Seriale#77

preacher-tv

Preacher (seria 4, AMC/Amazon Prime)

Ostatni sezon adaptacji komiksów o Kaznodziei to najlepsza seria z dotychczasowych, która nie przymula w żadnym odcinku. W 4 sezonie jest idealne tempo, nie ma zapychaczy i przestojów, a nawet jak są spokojne momenty to nie nudzą. Na Comic-Con na którym promowała stacja ostatni sezon, jeden z producentów, chyba Seth Rogen, przyznał, że w poprzednich seriach zdarzało się sporo nudnych momentów, a widzowie oczekują porąbanych momentów. Więc uznali, że w ostatniej serii mocno przyśpieszą tempo. Można zadać pytania retoryczne dlaczego dopiero teraz, a nie wcześniej, np. w 2 serii nie zdecydowali się na takie rozwiązanie? Przez 3 lata nie widzieli błędów jakie popełniali, na co widownia narzeka?

Finałowy sezon zaczyna się od tego, jak Jesse i Tulip próbują odbić przyjaciela, Cassidego, który jest przetrzymywany i torturowany w siedzibie Graala. Tymczasem Święty od Morderców i Eugene Root szukają Kaznodziei w USA.  Dodam jeszcze tyle, że głównym przeciwnikiem w tym sezonie, zły charakterem jest Bóg. Zgadzam się z tym, że poprzednie sezony miały zbyt wolne tempo przez co często nudziłem się. No i przyznam, że oglądałem Kaznodzieję dla szalonych pomysłów, czyli od jednego porypanego momentu do drugiego porypanego momentu,  a komiksów nie czytałem, więc nie raz byłem w szoku co takiego twórcy wymyślili.

preach_408_lm_0508_0356_rt

Choć wiem od znajomych, którzy znają oryginał, że serial i tak jest grzeczny w porównaniu z oryginałem, sporo rzeczy, które były w oryginale pominięto, niektóre zmieniono, ale też wiem, że sporo jest dokładnie takich samych momentów w komiksie i serialu, np. to jak zakończono wątek Świętego od Morderców i Boga. Powracają  też w 4 serii Jezus i jego potomek (brawa dla Tysona Rittera, bo świetnie się spisuje w roli Jezusa i upośledzonego Mesjasza), Starr, Adolf Hitler.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to do roli Pipa Torrensa, który był kapitalny w poprzednich sezonach, a w finałowej serii Starr głównie siedzi przez większość odcinków, nic nie robi, tylko spiskuje. Dopiero pod koniec sezonu dzieją się w jego wątku ciekawe rzeczy. A jak dobrze pamięta to jest dość dokładne przeniesienie historii Starra z kart komiksu, w sensie spotyka go to samo co w oryginale, ale zakończenie jego historii jest zupełnie inne jak w komiksie, choć też podoba mi się. Zresztą zakończenia wątków wszystkich bohaterów, zarówno jak są identyczne jak w komiksie, albo zupełnie inne spodobały mi się.

PREACH_405_LM_0501_0120A_RT-730x535

Oczywiście jak w poprzednich sezonach jest kilka momentów, związanych z wiarą katolicką, które dziwię się, że nie wywołały kontrowersji w USA, że nikt z Kościoła Katolickiego nie oburzył się, ale widocznie ten serial tak nikogo nie interesował przez 4 lata emisji. Zabawne jest, że był kilka m-cy temu protest po premierze “Good Omens” na Amazonie, który w porównaniu z serialem stacji AMC jest bardzo grzeczną produkcją, w serialu z Davidem Tennantem nie ma nic obrazoburczego, a przyznam, że ja na Kaznodziei czasami poczułem się dziwnie, że twórcy chyba jednak przesadzili. Choć wydaje mi się, że nie ma aż tak mocnych momentów w 4 serii związanych z chrześcijaństwem, jak w poprzednich sezonach.

Jestem miło zaskoczony w finałowej serii aktorstwem. Oczywiście Joseph Gilgun w roli wampira i Ruth Negga jako Tulip już w poprzednich seriach wypadali super. Ale w  finałowej serii Gilgun i Negga mają też kilka dobrych momentów aktorskich, subtelnych i  spokojnych, gdy grają samą twarzą i pokazują emocje, bez dialogów, np. scena jak Tulip czyta list od swojego chłopaka. Zaskoczyło mnie to, bo nie spodziewałem się po tak szalonym i niegrzecznym serialu subtelności i wzruszających momentów, a dzięki temu ostatni sezon wywołuje też emocje.

Preacher-S4E4-Jesus

Lubię te postacie od 1 serii, ale w seriach 1-3 serial skupiał się bardziej na szokowaniu widza. Oglądało się poprzednie sezony trochę tak, jakby ta produkcja to był poligon doświadczalny dla twórców, jak daleko ekipa serialu może się posunąć, co pokazać. Zresztą jak już mówiłem, trochę tak oglądałem, czyli od jednego szalonego fragmentu do następnego, a w pozostałych momentach nudziłem się.  No i w ostatniej serii nastąpił cud, bo zaczęło mi zależeć na bohaterach. Oczywiście wcześniej też pokazywano emocje bohaterów, aktorzy mieli co grać, ale w 4 sezonie serial działa też na poziomie emocji bohaterów na widza, przynajmniej na mnie. Udało się twórcom (w końcu!) rozłożyć odpowiednio poszczególne elementy serialu, czyli emocje, makabrę, groteskę, humor, dzięki czemu sezon działa.

A wracając jeszcze do Tulip i Cassidy’ego, to między nimi jest o wiele lepsza chemia jak między Ruth Negga i Dominiciem Cooperem. Przez kilka odcinków jest duet Gilgun – Negga, tworzą świetną parę, trochę jak z buddy movie. A co do Dominica Coopera to w tej serii podobał mi się o wiele bardziej jak w poprzednich sezonach. Oglądałem poprzednie serie dla reszty bohaterów, a nie dla głównego bohatera. Cooper nudził mnie w głównej roli, choć to dobry aktor (polecam film w którym gra syna Saddama Husajna i jego sobowtóra), ale w tej serii podobał mi się. Ciekawszymi postaciami były w poprzednich sezonach nie tylko wampir i dziewczyna Jessego, ale też Święty od Morderców, Root, Hitler, Bóg, Starr, Jezus. Wolałem jak się skupiano na drugoplanowych postaciach, nie na Jesse Custerze, w tej serii polubiłem go w końcu.

Realizacyjnie jest ciekawie. Podobnie jak w poprzednich seriach jest sporo interesująco zrealizowanych scen, np. kadry, które wyglądają jak komiks albo sceny z Bogiem i dinozaurami. Scenariuszowo całość jest dobrze rozpisana i sporo fajnych dialogów jest, a nawet wątek wampira w depresji, który zaczynał męczyć w poprzedniej serii w ostatnim sezonie nie przymula (może dlatego, że szybko się kończy).

preacher-season-4

W 4 serii nie było odcinka, który by mi się nie spodobał.  Finał też daje radę, dobry odcinek, tak jak pozostałe dziewięć w sezonie. Podsumowując całego Kaznodzieję mimo wielu wad o których wspominałem omawiając poprzednie serie to przyznam, że będzie mi brakować adaptacji komiksu Gartha Ennisa i Steve’a Dillona. Może nie była to idealna produkcja, ale całościowo dobrze się bawiłem, choć często przynudzał serial. Ale nie w ostatniej serii, którą uważam za najlepszą i dlatego postawie 4.5/6, bo to dobra robota.

Undone (Amazon Prime)

Po wypadku samochodowym Alma zaczyna widzieć swojego zmarłego ojca, który prosi ją, by pomogła mu odkryć prawdę na temat jego śmierci. Jest to produkcja Raphael Bob-Waksberg i Kate Purdy, którzy odpowiadają za stworzenie jednego z najlepszych animowanych seriali dla dorosłych ostatnich lat, czyli “BoJacka Horsemana”. Nie oglądałem tej produkcji Netflixa, choć mam zamiar nadrobić, ale na serial Amazonu czekałem z kilku powodów.

Undone-Amazon-Prime-1180x541

Przede wszystkim jest to animacja rotoskopowa, bardzo lubię tą technikę i trailery zapowiadały prawdziwą wizualną perełkę. No i tak jest, bo animacja zachwyca, ale nie jest dopełnieniem fascynującej historii, tylko stanowi nierozerwalną część Undone. Polecam oglądać serial na jak na jak najlepszym sprzęcie, bo wizualnie zachwyca.

Jak obejrzycie serial to zrozumiecie dlaczego akurat taką technologią animacji posłużono się w Undone, który jest połączeniem science fiction, kryminału oraz dramatu psychologicznego. Gdybym miał przyrównać do innych seriali to jest to mieszanka klimatów znanych z “Legiona” Noaha Hawleya i najlepszego odcinka 1 serii “Castle Rock”, który w całości skupił się na bohaterce granej przez Sissy Spacek.

Undone-trailer

Za pomocą tej animacji serial świetnie pokazuje wnętrze Almy. Moim zdaniem to co najlepsze w serialu to podróż w głąb psychiki bohaterki, którą świetnie gra Rosa Salazar. W filmie Roberta Rodrigueza i Jamesa Camerona “Alita” wypadła Rosa idealnie też w roli wspomaganej komputerowo, efektami specjalnymi, i podobnie jest w Undone, gdzie swoją grą aktorską i charyzmą ożywia animowaną postać. Bob Odenkirk też wypadł bardzo dobrze, nie przypomina Saula z “Breaking Bad” i “Better Call Saul”.

Choć nie będę zaskoczony, jeśli Alma niektórych będzie wkurzać, mnie też denerwowała na początku, zwłaszcza w pierwszym odcinku, ale czym dalej to ją coraz bardziej lubiłem. Widać jaką przemianę przechodzi bohaterka przez cały sezon, na który składa się 8 odcinków po 25 minut. Pozostałe postacie też są ciekawe, niejednoznaczne i dobrze zarysowane. Scenariuszowo serial jest bardzo dobrze rozpisany. Każdy z odcinków mija szybko, choć to mocno odjechana produkcja, ale nie ma wrażenia przerostu formy nad treścią, jak czasami bywa z eksperymentalnymi i odjechanymi produkcjami.

Undone to mądra historia o traumie, trudnej przeszłości, depresji i schizofrenii. Podoba mi się jak wiarygodnie jest rozpisana całość. Chodzi mi o to, że jeśli uzna się całą historię za dramat psychologiczny, to wszystko jest przedstawione wiarygodnie, ale tak samo wiarygodnie wypada  całość jak uzna się Undone za historię z gatunku SF. Nieważne jak spojrzy się na decyzje Almy, nieważne z jakim gatunkiem uznamy, że mamy do czynienia, to w każdym przypadku historia jest przedstawiona wiarygodnie i przykuwa uwagę. Jest to jeden z najciekawszych seriali 2019 roku roku, ale nie wiem, czy chciałbym 2 sezon. Wydaje mi się, że byłoby lepiej gdyby ostatnia scena pozostała z niedomówieniem. Ocena: 5/6.

Undone+Screencap

Seriale#77

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.