Seriale#82

ahs-1984-11

American Horror Story: 1984 (seria 9, FX/FOX)

Najnowsza seria horrorowej antologii Ryana Murphy’ego i Brada Falchuka to sezon inspirowany slasherami z lat 80-ych (choć są też nawiązania do horrorów z tego gatunku z lat wcześniejszych), takimi jak np. “Piątek 13-go”, “Halloween” . W popkulturze od kilku lat trwa moda na lata 80, która jak mnie pamięć nie myli na dobre się zaczęła od hitu Netflixa “Stranger Things”, więc żadnym zaskoczeniem nie powinno być to, że w AHS doczekaliśmy się też lat 80. Dziwi mnie jedynie, że dopiero teraz wzięli się twórcy serialu za lata 80, a nie kilka sezonów wcześniej.

Historia jest bardzo prosta, jak to bywa w tego typu gatunku. Brooke razem ze znajomymi poznanymi na aerobiku postanawia wyjechać na obóz Redwood, gdzie będą pracować jako wychowawcy kolonijny. Na terenie Redwood poznają właścicielkę obozu, Margaret, pielęgniarkę Ritę i prowadzącego zajęcia sportowe Trevora. Dowiadują się o masakrze dokonanej czternaście lat wcześniej na terenie Redwood przez Brzęczyka, który zbiera jako trofea uszy (czy tylko ja mam skojarzenia z “Uniwersalnym Żołnierzem”?). Oprócz Brzęczyka na terenie obozu pojawi się też inny morderca, Nocny Prześladowca, do tej postaci wrócę później.

tmp_OD72Zt_e92303d4ca18cfc8_07_JOHN_CARROLL_LYNCH_0153

Niestety problemem jednym z wielu tego sezonu jest to, że nie licząc Brooke, w którą wcieliła się Emma Roberts nie da się nikogo lubić z całej ferajny. No i jeszcze pielęgniarka Rita jest spoko, grana przez Angelicę Ross, która wygląda jak dziecko Tiny Turner i Angeli Bassett. Więc nawet jak krzywda się dzieje komuś z głównej ekipy to miałem na to totalnie wywalone, przez co serial nie trzyma w napięciu, nie działa jako horror.

Lubię slashery, jedne mniej lub bardziej, większość to średniaki i słabe filmy, ale kilka dobrych produkcji w tym gatunku się trafiło, choć najbardziej cenię sobie współczesne przeróbki klasycznych slasherów, np. obie części “Halloween” Roba Zombiego, które stawiam wyżej jak klasyk Carpentera, czy “Wzgórza mają oczy” Aji, który jest o wiele lepszą produkcją jak film Wesa Cravena. Ale też nie jest tak, że każdy remake lubię, bo nie cierpię nowego “Piątku 13-go”, który nie dorównuje klasykowi z lat 80 mimo tego, że oryginał to nie jest jakieś specjalnie wybitne kino.

z25236501V,American-Horror-Story--1984

A wracając do 1984 to oprócz tego, że serial nie trzyma w napięciu, to liczyłem przynajmniej na pomysłowo zrealizowane, z fantazją, sceny morderstw, a w poprzednich sezonach ekipa American Horror Story pokazała nie raz, że mają pomysły, jak ciekawie pokazać zabójstwa, ale 1984 zawodzi nawet w tym elemencie. Sceny zabójstw są takie sobie, nic specjalnie wymyślnego. Dopiero w finale twórcy poszli mocno w gore i brutalność za co plus, bo scena zabicia pewnej postaci była pomysłowa, przesadzona mocno, ale też zabawna, campowa i kiczowata, czyli dokładnie to czego oczekiwałem po tej produkcji.

Więc jako slasher serial nie działa, ale też jako pastisz gatunku, czyli produkcja w stylu choćby “Krzyku” Wesa Cravena  mało ma do zaoferowania. Mało który wątek bawi, mało który żart bawi, może z kilka fajnych przetworzeń gatunku się trafiło. Więc nie działa sezon dziewiąty ani jako horror, ani jako hołd dla lat 80-ych, ale to nie oznacza, że to zły sezon, jeden z najgorszych, jak znienawidzony przeze mnie “Kult” sprzed dwóch lat, tylko 1984 to sezon nijaki z którego nic nie zapamiętam.

rs_1024x768-190917115409-1024-9-ahs1984-ch-091719

A  nawet z najgorszej serii pamiętam jakieś momenty, nieważne czy dobre czy żenujące, jak choćby z wymienionego Kultu mam w pamięci szarżujących nie do zniesienia Sarah Paulson i Evana Petersa, czy wątek z Zodiakiem, kim się okazał, który wywołał u mnie facepalma (choć wolałbym o tym zapomnieć), a z 1984 nie zapamiętam nic.

Oczywiście jak zastanowię się chwilę nad sezonem, co było w nim dobrego, to znajdzie się kilka plusów. Jak zawsze czołówka daje radę, z aktorów podobała mi się Emma Roberts, zagrała fajną i miłą sympatyczną postać, której się kibicuje, a znam ją głównie z ról niesympatycznych zimnych suk. Okazuje się, że potrafi grać miłe dziewczyny.

Angelica Ross też jest spoko, ale tak  szczerze to nikt z aktorów nie wybija się jakoś bardzo. Większość nie ma co grać, nie dostają szans by bawić się rolą, jak choćby w poprzednim dobrym sezonie, czyli w Apokalipsie, jeden z lepszych aktorów młodego pokolenia, czyli Cody Fern doskonale wcielił się w Michaela Langdona. A gdybym nie znał Ferna z innych ról u Murphy’ego, pierwszy raz go zobaczył w 1984 to bym uznał, że to aktor taki sobie, bo tutaj nic nie pokazał.

AMERICAN HORROR STORY: 1984 Character Poster CR: Kurt Iswarienko FX

Może przesadzam, ale jestem pewien, że gdyby w tym sezonie pojawiły się np. Jessica Lange, Kathy Bates, czy Sarah Paulson to też byłyby zmarnowane ich talenty aktorskie. Z obsady zapamiętałem jedynie Dylana McDermotta w roli autostopowicza, jest to rola trzecioplanowa, ale bardziej mi się spodobał jak cała główna ekipa.

A co do Brzęczyka, to morderca jak morderca, John Caroll Lynch stara się jak może, podoba mi się wątek związany z jego przeszłością, ale o wiele lepiej wypadł jako morderca-clown w “Freak Show”. Wspomniałem na początku o Nocnym Prześladowcy, który wypada też tak sobie, ale chciałem wrócić do tej postaci, bo jest w 1984 pewna nieścisłość. W “Hotelu” Prześladowca pojawił się jako duch,  z tego co opowiadał wynika, że zmarł w więzieniu w 2013 roku, a jego historia w 1984 ma zupełnie inne zakończenie. Zresztą Nocny Prześladowca to postać inspirowana prawdziwym seryjnym mordercą, który zmarł właśnie w więzieniu w 2013 roku.

ahs-1984-zach-villa-richard-ramirez-1570181346

Wcześniejsze sezony pokazały, że niby każda seria to osobna historia, ale były powiązania między sezonami, nie tylko w Apokalipsie, który jest crossoverem kilku sezonów. Było kilka momentów w innych sezonach, gdy sugerowano, że AHS dzieje się w jednym uniwersum. Można oczywiście to jak morderca zginął w 1984 wyjaśnić tak, że w świecie AHS istnieje multi uniwersum, ale  tak można wszystko wyjaśnić.

Fabuła zapełniona jest retrospekcjami oraz zwrotami akcji, których nie zdradzę, ale nie są to tak mocne twisty jak choćby w dobrym sezonie “Roanoke”, gdzie też była prosta historia, czysta zabawa w horror o duchach, które mordowały każdego, kto im się nawinie, ale oglądało się z ciekawością, zarówno pierwszą połowę, jak i drugą po zwrocie akcji, gdy fabułę wywrócono do góry nogami. W połowie 1984 dochodzi też  do restartu, w odcinku “Episode 100” (setny odcinek całego serialu, nie lepszy od innych), ale nie robią one specjalnego wrażenia.

AHS: 1984 nie działa jako horror, nawet tak prosty jak slasher, nie działa jako hołd dla tego gatunku, ani jako pastisz. No i sceny morderstw nie robią wrażenia, poza jednym wspomnianym już, które ma miejsce w finale. Sezon jest tak nijaki i średni, że  nie ma też pomysłowych campowych i kiczowatych momentów z czego AHS jest przecież znane. Nie ma też słabych momentów po których strzelało się facepalmy z zażenowania, a serial też jest z tego znany.

AMERICAN HORROR STORY: 1984 Character Poster CR: Kurt Iswarienko FX

Choć przyznaję, że to chyba pierwszy przypadek w historii tej produkcji, gdy wszystkie odcinki są na wyrównanym poziomie. Nie jest tak, jak nie raz we wcześniejszych sezonach bywało, że dostawałem dobry odcinek, słaby epizod, znakomity odcinek,  chałowate 40 minut, przeciętne 40 minut czyli nierówność dominowała w sezonie, ale wszystkie epizody stoją na tym samym wyrównanym, nijakim, poziomie. Ocena: 3.5/6.

Primal (seria 1A, Adult Swim)

Nowy serial twórcy “Samuraja Jacka” jest to historia trudnej relacji, która zamienia się w przyjaźń między jaskiniowcem, Spear (Włócznia), a samicą Tyranozaura, Fang (Kieł), których połączyła podobna tragedia. Nie będę pisał co spotkało naszego przodka i dinozaura, choć znając twórczość Genndy Tartakovsky’ego możecie się domyślić, że to nie było nic miłego. Jest to oczywiście serial animowany, ale produkcja raczej dla dorosłych widzów, a jak już dla dzieciaków, to dla starszych, od 15 roku życia.

comment_cPbxv0qQDxR1xuE0bYZBsX8tIcXUvkeW

Ciężko coś więcej powiedzieć o tym sezonie, a raczej pierwszej połowie 1 serii, na którą składa się 5 odcinków dwudziestominutowych (druga połowa sezonu poleci w 2020 roku). Każdy z epizodów to osobna historia, gdzie bohaterowie próbują przeżyć w okrutnym świecie, gdzie trzeba walczyć nie tylko o żywność, ale też o przeżycie następnego dnia. I w czasie tych przygód dinozaur i jaskiniowiec się do siebie zbliżają.

Jak to u Tartakovsky’ego można spodziewać się brutalnych scen, zahaczających o gore (rozrywanie ciał to coś normalnego w tym serialu) i dużo walk. No i może sceny walk nie są tak pomysłowe jak w “Samuraju Jacku”, bo też nie mogą być, gdyż Włócznia to zupełnie inny bohater, oczywiście nie zaznajomiony ze sztukami walki jak Jack. Spear ma prosty sposób walki, np.  przyłożenie ręką, nogą, kamieniem, rzucenie włócznią, choć  też potrafi pomyśleć w czasie walki.

2_191041426572-Primal_004_dup-20190815

Jeśli znacie filmy i seriale Tartakovsky’ego to wiecie z jaką animacją macie do czynienia w przypadku Primal. Lubię ten styl animacji, zresztą uwielbiam “Samuraja Jacka”, więc jestem przyzwyczajony do takich animacji, a nawet powiedziałbym, że dodaje pewnego uroku i klimatu tej produkcji. Produkcje tego twórcy znane są też z małej ilości dialogów, a w przypadku Primal twórca poszedł jeszcze dalej z małą ilością słów, bo skoro akcja toczy się w prehistorycznym świecie, to  zrozumiałe, że nie ma żadnych dialogów.

Jedyne odgłosy jakie wydaje Spear to jęki, wrzaski i pomruki. Aktor, który dubbinguje głównego bohatera,  to Aaron LaPlante, który już współpracował z Genndy Tartakovsky przy jego innych serialach i filmach. Musiał mieć niezły ubaw wydając z siebie te wszystkie wrzaski, okrzyki i pomruki (ciekawe jak długo uczył się dialogów:D).

primal-nowy-trailer_1wqa.620

Oprócz strony wizualnej, która mnie z miejsca kupiła zachwycony jestem też muzyką Tylera Batesa i Joanne Higginbottom, która świetnie buduje klimat kojarzący mi się trochę z Conanem. Wszystkie historie są tak rozpisane, że nie przynudzają, ale trzymają w napięciu. No i co ważne serial wywołuje emocje, zależało mi na tym nietypowym duecie. Polubiłem bohaterów od pierwszego odcinka.

Serial bawi, wzrusza i trzyma w napięciu. Wszystkie odcinki trzymają znakomity poziom i nie mogę się doczekać na drugą połowę.  Ale jakbym miał wyróżnić jeden odcinek, to byłby trzeci “A Cold Death” o mamutach, który wywołał we mnie najwięcej emocji, choć pozostałym też nic nie brakuje.

Primalgiantbat

Polecam Primal, nie tylko fanom twórczości Tartakovsky’ego. Jest to znakomita rozrywka, którą można obejrzeć na jednym posiedzeniu, bo całość trwa dwie godziny. Twórcy serialu muszą być pewni tego, jak dobrą rzecz stworzyli, skoro zgłosili Primal do nominacji do Oscara w kategorii najlepszy film animowany.

Jest to zaskoczenie, bo  nawet jak połączą te kilka odcinków w jedno, to mimo wątku przyjaźni dinozaura i jaskiniowca, to jest jednak pięć osobnych, różnych historii. Ale trzymam kciuki, żeby serial załapał się na nominacje, może wtedy obejrzy serial więcej osób. Choć i tak zebrał dobre recenzje, nie tylko wśród widzów, ale też dziennikarze i krytycy ciepło go przyjęli. No i wcale mnie to nie dziwi. Ocena: 5/6.

Screen-Shot-2019-05-14-at-12.50.18-PM

Seriale#82

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.