Grudzień 2019 – filmy

pit8y-E2BPZBJKBZ0-Full-Image_GalleryBackground-en-US-1574945401682._SX1080_

15 Minutes of War (2019)

Historia oparta na faktach. Luty 1976 roku, Dżibuti. Przy somalijskiej granicy zostaje uprowadzony szkolny autobus. Elitarny oddział usiłuje odbić zakładników. Film z ciekawą historią i dobrą obsadą (np. Olga Kurylenko, Vincet Perez), zrealizowany na poziomie, ale coś nie wyszło, bo pomimo krótkiego czasu seansu film przynudzał i napięcie gdzieś uleciało. Więc nie dam więcej jak 3.5/6.

6 Underground (2019)

Najnowsza rozpierducha Michaela Baya nakręcona dla Netflixa to produkcja typowa dla tego reżysera, czyli wygląda wizualnie przepięknie, jak teledysk (polecam seans w jak najlepszej wersji dostępnej na platformie i na jak największym telewizorze), sporo fajnie zainscenizowanych scen akcji (choć szalony pościg samochodowy od którego się zaczyna nie zbliża się poziomem do pościgu z “Twierdzy” Baya z Seanem Connery), ale też ma elementy, których nie cierpię u Baya, jak choćby poczucie humoru, które raz trafia (sceny z magnesem), a innym razem nie, jest sporo żartów na poziomie tragicznego Bad Boys 2.

Największym problemem filmu jest pierwsze 30-40 minut, gdzie można się pogubić, bo jest milion retrospekcji, retrospekcje w retrospekcjach, przez co panuje chaos. Nie cierpię takich zagrań w filmach, np. w “Annie” Luc Besson zrobił coś podobnego i wybijało mnie to z filmu, podobnie jest z superprodukcją Netflixa. Tak mniej więcej po 30-40 minutach kończą się wspominki z przeszłości bohaterów  i  dostaje drużyna Ryana Reynoldsa nowe zadanie, czyli dopaść dyktatora. No i w tym momencie film mnie wciągnął, ale trochę za długo to trwało.  Drugim problemem filmu dla mnie jest Ryan Reynolds, którego lubię, ale znowu gra Deadpoola, zaczyna to być męczące.

Ale pomimo tego jak się czepiam to polecam i tak zobaczyć, bo to Michael Bay i co prawda od dawna nie nakręcił filmu na poziomie “Twierdzy” (uwielbiam!), “Bad Boys”, “Armageddon”, ale to i tak jeden z najlepszych specjalistów w Hollywood od rozpierduch. Jedynie niech nie tyka się dużych robotów zamieniających się w  samochody, ale takie kino, jak najnowsza superprodukcja z Deadpoolem to zawsze chętnie sprawdzę, niezależnie od poziomu. Ocena: 4-/6.

Ad Astra (2019)

“Ku gwiazdom” albo “Do gwiazd”, tak można przetłumaczyć tytuł oryginalny, to kolejny z ambitniejszych filmów SF  w ostatnich latach, ale niestety mam co do niego mieszane uczucia, choć ma wszystkie elementy za jakie cenię sobie to kino. Reżyseria jest porządna, muzyka odpowiednio klimatyczna, Brat Pitt zagrał kolejną dobrą rolę w tym roku po występie u Tarantino,  choć w Ad Astra stworzył zupełnie inną postać jak w “Pewnego razu w Hollywood”. Ale mimo wielu plusów film nie zachwycił mnie tak jakbym chciał.

823179_1.1

A jak porównam film z np. rewelacyjnym “First Man” (oczywiście to nie jest SF, ale filmy są podobne, nie tylko dlatego, że akcja dzieje się w kosmosie) gdzie Gosling zagrał podobną rolę, czyli zamkniętego w sobie astronautę, albo z “Arrival” ze świetną Amy Adams to film Graya odstaje od tych produkcji. Więc postawię 4-/6, bo to produkcja, która może się podobać, ale te wymienione wcześniej filmy, których akcja dzieje się w kosmosie o wiele wyżej stawiam.

Blinded by the Light (2019)

Życie brytyjskiego nastolatka pochodzenia pakistańskiego zmienia się, gdy odkrywa twórczość Bruce’a Springsteena. Jeden z lepszych feel good movie jakie ostatnio widziałem, przypominający trochę doskonały “Sing Street”. Ocena: 4.5/6.

Dora and the Lost City of Gold (2019)

Przesympatyczny familijny film będący dziecięcą wersją takich produkcji jak Tomb Raider lub Indiana Jones, na którym nie tylko dzieci, ale też dorośli będą się dobrze bawić. Oczywiście zakładając, że nie będzie dorosłym przeszkadzało, że to jest produkcja skierowana do najmłodszych, czyli dominuje przesłodzony humor i optymizm. Warto obejrzeć dla rewelacyjnej i przeuroczej Isabeli Moner w roli głównej. Ocena: 4.5/6.

Good Boys (2019)

Nie przepadam za komediami ekipy Setha Rogena (choć jest kilka wyjątków), ale ten film chciałem zobaczyć dla jednego z najlepszych aktorów dziecięcych ostatnich lat, czyli Jacoba Tremblaya, który razem z Keith. L. Williamsem i Brady Noonen grają tytułowych Grzecznych Chłopców. Max, Lucas i Thor zostają zaproszeni na imprezę z całowaniem. Problem jest tylko taki, że nie wiedzą jak to się robi. Postanawiają się tego nauczyć co prowadzi do wielu zwariowanych sytuacji.

maxresdefault

Oczywiście to nie jest aż tak sprośna komedia jak inne filmy Setha Rogena, bo w rolach głównych mamy dzieciaki, ale sporo żartów typowo rogenowych zostało przemyconych. Jest kilka fajnych dowcipów (zwłaszcza ten z Annabelle), ale całościowo średnio mi film podszedł. Williams i Noonen nie odstają od Tremblaya, ale to pierwszy film w którym gwiazda “Room” z 2015 roku średnio mi się podobała. Nie wiem czy reżyser chłopaka źle poprowadził, czy Tremblay nie ma wyczucia komedii, czy dobrze wypada tylko w rolach dramatycznych, ale nawet w scenach dramatycznych, w których zawsze wypadał dobrze to w tym filmie mu nie wierzyłem, widać było sztuczność w grze dzieciaka. Ocena: 3.5/6.

I Lost My Body (2019)

Odcięta dłoń ucieka z laboratorium, bo chce wrócić do reszty ciała. Gdy przedziera się przez niezliczone pułapki Paryża, przypomina sobie życie z młodym mężczyzną, do którego niegdyś należała, dopóki nie spotkali Gabrielle. Historia wędrującej dłoni splata się z historią mężczyzny z Afryki Północnej, który jako dziecko przybył do krewnych we Francji. Teraz pracuje jako dostarczyciel pizzy i nie jest w tym zbyt dobry. Kiedy pewnego dnia przywozi pizzę dziewczynie, której głos go oczarowuje, choć jej nie widział. Nie może przestać o niej myśleć.

Doceniam pomysł na historię, który jest intrygujący i doceniam animację, która jest cudowna, ale mimo tego nie zachwycam się tą historią jak większość widzów. Nie wciągnęła i nie wzruszyła mnie ta historia aż tak jak innych widzów, więc nie dam więcej jak 4-6. Oczywiście to jest dobry film, tylko nie trafił w mój gust filmowy, choć powinien, bo lubię dziwne i  oryginalne filmy/seriale. Ale jest jeden element, oprócz animacji, który uważam za genialny w tym francuskim filmie, czyli oryginalna muzyka, która brzmi jak soundtrack Angelo Badalamentiego z “Mulholland Drive” Davida Lyncha albo jakiejś innej zaginionej produkcji Lyncha.

Into the Ashes (2019)

Prosta fabuła z potencjałem na dobre kino sensacyjne o zemście, dobra obsada, np. Luke Grimes, James Badge Dalle, Frank Grillo, jest spoko klimat, ale trochę film znudził mnie, więc nie mogę dać więcej jak 4-/6. Film nie dostarcza, bo jest to produkcja, która stoi w rozkroku – nie wie czy chce być dobrym, mięsistym i brutalnym kinem akccji o sprawiedliwości, czy wgłębiać się w głowy bohaterów, czyli pójść w dramat psychologiczny.

Joker (2019)

Geneza jednego z najpopularniejszych złoczyńców znanych z kart komiksów DC. Oczywiście to jest wersja w stworzona przez scenarzystów, bo jeśli mnie pamięć nie myli, to nie ma jedynej słusznej historii powstania Jokera, np. w jednej wersji wpadł do kwasu, w innej oszalał z powodu życia,  a to nie są wszystkie wersje genezy clowna. Jak wiadomo Joker okazał się ogromnym sukcesem, który zaczął się od głównej nagrody w Cannes,  a następnie zarobił tyle co zarabiają filmy z uniwersum Marvela, czyli ponad miliard dolarów. Dochodzą też kontrowersje związane z tym jak film jest odbierany w USA, jak spolaryzował widzów.

Wiele się mówi o tym filmie, wydaje się być dla wielu ważną produkcją 2019  roku, ale dla mnie to nie jest wcale arcydzieło,  tylko dobra produkcja, którą ciągnie na swoich barkach jeden z najwybitniejszych aktorów na świecie.  Rolą Arthura Flecka potwierdza Joaquin Phoenix, że jest wielkim aktorem, ale jak zagrał to dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem. Gdyby twórca “Kac Vegas” miał słabszego aktora to film nie byłby tak dobry, tylko średnią produkcją, to występ Phoenixa wyciąga film do dobrego poziomu.

ca-times.brightspotcdn.com

Choć nie pochwalam tego co robią tacy aktorzy, jak właśnie Joaquin Phoeniks czy Christian Bale, czyli pełne poświęcenie do roli. Mam na myśli chudnięcie, grubnięcie – po prostu szkoda ich zdrowia. To są tak dobrzy aktorzy, że nie muszą fizycznie zmieniać się do roli, wystarczy ich talent. Początkowo Arthur budzi współczucie i zrozumienie, ale czym dłużej obserwuje się poczynania tytułowego bohatera, to jakiekolwiek pozytywne emocje do bohatera znikają.  Więc ja się dziwię, że ktokolwiek mógł polubić, a co więcej usprawiedliwiać czyny bohatera.

Drugi plan jest też dobry, zwłaszcza podobał mi się Robert De Niro, dla którego jest to kolejna dobra rola w ostatnim czasie, po “Irlandczyku” Scorsese. Zazie Beetz i Frances Conroy też były spoko. Podobała mi też stylizacja filmu na produkcję z lat 70, jak wizualnie wygląda, przypomina filmy takie jak “Taksówkarz”. Zresztą z tego filmu “Joker” bardzo dużo zapożycza,  ale też innych filmów Scorsese, więc udział De Niro nie jest przypadkowy w tej produkcji. Moja ocena to 4.5/6, czyli żadne arcydzieło, tylko dobre kino z genialną rolą jednego z najlepszych aktorów na świecie.

Marriage Story (2019)

“Historia małżeńska” to dramat o reżyserze i jego muzie, przypominający takie produkcje jak “Sprawa Kramerów”. Znakomicie napisany i wyreżyserowany przez Noaha Baumbacha, który nie byłby tak dobry, gdyby nie Scarlett Johansson i Adam Driver, w jednych z najlepszych ról w swojej karierze. Ogląda się jak dobrą sztukę teatralną, a drugi plan też nie zawodzi, bo mamy Laury Dern (przypominała trochę Renatę z “Wielkich Kłamstewek”), Liottę, Alana Alde i Merritt Wever.

MarriageStoryFeat

Pomimo ciężkiego tematu jakim jest rozwód i walka o opiekę nad dzieckiem, oprócz trudnych momentów, są też momenty komediowe, sporo scen dramatycznych jest równoważonych humorem. Ciekawie przedstawiono racje Nicole i Charliego, kibicuje się obu postaciom. Choć czasami chciałoby się im przyłożyć za to jak się ranią, ale nie ma tutaj jednej złej strony, wina jest po obu stronach. Jedynie kto w filmie zasługuje na miano złego charakteru to prawnicy i system prawny (jedyny porządny prawnik to ten grany przez Alana Alde), który żeruje na poczuciu krzywdy małżonków i pielęgnuje w nich urazy. Ocena: 5/6.

Official Secrets (2019)

Rok 2003. Katharine Gun pracuje jako analityczka brytyjskiego wywiadu zajmująca się przetwarzaniem informacji niejawnych. Pewnego dnia otrzymuj ee-maila z informacją o współpracy USA i Wielkiej Brytanii w gromadzeniu kompromitujących informacji na temat członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Mają te informacje posłużyć do uzyskania odpowiedniej liczby głosów dotyczących rezolucji w sprawie wojny z Irakiem. Oburzona analityczka postanawia coś z tym zrobić.

Najnowszy film Gavina Hooda (m.in. “Tsotsi”, “W pustyni i puszczy”) to porządna i bezpieczna produkcja reżysera, która nie wyróżnia się niczym poza dobrą obsadą. I to głównie zasługa aktorów, dzięki nim film wywołuje jakieś tam emocje, a mamy Keirę Knightley, Matta Smitha, Matthew Goode’a, Rhysa Ifansa, Ralpha Fiennesa, Indira Varma i lorda Varysa znanych z”Gry o Tron”. Ocena: 4-/6.

Nick-Wall-©-2018-OFFICIAL-SECRETS-HOLDINGS-LLC_FHD

Pół wieku poezji później (2019)

Fanowska produkcja inspirowana twórczością Andrzeja Sapkowskiego, opowiadaniami i powieściami o Geralcie, to film, który nie broni się aktorstwem (choć jest kilka przyzwoitych występów głównie profesjonalnych aktorów), ale nadrabia klimatem, scenografią i kostiumami.A trzeba pamiętać, że to amatorska produkcja, tania, więc nawet nie ma sensu porównywać z profesjonalnym filmem lub serialem, więc nie będę porównywał z serialem z Żebrowskim, ani z serialem Netflixa. Moim zdaniem takich produkcji nie ocenia się jak profesjonalny film nakręcony przez duże studio, za duże miliony, tylko można porównywać z produkcjami amatorskimi –  w takim przypadku nawet się broni. Za klimat, muzykę, kostiumy i scenografię postawię 4-/6.

Rambo: Last Blood (2019)

Byłem zaskoczony recenzjami piątej odsłony przygód Johna Rambo, zwłaszcza  tym na co wszyscy zwracali uwagę, że tej produkcji daleko do pierwszej części, czyli dramatu psychologicznego, a bliżej do kina akcji. Byłem zdziwiony takimi reakcjami, bo ja właśnie bardziej kojarzę Rambo jako bohatera kina akcji, a nie dramatu psychologicznego. Oczywiście pierwszy film to dobry, nawet bardzo dobry film, ze świetnym Sylvestrem Stallone. No i pierwszy Rambo to bardziej dramat niż kino akcji, ale pierwsze z czym kojarzy mi się ta seria to z gościem, który sam, z pomocą łuku i noża, rozwala całą armię, potrafi zestrzelić helikopter, czyli kinem klasy B. No i właśnie tego oczekiwałem od części piątej, to co dostałem w Rambo 2-4.

Film jest mocny, brutalny, miejscami do przesady, ale nie przeszkadza mi to, bo takie były filmy od dwójki w górę. Może nie aż tak brutalne jak ta część, bo miejscami to jakbym oglądał horror gore, ale od drugiej części Rambo to żaden dramat psychologiczny o weteranie wojennym, tylko filmy o ostatnim sprawiedliwym rozwalającym całą armię, który wygrywa w pojedynkę wojnę, co świetnie sparodiował Jim Abrahams w genialnej komedii “Hot Shots 2”.

z25106104IER,Kadry-z-filmu-Rambo--Last-Blood

Sylvester Stallone daje radę, wierzy się że to John, tylko starszy i bez kultowej fryzury. Podoba mi się, że nie robią z niego nadczłowieka, obrywa często, i jak wygrywa potyczki to raczej sprytem i doświadczeniem, a nie siłą. Problemem filmu jest cała reszta, a przede wszystkim początek, czyli pierwszy akt, około 30 minut, gdzie jest po prostu nudno. A film jest krótki, trwa jedynie 100 minut.

Zaskoczeniem dla mnie jest to, że pierwszego drania John rozwala dopiero w 74 minucie. Zresztą pierwsza akcja ma miejsce dopiero w końcówce i jest to właśnie finał, który trwa 10 minut. Jest to jedyna (!) scena akcji w całym filmie, wcześniej ma kilka spotkań z bandziorami, ale są to krótkie sekwencje, a nie długie sceny akcji. Od aktu drugiego ogląda się lepiej, bo cały czas się coś dzieje, ale realizacyjnie film nie wygląda super, tylko jak bardzo tanie kino klasy B. No i wszyscy grają bardzo słabo, oprócz Sylwka, który nie stracił nic ze swojej charyzmy.

rambo-last-blood-cover-1569003310715

Rambo od części drugiej do czwartej to też nie są wybitne produkcje, tylko dobra rozwałka i nic więcej, ale miały filmy swój styl i dobrego reżysera za kamerą. A reżyserem piątki jest Adrian Grunberg, który wcześniej zrobił “Dorwać Gringo” z Melem Gibsonem. Film z 2012 roku, podobnie jak Rambo Ostatnia Krew, nie miał nic ciekawego do zaoferowania, jedyne co się w tamtym filmie broniło to rola Gibsona. Więc problemem piątej części przygód weterana wojennego nie jest wcale brutalność i mała ilość sceny akcji, ale słaba reżyseria.

Problemem nie jest też brak pokazania dramatu psychologicznego, co siedzi w głowie Johna Rambo, a wnioskując po opiniach wiele osób oczekiwało od tej części  kina moralnego niepokoju, chyba tylko  ja spodziewałem się historii bohatera, który idzie na prywatną wojnę i sam  rozwala wszystkich. No i to dostałem,  ale realizacyjnie film jest taki sobie i dlatego nie dam więcej jak 3.5/6. Zdecydowanie lepiej wychodzi Stallone przedstawienie emerytowanego Rocky’ego, to są dobre filmy, czyli “Creed I i II”,  a nie najnowsza część Rambo, której przydał by się lepszy reżyser.

Ready or Not (2019)

Zabawa w pochowanego (genialny polski tytuł) to bezpretensjonalna rozrywka mająca w sobie elementy dreszczowca, horroru i smoliście czarnej komedii. No i co ważne w każdym z tych elementów film działa, kiedy trzeba trzyma w napięciu, a kiedy trzeba rozśmiesza (końcowy dialog genialny). Gwiazdą filmu jest Samara Weaving, która jest doskonała w roli Grace, panny młodej, a jest to wymagająca fizycznie rola.

readornot-still

Dziewczyna doskonale gra wachlarz różnych emocji i wewnętrznych stanów Grace, potrafi w jednym momencie przejść od wybuchu wściekłości do śmiechu. Jest to kolejna w ostatnim czasie świetna rola australijskiej aktorki w kinie zahaczającym o kino grozy, ale liczę, że pojawi się też w filmach z innego gatunku, a nie będzie grała jedynie w krwawych produkcjach, bo dziewczyna ma duży potencjał wychodzący poza kino grozy. Reszta obsady też daje radę,  ale  to Australijka jest najważniejsza. Ocena: 4.5/6.

Scary Stories to Tell in the Dark (2019)

Upiorne opowieści po zmroku to adaptacja książek Alvina Schartza. Film przypomina trochę poważniejszą wersję “Gęsiej skórki”, podobna jest fabuła (książka, która sama się pisze i na jej podstawie toczy się akcja) i niby filmowi nie mogę nic zarzucić, bo klimat jest, reżyser wie jak budować napięcie, ale w ogóle nie trzymał mnie w napięciu, nie przestraszył ani raz. Pomimo wielu zalet, przede wszystkim potwory, które wyglądają doskonale, wyglądają że stworzono je z pomocą efektów praktycznych, a CGI mało użyto, to dla mnie jest jednak trochę zmarnowany potencjał, ale za same stwory postawię 4-/6.

The Divine Fury (2019)

Young-hoo spotyka tragedia rodzinna za którą obwinia Boga. 20 lat później jest zawodnikiem MMA, którego nawiedzają siły zła chcące zawładnąć jego duszą. Jest to połączenie Johna Wicka z Constantine, plus typowe koreańskie mordobicie. Jak na produkcję koreańską to rozczarowanie, choć jak w przypadku większości koreańskich produkcji film wygląda wizualnie cudownie i w sumie nie ma się za bardzo do czego przyczepić od strony technicznej, ale jest to trochę zmarnowany potencjał. Ocena: 4-/6.

The Farewell (2019)

Rodzina decyduje się ukryć przed babcią mieszkającą w Chinach złe wieści o jej stanie zdrowia i odwiedzić ją tłumnie pod naprędce skleconym pretekstem. Piękna w swojej prostocie historia, oparta na faktach (polecam obejrzeć początek napisów końcowych) ze świetnymi rolami Awkwafiny i Shuzhen Zhao. Ocena: 4.5/6.

The Goldfinch (2019)

Ekranizacja “Szczygła” Donny Tart, to ciekawy przypadek, bo ma wszystkie elementy, które powinny zaowocować dobrym filmem, czyli świetny materiał do adaptacji, dobre aktorstwo wszystkich, a pojawiają się znane twarze, np. Oakes Fegley, Ansel Elgort, Nicole Kidman, Luke Wilson, Sarah Paulson (oglądając seriale z ulubioną aktorką Ryana Murphy’ego nie zauważyłem, że z niej taka laska), Finn Wolfhard (dzieciak ze “Stranger Things” pokazuje, że potrafi zagrać inną rolę jak w hicie Netflixa), zdjęcia Deakinsa, reżyseria Johna Crowleya, a wyszedł film bez emocji. Ocena: 3.5/6.

SarahPaulsonTheGoldfinch

The Nightingale (2019)

Mocny, poruszający, surowy, depresyjny i realistyczny film, który przeznaczony jest tylko dla widzów o mocnych nerwach. Jakbym miał porównać do innych produkcji, to miałem skojarzenia z “Rob Royem” i “The Revevant”/”Zjawą” plus elementy kina zemsty. Ważnym elementem filmu jest też wątek mordowanych Aborygenów przez Anglików.

Znakomicie zagrany przez Aisling Franciosi (możecie ją kojarzyć z roli w serialu BBC “The Fall” z Gillian Anderson i Jamie Dornanem, gdzie grała bardzo wkurzającą laskę, która podkochiwała się w mordercy). Jest to bardzo ciężka, mocna i fizyczna rola, w której dała radę. Równie dobra jest reszta obsady, czyli Sam Claflin, który nie przeszarżował roli “złego” i debiutujący Baykali Ganambarr w roli przewodnika. Franciosi i Ganambarr tworzą ciekawy duet, fajnie się ogląda ich relacje, która zaczyna się od niechęci i nienawiści. Cala obsada jest świetna, nawet trzecioplanowe role.

ca-times.brightspotcdn.com

Reżyseria i scenariusz to też doskonała robota, film jest sprawnie opowiedziany i mimo długiego seansu w ogóle nie nudzi. Jennifer Kent pokazała tą produkcją, że jej znakomity debiut sprzed paru lat, czyli horror “Babadook”, to nie był przypadek. Jej drugi film nie jest horrorem, ale są elementy kina grozy – film mocno trzyma w napięciu. W ogóle cała strona techniczna daje bardzo radę, nie tylko reżyseria i scenariusz oraz aktorstwo.

Nie można się przyczepić do montażu i zdjęć Radosława Ładczuka, z którym Jennifer Kent pracowała już przy debiucie filmowym. Jestem zaskoczony, że nie jest o tej produkcji tak głośno, jak o filmach innych reżyserów, którzy też powrócili z drugim filmem w 2019 roku, a  zadebiutowali horrorami, które wywołały sporo zamieszania nie tylko w kinie grozy, czyli Jordana Peele’a (“Us”), Ari Astera (“Midsommar”) i Eggersa (“The Lighthouse”), bo nie odstaje drugi film Jennifer Kent od poziomu drugich produkcji tych panów. Nie mam żadnych uwag, dla mnie najlepszy film 2019 roku. Ocena: 5.5/6.

The Report (2019)

Film przybliżający kulisy kontrowersyjnych działań CIA po atakach na WTC. Daniel Jones dostaje zadanie zbadania sytuacji i przygotowania raportu w tej sprawie dla amerykańskiego senatu. Trzymający w napięciu thriller polityczny, który warto obejrzeć dla obsady, na czele z doskonałym Adamem Driverem w roli głównej.  Ocena: 4.5/6.

The Two Popes (2019)

W 2012 roku kardynał Bergogli prosi papieża Benedykta, aby pozwolił mu przejść na emeryturę. Zamiast tego nękany wątpliwościami i stojący w obliczu skandalu Benedykt wyjawia mu tajemnicę, która wstrząśnie podstawami kościoła. Obejrzałem ten film tylko ze względu na obsadę, czyli Anthony Hopkinsa i Jonathana Pryce’a w rolach głównych, którzy grają na swoim świetnym poziomie. Mam na myśli też Hopkinsa, który widocznie obudził się odkąd zaczął grać w serialu “Westworld”, a przynajmniej w produkcjach ambitniejszych chce mu się grać. Więc do aktorstwa nie mogę się przyczepić, też aktor grający młodego Bergogliego dał radę.

The-Two-Popes-4

Reżysersko film też jest świetny, choć prawie cały film to rozmowy dwóch duchownych, ale Fernando Meirelles, znany z “Miasta Boga” i ” Wiernego Ogrodnika” odwalił dobrą robotę. Jest kilka popisowych scen, np. scena z konklawe jest ciekawie zrealizowana. Kiedy trzeba  film trzyma w napięciu, kiedy trzeba wzrusza, a kiedy trzeba to może nie rozśmiesza, ale wywołuje uśmiech na twarzy. A muszę powiedzieć, że w Dwóch Papieżach jest sporo dobrze napisanych dialogów, zabawnych. Więc ogląda się trochę film Netflixa jak buddie movie, tylko z papieżami w roli głównej. Ocena: 4.5/6.

War (2019)

Khalid ma za zadanie wyeliminować Kabira, byłego żołnierza, który był mentorem Khalida. To prowadzi do wojny między nimi. Khalid próbuje też poznać powody zdrady swojego mentora. Indyjska superprodukcja trwająca dwie i pół godziny, ale pozbawiona prawie w ogóle musicalowych momentów (są dwie piosenki),  bo dominuje akcja, akcja i jeszcze raz akcja, która wygląda jak połączenie filmów Michaela Baya i Johna Woo. Wizualnie film wygląda przepięknie (podobnie jak obsada, bo same piękne kobiety i mężczyźni), główny motyw muzyczny jest super,  dużo scen w slow motion, a sceny akcji takie, że nie powstydziliby się ich reżyserzy o których wspomniałem.  Więc jak kiedyś kariera Michaela Baya upadnie, to nie musi się martwić, wyjedzie do Indii i tam będzie kręcił swoje bombastyczne i przegięte produkcje. Ocena: 4-/6.

Zrodzeni do szabli (2019)

Piękna lekcja historii szabli w Polsce, jaki miała wpływ na dzieje naszego kraju. Znakomite kostiumy, charakteryzacja, zdjęcia i wspaniała muzyka tworzą kapitalny klimat, czuje się ducha Polski XVII wieku. Brawa dla reżysera Pawła Deląga i całej ekipy za wspaniałą robotę jaką wykonali przy tej produkcji. Deląg zagrał też jedną z głównych ról i wypadł dobrze, podobnie jak reszta obsady. Szkoda jedynie, że to tak krótki fabularno dokumentalny film. Chętnie obejrzałbym pełnometrażową produkcję albo serial, bo takie lekcje historii to się chce oglądać. Ocena: 5/6.

76736

Grudzień 2019 – filmy

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.