Wrzesień 2019 – filmy

_ab16c13e-7df3-11e9-98c6-ecfd32845dee

Aladdin (2019)

Kolejny remake animowanego klasyka Disneya, tym razem w reżyserii Guya Ritchiego, który zrobił dokładnie to czego chciała wytwórnia przez co nie widać stylu reżysera w ogóle, mógłby ten film zrobić każdy inny rzemieślnik, a nie twórca “Kryptonimu UNCLE”, “Przekrętu”, “Sherlocka Holmesa”. Aktorsko jest różnie. Mena Massound jest uroczy, ale słabo gra i średnio śpiewa, za to dobrze tańczy. Zdecydowanie lepsza jest Dżasmina, czyli Naomi Scott, która potrafi dobrze zagrać, ale jeszcze lepiej śpiewa. Choćby dla jej głosu warto było zobaczyć film.

Najlepszym elementem filmu jest Will Smith, gdy nie naśladuje ikonicznej roli Robina Williamsa, tylko gra Bajera z Bel Air, wtedy jest dobrze. Świetny epizod ma Bill Magnussen w roli księcia. Ale najgorszym elementem filmu jest Dżafar, tak słabo zagranego antagonisty dawno nie widziałem. Za każdym razem jak pojawia się Marwan Kenzari to zasypiałem, więcej charyzmy miała papuga, która mu pomagała. Jako Sułtan pojawia się sam Farouk z serialu “Legion” gdzie zagrał świetną rolę, ale w tej przeróbce animacji nie ma zupełnie nic do grania.

Piosenki wypadają różnie, zarówno te znane z animacji, jak i nowe.  Choć wszystkie sprawiają wrażenie jakby były na siłę, ale musiały być. Oprócz Naomi Scott i Willa Smitha plusem jest humor, typowo smithowy oraz rozmach i przepych, ogląda się trochę jak produkcje z Bollywood. Ale przez to jak sporo minusów jest, zwłaszcza zły charakter, który jest tak tragiczny, tak zaniża poziom filmu, że nie mogę postawić więcej jak 4-/6. Więc niby  miło spędziłem czas, ale czegoś filmowi brakuje by postawić więcej. Jest to przyzwoita produkcja i tyle.

Anna (2019)

Wiadomo od wielu lat, że najlepsze lata w filmografii Bessona, to od debiutu, czyli Ostatniej Walki i Metra z lat 80-ych przez Wielki Błękit, Atlantis, Nikitę,  aż do Leona Zawodowca, Piątego Elementu i Joanny d’Arc. No i jeszcze Angel-A i Valerian i Miasto 1000 Planet są spoko, ale cała reszta filmów to w najlepszym razie średniaki. Pomimo tego, że wiadomo jaki poziom mają ostatnie filmy francuskiego reżysera, to i tak  przykro mi jest jak oglądam takie dziadostwa jak Anna. A na dodatek plagiatuje sam siebie i to nie pierwszy raz, bo był taki film jak “Lucy”. Nie wiem czy facet cierpi na sklerozę, albo bardzo musi tęsknić za najlepszymi latami w karierze, bo jest to kolejna powtórka z jego jednego z najlepszych filmów, czyli Nikity.

ca-times.brightspotcdn.com

Tym razem główną bohaterką jest biedna Rosjanka, oczywiście narkomanka, która trafia do KGB i zostanie wyszkolona na idealną morderczynię. Jest też modelką topową w paryskich domach mody. Akcja dzieje się w latach 80 i 90, ale tego nie widać, bo nawet w siedzibie KGB używają laptopów, pendrive’ ów. Jest też sporo retrospekcji i to retrospekcji w retrospekcji, np. podawana jest informacja, że mamy rok 1990 lub 1985, a za chwilę napis, że 3 miesiące wcześniej, pól roku później, rok wcześniej, miesiąc wcześniej itd, co bardzo rozprasza.  Rozumiem po co taki manewr zastosował reżyser, żeby twisty działały, ale to wkurza.

Film jest nudny i  nijaki, ale parę plusów się znajdzie. Mogę pochwalić debiut w głównej roli modelki Sashy Luss, która daje radę aktorsko i w scenach fizycznych też sobie radzi. Drugi plan też jest dobry, gdzie mamy same angielskie twarze, jak Cilliana Murphy’ego grającego agenta CIA i Luke’a Evansa w roli radzieckiego agenta. No i Helen Mirren w roli przełożonej Anny. Są to tak dobrzy aktorzy, że nawet z ról nijakich i nudnych wyciągają wszystko samą swoją charyzmą. Więc tylko za modelkę i aktorów postawię 3-/6, choć powinno być mniej. Plusem jest też muzyka Erica Serra. W latach 80 i 90 był to stały kompozytor reżysera, ale ostatnio nie współpracują już przy każdym filmie. Od razu jak zabrzmiała muzyka poznałem kto odpowiada za soundtrack, a niektóre kawałki to brzmiały, jakby pochodziły ze ścieżki dźwiękowej z Nikity.

MirrenMurphyEvans

Annabelle Comes Home (2019)

Kolejny ze spin-offów zapoczątkowanych znakomitymi horrorami Wana “Conjuring 1 i 2” i  jednocześnie trzecia część poświęcona demonicznej lalce. Pierwsza Annabelle to był bardzo słaby film, ale za to druga część, gdzie pokazano wydarzenia, których akcja działa się przed pierwszą Annabelle to był dobry straszak. Z trzecim epizodem o lalce jest tak, że z Annabelle nie ma wiele wspólnego. Lalka jest w filmie zbędna, niby stanowi katalizator wydarzeń, ale to bardziej zasługa wścibskiej nastolatki, która wywołuje złe moce z piwnicy Warrenów.  A co do Patricka Wilsona i Very Farmigi to pojawiają się na 15 minut w całym filmie.

Główną bohaterką jest Judy, córka Lorraine i Eda Warrenów, oraz jej opiekunka, Marry Ellen. Pojawia się też przyjaciółka Marry Ellen i chłopak, który próbuje poderwać Marry w uroczy sposób. Więc już po samej obsadzie widać, że to produkcja bardziej dla młodzieży, w stylu takich produkcji jak choćby Gęsia skórka.

13daf8a4629f392cba745b5af68fd874e1ff6560

Twórcy pokazują jak najwięcej przeklętych artefaktów zamkniętych w piwnicy, ale wstęp tak długo trwa, że większość z zaprezentowanych złych sił nie stanowi zagrożenia dla bohaterów, większość pojawia się na chwilę. Złe siły zostają sprowadzone do roli zawalidrogi, np. demon w sukni ślubnej, wilkołak, przez co nie stanowią dużego zagrożenia. Wystarczy bohaterom parę minut by każdą złą siłę pokonać.

Ale nie twierdzę ze to film zły, zwłaszcza w porównaniu z ostatnimi tragicznymi spin-offami, np. z Zakonnicą. Jest to młodzieżowy straszak, który można obejrzeć z całą rodziną, nawet jak ktoś nie przepada za horrorami, ma fajny klimacik, dobrze zagrany przez większość obsady. No i jest trochę humoru. Więc jest duża poprawa po ostatnich padakach z tego uniwersum, ale też mogło być o wiele lepiej. Ocena: 4-/6.

d7915998-c8ad-49f9-aac3-98c31bda43d4-ANNA3-03532r-exclusive

Between Two Ferns: The Movie (2019)

Nie znam serialu, którego dłuższą wersją czy też kontynuacją, jak zwał tak zwał, jest film z Zach Galifianakisem. W filmie podobnie jak w serialu aktor zaprasza celebrytów do swojego talk show i zadaje im krępujące pytania. Miałem odpuścić, ale pojawia się w filmie sporo znanych nazwisk, np. Cumberbatch, McConaughey, Keanu Reeves, Peter Dinklage. No i dla nich obejrzałem, ale tak jak zakładałem przed seansem humor tego komika w ogóle mnie nie bawi.

Choć słyszałem, że serial sporo lepszy, bo nie ma pretekstowej fabuły, która łączy poszczególne skecze z celebrytami w całość. Ale przyznaję, że początek, czyli utopienie pewnego celebryty był na tyle dobry, że nawet z zainteresowaniem śledziłem, ale czym dłużej film trwał, to coraz bardziej się nudziłem. Ocena: 3/6.

Child’s Play (2019)

Nie jestem wielkim fanem cyklu “Laleczka Chucky”, choć oglądałem chyba każdą część, podobają mi się te zarówno bardziej horrorowe, jak i części, które poszły całkowicie w komedię i pastisz, ale zrobienie remake’u wydawało mi się zupełnie niepotrzebne, skoro cykl cały czas jest kontynuowany przez twórcę Chucky’ego, a filmy są na dobrym/przyzwoitym poziomie. Ostatnia część powstała dwa lata temu i jest w porządku, wrócił też główny bohater znany z pierwszych filmów, a Don Mancini zapowiedział już serial, który będzie najprawdopodobniej kontynuacją filmów. Więc rodzi się pytanie, po co robić remake z nową ekipą jak franczyza dobrze sobie radzi? Wiadomo, że dla kasy, ale szczerze to nie wydaje mi się by mordercza lalka była tak popularna jak psychole znani z takich serialowych horrorów, jak Halloween, Piątek 13-go, Koszmar z ulicy Wiązów.

Zainteresowałem się remakiem z powodu obsady, bo mamy tutaj Aubrey Plaze, Briana Tyree Henry’ego, znanego z serialu Atlanta, a głosu lalce użycza sam Luke Skywalker.  Brad Douriff podkładający głos lalce w oryginalnej serii to kult nad kulty, ciężko wyobrazić sobie innego aktora w tej roli, ale skoro to nowe podeście do cyklu to akurat wybór Hamilla uważam za dobry pomysł. Przede wszystkim to świetny aktor dubbingowy, znany z roli Jokera, więc wiadomo było, że sobie poradzi. No i wypadł spoko, choć zaskoczył mnie, że nie poszedł właśnie w kolejną wersję Jokera. Tak samo reszta obsady daje radę, czyli Plaza (nie potrafię sobie wyobrazić jej w roli mamy a dała radę) i dzieciak w roli głównej też dobrze zagrał.

Childs-Play-clip-1000-01

A co do samego filmu to jest dla mnie miłe zaskoczenie. Widać, że twórcy mieli pomysł na odświeżenie Chucky’ego, a nie powtórkę z poprzednich filmów. Mordercza lalka nie ma w sobie ducha mordercy, tylko jest to sztuczna inteligencja. Cała historia zaczyna się od tego, że  zwolnieniu z pracy pracownik fabryki Kaslan postanawia się zemścić. Modyfikuje algorytm bezpieczeństwa lalki, umożliwiając jej przyswajanie niepożądanych zachowań. Wadliwy egzemplarz trafia w ręce Andy’ego, uszczęśliwienie chłopaka stanie się dla lalki celem, do którego będzie dążyć dosłownie po trupach. Więc jest to taka bardziej horrorowa wersja Black Mirror, czy (prawie) niemego odcinka z 11 serii Archiwum X, gdzie Muldera i Scully ścigała sztuczna inteligencja.

Podoba mi się też jak film wolno się rozwija, przez 30-40 minut obserwujemy jak lalka uczy się, nabywa różnych zdolności, jak interpretuje zachowanie i słowa bohaterów, jak sztuczna inteligencja ewoluuje. Jest w filmie sporo dobrego czarnego humoru, np. Chucky ze swoim właścicielem i kolegami oglądają “Teksańską Masakrę Piłą Mechaniczną 2” i  krwawych scen, które dają radę.  Jest to produkcja po której nie spodziewałem się nic dobrego, nie widziałem sensu jej powstania, a okazał się film fajną rozrywką, nie będący kopią, ale udaną próbą innego podejścia do franczyzy. Ocena: 4/6.

childs-play-behind-the-scenes-video

Crawl (2019)

Jeden z lepszych animal attack w ostatnich latach i jeden z lepszych filmów Alexandre’a Aji, który znakomicie buduje klimat i napięcie. Film kosztował jedynie 13 milionów, a wygląda na produkcję zrealizowaną za sporo większą kasę. Mam na myśli efekty specjalnie, realizację, która wygląda porządnie, a nie biednie, np. huragan i efekty anomalii pogodowych. Aligatory też wyglądają ok, choć  były zrobione w CGI, ale czuje się jakie stanowią zagrożenie. Razem z bohaterami odczuwamy narastające napięcie.

Co ciekawe film nakręcono w Serbii, a tego w ogóle nie widać, byłem pewien że kręcili w USA. Brawa też należą się dla obsady, czyli Barry Peppera, a zwłaszcza dla fizycznej roli Kayi Scadelario.  Może nie przeszli tyle co aktorzy w filmach Jamesa Camerona, w “The Abyss” i “Titanicu”, ale widać, że mieli ciężką przeprawę w czasie zdjęć. Jest to prosty horror, ale stworzyli aktorzy wyraziste postacie, trzyma się za rodzinę kciuki, nawet jak głupio się zachowują. Aja wydaje się, że czasami przesadza, choćby z wytrzymałością głównej bohaterki, ale to nie przeszkadza. Można to wytłumaczyć np. adrenaliną  albo tym jak dobrą jest pływaczką główna bohaterka. Crawl (Kraul/Pełzanie) to jeden z lepszych wakacyjnych filmów tego roku. Ocena: 4.5/6.

Dark Phoenix (2019)

Problemem tego filmu jest to, że był zupełnie niepotrzebny, chyba nikt na niego nie czekał, bo historię Jean Grey jak staje się tytułowym Mrocznym Feniksem widzieliśmy już w filmie “X-Men The Last Stand”. Dostajemy powtórkę z adaptacji komiksu Dark Phoeniks Saga  i wyszło znowu średnio, choć lepiej jak w Ostatnim Bastionie. Wydaje mi się, że na ostatni film z X Menami w takiej wersji, czyli m.in z Jamesem McAvoyem i Michaelem Fassbenderem można było wybrać inną historię, a nie powtórkę z rozrywki. Komiksy z mutantami oferują wiele ciekawych historii, których jeszcze nie zekranizowano.

Saga to jedna z ciekawszych historii z mutantami, ale w filmach jakoś się nie udaje, więc może lepiej ją odpuścić. Zresztą najlepszą wersją Dark Phoenix Saga były odcinki w serialu Whedona “Buffy”. W doskonały sposób ekipa Whedona przerobiła tą historię znaną z komiksów  na jeden z najlepszych wątków w całym serialu, która zaczyna się od jednego z najbardziej chamskich cliffhangerów we wszystkich serialach jakie widziałem.

Dark-phoenix_first_look

Wracając do tematu Mrocznej Feniks to jestem pewien, że więcej nie będzie filmów z tymi X Menami. A to, że na ten film nie czekał nikt pokazały najlepiej wyniki finansowe. Mroczna Feniks to jedna z największych klap finansowych w USA tego roku. Moim zdaniem jest to gwóźdź do trumny dla X-Menów, przynajmniej z tymi aktorami.

Ale też jestem pewien, że skoro Disney kupił Foxa, to będą chcieli zrestartować kolejny raz mutantów i dołączyć Xaviera, Magneto i całą resztę do uniwersum Marvela, ale już z nowymi aktorami, choć pewnie nie nastąpi to za szybko. Przyznam że jest mi trochę szkoda, bo pierwsza trylogia, czyli z Patrickiem Stewartem podobała mi się, jedynie The Last Stand było słabe, ale takiego “X Men 2” z 2003 roku to do dzisiaj uważam za jeden z najlepszych filmów cyklu.

1559767973-darkphoenixblog

Filmy z nową i odmłodzoną ekipą też były bardzo dobre, czyli “Pierwsza Klasa” i “Przeszłość która nadejdzie” gdzie doszło do spotkania ekipy starej z  nową. Wielu narzeka na “Apokalipsę”, a mnie nawet się podobał, zdecydowanie był lepszy od “The Last Stand”. Filmy z Wolverinem i Deadpoolem traktuję trochę jak osobne dzieła, choć “Logan Wolverine” to jeden z najlepszych komiksowych filmów ostatnich latach. A co do DP to jest słabszy od “Apokalipsy”, ale lepszy od poprzedniej wersji tej samej historii.

W “The Last Stand” byli bohaterowie, których dobrze znałem z dwóch poprzednich części trylogii i polubiłem, ale pomimo tego historia Jean Grey za dobrze nie działała mimo starań Famke Janssen. Pomimo tego, że znałem już te postacie, to jakoś emocji nie było w tym wątku. W przypadku wersji z odmłodzoną ekipą problem jest odwrotny, bo w “First Class” i “Apokalipsie” nowej ekipy tak naprawdę nie poznałem.

darkphoenix-professorx-study-700x317

Filmy skupiały się bardziej na skomplikowanej przyjaźni miedzy Xavierem i Magneto, a reszta bohaterów była mało istotna (poza paroma wyjątkami, jak Bestia choćby), więc też w tym wątku najnowszy film emocjonalnie nie działa, bo twórcy starają się mi wmówić, że znam tą Jean Grey i powinienem przejmować się jej losem, ale tak nie jest, bo jej w ogóle nie poznałem. Powinien powstać jeszcze jeden film z dużą rolą Sophie Turner przed tą produkcją. Ale zaznaczam, że Sansa Stark daje radę. Widać że się stara sprzedać wszystkie emocje bohaterki aktorka, więc bardziej obwiniam scenarzystów za to jak rozwijano, a raczej nie rozwijano,  tą postać w poprzednich częściach.

W ogóle mam niepopularną opinię, że Turner jako jedyna z młodego pokolenia “Gry o Tron” w ostatnich sezonach przestała grać drewnianie,  wyrobiła się aktorsko. Może to nie było jakieś wybitne aktorstwo, ale gra o wiele lepiej w ostatnich sezonach jak w pierwszych seriach GoT, też dlatego bo ciekawie jej postać jest rozpisana. Może nie dorównuje McAvoyowi i Fassbenderowi, którzy trzymają poziom dobry, nawet w przeciętnych filmach, zwłaszcza McAvoy mi się podobał, bo pokazano Profesora X trochę z innej strony jak wcześniej, czyli jako dupka i egoistę co mu zresztą kilka osób mówi.

maxresdefault

Dobre były też sceny akcji, zwłaszcza finałowa w pociągu mi się podobała.  No i muzyka Zimmera bardzo dawała radę, choć typowe dźwięki dla tego kompozytora. Więc nie oglądało się źle, ale też to nie jest poziom poprzednich dobrych odsłon o mutantach. Jest to po prostu średniak z wieloma wadami, ale też ma kilka plusów. No i pomimo średniego poziomu ostatniego filmu z uniwersum mutantów od wytwórni FOX (a raczej już Disneya), to będzie mi brakować tej wersji mutantów, z tymi aktorami. Ocena: 3.5/6.

Driven (2018)

Pilot Jim Hoffman po akcji FBI w wyniku której w samolocie znaleziono narkotyki idzie na współpracę z biurem. Zostaje informatorem, który ma pomóc FBI znaleźć dowody na przymknięcie przemytnika Hetricka. Jim zamieszkuje w bogatej dzielnicy San Diego, gdzie jego sąsiadem jest John DeLorean, amerykański przedsiębiorca pracujący w branży samochodowej. Na imprezie na którą zaprasza Hoffmana ogłasza stworzenie nowego samochodu sportowego DeLorean DMC – 12 (tak, tego samochodu, który znany jest z trylogii “Powrót do Przyszłości”).

Film inspirowany faktami, który mnie zaskoczył. Spodziewałem się poważnego filmu, a to jest udana mieszanka kina sensacyjnego z komedią. No i dobrze zagrany przez całą obsadę na czele z Lee Pace i Jasonem Sudeikisem. Film trzyma w napięciu i bawi. Lekka i bezpretensjonalna rozrywka na 4/6.

Gwen (2019)

Walia, XIX wiek. Młoda dziewczyna, Gwen razem z mamą, starają się utrzymać pozbawioną ojca rodzinę (jest jeszcze młodsza córka). Apetyt na ich ziemię ma spółka górnicza. Dobry dramat wymieszany z thrillerem, który mnie kupił aktorstwem całej obsady oraz klimatem rodem z horroru. Od pierwszych minut podobał mi się ten snuj, choć rozumiem, że niektórym może całkowicie nie podejść i dla wielu osób to będzie idealny usypiacz,  w którym się nic nie dzieje, ale nie dla mnie.

Ale zaznaczam, żeby nie sugerować się trailerami, które są bardzo mylące, bo zapowiadają kino grozy. Miałem skojarzenia oglądając trailer, ale też w czasie seansu, że to produkcja w stylu “The Witch” Eggersa, jednego z najlepszych horrorów ostatnich lat. No i są w filmie elementy horroru, ale to nie jest horror, tylko dramat wykorzystujący elementy kina grozy. Znakomite aktorstwo, reżyseria, muzyka i zdjęcia, które budują świetny klimat. Ocena: 4/6.

Hobbs and Shaw (2019)

Jeśli podobają się Wam ostatnie części Szybkich i Wściekłych, odkąd do cyklu dołączył Dwayne Johnson, czyli od piątki, gdy cykl zaczął coraz mniej przypominać niskobudżetowe kino sensacyjne, a coraz bardziej kino SF, kino komiksowe z superbohaterami to powinien Wam spin-off przypaść do gust. Zresztą twórcy się z tym nie kryją z jakim kinem mamy do czynienia, bo główny zły grany przez Idrisa Elba to jest tak naprawdę terminator, albo uniwersalny żołnierz jak wolicie.

Więc jeśli akceptujecie takie sceny, jak np. łapanie rakiety ręką przez Johnsona w jednym z poprzednich filmów, to będziecie się dobrze bawić na spin- offie z najpopularniejszymi postaciami cyklu. A jeśli uważacie że ta seria od piątej części to chała i najlepsze są filmy od 1 do 4 to powinniście 8 lat temu, za premiery piątki, porzucić ten cykl, bo tylko wrzodów się nabawicie od ciągłego narzekania co 2 lata, gdy pojawia się nowa odsłona cyklu. Moim zdaniem lepiej zaakceptować zmiany i dobrze się bawić albo odpuścić.

823593_1.1

Dostajemy dokładnie to samo co w ostatnich częściach cyklu, czyli przegięte sceny akcji oraz sporo dobrej bijatyki z udziałem Stathama i Johnsona, którzy dostali tym razem pierwszy plan. Fabuła oczywiście jest totalnie pretekstowa (zresztą jest zerżnięta praktycznie jeden do jednego z części drugiej Misji Niemożliwej z Cruisem), ale liczy się chemia między Dwaynem i Jasonem, dialogi oraz rozwałka.

Do plusów dodałbym też Vanesse Kirby, która po ostatniej części Mission Impossible na dobre zadomowiła się w przegiętym kinie akcji. Dziewczyna świetnie bawi się grając w tego typy produkcjach. No i super, ale mam nadzieję, że pokaże jeszcze nie raz jak dobrą jest aktorką w niskobudżetowych filmach i serialach od których zaczynała. Ocena: 4/6.

In the Shadow of the Moon (2019)

Filadelfijski policjant podąża tropem seryjnego zabójcy, którego zbrodnie są powiązane z fazami Księżyca. Trailer zapowiadał przyzwoitą rozrywkę klasy B i taką dostałem w filmie Netflixa. Jest to mieszanka kryminału z SF z całkiem dobrą rolą Boyda Hollbrooka w roli gliniarza, który ma coraz większą obsesję by zatrzymać mordercę. Więcej nie zdradzę, bo nie chcę spoilerować, ale seans minął bezboleśnie. Choć to też nie jest film o którym się będzie pamiętać, tylko przyzwoita rozrywka, do odprężenia po ciężkim dniu i nic więcej. Na drugim planie pojawia się Michael C. Hall.

26shadow-articleLarge

Fabularnie jest kilka rzeczy do których mógłbym się przyczepić, co ma związek z wątkiem SF, ale więcej nie powiem, bo to byłyby mocne spoilery. Oglądając film miałem skojarzenia z produkcjami SF klasy B  jakie się oglądało w latach 80 i 90 na kasetach VHS, które gwarantowały przyzwoitą rozrywkę. No i podobnie jest z tym filmem. Ocena: 4-/6.

Missing Link (2019)

Uwielbiam filmy studia Laika, czyli filmy kręcone czasochłonną techniką poklatkową i w przypadku Praziomka ręcznie wykonane modele bohaterów oraz bogata w detale scenografia bardzo daje radę, ale do tego jest przyzwyczajony każdy widz, który oglądał takie filmy jak np. “Koralinę i tajemnicze drzwi”, “Kubo i dwie struny”.

Fabuła nie jest zła, przypomina historie rodem z Juliusza Verne, ale konwencjonalna i wywołująca zero emocji przez co mnie film znudził, mimo docenienia pracy jaką włożyli w tą produkcję twórcy.  Najsłabszy film od studia Laika, nawet “ParaNorman” mi się bardziej podobał, nie wspominając o “Pudłakach” i tych co już wymieniłem. Ocena: 3.5/6.

Nightmare Cinema (2018)

Antologia horrorowa, czyli pięć nowelek wyreżyserowanych przez różnych twórców, którzy mieli już styczność z kinem grozy. Przynajmniej tak kojarzę po nazwiskach reżyserów, których filmy akurat znam, bo nie każde nazwisko coś mi mówi, jak choćby reżyser pierwszej nowelki The Thing in the Woods,  Alejandro Brugués, o którym nie słyszałem.

Jest to niby typowy slasher, gdzie dzieciaki uciekają przed psycholem o sympatycznie brzmiącym pseudonimie Spawacz, ale bardziej w stylu filmów bawiących się tym gatunkiem, jak choćby “Krzyk” czy inne postmodernistyczne zabawy slasherem. Pomysł jest absurdalny, ale dzięki humorowi dobrze się bawiłem.

21ce90aa-nightmarecinemamovieol

Druga nowelka to Mirare od twórcy “Gremlinsów”, “The Howling”, “Na przedmieściach”, “Interkosmos”, czyli Joe Dantego. Opowiada o dziewczynie, która ma od czasu wypadku bliznę na twarzy i dla przyszłego męża postanawia naprawić sobie twarz, zrobić operację plastyczną. Porządny odcinek, ma fajny klimat, choć bardzo mi przypominał jeden z najlepszych epizodów pierwszej czarnobiałej Strefy Mroku, czyli “The Eye of the Beholder”. Fabuła niby jest inna w Mirare, ale bardzo kojarzyła mi się z tym odcinkiem. No i fajnie zobaczyć po latach Richarda Chamberlaina, który bardzo dobrze się trzyma     (ciekawe, czy to dobre geny, czy operacje?:D)

Mashit w reżyserii Ryuhei Kitamury to opowieść o uczennicach szkoły katolickiej, które nawiedza demon opętany na punkcie seksu, z którym walczą zakonnica i ksiądz. Nie podszedł mi ten odcinek, tylko wynudził. Nie bawił, choć sporo w nim humoru, ani nie trzymał w napięciu. Jedyny plus to aktorka w roli zakonnicy.

nightmare-cinema-slice-600x200

This Way to Egress Davida Slade to ciekawy eksperyment o kobiecie czekającej na wizytę u lekarza razem z dziećmi, która doświadcza zmian w otaczającej ją rzeczywistości mówiąc bardzo ogólnie. Niepokojący odcinek, może nie tek dobry jak pierwsze dwa, ale całkiem dobrze się bawiłem. W roli głównej Elizabeth Reaser, którą możecie znać z serialu Netflixa “Haunting of Hill House”.

Dead Micka Garrisa miło mnie zaskoczył, bo jego filmy kojarzą się z nijakością i średniawką, a to jest niezły epizod o chłopaku, który po pewnej tragedii rodzinnej zaczyna widzieć zmarłych. Fabuła oklepana, ale fajnie się oglądało co jest zasługą chłopaka wcielającego się w głównego bohatera. No i dziewczyny, którą poznaje w szpitalu, a skoro bohaterów da się lubić, to dzięki temu epizod zleciał dość szybko. Za całość postawię 4/6,  czyli porządna antologia, która mogła być o wiele lepsza, ale nie jest też źle.

A co do roli Mickeya Rourke, który gra operatora w kinie, to ta rola nie ma żadnego znaczenia, równie dobrze mogli puszczać filmy w kinie z płyty, komputera, laptopa. Zupełnie zmarnowany występ tego dobrego aktora. Mogli go obsadzić  w odcinku o operacjach plastycznych, gdzie idealnie by pasował, przez to jakie miał przeżycia związane z tym co zrobił ze swoim wyglądem.

Nightmare Cinema aka Wrap Around Photo by Michael Moriatis

Nomis (2018)

Nie oczekiwałem filmu na poziomie “Siedem”, “Milczenia owiec”, “Zodiaka”, tylko porządnego thrillera w stylu choćby “Copycat” z Holly Hunter i Sigourney Weaver, ale film zawodzi całkowicie. Przede wszystkim scenariusz jest słaby, który jest pełen dziur i absurdów, jak choćby wszyscy policjanci, którzy zachowują się jak idioci. Sporo fajnych aktorów jak Ben Kingsley, Stanley Tucci, Nathan Fillon na drugim planie, ale nie mają co grać.

Jedynie Brendan Fletcher się wybija aktorsko. A co do byłego Supermana i przyszłego Wiedźmina w jednym w roli głównej, to też nie wypada za dobrze w roli gliniarza, gra na swoim typowym poziomie. Twórcy filmu powinni się uczyć od ekipy Finchera z serialu “Mindhunter” jak nakręcić dobry film o mordercach. Ocena: 3/6.

Parasite (2019)

Zdobywca Złotej Palmy w Cannes to znakomite połączenie kina rozrywkowego i artystyczno ambitnego z przesłaniem, ale takiego, które podoba się nie tylko krytykom i dziennikarzom, bo też zwykłym widzom. Świetna mieszanka czarnej komedii w stylu braci Coen, dramatu, thrillera, horroru oparta na doskonałym scenariuszu. Film jest świetnie zagrany, ma piękną muzykę i zdjęcia. No i kapitalnie wyreżyserowany przez Joon-ho Bonga, znanego z “Zagadki zbrodni”, “Okji”, “Snowpiercera”. Znakomite kino przeznaczone nie tylko dla fanów koreańskich produkcji. Ocena: 5/6.

Project Gutenberg (2018)

Policja w Hongkongu próbuje złapać przywódcę organizacji przestępczej zajmującej się fałszowaniem amerykańskich banknotów. Znakomite kino sensacyjne ze świetnymi rolami Aarona Kwoka i Yun Fat Chow. Dla niektórych może być wadą to, że film jest inspirowany “Podejrzanymi” Singera, ale mnie to nie przeszkadza, bo historia jest znakomicie rozpisana i wyreżyserowana, film trzyma w napięciu pomimo pewnych podobieństw z wyżej wymienioną produkcją.

Jest to też oddanie hołdu dla twórczości Johna Woo. Nie mam na myśli tylko tego, że jedną z głównych ról gra ulubiony aktor Woo, czyli Chow, ale też sceny akcji przypominają kino akcji jakie John Woo kręcił w latach 80 i 90 (brakuje tylko gołębi). W sumie to najlepszy od wielu lat film Johna Woo, tylko że nie on go nakręcił:) Pojawia się też wątek polski, który mnie rozbawił. Ocena: 5/6.

Spider-Man: Far Fom Home (2019)

“Daleko do domu” to kolejna część przygód Spidermana, ale też epilog do “Avengers Endgame”, czyli zakończenie fazy czwartej Marvela, a jednocześnie komedia młodzieżowa, w stylu produkcji Johna Hughesa z lat 80-ych. I moim zdaniem film działa w każdym tym elemencie, a wątki szkolne i związane z rozterkami Parkera po wydarzeniach z “Infinity War” i “Endgame”,  to najlepszy element filmu. Tom Holland to idealny Peter/Spiderman, tworzy świetny duet z Zendayą. W ogóle cała obsada, zarówno nowe nazwiska, jak i znani z poprzedniego filmu o Spidermanie wypadają świetnie.

A co do Gyllenhala to może za wiele do grania nie ma, ale wyciąga wszystko co może Jake z roli Mysterio. Wątki nawiązujące do “Endgame” też dają radę, choć dla wielu to może być problem, bo nie da się dobrze na tym filmie bawić bez znajomości nie tylko poprzedniego Spidermana, ale też innych filmów z MCU, których tytułów nie wymienię, bo to byłby spoiler duży, dlaczego te akurat filmy są ważne. Na tym etapie MCU raczej nie ma co liczyć na film, który można obejrzeć bez znajomości poprzednich ponad 20 filmów, nawet jak jest to mniejsza produkcja, jak filmy z pajączkiem.

MV5BMzFiNjhmOGItMjdiNy00OTZhLTg2MmEtYjZkN2MwOGMwYWZkXkEyXkFqcGdeQXVyNjg2NjQwMDQ_._V1_SY1000_SX1500_AL_.0

Co do scen akcji to są na dobrym poziomie, to nie jest poziom słabych efektów specjalnych z “Czarnej Pantery”, a niektóre sceny akcji, zwłaszcza jedna z iluzjami, była kapitalna. Jeśli miałbym wymienić inne plusy, oprócz obsady,  humoru i scen akcji, to warto wspomnieć o  muzyce, która bardzo mi się podobała. Ogólnie film mi zaskakująco bardzo dobrze wszedł, o wiele lepiej jak poprzedni Spiderman z Tomem Hollandem. Jest to idealne połączenie komedii młodzieżowej i kina superbohaterskiego. No i działa też jako epilog fazy czwartej Marvela bardzo dobrze.

Nawet dwie sceny po napisach są super, które wnoszą dużo do całego uniwersum. Są na tyle istotne, że dziwne, że nie znalazły się w samym filmie. W tym momencie miałem napisać o rozwodzie Sony i Disneya, co będzie ze Spidermanem w takiej sytuacji, ale kilka dni po seansie filmu nastąpił happy end w Hollywood i dogadały się wytwórnie. A wracając do filmu to bardzo dobra rozrywka na której lepiej się bawiłem jak na “Avengers Endgame”, który też jest dobrym filmem. Ocena: 5/6.

The Dark Crystal (1982)

Po obejrzeniu doskonałego serialowego prequela na Netflixie “Ciemny Kryształ Czas Buntu” przypomniałem sobie film i jest to wciąż dobra rozrywka. Oczywiście można się bardzo wielu rzeczy przyczepić, jak choćby tego, że jest bardzo prosta fabuła, którą można opowiedzieć w kilku zdaniach, w filmie niewiele się dzieje, nakręcony jest bardzo statycznie, kamera stoi w jednym miejscu, ale ja nie narzekam. Przede wszystkim film broni się klimatem i magią, światem przedstawionym, choć może nie wygląda tak epicko jak w serialu, ale wiadomo że w latach 80-ych nie mieli takiej technologii efektów specjalnych jak teraz. Choć praktyczne efekty specjalne wciąż bardzo dają radę.

Nie przeszkadza mi też to, że praktycznie każdy dialog w filmie to ekspozycja. Mógłbym się czepiać też tego, że główny bohater jest strasznie nudny i nic tylko zadaje różne pytania, ale nic o nim tak naprawdę nie wiadomo, poza tym że jest jedynym Gelflingiem, przynajmniej tak sądzi.  O wiele ciekawszy jest każdy z Gelflingów w serialu. Są postacie rozbudowane, mają jakiś tam charakter, co zasługą jest właśnie tego, że to serial, czyli dłuższy metraż, można było rozbudować świat i bohaterów. A co do Skeksów to są mniej krzykliwi jak w serialu, nie robią tyle hałasu, pewnie dlatego że o wiele starsi, ale wciąż przerażają.

jen-kira-the-dark-crystal

Uwielbiam klimat i magię wylewającą się z ekranu, ten świat i bohaterów przypominających mi świat i bohaterów znanych z kultowego komiksu “Szninkiel”. No i ta doskonała muzyka. Więc oceniam po latach na 4.5/6, czyli dobra rzecz, ale jest to też jeden z niewielu przypadków, gdy prequel nakręcony po wielu latach naprawia błędy klasyka i jest lepszy od oryginału.

The Dead Don’t Die (2019)

Film Jarmuscha, czyli jak zawsze ciekawa obsada,  złożona głównie z kumpli, np. Bill Murray, Adam Driver, Tilda Swinton, Chloe Sevigny, Steve Buscemi, Danny Glover, Tom Waits, Iggy Pop (nie zdziwiłbym się gdyby grał zombiaka bez charakteryzacji, tylko był sobą na planie filmu), kilka udanych żartów  (mam na myśli kim okazała się Tilda Swinton i burzenie czwartej ściany), fajna tytułowa piosenka, ale przyznam, że to pierwszy ze snujów Jarmuscha, który mnie znudził. Jedynie za obsadę i kilka żartów postawię 3.5/6. Lepiej darować sobie i obejrzeć  poprzednie filmy Jarmuscha, jak znakomitego “Pattersona” albo świetny film “Tylko kochankowie przeżyją” o wampirach, nie wspominając o klasykach.

the-dead-dont-die-banner-min

The Wolf Hour (2019)

Thriller, którego akcja dzieje się w całości w mieszkaniu to show jednej aktorki, czyli Naomi Watts. Z ostatnich filmów i seriali jest to jej najlepsza rola i jeden z lepszych filmów. Świetnie zbudowany klimat osamotnienia i osaczenia, trzyma w napięciu. Ocena: 4/6.

Ułaskawienie (2018)

Jest to film Jana Jakuba Kolskiego, znanego z np. “Jasminum”, “Jańcio Wodnik”, “Historia Kina w Popielawach”, “Szabla od komendant”, które są pełne realizmu magicznego. Tym razem przedstawia historię swoich dziadków, ale jest to film, w którym reżyser wyprawia swoich dziadków w podróż do której w rzeczywistości nie doszło. Jest to spełnienie marzenia babci Kolskiego, która chciała pochować syna w bezpiecznej ziemi, ale nigdy do tego nie doszło. Jest to też historia o przepracowaniu żałoby i jednocześnie kino drogi dziejące się w powojennej Polsce. Znakomicie zagrany przez Grażynę Błęcką Kolską i Jana Jankowskiego, a wiele scen odbywa się bez dialogów, grają często samymi gestami i mimiką twarzy.

20906

Dobry jest też drugi plan, czyli Michał Kaleta i dawno nie widziany, po przebytym udarze Krzysztof Globisz w roli zakonnika (super że wrócił do kina, oby jak najlepiej mu się wiodło). Reżyser wraca do wiejskiego, ludowego świata, ale to zupełnie inna produkcja jak jego dawne filmy, nie ma ludowego humoru, surrealizmu i realizmu magicznego. Oczywiście są piękne ujęcia przyrody, ale nie ma baśniowości, nawet przyroda stanowi zagrożenie dla głównych bohaterów. Jeden z lepszych filmów Kolskiego w ostatnich latach. Ocena: 4.5/6.

Vox Lux (2018)

Film o fikcyjnej gwieździe popu, której kariera zaczyna się od tragedii jaką spotkała dziewczynę, gdy była nastolatką. Podoba mi się, że to kolejny film bawiący się tematyką gwiazd muzyki, a nie schematyczny biograficzny film. Nie dość, że opowiada o fikcyjnej piosenkarce to też bawi się formą i treścią, np. zaczyna się od napisów, które wyglądają jak napisy końcowe, dwie aktorki grają główną rolę.

natalie_vox

Portman nie schodzi poniżej dobrego poziomu, nie można nic jej zarzucić. W roli nastoletniej Celeste występuje Raffey Cassidy i jest równie dobra co Natalka w tej samej roli. Ale pomimo tego, że to zupełnie inna produkcja jak większość filmów poświęconych piosenkarzom, bardziej eksperyment, to mi średnio podszedł. Ocena: 3.5/6.

Waterloo (1970)

Siergiej Bondarczuk to radziecki odpowiednik naszego Jerzego Hoffmana. Reżyser z ZSRR był znany z kręcenia superprodukcji z rozmachem, epickich, trwających kilka godzin, ale też reżyser, który kręcił filmy poza granicami swojego kraju, jak właśnie film o Napoleonie Bonaparte, który jest koprodukcją włosko radziecką, gdzie główne role grają Rod Steiger w roli Napoleona i Christopher Plummer w roli Arthura Wellesleya.

Waterloo.1970.PL.720p.BDRip.XviD.AC3-ELiTE.avi_snapshot_00.10.59

Bondarczuk przed “Waterloo” zasłynął trwającą ponad osiem godzin adaptacją “Wojny i Pokoju”, którą uhonorowano Oscarem dla najlepszego filmu w 1969 roku. Stworzył też “Borysa Godunowa” z udziałem m.in. Polski co miało odzwierciedlenie w filmie,  bo wiele ważnych ról zagrali nasi rodacy, np. Olgierd Łukasiewicz, Henryk Machalica, Władysław Komar, Adrianna Biedrzyńska. “Borysa Godunowa” nie widziałem, ale chętnie bym obejrzał, podobnie jak “Waterloo”,  który ma dodatkowy plus. Jak na Bondarczuka jest to krótki metraż, bo film trwa tylko 133 minuty.

Steiger i Plummer świetnie się spisują w głównych rolach, ale to co najważniejsze to rozmach produkcji, bo w odwzorowaniu bitwy pod Waterloo wzięło udział kilkanaście tysięcy statystów, żołnierzy armii radzieckiej, za co na końcu filmu są podziękowania od Dino De Laurentisa. Nie dziwi mnie to, bo w latach 70 i 80 tak kręcono w Europie Wschodniej i Środkowej filmy, czyli wojsko dostawało rozkaz udziału w filmie i grali w filmie, dzięki czemu, np. radzieckie i polskie superprodukcje z lat 70 i 80 dorównują rozmachem, a nawet prześcigają superprodukcje z Hollywood, bo władza w ZSRR i Polsce chciała pokazać, że jesteśmy lepsi od amerykanów, nawet w filmie.

Waterloo.1970.PL.720p.BDRip.XviD.AC3-ELiTE.avi_snapshot_01.45.08

Nie dość że rozmach jest taki, że najlepiej oglądać w jak najlepszej wersji (niektóre sceny musiały być nakręcone z samolotu, gdy jest pokazane całe pole bitwy), to jeszcze bitwa została odwzorowana bardzo szczegółowo. Podobno niewiele się nie zgadza z faktami historycznymi, możliwie wierne odwzorowano wydarzenia, jakie doprowadziły do starcia dwóch armii. Ale nie tylko bitwa jest nakręcona z rozmachem, bo widać, że władowali bardzo dużo kasy w każdą minutę filmu.

Do takich produkcji idealnie pasuje tekst Siary z “Kilera”, czyli “mają rozmach skurwisyny”, to po prostu trzeba zobaczyć w jak najlepszej wersji. Dla samej realizacji warto obejrzeć, a poza rozmachem film przedstawia też ciekawy obraz dwójki głównych bohaterów. Zresztą bitwa też trzyma w napięciu, choć od początku wiadomo jak się skończy. Ocena: 4.5/6.

Waterloo.1970.PL.720p.BDRip.XviD.AC3-ELiTE.avi_snapshot_01.46.02

Wrzesień 2019 – filmy

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.