Październik 2019 – filmy

3-from-hell-6

3 from Hell (2019)

Kontynuacja “House of 1000 Corpses” i “The Devil’s Reject” czyli kolejne spotkanie z Baby, Otisem i Kapitanem Spauldingiem. Sid Hag wcielający się w Kapitana pojawia się tylko na początku, z powodów zdrowotnych nie mógł się w pełni zaangażować w film co zaowocowało tym, że Zombie przepisał scenariusz i dopisał w zastępstwie przyrodniego brata Otisa, Foxy’ego, w którego wciela się Richard Blake.

W pierwszych minutach filmu jest wyjaśnione, jak udało się psychopatom przeżyć po krwawym finale części drugiej trylogii. Jeśli lubicie filmy Zombiego, a zwłaszcza poprzednie części trylogii, to trójkę i tak obejrzycie, choć nie dostaniecie nic nowego, tylko powtórkę z rozrywki. Niestety jak na Zombiego sceny rzezi nie są tak pomysłowe jak w poprzednich filmach, widziałem wersję unrated, ale nie zdziwi mnie jak za jakiś czas wyjdzie inna wersja, rozszerzona. Film jest w kategorii+18,  jest trochę krwawych scen, ale czasami kamera tak lata, że ciężko zgadnąć co się dzieje na ekranie.

Jeśli warto obejrzeć to dla głównej obsady, czyli Richarda Blake’a, Billa Moseleya, a przede wszystkim dla żony reżysera, Sheri Moon, która zagrała życiówkę. Dziewczyna jest świetna w roli psychopatki, miała niezły ubaw wcielając się w ta rolę. No i fani Sida Haiga powinni zobaczyć film, jest to jeden z ostatnich jego występów, zmarł po premierze filmu Zombiego. Ale jak dla mnie to sporo słabsza część od poprzednich, przede wszystkim przez sporą część seansu wieje nudą i dlatego oceniam na 3/6.

Big Nothing (2006)

Czarna komedia, którą mógłby nakręcić Guy Ritchie, z fajną obsadą (David Schwimmer, Simon Pegg, Alice Eve, John Polito), świetnymi piosenkami, niezłymi gagami, ale czegoś filmowi brakuje, żeby ocenić na więcej jak 3.5/6.

Ciemno, prawie noc (2019)

Nie czytałem książki Joanny Bator, ale słyszałem, że to ciężka powieść do ekranizacji, więc powiem tak, że realizacyjnie jest super, czyli zdjęcia, montaż, muzyka. Aktorsko wszyscy dają radę na czele z Magdaleną Cielecką, ale najlepszy jest drugi plan, mnie najbardziej podobali się Piotr Fronczewski i Jerzy Trela.

Dzieci też nieźle się spisują co nie jest za częste w polskim kinie. Muszę też przyznać, że jest sporo tak mocnych scen, że nie mam pojęcia jak je nakręcili z dziećmi. Musiał być jakiś psycholog dziecięcy na planie, choćby dlatego, że tematyka filmu porusza takie motywy, jak pornografia dziecięca, pedofilia. Nie ma scen w których jest wszystko pokazane, sceny budowane są przez niedomówienia, albo w odpowiednim momencie kamera ucieka, ale sekwencje są tak mocne, że mnie, starego dziada, przeraziły.

Klimatycznie film jest super, trochę kojarzył mi się film Borysa Lankosza z serialem Chrisa Cartera “Millennium”, jest w adaptacji książki podobnie ciężki klimat jak w serialu z lat dziewięćdziesiątych. I pochwalić muszę też dźwięk, bo kolejny polski film gdzie wszystko słychać.

CiemnoPrawieNoc_min_1030x578

Film ma piękne zdjęcia i doskonałą muzykę budującą napięcie, ale całościowo film nie działa, bo ogląda się jak produkcję z której wycięto z połowę materiału, jakby to była skrócona wersja serialu puszczona w kinach.  No  i to chyba byłoby najlepsze wyjście, a z tego co słyszałem też sporo wątków usunięto z adaptacji. Więc ogląda się jak dwugodzinną sklejkę różnych wątków, jak długi  trailer serialu.

Są dobre momenty, które przerażają, świetnie zrealizowane i zagrane, ale to są właśnie momenty, które nie łączą się w całość, tylko działają jako krótkie epizod. Ale jeśli twórcy zdecydują się przerobić film na serial, gdzie będą  wszystkie wątki rozbudowane, to obejrzę. Po prostu jako całość film nie działa i dlatego tak niska ocena. Ocena: 3.5/6.

Dolemite is My Name (2019)

Film napisany przez Scotta Alexandra i Larry’ego Karaszewskiego ze świetną rolą Eddiego Murphy’ego (tak na marginesie facet nie wygląda na prawie 60 lat) w roli Rudy Ray Moore’a, komika, stand-upera, który zasłynął z wcielania się  w czasie występów w Dolemite o którym postanowił nakręcić film ze znajomymi. Większość recenzji jest bardzo pozytywna, nie tylko Murphy się podoba, ale też film, a ja nie jestem aż tak zachwycony.

Doceniam zabawę w kino blaxploitation i zgadzam się, że Murphy gra najlepszą rolę od lat (choć można powiedzieć, że gra samego siebie, też zaczynał od stand-upu), a gdyby nie brzuszek jaki ma to bym pomyślał, że to produkcja z najlepszych lat jego kariery, czyli lat 80. Świetny jest też Wesley Snipes w roli zblazowanej gwiazdy czarnoskórej społeczności, ale poza rolami aktorów, to niezbyt mi film podszedł.

dolemite-still

Może dlatego, że nie bawi mnie humor z jakiego znani są Afroamerykanie, czyli wulgaryzmy i  skupiony wokół seksu,  pierwsza połowa to głównie stand- up. W drugiej połowie są pokazane trudności z jakimi borykał się Moore na planie i jego walki o to bym film powstał. No i druga połowa o wiele bardziej mi się podobała, jest w filmie sporo komedii, zwłaszcza kręcenie sceny erotycznej mnie rozwaliło.

Więc nie jest to typowy film biograficzny, tylko połączenie komedii z filmem biograficznym, ale dla mnie to jedynie przyzwoita produkcja, którą warto obejrzeć dla jednego z najpopularniejszych aktorów lat 80-ych, w najlepszej roli od lat. Chciałbym by to był początek dobrej passy Eddiego, żeby dostawał teraz same dobre role w dobrych filmach. Mam nadzieję że coś z sukcesu filmu w USA będzie, czyli zaowocuje to wyciągnięcie z filmowego dołka tego zasłużonego komika. A za film postawię 4-/6.

No i jak uwielbiam filmy oparte na scenariuszach tego duetu (napisali m.in. 1 sezon American Crime Story, Skandalistę Larry Flynte’a, Man on the Moon), ale Dolemite przypominał mi jeden z wcześniejszych filmów opartych na scenariuszu Karaszewskiego i Alexandra, czyli “Eda Wooda”. W filmie Tima Burtona przedstawili podobną historię co w hołdzie dla czarnoskórego stand-upera, tylko w filmie z Deppem mieliśmy historię reżysera bez talentu, który za wszelką cenę postanowił nakręcić film.

Draug (2019)

Piękne zdjęcia, klimat jak z Wikingów czy Last Kingdom wymieszany z elementami horroru, a średnio film mi podszedł. I w sumie nie wiem czemu, bo ma wszystko co lubię w tego typu produkcjach, nawet wolne tempo mi nie przeszkadza, a nawet uważam za plus filmu. Ocena: 3.5/6.

El Camino (2019)

Ja na El Camino w ogóle nie czekałem. Bardzo lubię serialowy prequel o Saulu Goodmanie, to dobry serial, który jest z serii na serię coraz lepszy, więc nie powinienem się obawiać o sequel, zwłaszcza jak za scenariusz i reżyserię odpowiada twórca “Breaking Bad” i “Better Call Saul”. Ale finał serialu tak ładnie pozamykał większość wątków, w tym wątek Jessego, że wydawało mi się niepotrzebne dopowiedzenie co było później z Pinkmanem. El Camino to film tylko dla fanów, nie dla widzów, którzy nie znają serialu. Jest to dobry epilog BB, ostatni (?) rozdział Breaking Bad, który jest ładnym hołdem od twórcy dla swojej produkcji. Ocena: 4.5/6. Więcej o El Camino możecie przeczytać tutaj.

Eli (2019)

Rodzice cierpiącego na rzadką chorobę chłopca decydują się na terapię w ośrodku na odludziu. Horror jakich wiele, schematyczny, ale trzeba przyznać że klimat jest. No i fajnie zobaczyć Kelly Reilly w roli innej jak w serialu “Yellowstone”. A co do końcowego twistu to mnie zaskoczył, ale jednocześnie też rozśmieszył, mimo tego, że zaliczam go ostatecznie do plusów. Ocena: 4-/6.

eli-netflix-bubble-boy-mom

Fractured (2019)

Ray Monroe razem z żoną Joanne i córką Peri wracają od teściów. Podczas postoju na parkingu dochodzi do wypadku, w którym Peri zostaje ranna. Thriller Brada Andersona, który mógłby nakręcić Alfred Hitchcock, jest to idealny temat dla mistrza suspensu, a w przypadku tej produkcji mamy do czynienia ze średniakiem. Największym zaskoczeniem jest dla mnie główna rola aktora znanego z “Avatara” Jamesa Camerona.

Sam Worthington to najlepszy przykład aktora, z którego na siłę próbowano zrobić gwiazdę Hollywood i zupełnie nie wyszło. W filmie Camerona był spoko, ale w każdym innym filmie i serialu jakim go widziałem słabo grał, nie ma Australijczyk charyzmy. Więc nie dziwię się, choć nawet go lubię, że kariery nie udało mu się zrobić. Nie jest to przypadek Keanu Reevesa czy Dwayne’a Johnsona, którzy też nie są wybitnymi aktorami, ale zostali gwiazdami, bo mają charyzmę dzięki której przyciągają widzów do swoich produkcji. A w przypadku tej produkcji muszę powiedzieć, że Australijczyk dał radę. Może to nie jest rola wybitna, ale zagrał przyzwoicie, co jak na niego jest plusem. Dla mnie jest to szok,  bo to pierwsza rola, w której mi się podobał. Ocena: 3.5/6.

In the Tall Grass (2019)

Lubię filmy Vincenzo Natali’ego, zarówno te dobrze przyjęte jak “Cube”, ale też zbierające krytykę i uważane za słabe jak “Splite”/”Istota”. W przypadku adaptacji opowiadania Hilla i Kinga to mam mieszane uczucia. Tak gdzieś przez 30 minut podobało mi się, trzymał film  w napięciu, ale czym dłużej film trwał to moje zainteresowanie tym co się dzieje na ekranie i bohaterami się zmniejszało.

Netflix-pokazal-zwiastun-nowego-filmu-na-podstawie-tworczosci-Stephena-Kinga_article

Może to mieć związek z tym, że jest to w sumie powtórka z “Cube” tego samego reżysera, gdzie był sześcian zmieniający swoje położenie, a tutaj mamy trawę, która zmienia swoje położenie i ludzie nie mogą się wydostać. Więc nie dziwi mnie, że akurat twórcy “Cube” zaproponowano tą adaptację, ale nie jest to tak udana netflixowa adaptacja Kinga jak poprzednie kingowe filmy od platformy streamingowej. Ocena: 3.5/6.

Inside Man Most Wanted (2019)

Kontynuacja/spin-off filmu “Inside Man” Spike Lee przeznaczona prosto na DVD z całkowicie nową obsadą, m.in. Rhea Seahorn znana z “Better Call Saul”. Przyznam że obejrzałem tylko dla niej bo byłem ciekaw, jak wypadnie w kinie akcji klasy B, czyli w produkcji z jakimi tej aktorki w ogóle nie kojarzę. No i wypadła tak, że nie ma nic do grania. A poza tym jest to typowy bklasowiec, który nie ogląda się źle, ale zapomina zaraz po seansie. Ocena: 3.5/6.

Krew Boga (2018)

Doceniam pomysł na film, coś nowego w polskim kinie, a przynajmniej tematyka, którą od dawna się u nas nie porusza, czyli średniowiecze, chrześcijaństwo i poganie. Film wizualnie prezentuje się całkiem dobrze, zdjęcia i muzyka budują niesamowity klimat, wszyscy grają dobrze na czele z Pieczyńskim, ale czym dłużej film trwał to coraz bardziej się nudziłem. Ocena: 3-/6.

d3df220f-f58b-4bbd-a74d-eebbf97c18ad_f1400x900

Little Monsters (2019)

Dave po rozstaniu z dziewczyną zamieszkuje ze swoją siostrą i siostrzeńcem. Pewnego dnia zaprowadza do przedszkola chłopca, gdzie spotyka śliczną przedszkolankę. Postanawia zostać opiekunem podczas zbliżającej się wycieczki do parku rozrywki. W sąsiedztwie parku znajduje się wojskowe laboratorium, w którym trwają eksperymenty nad wskrzeszaniem zmarłych.

11tvcol-littlemonsters-articleLarge

Nie jest to horror, tylko czarna komedia na której będziecie się dobrze bawić. Dużo dobrego dla filmu robi główny duet, czyli Dave’a i przedszkolanka, w których wcielają się Alexander England i Lupita Nyong’o, zwłaszcza Lupita zalicza kolejną świetną rolę w ostatnim czasie po występie w filmie “To my”. Film nie jest bez wad, np. Josh Gad za bardzo szarżuje, ale sporo fajnego humoru, dialogów i sympatyczni bohaterowie (zapomniałem o dzieciaku wspomnieć, że też daje radę) zapewniają 90 minut dobrej rozrywki. Ocena: 4.5/6.

Missing You (2016)

Policjant wracając do domu zostaje raniony przez przechodnia. Wykrwawia się na śmierć w domu, obok śpiącej córeczki. Morderca gliniarza zostaje złapany, ale wychodzi z więzienia po wielu latach. Trochę się rozczarowałem. Film ma wszystko co mają dobre filmy z Korei na najwyższym poziomie, czyli historia, reżyseria, zdjęcia, muzyka. Plusem jest też klimat przytłaczający i trzymający w napięciu, jak w najlepszych thrillerach, gdybym miał porównać klimat filmu do innego dzieła, to przypominał mi atmosferą najlepsze odcinki serialu “Millennium”.

No i zagrany dobrze przez wszystkich, zwłaszcza aktor wcielający się w psychopatę zrobił na mnie wrażenie. Nie dość,  że wybrali aktora o bardzo charakterystycznej twarzy, to jeszcze jest tak chudy, że budzi przerażenie samym swoim wyglądem. Nie chciałbym spotkać tego gościa nawet w biały dzień. Nie przeszkadza mi to, że w koreańskich filmach policja jest przedstawiana jak idioci (choć zastanawia mnie czemu tak jest w każdym filmie), ale czym dłużej film trwał to pomimo ciekawych zwrotów akcji i dobrego tempa, to zacząłem się nudzić, mimo całej historii.

Więc dlatego postawię 4-/6, bo niby mi się podobało, ale też trochę zawiodłem się. Widocznie kino azjatyckie mnie tak rozpieściło, że jak odrobinę słabszy film obejrzę, to jestem rozczarowany, ale i tak nie mam sumienia postawić mniej, bo to i tak wysoki poziom, jak (prawie) każdy film z Korei.

Ode to Joy (2019)

W związku ze swoją chorobą Charlie musi prowadzić spokojny tryb życia. Nie może za bardzo się cieszyć, smucić, wkurzać, bo od razu traci przytomność. Życie Charliego zmienia się, gdy do biblioteki w której pracuje wchodzi Francesca. Idealny film do poprawy humoru z Martinem Freemanem i Moreną Baccarin. Ocena: 4/6.

Rattlesnake (2019)

Dziewczynka zostaje ukąszona przez grzechotnika, którą ratuje tajemnicza kobieta. W zamian za uratowanie córki jej mama w ciągu 7 godzin musi zabić przypadkową osobę. Dobra Carmen Ejogo, jest klimat, ale czym dłużej film trwał to coraz mniej interesowałem się tym co się dzieje. Ocena: 3.5/6.

Take Point (2018)

W czasie wyborów prezydenckich w USA w 2024 roku Ahab i jego zespół najemników wyruszają na misję CIA by uprowadzić ministra sił zbrojnych Korei Północnej z podziemnego bunkra. Wpadają jednak w pułapkę, która powoduje eskalację napięć. Uwielbiam kino akcji z Azji i to kolejny film z Korei ze świetnie zrealizowanymi scenami akcji, tylko że jest przedobrzony.

Take_Point-engsubtrailer

Pomysł z tym by pokazywać sceny akcji z pierwszej perspektywy, to był błąd, bo przez to czasami ciężko się połapać kto do kogo strzela. W filmie gra dwóch koreańskich aktorów, a cała reszta obsady to amerykanie, Europejczycy, np. Kevin Durand pojawia się na drugim planie, ale sceny są tak chaotycznie nakręcone, że czasami ciężko zgadnąć co się dzieje,  np. czy to dobrzy, czy to źli akurat strzelają.

Doceniam pomysł, żeby większość scen akcji była pokazywana np. na monitorach i za sam pomysł oraz rozmach produkcji postawię 4-/6. No i jest świetna muzyka plus fajna międzynarodowa obsada, ale przez to, że się można pogubić w tym co się dzieje akurat na ekranach monitorów, a fabuła jest prosta, to zaczynałem się męczyć na seansie. Więc stąd taka a nie inna ocena.

The Etruscan Smile (2018)

Rory MacNeil to trudny w obyciu, zgorzkniały i stary Szkot. Pewnego dnia opuszcza ukochaną wyspę i udaje się do San Francisco, by odwiedzić syna, którego nie widział od 15 lat. Sympatyczna obyczajówka ze świetnym Brianem Coxem w roli głównej. Ocena 4.5/6.

The Gangster, the Cop, the Devil (2019)

Jung Tae-seok to nieprzekupny gliniarz, który wpada na trop seryjnego mordercy zabijającego przypadkowe ofiary nożem. Szef mafii Jang cudem unika śmierci z rąk nożownika. Postanawia działać razem z Jung Tae-seokiem by wytropić psychopatę. Znakomite i trzymające w napięciu koreańskie kino z dobrymi rolami trójki głównych aktorów, rewelacyjną muzyką i świetnymi zdjęciami. Kolejny przykład na to, że filmy z Korei Południowej to obecnie najwyższa filmowa półka, nieważne czy jest to ambitne kino jak “Parasite”, czy filmy  rozrywkowe, jak “Gangster, gliniarz i diabeł”. Ocena: 5/6.

The Intruder (2019)

Małżeństwo kupuje dom od wdowca, który ma wyjechać do córki po śmierci żony. Z czasem okazuje się, że wyjazd odłożony jest na daleką przyszłość, a wdowiec zaczyna pomagać małżeństwu w pracach w domu, w czym bywa coraz bardziej upierdliwy. Było wiele fajnych thrillerów o psychopatach sąsiadach, np. “Pacific Heights” z Michaelem Keatonem, ale niestety Intruz to bardzo słaba produkcja. Nawet szarżujący w tytułowej roli Dennis Quaid niewiele pomógł. Jeden z najgorszych filmów roku. Ocena: 2/6.

quaid-e1556660993849

The Kitchen (2019)

Film przedstawia historię żon gangsterów, które po tym, jak ich mężowie trafiają do więzienia postanawiają rządzić w Hell’s Kitchen. Jest to historia przypominająca trochę fabułę filmu McQueena, ale niestety nie jest to tak dobra produkcja jak “Wdowy”. Plusem jest żeńska obsada, w tym też też drugi plan, sporo jest czarnego humoru, ale też kilka mocnych momentów, które pozamiatały (np. ostatnia scena z Elizabeth Moss). Jest to typowe gangsterskie kino z plusami i wadami tego typu produkcji, tylko że z kobietami w roli głównej. Zaskoczyło mnie, że to produkcja oparta na komiksie, a nie wiem czemu przez cały seans byłem pewien, że to film oparty na faktach. Nie było takiej informacji, ale przez cały film miałem takie wrażenie. A co do samego filmu to średniak, który ogląda się bez bólu, ale też niczym nie zachwyca. Ocena: 3.5/6.

The Laundromat (2019)

Kolejny powrót reżysera emeryta czyli Soderbergha. Niestety, podobnie jak poprzedni film nakręcony dla Netflixa, czyli o kulisach koszykówki, tak samo Pralnia wynudziła mnie. Choć wydaje mi się być lepsza, nie jest aż tak męcząca, co jest pewnie spowodowane tym, że kulisy koszykówki w ogóle mnie nie interesują, ale co innego temat miliardów dolarów ukrywanych przez najbogatszych ludzi w rajach podatkowych. No i realizacyjnie film się prezentuje porządnie, Soderbergh jak to on sporo eksperymentuje. Jest kilka fajnych pomysłów, choć widać, że mocno  wzorował się na “Big Short”, gdzie panował dygresyjny ton, czarny humor i łamanie czwartej ściany, te same elementy mamy też w Pralni.

Film wygląda ładnie, jest dużo kolorów, prawie jak u Luhrmanna lub Ryana Murphy’ego. No i ma dobrą obsadę, na którą składają się Gary Oldman, Antonio Banderas, Meryl Streep, a na drugim planie m.in. Robert Patrick (bardzo się postarzał agent Doggett z “Archiwum X”), Jeffrey Wright (w końcu inna rola jak w “Westword”, nie gra smutasa z poważną miną). Niestety większość z nich nie ma co grać, to nie są role, które zapisane będą jako najlepsze w filmografii Oldmana, Banderasa lub Streep. Ocena: 3.5/6.

Trial by Fire (2018)

Film oparty na faktach. Cameron Todd Willingham ma skłonność do agresji i kryminalną przeszłość. Gdy trójka jego dzieci ginie w pożarze zostaje oskarżony o potrójne morderstwo. Dobry dramat w reżyserii Edwarda Zwicka, który może nie jest wybitnym reżyserem, ale dobrym rzemieślnikiem, mało kiedy zawodzi i podobnie jest w tym filmie, który jest dobrą produkcją na ważny temat. Jest to połączenie produkcji sądowo prawniczych w stylu adaptacji powieści Johna Grishama z filmami o karze śmierci, takimi jak np. “Przed egzekucją” z Seanem Pennem. Świetne role Jacka O’Connella, Laury Dern i Emily Meade. Ocena: 4/6.

movie2_0515_trial_by_fire_-_jack_o_connell

Wounds (2019)

Po bójce w barze Will znajduje telefon jednego z nastolatków. Zaczyna odbierać przerażające wiadomości, a jego życie zmienia się w koszmar. Przyzwoity horror z Armie Hammerem (nazwisko zobowiązuje do grania w kinie grozy), Dakotą Johnson i Zazie Beetz. Świetna rola Hammera, który pokazuje kolejny raz jak dobrym jest aktorem, a tym razem gra dupka i gościa, któremu się w życiu nie układa, na wszystko narzeka, itd. Niby się niewiele dzieje, ale czym dłużej film trwa to się robi coraz dziwnie, aż do świetnego finału, który zebrał sporo hejtu od widzów.

Co ciekawe nawet tym widzom, którym się film podobał, to przez takie a nie inne zakończenie uznali całość za kupę, chałę, zebrał sporo jedynek. Napiszę jak interpretuje zakończenie, którego wiele osób nie zrozumiało i pewnie dlatego uważają, że film jest bez sensu. W wielkim skrócie główny bohater stracił wszystko, czasami z własnej winy, czyli dom, pracę, dziewczynę, przyjaciółkę, kumpli. Więc na koniec filmu jest jak puste naczynie (zresztą pada taki dialog w filmie), które przyjmuje demona w roli nosiciela. Można też uznać, że żadnych złych sił nie było, tylko facetowi zwyczajnie odbiło od narkotyków i alkoholu. Nie wiem co jest takiego niezrozumiałego w tym filmie. Oceniam na 4-/6, czyli przyzwoity film, który warto zobaczyć dla klimatu i Hammera.

8588153

Yesterday (2019)

Jeden z filmów, na który nie mogłem się doczekać odkąd zobaczyłem trailer. Ogólnie historia opowiada o niespełnionym muzyku, który ma tylko dwóch fanów, swoją menedżerkę/przyjaciółkę, którą gra przeurocza Lily James i mamę. Pewnego dnia po globalnej awarii światła budzi się w świecie, w którym nikt nie słyszał o The Beatles, nikt nie zna ich hitów. Postanawia hity Lennona, McCartneya i reszty zespołu przywłaszczyć sobie i wydawać jako swoje piosenki. Sam pomysł jest w swej prostocie genialny, można z tym pomysłem zrobić wiele, trailery zapowiadały super rozrywkę, ale też oszukiwały, bo tak naprawdę jest to komedia romantyczna o muzyku i jego przyjaciółce.

Przed seansem słyszałem, że film nie wykorzystuje zupełnie genialnego pomysłu, ale mimo tego byłem ciekaw tej produkcji, bo scenariusz napisał Richard Curtis, specjalisty od angielskich komedii, a reżyserem jest Danny Boyle, wszechstronny reżyser, który brał się (z sukcesem) za filmy chyba z każdego gatunku. No i powiem tak, że to słabszy film wg scenariusza Curtisa, ale to wciąż sympatyczna rozrywka na poprawę samopoczucia.

Nie ukrywam, że uwielbiam wszystkie komedie, jakie napisał Curtis, jak np. “To właśnie miłość”, “Notting Hill”, “Czas na miłość” i mógłbym długo wymieniać, więc moja opinia może być trochę stronnicza, bo po opiniach znajomych widzę, że mało komu film się podobał. Prawda że film w ogóle nie wykorzystuje tematyki, którą jest reklamowany.

yesterday

Do tego stopnia nie interesuje Curtisa historia ze zniknięciem pewnych dzieł kultury i popkultury (angielski zespół to nie jedyna rzecz, która zniknęła w tym świecie), że nawet w końcówce nie ma zwrotu akcji, którego się spodziewałem, np. że to był sen i obudził się główny bohater. Nie wyjaśniona jest ta kwestia, dlaczego stało się co się stało.

Pewnie jakbym zasiadał do seansu oczekując komedii bawiącej się tą tematyką co sugeruje trailer i opisy filmu to bym się zawiódł, ale wiedząc, że to film w klimatach komedii romantycznych Curtisa nie rozczarowałem się, bo wiedziałem czego się spodziewać. Oczywiście szkoda że zmarnował tak genialny pomysł, ale to wciąż sympatyczna produkcja z fajnymi postaciami, też na drugim planie, np. menedżerka grana przez Kate McKinnon. Choć główny bohater jak mu się tak dokładnie przyjrzeć, Jack Malik, grany przez Himesha Patela, wcale nie jest chodzącym ideałem, jest plagiatorem.

A poza tym mamy typowe dowcipne dialogi Curtisa i jak to w jego filmach świetną ścieżkę muzyczną (wiele unowocześnionych piosenek Beatlesów zaśpiewał sam Patel). Więc może Yesterday nie dorównuje innym filmom Curtisa, ale na tyle miło spędziłem czas, że postawię 4-/6. Wspomniałem, że reżyserem jest Danny Boyle, ale to bardziej film Curtisa jak reżysera “Sunshine”, “Trainspotting”, “28 dni później”. Nie pierwszy raz za komedię się wziął Boyle, reżyserował różne gatunki i w większości są to dobre filmy, ale w tym przypadku w ogóle nie widać, że to film Boyle’a, mógł ta produkcję nakręcić każdy inny rzemieślnik.

hero_yesterday-image

Październik 2019 – filmy

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.