałuję seansów wszystkich filmów Refna co widziałem, bo warto było obejrzeć choćby dla strony wizualnej, klimatu i muzyki. Mam na myśli “Valhalla Rising” czy “Tylko Bóg wybacza”, które nie są udanymi filmami, ale do dzisiaj pamiętam sekwencje z tych produkcji. Podobnie jest z “Neon Demon”, który spotkał się z mieszanymi recenzjami w najlepszym przypadku, a mnie film się podobał. Współtwórcą serialu Refna jest Ed Brubaker, który będzie odpowiadał za serial Disneya z MCU, czyli “Falcon and Winter Soldier”, ale głównie jest znany jako autor komiksów, podobno jednych z ciekawszych historii z Batmanem, Daredevilem, Kapitanem Ameryką, Xmenami.

crazy-full-trailer-for-nicolas-winding-refns-new-film-too-old-to-die-young-social

Byłem ciekaw serialu Refna nie tylko ze względu na to, że to kolejny reżyser kręcący bardzo autorskie kino biorący się za serial w ostatnich latach po Davidzie Lynchu, Paulo Sorrentino i Danny Boyle’u ale też z powodu obsady, bo występują Miles Teller, John Hawkes, Jena Malone, Babs Olusanmokun. Nawet pojawia się William Baldwin w dość istotnej drugoplanowej roli, którego wieki nie widziałem, a znam z “Ognistego Podmuchu”, “Sliver”, “Czystej gry”, “Wydziału Wewnętrznego”. Przypomniał w tym serialu, że obok Aleca to najbardziej utalentowany aktor z klanu Baldwinów.

Z aktorstwem w serialu jest tak, że większość gra postacie nie okazujące emocji, zachowują się jak roboty, pozornie bez uczuć, zawsze ten sam wyraz twarzy, prawie w ogóle się nie odzywają i domyślam się, że taki pomysł miał Refn. Najlepiej w graniu bez okazywania emocji wypadli John Hawkes, Jena Malone i Olusanmokun. No i Baldwin, który gra postać przypominającą psycholów z filmów Lyncha. Bohater Baldwina zachowuje się tak jakby teleportował się z jakiegoś zaginionego filmu Lyncha w stylu “Blue Velvet” czy “Dzikości serca”.

Too-Old-to-Die-Young-cast-William-Baldwin-1913875

Gra obrzydliwego typa, zresztą większość postaci jest niesympatyczna, porypana i ciężko z kimkolwiek z bohaterów sympatyzować. Chyba jedynie Viggo grany przez Hawkesa wywołał we mnie jakieś tam ciepłe uczucia, ale to bardziej zasługa mojej sympatii do aktora,  bo Viggo to morderca. A przy okazji Hawkesa to jedna z ostatnich z nim scen to niezła beka, ale podobała mi się. Będziecie wiedzieć o jaką mi scenę chodzi w przedostatnim odcinku.

Równie dobrze wypadli aktorzy, których nie znałem wcześniej, czyli Augusto Aguilera w roli Jesusa i Cristina Rodlo jako Yaritza. Ta para jest ostro pojebana (sorry za wyrażenie, ale to słowo idealnie oddaje jakie to są postacie), ale też tworzą fascynujący duet na który chce się patrzeć, nawet jak popełniają najgorsze rzeczy. Zwłaszcza Rodlo jest super.

203191-1559148043

Od pojawienia się pierwszego trailera, który wygląda niesamowicie musiałem serial zobaczyć. Jak można było się spodziewać w przypadku strony wizualnej, to nie sądzę bym zobaczył w tym roku coś wyglądającego tak doskonale jak produkcja Refna, mam na myśli filmy też, nie tylko seriale. Oczywiście muzycznie serial też zachwyca, jak to u Refna. Serial nie ma skomplikowanej fabuły, historia jest bardzo prosta, jest to kryminał, sensacja, tylko fabuła, która starczyłaby na dwugodzinny film rozciągnięta jest do prawie 13 godzin. Odcinków jest 10, ale prawie wszystkie trwają od 70 do 90 minut. Jedynie finał trwa 30 minut o którym jeszcze napiszę.

Przyznam, że dwa pierwsze odcinki mnie strasznie wynudziły, zwłaszcza pilot, ale ja tak łatwo się nie poddaję. Zresztą dostałem dokładnie to czego się spodziewałem, czyli serial z prostą fabułą rozciągniętą do granic możliwości. Z takimi reżyserami jak Refn, czy choćby Lynch jest tak, że tak po prawdzie to nie wiadomo, czy każdy kolejny film/serial reżysera artysty podejdzie, czy nie, nawet jak się lubi/ceni twórczość reżysera.

toooldtodieyoung98

Mam kumpla, któremu się serial podobał, w tym pierwsze odcinki, które mnie wynudziły, a mamy identyczny gust. Więc postanowiłem jak on, czyli mieć gdzieś fabułę, oglądałem dla pięknych obrazków i doskonałej muzyki Martineza. Lubię oglądać produkcje będące testem cierpliwości dla widza, a Refn widocznie chciał przeskoczyć Lyncha, bo u Refna fabuła snuje się baaaardzoooo poooowooooli i wszyscy mówią baaaaardzoooo woooolnooo, czeka się kilka minut na odpowiedź, bohaterowie stoją/jadą/siedzą w długim milczeniu i tym podobne zagrania zastosował reżyser.

Identycznie było w 3 serii Twin Peaks, który uwielbiam (choć ma kilka wad), gdzie też było pełno scen jak bohaterowie stali/siedzieli/szli/jechali w długim milczeniu, gdy mówili bardzo wolno z przerwami między wyrazami, sceny przeciągane w nieskończoność jak np. słynne zamiatanie. Ale jak to mój dobry kumpel powiedział 3 sezon Twin Peaks to w porównaniu z serialem Refna jest jak “Speed”, “Twierdza” Baya, ostatni “Mad Max” i ostatnie części “Szybkich i Wściekłych” w jednym. Uprzedził mnie też, że pewnie odbiję się od drugiego odcinka, ale ciekawe, że właśnie drugi, gdzie Refn przebił sam siebie z wolnym tempem, nie ma wolniejszego odcinka jak drugi, to oceniam troszkę lepiej od pierwszego. A nawet zaczęły bawić mnie te przedłużane momenty.

too-old-to-die-young-seven

Mam na myśli sceny z emerytowanym gangsterem, który w czasie rozmowy nagle sobie uśnie, a z szacunku do niego nikt go nie budzi. Więc razem z bohaterami czekałem kilka minut jak się obudzi i kontynuuje to co mówił wcześniej, jeśli oczywiście pamięta, bo jak nie to wtedy zaczyna od początku i znowu uśnie. No i tak kilka razy w jednej scenie. Oczywiście mnie ta scena frustrowała, skręcało mnie na fotelu z nerwów, ale powstrzymywałem się przed oglądaniem na przyśpieszeniu, bo wszystkie te sceny z będącym w sędziwym wieku gangsterem bawiły mnie, zwłaszcza jak nawijał o Pele.

W serialu jest sporo zabawnych momentów, jak choćby doskonale zrealizowana scena pościgu samochodowego, w którym przestępcy nie mogą zdecydować się jakiej piosenki będą słuchać, albo moment jak szef głównego bohatera, czyli Martina Jonesa, każe mu wracać z chorobowego mimo tego co przeszedł i za przykład podaje Chrystusa, który wrócił po 3 dniach po tym jak przybili Go do krzyża. Oczywiście na te doskonałe żarty sporo trzeba czekać, ale warto było przebrnąć przez tą nudę mimo wszystko.

Too-Old-To-Die-Young-è-l-opera-di-Refn-per-il-piccolo-schermo-Collater.al-6

Przyznaję, że ja lubię takie filmy i seriale, które są testem cierpliwości dla widzów, a ja jestem bardzo cierpliwym widzem. Lubię sobie czasem obejrzeć film/serial, który wywołuje skrajne emocje, czyli jednocześnie zachwyca, bawi, frustruje i wkurza. Ale muszę powiedzieć, że od 3-go odcinka poziom serialu się podniósł, a czwarty i zwłaszcza piąty uważam za najlepszy odcinek całego serialu. Nie dziwię się, że akurat 4 i 5 odcinek miały pokaz na festiwalu w Cannes (podobnie jak nowe Twin Peaks, ale w tym przypadku puścili 1 i 2 odcinek).

Bardzo dobry jest epizod piąty, w ogóle mnie nie nudził, idealne połączenie artystycznych ciągot Refna z kinem sensacyjnym plus sporo fajnych komediowych momentów. Niestety szósty odcinek niby fajny, albo inaczej, bo do pojawienia się tytułu, czyli przez 20 minut jest dobrze, ale później mnie wynudził. Za to siódmy znowu dobry, a ósmy to bardzo dobry finał serialu. Nie pomyliłem się, choć serial ma 10 odcinków, bo w ósmym odcinku zakończono większość wątków. Od pierwszej do ostatniej minuty to bardzo dobra rzecz, podobnie jak piąty odcinek idealnie łączy ciągoty artystyczne Refna z komedią, sensacją, kryminałem i horrorem.

too-old-to-die-young-2-700x492

Ciekawe jest to, że Refn ogranicza się z przemocą, co w jego przypadku mnie trochę zdziwiło. Jest brutalnie, ale jak są sceny tortur, to słychać głównie same odgłosy, jęki, płacz, krzyk, widzimy tylko oprawcę, a ofiary nie pokazuje nam Refn. Dobrze, że czasami się ogranicza, a mógłby pokazać jeszcze więcej i bardziej dosadniej, bo i tak sceny przemocy fizycznej lub psychicznej robią takie wrażenie, że i tak ciężko się je ogląda. Dla mnie obok piątego epizodu ósmy odcinek jest najlepszym epizodem, który ładnie zamyka całą historię, ale są jeszcze dwa , które stanowią epilog całej historii.

W dwóch ostatnich odcinkach serialu dochodzą elementy z zupełnie innych gatunków, a jakich to nie zdradzę, sami zobaczycie. Choć w sumie to już w ostatniej scenie ósmego odcinka jest zapowiedź tej zmiany gatunku jaka nastąpiła w 9 odcinku. Dwa ostatnie odcinki średnio oceniam, ale nie były tak nudne jak dwa pierwsze, miały kilka fajnych momentów. Zresztą tak jest z całym tym serialem, że oprócz tych najlepszych odcinków co wymieniłem, to w pozostałych dostałem 60 minut nudy i 10-20 minut świetnych scen i dialogów, często z kapitalnym humorem, które będę pamiętał długo, jak choćby pościg samochodowy z piątego odcinka, dialog o Pele z drugiego epizodu, taniec Diany w finale, wszystkie sceny z Arcykrólową Śmierci, scena strzelania z 9-go odcinka z Hawkesem, cały wątek z twórcami pornosów, itd.

34589149_267632623975806_8648307002893664256_n

Jak wcześniej już wspomniałem finał trwa tylko 30 minut i słyszałem taką plotkę, że serial się kończy jak się kończy, bo Refnowi brakło kasy. Przyznam że jak dowiedziałem się o tym przed seansem to zaśmiałem się, bo tego to nawet Lynch by nie wymyślił. Więc historia nie dość, że poszła w nowe rejony na koniec, to została urwana, ale też nie jest to tak urwany finał jak myślałem, bo większość wątków zakończono wcześniej. A jak widzowie odbiorą finał, to od ich gustu zależy. Pewnie część będzie po finale jechać, a reszta zachwalać, a ja jestem pośrodku, tak jak z całym serialem.

Bo ogólnie to wizualnie i muzycznie jest super,  jest to poziom arcydzieła. Refn ma talent do mocnych, męskich filmów sensacyjnych w stylu Michaela Manna. Było sporo scen, gdy czułem się jakbym oglądał  remake serialu “Miami Vice”, tylko uwspółcześniony. Chętnie obejrzałbym normalny gatunkowy film od Refna, bo facet ma talent do takich produkcji co pokazał w “Drive”, tylko musiałby ograniczyć swoje artystyczne zapędy na co raczej nie ma szans, tak to już z reżyserami artystami bywa.

1280

Więc jakbym oceniał serial za samą stronę techniczną, czyli zdjęcia, muzykę, to dałbym najwyższą możliwą ocenę, ale te elementy zawsze u Refna trzymają wysoki poziom. A nie mogło być inaczej skoro za zdjęcia odpowiada mistrz Darius Khondji, którego chyba nie trzeba przedstawiać. Jeden z najlepszych zdjęciowców, znany choćby ze współpracy z Davidem Fincherem, Jean Pierre Jeunetem, Woody Allenem, Bernardo Bertolucci, Romanem Polańskim, ale nie odpowiada za wszystkie odcinka. Serial ma dwóch zdjęciowców, nie tylko Dariusa Khondji, ale też nieznanego mi Diego Garcie, który odwalił tak samo doskonałą robotę co mistrz (odpowiada za odcinki 2, 5 oraz od 8 do 10).

Za soundtrack odpowiada stały kompozytor Refna od czasów “Drive”, czyli Cliff Martinez, więc można być pewnym, że odpowiednio wysoki poziom muzyki jest zagwarantowany. Martinez znany jest też ze współpracy z np Stevenem Soderberghiem i większość tego co tworzy to jest świetny poziom, nie tylko jak współpracuje z Refnem. Ale oceniam całość, nie tylko stronę wizualną i muzyczną. Nie mogę przy ocenie pominąć reszty, czyli nudnych momentów i przeciągniętych za bardzo. Jestem pewien że gdyby zrobiono z serialu film 120minutowy to byłoby świetne, a tak muszę postawić 4-/6.

TooOldFeatured

Jest to suma ocen wszystkich odcinków, ich poziomu, a nie tylko najlepszych elementów serialu. A jeśli wydaje się Wam za niska, zwłaszcza jak jesteście fanami Refna, to powtórzę, że podobał mi się jego ostatni film, czyli “Neon Demon”, choć prawie wszyscy po nim jadą. Z twórczością artystów reżyserów tak bywa, że nigdy nie można być pewnym przed seansem jak film/serial podejdzie, nawet jak znajomi co mają podobny gust ocenią pozytywnie/negatywnie, to nie można być pewnym, że też będę się zgadzał, nawet jak (prawie) zawsze się zgadzamy. Choć pewnie są widzowie, których serial kupi od pilota.

Ale też mogą być takie opinie, nawet wśród hardcorowych fanów Duńczyka, że to jest kupa, dziadostwo, przerost formy nad treścią, pretensjonalne dzieło, totalnie odleciał Refn. No i moim skromnym zdaniem rację mają wszyscy, zarówno ci co chwalą i krytykują. Moim zdaniem to co dla jednego jest nudne, to dla innego będzie objaw geniuszu, dzieło sztuki i seans każdego odcinka minie szybko.

John-Hawkes-in-Too-Old-To-Die-Young-Season-1-Amazon

W przypadku twórczości reżyserów artystów nie da się ocenić, zmierzyć co jest pretensjonalne, a co nie jest, co nie jest nudne, a co jest, bo każdy widź ocenia film, serial, książkę, czy inne dzieło (pop)kultury wg własnego gustu. W przypadku takich seriali jak produkcja Refna, ale też dzieł innych reżyserów artystów jest tak, że to co dla jednego jest objawem geniuszu, to dla innego widza jest objawem zbyt dużego odlotu we własne ego artysty. Podam przykład Davida Lyncha, którego uwielbiam, ale  nienawidzę “Inland Empire” (dostał ode mnie 1/6) , jest to dla mnie nieoglądalna kupa, którą widziałem raz i nigdy więcej, a dla innego widza to może być arcydzieło. No i się z tym nie kłócę, jak ktoś zachwala ten film, tylko szanuję opinię, jeśli jest sensownie obroniona.

Jak już jestem przy Lynchu, to powiem, że bardziej doceniam od serialu Refna 3 sezon Twin Peaks i już mówię dlaczego. W nowym TP lubię (ewentualnie nienawidzę) bohaterów na pierwszym i drugim planie, nawet postacie epizodyczne. Mam na myśli też nowe postacie, nie tylko tych znanych z 1 i 2 serii, jak choćby wszyscy z Las Vegas na czele z braćmi z kasyna i Naomi Watts, a co za tym idzie interesowały mnie ich losy.

too-old-to-die-young-4-5-1200-1200-675-675-crop-000000

W serialu Za starzy na śmierć miałem wywalone na każdą postać, oprócz mordercy granego przez Johna Hawkesa i Yaritzy, i dlatego mnie eksperyment serialowy Refna znudził bardziej jak zachwycił, nie licząc wspomnianej już strony technicznej. Pewnie wrócę jeszcze nie raz do tego dzieła, ale nie do całych odcinków, tylko do niektórych scen jak choćby pościgu z piątego odcinka. Ale ogólnie nie żałuję seansu, doceniam Refna za wystawienie mojej cierpliwości na próbę. No i ja po prostu lubię sobie obejrzeć czasami takie dziwne eksperymenty.

W przypadku serialu Refna i Brubakera mają rację ci co wychwalają pod niebiosa, ale też ci co mówią, że to gówno, jak i widzowie tacy jak ja, którzy są po środku z opinią, że to przyzwoity/średni serial. Jedynie co tutaj jest na poziomie arcydzieła, to jak już wspomniałem strona wizualno dźwiękowa. No i dlatego postawiłem co postawiłem, choć to i tak jest wysoka ocena, bo jak czytałem recenzje polskie i zagraniczne, to większość po serialu jedzie równo. Recenzji na plus jest mniej jak tych negatywnych, a ja się z tym nie zgadzam. Bo do chały to serialowi sporo brakuje. Ocena: 4-/6.

3581fa4d-too-old-to-die-young-1

Advertisements
Too Old To Die Young (Amazon Prime)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.