Seriale#86

Castle-Rock-Sezon-2-Banner-1

Castle Rock (seria 2, Hulu/HBO GO)

Pierwszy sezon produkcji inspirowanej twórczością Stephena Kinga to było jedno z milszych zaskoczeń zeszłego roku. Do tego stopnia, że jakbym robił listę najlepszych produkcji 2018 roku to pewnie by się znalazł w pierwszej dziesiątce, a może nawet w piątce. Więc miałem duże oczekiwania do 2 serii, zwłaszcza gdy okazało się, że w drugim sezonie fabuła będzie skupiać się wokół Annie Wilkes, znanej ze znakomitej książki “Misery”, ale też z rewelacyjnej roli Kathy Bates w ekranizacji Roba Reinera z lat 90.

Nowym wcieleniem Annie została znakomita artystka, Lizy Caplan, która zachwycała nie tylko urodą (te jej duże oczy), ale też talentem aktorskim, choćby w takim serialu jak “Masters of Sex”. Był to ciekawy wybór, bo Bates i Caplan to są świetnie aktorki, ale nie przypominają siebie ani trochę. Obsadzenie Caplan to był strzał w dziesiątkę, jest najlepszym elementem serialu. Nie dość, że czasami przypomina Annie w wersji Kathy Bates, oczywiście nie z wyglądu, tylko z zachowania, to Caplan sporo dodała też od siebie do tej kultowej postaci.

Let The River Run

Zmieniła na potrzeby roli głos, wymyśliła jak chodzi jej bohaterka, stworzyła pełnokrwistą postać, która wyróżnia się na tle innych bohaterów 2 sezonu Castle Rock. Bo nie licząc Annie i jej córki, Joy, to reszta postaci nie jest tak ciekawa jak bohaterowie pierwszego sezonu, gdzie nawet trzecioplanowa postać pojawiająca się w jednym odcinku zapadała w pamięć, jak choćby strażnik w więzieniu Shawshank.

Elsie Fisher w roli córki Annie, czyli Joy też daje radę, zwłaszcza wspólne sceny mamy i córki są dobre, ale reszta bohaterów nie jest tak interesująca jak bohaterka znana z książki i filmu “Misery”. Wątek Annie i Joy jest najlepszy w drugim sezonie, a oprócz tego duetu mamy dwa równolegle prowadzone wątki. Wątek pewnego kultu jest całkiem w porządku, ma klimat, ale nie dorównuje historii Annie i Joy.

castle-Rock-Joy

Najgorszy wątek jest poświęcony somalijskiemu rodzeństwu, czyli Abdiemu i Nadii, których ojcem jest Pop Merill, osoba z którą każdy liczy się w Salem (podoba mi się, że w 2 serii wychodzimy poza tytułowe miasteczko). Pop grany jest przez Tima Robbinsa, czyli kolejnego aktora mającego na koncie role w jednym z najlepszych filmów wg Kinga. W 1 serii była Sissy Spacek, a w 2 sezonie mamy bohatera “Skazanych na Shawshank (oczywiście jest scena jak Robbins odwiedza więzienie). Tim Robbins gra dobrze, zwłaszcza w odcinku, który przedstawia wydarzenia z jego perspektywy pokazał klasę aktorską, ale nie dorównuje Lizy Caplan.

Z bardziej znanych nazwisk pojawia się też Abdi Omara, który gra Barkhada Abdi, ale też nie jest to specjalnie wyróżniająca się postać. Ważną rolę ma też bratanek Popa Merilla, czyli Ace Merill, którego możecie kojarzyć ze “Stand By Me” Roba Reinera, gdzie tą samą postać, ale oczywiście sporo młodszą zagrał Kiefer Sutherland (no i z książki “Body”, która posłużyła za adaptację). W tej roli obsadzono Paula Sparksa, którego kojarzę z wielu seriali, jak “Zakazane Imperium” Scorsese, “House of Cards”. Też gra dobrze, ale też bez zachwytów, czyli jak prawie każdy w 2 serii.

castle-rock-season-2-episode-6-review

Jedyna postać, która zwróciła moją uwagę bardziej jak większość mieszkańców Salem, to Rita, która związana jest z przeszłością Annie, świetnie zagrana przez Sarah Gadon, którą znam z innej adaptacji Kinga, czyli “22.11.63” oraz wielu seriali i filmów, choćby ze współpracy z Davidem Cronenbergiem. Aktorsko przykuła moją uwagę też dziewczyna wcielająca się w młodszą wersję Annie w odcinku, który prawie w całości skupił się jej przeszłości, wypadła bardzo dobrze.

A tak całościowo 2 sezon oceniam jako dobry, ale gorszy od 1 serii. Spotkałem się z opiniami, że 2 sezon jest lepszy od 1 serii, ale takie opinie pochodzą od osób, które odbiły się od pierwszej serii, albo uważają 1 sezon za dobrą produkcję, ale bez specjalnych zachwytów. Podoba mi się to, że 2 seria to zupełnie inny serial jak 1 sezon, który był serialem opartym na tajemnicach i zagadkach, których rozwiązanie nie było najważniejsze.

castle-rock-season-2-hulu

Uwielbiam tego typu produkcje, gdzie jest dużo zagadek, trzeba rozkminiać, ale też rozumiem jak ktoś woli historię tak prostą jak w 2 serii, bo tutaj nie mamy za wiele tajemnic, a jak są to od razu wyjaśniane. W drugim sezonie dostajemy bardzo klasyczną historię opartą na schematach. Nie przeszkadza mi to, bo cenię sobie różnorodność w serialach,  a nawet  liczę na to,  że 3 sezon też będzie zupełnie inny, tak jak 2 sezon różni się od 1 sezonu, ale po prostu historia całościowo nie zachwyca tak jak w 1 serii.

Problemem 2 serii jest to, że wątki somalijskiego rodzeństwa, ich ojca, ale też paranormalny, typowy dla Stephena Kinga, nie są tak ciekawe jak historia Annie i Joy. Moim zdaniem fabuła w całości skupiona na tej dwójce wyszła by sezonowi na dobre, wolałbym sezon w stylu filmów takich jak właśnie “Misery” , czy też “Dolores Claiborne” które nie mają nic wspólnego z horrorem, a tak to ogląda się trochę nowe Castle Rock jak trzy seriale w jednym, czyli serial o Annie i Joy, serial o rodzeństwie i Popie oraz serial o kulcie.

tvreview-castlerock2-abdi

Wiadomo, że te dwa wątki wcześniej czy później będą musiały się połączyć z historią Annie, ale początkowo idą osobno, każdy swoją drogą, ale nawet jak się w końcu łączą to nie są tak ciekawe jak historia Annie i Joy. W 1 serii też było dużo postaci, nie tylko Henry Deaver i tajemniczy chłopak znaleziony w Shawshank, było kilka przeplatających się wątków, które nie przynudzały, bo miały bohaterów na których mi zależało, a w 2 serii zależało mi jedynie na Annie i Joy.

Źle rozpisano te trzy historie w całym sezonie, bo nawet jak na początku wydaje się, że to Annie i Joy są najważniejsze, to w drugiej połowie sezonu schodzą mocno na drugi plan. No i więcej miejsca poświęca się Abdi, Nadii, Popowi, Ace’owi, a nawet jak jest Annie na pierwszym planie, jak było w przedostatnim odcinku, to tak naprawdę nie ma nic do roboty (poza jedną mocną sceną) i serial bardziej skupia się na pozostałych bohaterach,  Annie jest trochę z boku wydarzeń.

Castle Rock

Irytowało mnie to mocno, bo za każdym razem jak nie było na ekranie Lizy Caplan to serial tracił moje zainteresowanie, choć odcinki dobrze się nawet oglądało, ale jednak to Annie i jej córka były dla mnie najważniejsze. Przed finałem powiedziałbym, że dla scenarzystów reszta bohaterów była równie ważna co Annie i Joy, skoro poświęcili im tyle samo czasu co rodzinie Wilkes’ów, rozbudowano ich wątki, ale w finale tak szybko zakończono wątek kultu, że pomyślałem “tak po prostu, tyle odcinków budowano ten wątek by go załatwić w parę minut”.

Pierwsze 15-20 minut finału to zakończenie wątku sekty, jakby scenarzystów właśnie interesowała bardziej historia Annie i Joy, a na tym się skupia finał do samego końca. No i Caplan i Fisher znowu mają co grać, grają świetnie. I tylko żałuję, że od szóstego odcinka tak mało były te aktorki na ekranie. Więc zakończenie 2 sezonu bardzo mi się podoba, zwłaszcza drugie 20 minut finału jest świetne, z wieloma nawiązaniami do “Misery” oraz do serii pierwszej serialu Hulu.

Na koniec mojej opinii zaznaczę, że jeśli ktoś chce rozpocząć przygodę z serialem od 2 serii, bo np. uwielbia książkę lub film “Misery”, to po obejrzeniu w całości historii Annie i Joy powiem, że lepiej obejrzeć wcześniej 1 sezon, nawet jak Wam nie podejdzie. Napiszę bez spoilerów, że oba sezony się ze sobą dość mocno łączą, co mnie trochę zaskoczyło w czasie seansu, zwłaszcza że to serial antologia.

castle-rock-gadon-1200x675

No i do końca nie wiem, czy mi się to podoba czy nie, nie mam zdania na tą chwilę. Ale za to wiem jak ocenić 2 sezon, któremu postawię 4.5/6. Więc nie tak wysoka ocena jak 1 serii, ale wypunktowałem dlaczego. Choć wciąż to dobra robota, może nie tak jak poprzedni sezon, ale dobrze się bawiłem, nie żałuję seansu. Czekam na 3 sezon, jestem ciekaw jaką kolejną historię wymyślą.

The Marvelous Mrs. Maisel (seria 3, Amazon Prime)

Drugi sezon Cudownej Pani Maisel to był  mój numer jeden w 2018 roku, najlepszy serial jaki widziałem w tamtym roku. 1 sezon to była dobra, a nawet bardzo dobra rzecz, ale dopiero 2 sezon zachwycił mnie. “The Americans” z finałową, rewelacyjną serią spadło wśród najlepszych seriali 2018 na drugie miejsce, wyprzedziła pani Maisel parę agentów ze ZSRR na mojej liście najlepszych seriali (jeśli bym oczywiście taką listę robił).

the-marvelous-mrs-maisel-season-3-MRSM_S3_Unit_308_7447.V2_rgb-e1575827244327

A po tym jak zakończyła się 2 seria Mrs. Maisel, chodzi mi o dialog Midge w ostatnim odcinku poprzedniego sezon, który sugerował zmiany, to nie mogłem się doczekać powrotu w tym roku hitu Amazona. Ale jak już pojawił się 3 sezon to doszły mnie słuchy, że początek 3 serii nie jest aż tak dobry jak premiera 2 serii, o wiele słabszy sezon zapowiada się.

Przeczytałem kilka recenzji, które były mieszane, podobnie opinia kumpla nie była za dobra, ale też dowiedziałem się z tych wszystkich opinii, że wcale serial nie poszedł w stronę jaką sugerował finał drugiego sezonu. Ma 3 seria najniższą średnią od krytyków na rottten, bo ponad 70%, a 1 i 2 seria ponad 90% (przynajmniej jak ostatnio sprawdzałem). No i dobrze się stało, że poznałem te wszystkie opinie, bo zmieniły mi się oczekiwania do 3 serii.

48ae6659-898b-44d2-abb7-89c352bc8774-mrsm_300_c_305_v1a_5_1_rgb

Przestałem oczekiwać rozwinięcia gorzkiego zakończenia 2 serii. Sądziłem, że po tym jak Midge uświadomiła sobie, że zawsze będzie samotna, nie będzie miała rodziny i życia takiego jakie kiedyś chciała, woli być stand-uperem, to rozwiną ten wątek w 3 serii, pójdzie w ciekawą stronę.

Midge to osóbka, która stawia siebie w centrum uwagi, na pierwszym miejscu, co jest coraz bardziej widoczne z każdym kolejnym sezonem, że to wcale nie jest aż tak miła dziewczyna, jakby mogło się wydawać na początku. Sądziłem, że te gorzkie wnioski do jakich doszła w 2 serii Midge będą kontynuowane i pogłębione w 3 serii, że bohaterka zacznie się zmieniać, a okazało się, że życie głównej bohaterce tak przyśpieszyło i tak spodobała jej się ta zmiana, że nie było czasu na rozwijanie tego wątku.

Widać w 3 serii, że bohaterka mocno zachłysnęła się nowym życiem. Ponad połowa sezonu to praktycznie jeżdżenie od występu do kolejnego występu w czasie, których Midge czuje się jak ryba w wodzie, jesteśmy na Florydzie, w Las Vegas, Harlemie, i tempo jest tak szybkie, że nie ma czasu na rozwinięcie wniosków do których doszła rok temu. A poza tym serial poszedł jeszcze bardziej w komedię jak wcześniej, zwłaszcza w wątku rodziców Midge, który dla mnie był od pewnego momentu nie do zniesienia.

the-marvelous-mrs-maisel-season-3-MRSM_300_C_304_38_4_1_rgb

Oczywiście realizacyjnie to wciąż ten sam wysoki poziom co wcześniej, czyli zdjęcia, muzyka, scenografia, kostiumy na wysokim poziomie, jako spektakl The Marvelous Mrs Maisel robi jeszcze większe wrażenie jak wcześniej. Widać że Amazon sypnął kasą, ale oglądając 3 sezon odniosłem wrażenie, że nie tylko główna bohaterka, ale też twórcy serialu, Amy Sherman-Palladino i Daniel Palladino zachłysnęli się sukcesem produkcji, tak jak Midge zachłysnęła się swoim nowym życiem.

Zamiast skupiać się na rozwoju bohaterów poszli twórcy jeszcze bardziej w bajkowe klimaty, lekkie i komediowe.  Przynajmniej pierwsza połowa, czyli do czwartego odcinka to sezon średni,  mało zabawny (pamiętam z odcinków 1-4 tylko sekwencję rozwodu w sali sądowej), ale w piątym odcinku poziom się podniósł i nagle dowcipne dialogi zaczęły działać. Epizod piąty to bardzo dobry odcinek, w którym pojawia się przyjaciel Midge, czyli komik Lenny Burce, gdzie ładnie podsumowano ich relacje. Od tego odcinka dowcipne dialogi wypowiadane, jak zawsze, w zawrotnym tempie zaczęły działać, a gagi śmieszyły. I tak jest do finału, bo każdy epizod od piątego do ósmego jest dobry.

imrs.php

A nawet wątek rodziców Midge zaczął mi się podobać, nie był tak męczący jak w odcinkach 1-4, i pewnie dlatego, że oprócz  humoru w drugiej połowie sezonu pojawiło się kilka gorzkich i smutnych momentów, a nie sama komedia. Co prawda do samego końca sezonu bohaterowie stoją w miejscu, nie rozwijają się, ale ogląda się o wiele lepiej drugą połowę jak pierwszą. W paru momentach Mrs. Maisel przypominała mi w 3 sezonie oscarowy film “Green Book” z Viggo Mortensenem i Mahershala Ali.

A finał, zwłaszcza ostatnie minuty odcinka, zapowiadają, że może dojść do pewnych zmian w kolejnej serii. Przyznaję, że to co się stało w finale trochę mnie zaskoczyło, ale też przydał się taki zimny prysznic głównej bohaterce i jestem ciekaw dokąd z historią pójdą za rok. Chociaż po finale 2 serii też zastanawiałem się jak zostaną rozwinięte wnioski do których doszła Midge, a ostatecznie nic takiego nie dostałem. Więc może tak być, że to co się stało w finale 3 serii zostaje odkręcone w pierwszym odcinku 4 serii, a nawet jak nie zostanie, to nie będzie miało żadnego wpływu na życie Midge.

screen-shot-2018-11-27-at-11-56-56-am-3-copy

Ale też pierwszą połowę nie oglądało się aż tak bardzo źle, bo jak pisałem wcześniej Cudowna Pani Maisel wygląda nomen omen cudownie, więc nawet jak nic się nie działo przez większość sezonu to było na co popatrzeć i można było posłuchać dobrej muzyki, ale w drugiej połowie jest o wiele lepiej jak już wcześniej napisałem. Dotyczy to tez wątku rodziców Midge, Abe’a i Rose, który był najsłabszym wątkiem pierwszej połowy, ale w drugiej połowie zaczął nie tylko mnie bawić, ale też wywoływać różne emocje. Wątek rodziców prowadził też do ciekawych konfrontacji, np szczera rozmowa Rose z córką, gdzie Midge słusznie wnerwiła się na swoją mamę.

Wątek Joela też był spoko, fajnie ze dorasta szybciej jak była żona, ale nie do końca leży mi azjatycki wątek w jaki go wplątano. Podobał mi się też wątek Susie i Sophie Lennon związany z teatrem, który rozwinął się w ciekawe rejony. Kapitalny jest moment, gdy Susie po premierze sztuki mówi szczerze co myśli Sophie, bardzo dobre to było. Jest też wątek niby poboczny, czyli zakładów, który ma konsekwencje w finale, więc nie był tylko po to by pokazać jakie zainteresowania ma Susie i na co traci kasę.

cba4206c-4189-4890-9d31-fc00e4de1b45-the-marvelous-mrs-maisel-season-3-mrsm_300_b_307_64a_3_4_rgb

Z nowych nazwisk warto wymienić Cary Elwesa w roli gwiazdy teatru i Sterlinga K. Browna, który gra menedżera Shy Baldwina, choć za mało go było. Oczywiście cała obsada na czele z Brosnahan świetnie się spisuje w swoich rolach, pomimo tego, że większość bohaterów stoi w miejscu, nie rozwija się, więc nie mają wybijających się aktorsko scen, tak jak było w drugiej serii, gdzie Tony Shalhoub miał kilka znakomitych momentów, które do dzisiaj pamiętam.

Przyszła pora na podsumowanie. Po przeczytaniu recenzji nie tak pozytywnych jakie były w przypadku 1 i 2 serii i poznania opinii kumpla, który był zawiedziony zmieniłem oczekiwania do 3 serii. Wiedziałem że nie mam co oczekiwać rozwinięcia gorzkich wniosków do jakich doszła Midge w 2 serii, ale pomimo zmiany oczekiwań co do nowych odcinków, to i tak  trochę rozczarowała mnie 1 seria, zwłaszcza pierwsze cztery odcinki, które przynudzały i nie bawiły mimo rozmachu produkcji, dobrej gry aktorów, świetnej scenografii i muzyki.

Dopiero od 5 odcinka wszedłem w 3 sezon i tak  zostało do finałowego odcinka. Każdy epizod drugiej połowy był dobry, ale przez to że w pierwszej połowie było średnio i nijako nie mogę postawić więcej jak 4/6. Więc oceniam trójkę najsłabiej ze wszystkich serii, bo liczyłem na więcej w przypadku rozwoju bohaterów, ale to też taka produkcja, że nawet w słabszej formie to jest porządna robota. No i właśnie tak oceniam 3 sezon, czyli porządna robota i nic więcej.

maxresdefault

Seriale#86

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.