The Witcher (seria 1, Netflix)

5dfcafac9ff90_o_medium

Uwielbiam fantasy, więc cieszy mnie, że po sukcesie jakim okazał się hit HBO “Gra o Tron” każda stacja i platforma streamingowa chce mieć własny serial fantasy. Za kilka lat doczekamy się od Amazona serialu w świecie “Władcy Pierścieni”, na którą poszły już bardzo duże pieniądze, ale nie będzie to kolejna ekranizacje książki, tylko akcja ma rozgrywać się w uniwersum stworzonym przez Tolkiena. Jak mnie pamięć nie myli ma powstać też serial o Conanie (choć coś ostatnio ucichło o tej produkcji) i jeszcze kilka projektów, które mi wyleciały z głowy (tak na marginesie czemu nikt nie bierze się za ekranizację w formie serialu naszego Thorgala?).

Ale nim pojawi się serial w świecie stworzonym przez Tolkiena, to już w tym roku,  w którym zakończyła się “Game of Thrones” pojawiło się kilka produkcji z gatunku fantasy, jak choćby doskonały “The Dark Crystal Age of Resistance” i znakomity 3 sezon “Smoczego Księcia” (obie produkcje na Netflixie), na HBO GO można oglądać dobry 1 sezon “His Dark Materials” stworzony razem z BBC, a na Amazonie “Carnival Row”, który odpuściłem po 3, 4 odcinkach, ale może kiedyś do tej produkcji wrócę.

Więc dla miłośników magii i miecza, gatunku fantasy, są to idealne czasy, jeśli chodzi o seriale, ale akurat na Wiedźmina nie czekałem tak jak na te wszystkie produkcje, które wcześniej wymieniłem z powodu średniego zwiastuna. Książki i opowiadania Andrzeja Sapkowskiego o Geralcie z Rivii bardzo lubię, ale ta produkcja zapowiadała się na kolejny nowy słaby serial Netflixa.

Platforma kręci ostatnio miliony seriali, nie stawia na jakość, ale na ilość (choć jest parę wyjątków, dobrych seriali Netflixa), więc Wiedźmin zapowiadał się na kolejną produkcję Netflixa o której się zapomni zaraz po seansie. A showrunnerka, czyli Lauren Schmidt Hissrich, jak w wywiadach wydaje się sympatyczną osobą (mam do niej szacunek za rozmowy z fanami, o tym co im się nie podoba, brawa za odwagę), to jej dorobek serialowy nie jest za wybitny.

5d1a541646ba7_p

Ale  nim napiszę co sądzę o amerykańskim Wieśku to wspomnę krótko co myślę o polskim serialu. Oczywiście jest słaby, ale znajduję kilka plusów, czyli muzyka, Michał Żebrowski i Zbigniew Zamachowski w rolach głównych, no i Grażyna Wolszczak jako Yennefer była całkiem w porządku.

A wracając do amerykańskiego Wiedźmina tworzonego przy udziale Polaków, to od ogłoszenia tego projektu wielu rodaków zaczęło traktować serial jak dobro narodowe, jak polski serial. Choć to jest amerykański serial stworzony przez Netflixa po ty by utrzymać widza przy platformie na kilka lat (już zamówiono 2 sezon), stworzony dla jak największej grupy widzów, nie tylko dla Polaków, stworzony po to by spodobał się na całym świecie.

Oczywiście przy udziale Platige Image Tomasza Bagińskiego. To jest jego zasługa, że serial powstał, ale też powstanie serialu zawdzięczamy światowemu sukcesowi polskiej gry “Wiedźmin 3 Dziki Gon”, uważanej za jedną z najlepszych na całym świecie, to gra wypromowała książki na cały świat, bo wcześniej były popularnie głównie u nas i w Rosji. Bagiński chodził od stacji do stacji przez wiele lat, walczył o powstanie serialu.

Choć wieki temu jak pojawiła się informacja, że Bagiński bierze się za Wieśka mówiło się, że nakręci film i ten projekt zamienił się z czasem w serial. Popularność gry jest tak duża, że wiele osób uważa świat Wiedźmina z gry za jedyny właściwy, niektórzy to nawet do niedawna myśleli, że serial amerykański to adaptacja gry.  Książkowy Wiedźmin trochę się różni od tego z gier, a serial to adaptacja książek.

08aeda163cb48fefefe6c0cd1db65dd4,750,0,0,0

Pewnie wiele osób liczyło na arcydzieło serialowe, ale ja nie z powodów, które już wymieniłem i dlatego nie rozczarowałem się. Choć spodziewałem się, że po premierze zostanie amerykański serial zjechany przez fandom, a oceny są mieszane, jest sporo negatywnych, ale też sporo pozytywnych opinii, że to dobra, porządna produkcja z potencjałem, choć z kilkoma wadami. Krytyka i dziennikarze gorzej serial przyjęli jak widzowie na całym świecie.

Nie będę reklamował strony, ale jedna zagraniczna recenzja wywołała u mnie zażenowanie swoim poziomem. Dziennikarz przyznał, że obejrzał pilota, ominął 4 odcinki, obejrzał piąty i postawił 1 albo zero (już dokładnie nie pamiętam jaka ocena). Rozumiem jak ktoś daje niskie oceny, ale jak podaje argumenty, dlaczego mu się nie podoba, ale nie rozumiem jak ktoś stawia jedynkę i nie pisze nic sensownego na poparcie swoich słów, dlaczego się nie podobało. No i jeszcze przyznaje w recenzji przedpremierowej, że nie widział wszystkich pięciu odcinków (tyle recenzenci dostali). Łatwo znaleźć w internecie tą recenzję, za którą oberwało się dziennikarzowi w komentarzach. Ale może koniec o recenzji  pewnego dziennikarza (jak można go tak nazwać), tylko przejdę do serialu.

W Wiedźminie mamy trzy główne wątki, które prowadzone są nieliniowo. Są to wątki Geralta, Yennefer i Ciri. Niektóre wątki w połowie sezonu się ze sobą łączą, zaczynają mieć wspólną linię czasu, a niektóre w ostatnich epizodach się równoważą.  W 1 i 2 odcinku trudno zauważyć, że historia dzieje się w różnych liniach czasu, nie ma napisów np. 20 lat wcześniej,  więc niektórym widzom wątki wydawać się mogą chaotyczne. Są sugestie w serialu, że dzieje się wiele rzeczy wcześniej, np. Geralt rozmawia z królem, a później jest pokazany portret króla na którym jest dzieckiem i następnie widzimy scenę z królem  jak był dzieckiem.

No i wtedy załapałem, że wątki się dzieją w różnych czasach, to był chyba trzeci odcinek. Ale jak już myślałem, że poukładałem sobie całość, to w drugiej połowie gdy wątki zaczynają się splatać, akcja tak przyśpiesza, że nie do końca rozumiałem decyzje jakie podejmują bohaterowie, np. Geralt postanawia zrobić to co każe przeznaczenie, związane z prawem niespodzianki, a wcześniej miał wywalone na przeznaczenie. Wiele rzeczy dzieje się też między odcinkami, np relacje Geralta z Yennefer, w jednym odcinku widzimy jak się poznają, a w następnym widzimy któreś tam spotkanie po latach.

LSBktkpTURBXy8wYWI0ZjRlYjIxMDRlMWVhMzg0NjlmNTBkNDQ3ZDg4ZC5qcGeSlQMANs0EOM0CYJMFzQGkzQEs

Więc musiałem sobie dopowiedzieć, że było ileś spotkań, których nie pokazano nam. Wiem że w opowiadaniach na których oparto 1 sezon tak samo było. Pilot to adaptacja Mniejszego zła,  drugi odcinek to Kraniec świata, trzeci to Wiedźmin, czwarty to Kwestia ceny, piąty to Ostatnie życzenie,  szósty to Granica możliwości, siódmy to Miecz przeznaczenia i finał to ekranizacja Coś więcej. Jak się nie mylę to zostało 4 lub 5 opowiadań na drugi sezon, wiec albo rozszerzą opowiadania na 2 odcinki w drugiej serii, albo dostaniemy pozostałe opowiadania w pierwszej połowie  2 sezonu, a w drugiej pierwszy tom sagi.

A skoro każdy epizod 1 serii to kolejne opowiadanie, więc ogląda się trochę The Witcher jak antologię, gdzie każdy odcinek różni się klimatem, podróżujemy z Geraltem od jednej wiochy do drugiej (trochę jak w “The Mandalorian” od Disneya), a jednocześnie dostajemy rozbudowane wątki Ciri i Yennefer. Są to postacie równie ważne co Geralt.

Rozumiem czemu twórcy podzielili odcinki na historie trzech bohaterów, bo jeśli dobrze pamiętam , to Ciri i Yennefer pojawiają się dość późno w opowiadaniach. Są seriale gdzie ważne postacie pojawiają się w kolejnych sezonach, ale nie wprowadza się głównych bohaterów tak trochę znikąd np. w 2, 3 serii , a takimi są Ciri i Yennefer. W książkach tak poprowadzona fabuła działa, ale seriale rządzą się innymi zasadami prowadzenia fabuły.

Dla mnie to dobry pomysł, że są 3 wątki jednocześnie,  choć nie jest idealnie poprowadzony, jak już powiedziałem,  czasami zbyt chaotycznie, ale dzięki takiemu pomysłowi lepiej poznałem trójkę głównych bohaterów. A co najważniejsze polubiłem Yennefer i Ciri. Zwłaszcza bardzo mi przypadł do gustu wątek Yennefer.

WW_101_29.11.2018_144.NEF

Wiadomo że najlepsza w tej roli byłaby Eva Green, ale Anya Chalotra stworzyła świetną, dwuznaczną postać, taką trochę femme fatale. Rola Ciri ogranicza się głównie do podróży, odnalezienia Geralta, ale Freya Allan też daje radę. Brawa dla młodych aktorek, które wypadły dobrze, a to są też role bardzo fizyczne, zwłaszcza Yennefer. Taka konstrukcja fabuły całego serialu, skupieniu się na trzech postaciach jednocześnie, przyniosła owoce w dwóch ostatnich odcinkach, gdy Wiedźmin schodzi na drugi plan, a najważniejsze są Ciri i Yennefer. Uważam, że gdyby aktorki nie dały rady i nie polubiłbym Ciri i Yennefer, to by dwa ostatnie odcinki były tak nudne i słabe jak pierwszy, który jest najgorszym epizodem całego serialu.

W ogóle cały casting jest dobry, też drugi plan. Joey Batey wcielający się w barda, Jaskra, też jest super, nie dość że dobrze gra, to potrafi śpiewać. No i tworzy świetny duet z Geraltem z Rivii, mają fajną chemię. Aktor przyrównał swojego bohatera do psa, który nie odstępuje właściciela na krok i coś w tym jest. Relacje Wieśka i barda przypomina trochę relacje ogra i osła ze “Shreka”, zresztą pada nawet w jednym z odcinków dialog o cebuli (w “Shreku” był tekst o warstwach cebuli).

z25531813V,-Wiedzmin----serial-Netflixa--Joey-Batey-w-roli-Ja

No i przeszedłem do najważniejszej postaci, czyli Wiedźmina. Znam Henry Cavilla nie tylko z roli Supermana i ostatniej Misji Niemożliwej z Tom Cruisem, ale też  z roli w “Dynastii Tudorów” o królu Anglii, Henryku VIII, który miał dużo żon, gdzie wypadł nieźle w roli przyjaciela króla, Charlesa Brandona. Była to zupełnie inna postać od tych jakie grywa od czasu obsadzenia go w roli Supcia, do której musiał porządnie przypakować i tak mu już zostało. Lubię też jego wcielenie Supermana, ale  nie uważam anglika za wybitnego aktora, wiec jego wybór do tej roli był dla mnie dziwny, choć  nie krytykowałem wyboru nim nie obejrzałem.

Nie skreślałem go, uznałem że ocenię jak serial obejrzę. No i muszę przyznać, że Cavill daje radę w roli pozornie mruka i buca, który nie ma uczuć, nie chce mieć żadnych relacji z nikim, pozornie ma wszystko w dupie. Fajnie wykreował bohatera, który odpowiada krótko, jednym, dwoma wyrazami albo mruczeniem, Cavill mruczy tak idealnie jak Tom Hardy w “Mad Max – Fury Road”.

Oczywiście Geralt w książkach nie był tak pięknym mężczyzną i tak przepakowanym, inaczej wyglądał u Sapkowskiego, inaczej w grach, ale kupuję tą postać w takim wydaniu. A jak jeszcze towarzyszy mu Jaskier to wtedy gburowaty milczek i wieczna gaduła świetnie się uzupełniają; podobnie jest z Yennefer, z którą Geralt ma świetną chemię.

Wypowiadał się Henry Cavill jak ważna dla niego jest ta postać, jak uwielbia świat Sapkowskiego, który poznał dzięki grze, a potem nadrobił książki i widać w serialu ile serca wkłada do tej postaci. Może na początku przeszkadzało mi jak zmienił głos, bo postanowił mówić głosem podobnym do angielskiego głosu z gry “Wiedźmin 3”, ale się przyzwyczaiłem. No i przyznaję, że jak przeklina, jakim tonem głosu bluzgi wypowiada, to brzmi jak poezja. Jedne z najlepszych fucków jakie słyszałem w ostatnim czasie w serialach i filmach.

wiedzmin-netflix

Więc może to nie jest  wybitny aktor, ale widać starania by wypaść jak najlepiej, widać jak mu zależy  i już w drugim odcinku nie widziałem Cavilla w peruce, ale Geralta. No i się świetnie rusza, a wykonał wszystkie sceny walk sam. Jak załącza się mutantowi tryb wiedźmiński to ja na miejscu każdego przeciwnika bym uciekał gdzie pieprz rośnie. Choreografia walk jest super, jest to jeden z najlepszych elementów serialu. No i aktorstwo jak już wcześniej napisałem.

Muzyka przyznaję, że też jest niezła. Co prawda główny motyw średnio mi podszedł, przypomina bieda wersję doskonałego głównego motywu serialu “Black Sails”, ale reszta soundtracku świetnie buduje klimat. A z tego co czytałem to podobno przypomina muzykę z gier. A co do samych odcinków to jak pisałem wcześniej Pilot jest nudny, pełen ekspozycji, trochę lepszy jest drugi, ale nawet w tych najgorszych odcinkach są dobre momenty, jak choćby ostatnie 15 minut pilota, gdzie dostajemy najlepszą scenę walki z całego serialu w wykonaniu Geralta. Świetnie nakręcona, zrealizowana, wygląda jakby była na jednym ujęciu.

A za to w drugim odcinku na plus historia przeszłości Yennefer.  Nie było w książkach genezy Yennefer, jest to pomysł showrunnerki, który okazał się dobrym wyborem. Ale to co dobre zaczyna się od trzeciego odcinka, który jest najlepszym epizodem całego sezonu. Jest to epizod, który poszedł w horror, ma świetny klimat i praktyczne efekty specjalne.

Chodzi mi o odcinek ze strzygą, która wygląda super za co brawa dla ekipy, pewnie Tomka Bagińskiego. No i właśnie to jest jeden z największych plusów, oprócz wspomnianych już scen walk w wykonaniu Geralta, czyli praktyczne efekty specjalne, tak jak zrobiona jest strzyga. Ale za to efekty CGI są słabe, jak choćby diabeł z drugiego odcinka, który przypomniał mi seriale jakie oglądałem za dzieciaka, czyli “Herkulesa” z Kevinem Sorbo.

media_cache_article-cover_2019_12_aRAOidD-1613353924-1577050703822_5e05c33770f9b

A jak już piszę o efektach specjalnych to wspomnę o smoku, który wypadł lepiej jak w polskiej serialowo filmowej wersji Wiedźmina z Michałem Żebrowskim co nie było trudne, ale też nie jest to poziom smoków z “Gry o Tron”, które wyglądały doskonale. Nie ten budżet, nie ta kasa.  Smok z Wiedźmina amerykańskiego przypomina przerośniętą jaszczurkę.

A wracając do odcinków to kolejne może nie są tak dobre jak ten ze strzygą, ale podobały mi się. Mam na myśli zarówno czwarty z Jeżem, gdzie  rozwinięto ponownie wątek Yennefer (zapomniałem wspomnieć, że sceny, gdy bohaterowie używają magii wypadają dobrze), piąty z dżinnem, czy szósty ze smokiem. Dwa ostatnie odcinki, gdzie wszystkie wątki się łączą ze sobą są słabsze, ale też pozytywnie je oceniam, mimo tego że Geralt jest na drugim planie. Nie ma podróży z Wieśkiem i Jaskrem od wiochy do wiochy, ale za to jest dużo Yennefer.

Serial nie ma budżetu jak ostatnie sezony Gry o tron, więc zrozumiałe, że nie wygląda jak film, zwłaszcza bitwy są słabe, to nie poziom GoT czy Wikingów, a efekty CGI są mocno takie sobie.  Do minusów dodałbym też jak serial wygląda wizualnie, czyli zbyt sterylnie,  czysto, a w tym świecie panuje brud i syf. No i przez to The Witcher wygląda jak teatr co było widać już w trailerach. Przydałoby się, żeby ekipa wymieniła zdjęciowca w 2 serii, bo zdjęcia nie są za dobre.

Ale te elementy co wymieniłem wśród plusów, czyli aktorzy, postacie, ich wątki (Geralt, Ciri, Yennefer, Jaskier, ale też babcia Ciri, czyli Calanthe, albo Myszowór) oraz stwory,  jeśli zrealizowane są z pomocą efektów praktycznych, jak strzyga,  czy to jak nakręcono walki, to są elementy przez które nie mogę źle myśleć o tej produkcji, mimo tylu wad. A muszę pochwalić też kostiumy, np. Yennefer i Ciri.

4da61097d561692fa578bb2cbcc6bcf4_v5

W serialu jest też sporo dobrego humoru dzięki Jaskrowi, np. to jak w epizodzie ze smokiem zakończono wątek rycerza, jak podsumował  jego wątek bard. Nie mogę też nie wspomnieć o balladach Jaskra, które brzmią doskonale i mają fajny tekst. Udało się zachować w tej amerykańskiej produkcji coś z humoru Sapkowskiego.

No i też pochwalę polski oddział Netflixa za to jak przyłożyli się do tej produkcji. Nie dość, że są trzy ścieżki dźwiękowe czyli angielska, z lektorem i dubbingiem, co się nie zdarza, to tłumaczenie jest też w porządku. W dubbingu głos Wieśkowi podkłada Michał Żebrowski i podobno, bo oglądałem wersję angielską z napisami, dialogi są zbliżone do tych z gier.

A co do napisów polskich to pochwała się należy Magdalenie Adamus, która odpowiada za bardzo dobre tłumaczenie. Moim zdaniem polskie napisy oddają ducha dialogów znanych z książek Andrzeja Sapkowskiego. Jest choćby słynne chędożenie i inne suchary padające z ust bohaterów, w sumie to napisy polskie lepiej “brzmią” jak teksty oryginalne, czyli angielskie.

A wracając do samego serialu to mimo zerowych oczekiwań i tego jak słabe są 1 i 2 odcinek, to od trzeciego epizodu do samego końca na tyle dobrze się bawiłem, że nie przeszkadzały mi minusy, które już wymieniłem, więc nie będę powtarzał, ale za to nadrabia The Witcher aktorstwem, a co za tym idzie bohaterami, historią, muzyką, efektami praktycznymi, scenami walk Geralta i klimatem. Przez te plusy nie mogę źle myśleć o amerykańskim Wiedźminie.

01d9143ed0fdb3fe82c3f7daf4dea31d

A co do klimatu to słowiańskości jest tyle co w książkach, czyli  mało. Oczywiście niektóre odcinki nawiązują do naszych legend,  tak jak opowiadania, które zaadaptowano, ale są wymieszane z elementami innych kultur, np. legendami z Anglii. Andrzej Sapkowski wziął mity i legendy z różnych stron świata i wrzucił do jednego kotła, w którym całość wymieszał – podobnie jest w serialu.

Zasiadając do seansu najbardziej oczekiwanego amerykańskiego serialu przez Polaków wiedziałem czego mam oczekiwać, a wyszło lepiej jak zapowiadały słabe zwiastuny. Serial ma sporo wad,  chyba każdy serial fantasy z tego roku, przynajmniej te co skończyłem jest lepszy, choćby realizacyjnie,  ale amerykańska adaptacja opowiadań Sapkowskiego sprawiła mi tyle fajnej rozrywki, że nie potrafię postawić mniej jak 4/6.

Więc niby tylko porządna produkcja z wieloma wadami, które mi nie przeszkadzają, bo tak polubiłem świat i bohaterów, że chętnie zobaczę 2 sezon gdzieś za rok, ale też liczę na polepszenie poziomu. Mam nadzieję, że na 2 sezon Netflix sypnie więcej kasy jak na 1 sezon. Bo to że przymykam oko na minusy serialu to nie znaczy, że będę w kolejnych sezonach tak łaskawy, lepiej żeby serial zniwelował minusy do minimum.

TW_Tissaia

P.S. A to jakim się okazał sukcesem Wiedźmin na świecie, nie tylko w Polsce, jak dużo widzów go obejrzało, jest to jeden z najpopularniejszych seriali Netflixa, to super sprawa i każdy rodak powinien się z tego cieszyć (nie ważne czy się podoba serial czy nie, to osobna sprawa). Jest to świetna promocja naszej literatury, nawet jak się nie lubi twórczości Sapkowskiego, nie przepada za fantasy, to każdy Polak powinien ten sukces docenić. Od premiery serialu książki np. na Amazonie sprzedają się jak ciepłe bułeczki.

P.S. 2 Zapomniałem wspomnieć gdy pisałem o balladach Jaskra, jaką dużą popularnością się cieszą. Zwłaszcza “Grosza daj Wiedźminowi”, sam tytuł brzmi jak  wiadomość od ekipy serialu dla Netflixa, żeby dołożyli więcej kasy w kolejnych seriach. Dawno nie widziałem/nie słyszałem takiej ilości coverów w tak krótkim czasie od premiery. Zalinkuję tylko dwa, ale na youtube jest dużo więcej.  Najlepsze są wersje metalowe.

 

The Witcher (seria 1, Netflix)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.