Seriale#74

S01E01 The Body.mkv_snapshot_00.00.18

Into the Dark (seria 1, Hulu)

Kolejna antologia serialowa z gatunku horroru w ostatnich latach, ale z rodzaju tych, w których każdy odcinek to osobna historia, czyli podobny schemat, jak we wszystkich odsłonach “Strefy Mroku”, czy w “Opowieściach z Krypty”. Serial zachęcił mnie swoim pomysłem, czyli fabuła każdego z 12 -u odcinków trwających 90 minut dotyczy w mniejszym lub większym stopniu jednego z amerykańskich świąt. Emisja każdego z odcinków odbyła się w miesiącu, w którym jest dane święto, czyli jeden odcinek co miesiąc (choć akurat w grudniu 2018 roku poleciały dwa, jeden związany z Bożym Narodzeniem, a drugi z Sylwestrem/Nowym Rokiem). Cały 1 sezon miał emisję na Hulu od października 2018 do września 2019 roku.

Z antologiami bywa tak, że ciężko ocenia się całość, bo odcinek odcinkowi nierówny. Powinienem napisać o każdym odcinku, jak oceniam i o czym jest, czyli tak jak w przypadku każdej antologii, ale przez to jak długo sezon leciał, czyli 12 miesięcy, to nie pamiętam większości odcinków, spora część odcinków zlała mi się w jedno. Jedynie co pamiętam to pierwsze 2-4 odcinki, choć też nie wszystkie, tylko te co mi się podobały, oraz ostatnie w sezonie, ale pewnie dlatego, bo całkiem niedawno je widziałem.

S01E01 The Body.mkv_snapshot_00.41.36

Każdy odcinek oglądałem od razu jak  się pojawił, ale nie dlatego, że tak bardzo mi się serial podobał, tylko dlatego, że większość odcinków jest średnia, a jakbym odkładał seans na później to mógłbym zapomnieć o nadrobieniu, zwłaszcza jak leciały jeden epizod w miesiącu. Mogłem sobie darować sezon po kilku średnich odcinkach, robię tak z każdym serialem, który mi nie podchodzi, ale z antologiami jest inaczej.

Nigdy nie wiadomo jaki poziom będzie miała kolejna historia, może trafić się  akurat dobry epizod, ale nie w tym przypadku. Choć muszę pochwalić twórców za jedno. Za każdy odcinek odpowiadają inni scenarzyści i reżyserzy,  ale większość odcinków ma wyrównany poziom, co prawda słaby lub średni, ale jednak serial jest na rówym poziomie. Oklaski się należą za utrzymanie poziomu od początku do końca, nieważne jaki to poziom. Może napiszę  teraz o tych kilku dobrych epizodach.

S01E01 The Body.mkv_snapshot_00.44.22

Serial zaczyna się odcinkiem “The Body” o mordercy, który po wykonaniu zadania chce pozbyć się ciała, ale zostaje wciągnięty w imprezę halloweenową. Epizod ma niewiele wspólnego z horrorem, jest to czarna komedia, ale  dobra, głównie dzięki aktorowi w roli mordercy, który bardzo mi przypominał postać graną przez Bale’a w “American Psycho”.

Kolejnym odcinkiem, którego seans miło wspominam to epizod trzeci “Pooka!”, który nawiązuje do Bożego Narodzenia. Biorąc pod uwagę cały serial, jest to inny odcinek od reszty, nie opierający się na podobnych schematach, jest bardziej odjechany, popieprzony, a ja lubię odjechane klimaty.

S01E03 Pooka.mkv_snapshot_00.18.20

“Down”, czyli odcinek walentynkowy jest najlepszym z całego sezonu. Od pierwszej sceny polubiłem chłopaka i dziewczynę, kibicowałem im zamkniętym w windzie. Świetnie zagrali aktorzy swoje role, była między bohaterami chemia. No i dałem się nabrać na zwrot akcji, choć od początku sugerowano, że coś może być nie tak. Może mało “Down” ma wspólnego z horrorem, jest to bardziej dreszczowiec, ale trzymający w napięciu.

Odcinek primaaprilisowy , czyli “I’m Just Fucking with You” też był spoko. Może nie tak jak pozostałe co wymieniłem, ale całkiem dobry, a w przypadku Prima Aprilis mało jest dobrych horrorów (dosłownie kojarzę jeden, czyli “Prima Aprilis” z 1986 roku). Choć podobnie jak w przypadku poprzednich epizodów horror to za dużo powiedziane, wiele odcinków w tej antologii ma mało wspólnego z kinem grozy. Więcej jest thrillera, czarnej komedii, dramatu, obyczajówki w odcinkach, jak samego straszenia widza.

S01E07 I'm Just Fucking with You.mkv_snapshot_00.11.58

Dziewiąty odcinek, “They Come Knocking”, z okazji Dnia Ojca (choć mógłby też polecieć w Dzień Mamy) to też dobra rzecz. Epizod ma świetnie budowany klimat od pierwszej minuty.  Uwielbiam w horrorach i thrillerach, jak dzieją się w amerykańskich zadupiach, gdzie psy dupami szczekają i już samą miejscówką mnie odcinek kupił. Jest to jeden z niewielu odcinków, który jest od początku do końca horrorem i potrafi przestraszyć. Może nie wszystko jest idealne, trochę głupotek by się znalazło, ale działa jako kino grozy.

Kolejny wart uwagi jest dziesiąty epizod, czyli “Culture Shock”, który poleciał na Hulu w amerykański Dzień Niepodległości. Epizod ten kojarzył mi się trochę z filmami Jordana Peele’a, takimi jak “Us” i “Uciekaj!”, ale też z filmami Taylora Sheridana, znanym z choćby takich filmów, jak “Sicario”, “Hell or High Water”. Przez 30 minut mamy do czynienia z bardzo udaną mieszanką dramatu i kina sensacyjnego o uchodźcach, a później zamienia się w połączenie SF z thrillerem.  Jest to najlepszy odcinek ze wszystkich, czyli na tym samym poziomie co epizod walentynkowy z dwójką bohaterów uwięzionych w windzie. Trzyma w napięciu i nie nudzi mimo tego, że długo się rozkręca, dobrze zagrany przez Marthe Higaredę.

Culture Shock

Niestety jest to ostatni odcinek wart uwagi, bo 11-y epizod nakręcony z okazji rozpoczęcia roku szkolnego to najgorszy odcinek w całym serialu. Jest to slasher o dzieciakach zamkniętych w szkole, ale tak nudny, że walczyłem sam ze sobą, by nie przewijać odcinka. Zresztą pomysł na 11- y odcinek jest najbardziej absurdalny ze wszystkich w tym sezonie. Oczywiście mogę się mylić i może dla amerykanów pierwszy dzień szkoły to święto tak ważne jak np. Dzień Niepodległości lub 4 lipca, ale już prędzej powinien to być odcinek z okazji 1 września, czyli rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Moim zdaniem ta rocznica powinna twórców serialu zainspirować do stworzenia ciekawego horroru, np. o traumach z przeszłości związanych z II wojną światową lub o jakimś zbrodniarzu wojennym, którego gryzie sumienie, a nawet połączyć wątek związany z II wojną z rozpoczęciem roku szkolnego, np. w szkole pracuje nauczyciel podejrzewany o bycie nazistą. Tematyka II wojny światowej lepiej się  nadaje na horror, a nie rozpoczęcie roku szkolnego. Gdyby epizod się udał to bym nie narzekał, ale bije wszystkie średnie i nijakie odcinki tej serii. Dla mnie najgorszy odcinek ze wszystkich.

S01E05 Down.mkv_snapshot_00.13.26

Ostatni odcinek powstał w związku z Dniem Córki, które domyślam się, że jest obchodzone w USA, ale mnie nic nie mówi to święto, choć pewnie podobne do obchodzonych u nas Dnia Matki i Dnia Ojca. A co do odcinka to średni jak większość epizodów. Tak nijaki, że nie chce mi się o nim pisać, niewiele z niego pamiętam. Dwa ostatnie odcinki mają wadę serialu, która jest w każdym odcinku, oprócz tych kilku udanych co wymieniłem, czyli niepotrzebne wydłużenie fabuły do 90 minut.

Większość odcinków można było bez problemu skrócić do 60 minut, a nawet do 45 minut. Odcinki byłyby o wiele lepsze, bo nawet jak są jakieś fajne wątki, albo ciekawy finał to przez 70 minut tak się znudziłem na większości z odcinków, że w finale miałem często już wywalone na to co się dzieje, tylko się cieszyłem że nastąpił koniec. Tak było choćby w ostatnim odcinku, z którego nic już nie pamiętam poza końcówką właśnie, a widziałem niedawno.

S01E05 Down.mkv_snapshot_00.18.41

Warto wspomnieć, że w wielu odcinkach święta, których dotyczą nie odgrywają specjalnie ważnej roli, a w niektórych przypadkach jest tak, że mógłby epizod dziać się w inne święto, a odcinek nic by nie stracił, jak choćby epizod dziewiąty poświęcony Dniu Ojca, który mi się podobał, ale równie dobrze mógł dotyczyć Dnia Mamy albo Dnia Córki. Jest jeszcze jeden odcinek o który wspomnę, choć nie warto, czyli “Treehouse”, który poleciał w marcu. W ogromnym skrócie jest to epizod o facecie, który wracając do rodzinnych stron spotyka kilka kobiet.

Byłem pewien,  że odcinek dotyczy Dnia Kobiet, ale po seansie sprawdziłem i wcale nie, bo epizod jest powiązany z Idami Marcowymi. Nie mam pojęcia co to za święto, ale prędzej bym obstawiał właśnie Dzień Kobiet, skoro płeć piękna gra pierwszoplanową rolę w tym odcinku, jest ważnym elementem fabuły. Ale w USA nie ma takiego święta jak Dzień Kobiet, a przynajmniej w marcu nie obchodzą, przynajmniej z tego co się dowiedziałem.

S01E06 Treehouse.mkv_snapshot_00.44.08

Choć jak teraz sprawdziłem na wikipedii rozpiskę każdego odcinka to zmienione jest święto jakiego odcinek dziewiąty dotyczył. Doskonale pamiętam, że  pisało na wikipedii, że epizod związany z Idami Marcowymi, a teraz pisze, że Dnia Kobiet  dotyczy. A na innych stronach poświęconych temu konkretnemu epizodowi pisało, że  dotyczy Id Marcowych, więc nie mam pojęcia do jakiego święta ten odcinek akurat się odnosi.

Nie mam zamiaru oglądać 2 serii, która zacznie się w październiku tego roku. Sezon pierwszy mnie tak zmęczył i znudził, że odpuszczam. Widziałem trailer pierwszego odcinka 2 serii, który poleci w październiku, z okazji Halloween, ale zapowiada się na kolejny średni odcinek, więc poziom będzie utrzymany. Chyba, że recenzje każdego odcinka będą pozytywne to wtedy może sprawdzę, ale nie zapowiada się na podniesienie poziomu.  Ocena: 3.5/6.

S01E06 Treehouse.mkv_snapshot_00.27.54

The Legend of Korra (Nickelodeon)

W końcu nadrobiłem całą “Legendę Korry”, sequel “Awatara – Legendy Aanga” i jestem troszkę rozczarowany. Problem mam taki z całym serialem, że każdy z sezonów wygląda tak, jakby scenarzyści nie wiedzieli, czy będą kolejne serie i w każdym sezonie pośpiesznie zamykają wątki, np. finał 1 serii to pośpieszne zakończenie wątków. Chodzi mi o to, że po Księdze Pierwszej nie musiała powstać Księga Druga, czyli serial mógłby się zakończyć po 1 serii i nic by się stało. Wiele wydarzeń dzieje się na szybko, po łebkach, bez rozwijania fabuły w kilku odcinkach,  tylko w ciągu paru minut.

THE LEGEND OF KORRA

Problemem jest też to, że Korre ciężko lubić na początku, ale w sumie, to podoba mi się, że to zupełnie inna postać jak Aang. Choć oddam jej sprawiedliwość bo zmienia się, dojrzewa przez cały serial, co widać zwłaszcza w trzeciej najlepszej serii, gdzie ma najlepszego antagonistę ze wszystkich sezonów, czyli Zaheera i trójkę jego wspólników. Metody działania i poglądy Zaheera przypominały mi trochę Thanosa z “Avengers Infinity War”.  Wystarczyło że w serialu pojawił się ciekawy przeciwnik i od razu zrobiło się tak interesująco jak w “Awatarze”. Z przeciwników ciekawy był też Amon w 1 serii, który potrafił odbierać magom moc panowania nad żywiołami, ale wątek ten zakończono na szybko w finale 1 serii, tak jakby sądzili że więcej nie będzie sezonów.

Przyznam, że wolałem początkowo  postacie z drugiego planu, jak Tenzina, rodzinę Beifongów na czele z Lin i Suyin, Varricka – naukowca i jednego z najbogatszych ludzi oraz Asami Sato, których od razu się lubi. Nie mam za to problemu z tym, że wprowadzono technologię do świata magii na tak dużą skalę, to było coś ciekawego, nowego i oryginalnego, tylko przeszkadza mi to że każdy sezon, poza trzecim, wygląda na wymyślony w ostatniej chwili.

images

Nie wiem jakie były kulisy produkcji, ale nie zdziwiłbym się gdyby scenarzyści nie wiedzieli ile będzie sezonów, przez co nie mieli zaplanowanej całej historii, tylko planowali co sezon jedną historię. Przez cały serial miałem wrażenie, jakby Nickelodeon nie mógł się dogadać ze scenarzystami przez co każda z czterech ksiąg (oprócz trzeciej) wygląda trochę tak, jakby każdy sezon był kręcony spontanicznie, a pomysły na kolejne sezony wymyślano po zakończeniu serii, jak stacja zdecydowała się zamówić jednak kolejną serię.  Jak spojrzy się na całą historię Korry to nie wygląda, jak jedna długa historia, zaplanowana od początku do końca, tak jak było w “Awatarze” (a nawet jak tak nie było, to się ma wrażenie jednej dużej historii rozbitej na kilka serii).

Ale żeby nie było, że się tylko czepiam, to realizacyjnie serial wygląda ładnie, animacja jeszcze lepsza jak w “Awatarze”. No i  walki też robią wrażenie, zwłaszcza w 3 sezonie, ale do poziomu epickości walk jeden na jednego i bitw z “Awatara” nie dorównują.  Choć to moje narzekanie może brać się stąd, że nasłuchałem się jak dobrym serialem jest Korra, zwłaszcza dwa ostatnie sezony jak są dla dorosłych w porównaniu z 1 i 2 serią, a szczerze to nie widzę specjalnych różnic w poziomie między 1 i 2 serią oraz 3 i 4.

alm_collage

Nie wiem co spowodowało,  co takiego pokazali w ostatnich odcinkach trzeciej serii i  całej czwartej, że nie można ich było w telewizji puścić (a przynajmniej tak kojarzę, że ostatnie odcinki 3 sezonu nie można już było w telewizji zobaczyć), tylko wyemitowano w internecie.

Oczywiście jak to w każdym serialu twórców “Awatara” seria z sezonu na sezon robi się poważniejszy, jest mniej humoru, ale tyle się nasłuchałem jaki to ciężki, ponury i dla dorosłych jest 3 i 4 sezon, że chyba zbyt dużo  oczekiwałem, bo moim zdaniem wiele odcinków “Awatara” było równie mocnych i poważnych. I mam problem z oceną bo się trochę zawiodłem całą Korrą.  Serialowi jako całości do poziomu poprzednika jest daleko, ale też nie oglądało się źle, zwłaszcza sezon 3 to dobry poziom, nawet dorównujący najlepszym sezonom “Awatara”, ale reszta serii jest tylko przyzwoita. Więc sprawiedliwą oceną będzie za całość 4-/6.

legend-of-korra2

Seriale#74

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.