Seriale#90

Dracula - Generics

Dracula (BBC/Netflix)

Serial koprodukcji BBC i Netflixa to produkcja Marka Gatissa i Stevena Moffata, inspirowana klasyczną powieścią Brama Stokera. Lubię poprzednie seriale tego duetu scenarzystów, np.   “Sherlocka”, dzięki któremu Benedict Cumberbatch i Martin Freeman stali się gwiazdami. Lubię też “Doktora Who”, gdy showrunnerem serialu  był  Moffat (i odcinki, które pisał za nim zaczął być szefem DW), ale nie uważam też Moffata za wybitnego scenarzystę. Jest to porządny rzemieślnik, który ma świetne pomysły i jest dobrym showrunnerem, ale scenarzystą nierównym – na kilka dobrych pomysłów trafia mu się też kilka słabych. No i lubi powtarzać w każdym serialu te same rozwiązania.

Podobnie jest z serialem inspirowanym książką Brama Stokera, w którym Moffat i Gatiss stosują te same sztuczki, np. jest upadek/skok z wysokiego budynku, tak jak w “Jekyllu” i “Sherlocku”. Oczywiście pojawia się w Draculi inteligentna kobieta, która musi mieć ostatnie zdanie, musi mieć zawsze rację, rzuca zabawnymi i sarkastycznymi puentami, a były takie postacie kobiece w innych serialach tworzonych przez ten duet. No i muszą być twisty, nawet jak nie są podbudowane wcześniej i wydają się nie mieć sensu.

drakula

Gdyby produkcja BBC i Netflixa to był pierwszy serial Moffata i Gatissa jaki widziałem, to może bym się wtedy zachwycił, ale skoro znam rozwiązania fabularne jakie stosują, to nie jestem aż tak zachwycony, choć przyznaję, że umieją wciąż pisać fajne, zabawne i inteligentne dialogi. Jest sporo humoru, który bawi, ale też nie wybija z klimatu produkcji, która ma coś trochę ze starego kina grozy, np.  produkcji Hammera.

Jestem miło zaskoczony efektami specjalnymi, zapewne praktycznymi. Jest w serialu odpowiednio krwawo, obrzydliwie, a niektóre kreatury, jak np. nieumarli wyglądają cudownie ohydnie, czyli tak jak mają wyglądać. Więc dialogi, czarny humor, efekty specjalne zaliczam do plusów. Ta mieszanka tworzy fajny klimacik, trochę jak z klasyków kina grozy, a humor nie wybija z produkcji, która kiedy trzeba trzyma w napięciu, a kiedy trzeba bawi.

Kolejnym plusem i największym jest tytułowy bohater, który jednocześnie fascynuje i przeraża. Nieważne jak oceniam twórczość tej pary scenarzystów, to muszę im przyznać jedno, że zawsze trafiają w dziesiątkę z wyborem aktora do głównej roli. Tak było z Jamesem Nesbittem w “Jekyllu” i tak było z męskim duetem w “Sherlocku”. No  i tak było z aktorami, którzy grali Doktora Who za szefowania Moffata tą produkcją.

S01E01 The Rules of the Beast.mkv_snapshot_00.40.15

Moim ulubionym hrabią Drakulą chyba już na zawsze pozostanie Gary Oldman w doskonałym filmie Coppoli, ale Claes Bang nie jest od niego gorszy. Ciągnie na swoich barkach cały serial, nawet w słabszych momentach produkcji daje radę. Tworzy inną postać jak Oldman, nie tak romantyczną, bardziej okrutną i zimną. Choć coś z postaci granej przez Oldmana jest w tym wcieleniu Draculi, ale też z Christophera Lee w nim coś widziałem. Pewnie jeszcze mógłbym wymienić innych aktorów, którzy wcielili się w tą postać i widać, że Bang oddaje im hołd.  Ale też duński aktor nie kopiuje Oldmana, Lee, Lugosi i innych aktorów, tylko tworzy własną postać.

Bang w roli hrabiego trochę przypomina mi swoim zachowaniem Hannibala Lectera, nie tylko przez to co zrobił w końcówce 2 odcinka (to musiało być nawiązanie do “Milczenia owiec”). Aktor gra antagonistę, nie da mu się kibicować, ale jest fascynującą postacią. Duńczyk, którego możecie kojarzyć  z roli w filmie “The Square”, a ostatnio pojawił się w finałowym sezonie “The Affair”, trzyma poziom cały czas. Hrabia jest charyzmatyczny, przerażający i roztacza magnetyczny urok, więc nie dziwne, że tak działa na kobiety i mężczyzn.

S01E01 The Rules of the Beast.mkv_snapshot_00.09.03

Dobra jest też Dolly Welles w roli Van Helsing, ale z zaznaczeniem, że to powtórka z wcześniejszych inteligentnych i błyskotliwych kobiecych postaci, jakie stworzyli ci scenarzyści w innych swoich serialach. To oczywiście nie wina aktorki, jaką gra postać,  po prostu gra to co jej napisali Moffat i Gatiss. Serial, który składa się z trzech 90 minutowych odcinków to produkcja, w której scenarzyści, jak w poprzednich serialach, przetwarzają motywy i postacie znane z kart powieści i bawią się nimi. Więc pewnie miłośnikom książki, którzy nienawidzą jakichkolwiek zmian w adaptacjach, tylko uznają jak najwierniejsze ekranizacje, to ta wersja Draculi nie przypadnie do gustu.

Lubię jak scenarzyści bawią się oryginałem, uwspółcześniają i przetwarzają adaptowane dzieło, nawiązują do innych ekranizacji/adaptacji, a mamy w serialu sporo motywów prosto wziętych z filmów z np. Belą Lugosi, Christoherem Lee,  poprzednich ekranizacji stworzonych przez BBC, dużo też czerpią z mojego ulubionego filmu Coppoli, np. cały pierwszy odcinek i zakończenie serialu ma sporo z filmu z Gary Oldmanem.

S01E02 Blood Vessel.mkv_snapshot_01.12.06

Pierwszy odcinek, czyli “The Rules of the Beast”, to zabawa książkowym oryginałem i wcześniejszymi jej adaptacjami, sporo scen jest inspirowanych filmem Coppoli o którym już wspomniałem. “Blood Vessel” to zabawa w kryminał w stylu Agathy Christie, który trzyma w napięciu od początku do końca mimo tego, że wiadomo kto jest odpowiedzialny za morderstwa na statku. “The Dark Compass” to epizod, który nie ma nic wspólnego z książkowym oryginałem (oprócz wątku pewnej dziewczyny ważnej dla hrabiego, który nawiązuje do pewnej postaci w powieści), a Moffat i Gatiss opowiadają zupełnie nową historię, wymyśloną tylko przez nich.

Według wielu opinii ostatni odcinek mocno odstaje nie tylko klimatem, ale też poziomem od 1 i 2 epizodu, a ja się z tym nie do końca zgadzam. Uważam, że wszystkie odcinki są na podobnym poziomie, czyli mają wszystkie zalety i wady seriali pisanych przez Moffata i Gatissa. A nawet powiem, że doceniam to, że próbowali w finale zrobić coś innego, coś nowego. No i prawda, że nie wyszło najlepiej, ale też nie jest aż tak źle. Po prostu ostatni odcinek to historia, która nadawała by się na kolejny sezon, można było ją rozwinąć w kolejnym sezonie.

S01E01 The Rules of the Beast.mkv_snapshot_00.31.04

Więc jeśli już miałbym się czegoś czepiać w finale, to tego, że widać, iż twórcy  mieli pomysłów na więcej odcinków, które upchnęli do ostatnich 90 minut. W pierwszym i drugim epizodzie fabuła toczy się powoli,  a w finałowym historia leci bardzo szybko do przodu. Dostałem w finale dwie, trzy różne historie połączone w jeden odcinek, a dałoby się z tych historii z finału zrobić kolejne trzy odcinki.

Widać, że pomysłów mieli dużo na finał i nie potrafili żadnego porzucić, więc woleli upchnąć wszystko na co wpadli do 90 minut.  No i podobnie jak w poprzednich dwóch odcinkach dobre momenty mieszają się ze słabymi. A co do samej końcówki to przyznaję, że jest wyjątkowo słaba, w tym przypadku akurat się zgadzam. Ostatnie minuty odcinka sprawiają wrażenie pośpiesznego zakończenia, ale taki jest cały odcinek, który pędzi mocno do przodu z fabułą, czego nie było w 1 i 2 odcinku.

S01E03 The Dark Compass.mkv_snapshot_01.16.27

Dracula od BBC i Netflixa ma sporo wad typowych dla Moffata i Gatissa, które wymieniłem wcześniej, ale też sporo plusów o których też  już wspomniałem, i dlatego  nie potrafię serialu całkowicie skreślić. Więc przyznaję, że nie wiem jak do końca ocenić całość, jako sukces czy porażkę, bo ma sporo rzeczy, które mi się podobały i tyle samo wad, które mnie irytowały, czyli dokładnie taka produkcja jakie tworzą panowie Moffat i Gattis. Więc wydaje mi się, że najlepszą oceną w takim przypadku będzie 4-/6.

Messiah (seria 1, Netflix)

Pierwszy serial jaki obejrzałem w 2020 roku (drugi to był wcześniej omówiony “Drakula”), to produkcja Netflixa, o której nie słyszałem póki nie obejrzałem  trailera z zapowiedziami seriali, jakie pojawią się w styczniu na platformie streamingowej. Serial mnie zaciekawił  fabułą, która jest intrygująca (dla niektórych może być kontrowersyjna,  pojawiły się protesty, że serial jest antyislamski).

thumbnail.52280.2

Akcja rozpoczyna się w Damaszku, gdzie pojawia się tajemniczy człowiek pochodzenia arabskiego, po trzydziestce, który dokonuje cudu. Miejscowa ludność nazywa go Al Massiha, czyli Mesjasz, a cud jakiego dokonał i słowa jakie mówi wychodzą daleko poza Damaszek. Zdobywa coraz więcej wiernych, którzy wierzą, że jest prorokiem zesłanym przez Boga.

Pomysł sam w sobie jest świetny, żeby przedstawić historię o ponownym przyjściu Jezusa, czyli coby było, gdyby doszło do takiej sytuacji we współczesnym świecie.  Pojawiają się w serialu też cuda, ale są pokazywane w taki sposób, że można je kwestionować.  Po każdym cudzie pojawiają się postacie w serialu, które cuda w logiczny i sensowny sposób kwestionują. Fabuła jest tak skonstruowana, że część widz uwierzy, że to co się dzieje niewytłumaczalnego to cud, a inni uznają cuda za oszustwo.

Zresztą też sprawa z tytułowym bohaterem też nie jest najprostsza. Początkowo wydaje się być nowym wcieleniem Chrystusa, ale czym dalej, to coraz mniej przypomina biblijnego zbawiciela. Po jednym odcinku będziecie myśleć, że to może oszust, terrorysta, ma złe zamiary,   antychryst, a po innym, że to dobry człowiek, a może rzeczywiście prorok zesłany przez Boga – tak samo reagują na niego bohaterowie. Tytułowy bohater daje nadzieję, intryguje, ale też niepokoi.

AAAABTLFJbvvD3wPPPbG4kTsr1SGGAIFyjDHOQ_ZhCArOYUu9fW-7R5-AnK2AIqc7gzfS6lia7GExMPmdoIRk1nSlMM02RDaIuM_y4FIzvxK_dx4ju1x

Mehdi Dehbi nieźle się spisuje w postaci stanowiącej prawdziwą zagadkę, którą próbuje rozwikłać agentka CIA Eva Geller. No i oczywiście agentka nie wierzy w jego dobre intencje, uważa go za zagrożenie.  Agentkę gra Michelle Monaghan i też wypadła dobrze w swojej roli.

Pojawiają się też inne istotne dla fabuły postacie, np. oficer izraelskiego wywiadu, pastor i jego rodzina, palestyński uchodźca. Oglądamy wydarzenia z ich perspektywy, poznajemy coraz lepiej z każdym kolejnym odcinkiem wszystkich bohaterów. Wszyscy mają rozbudowane  wątki, oczywiście oprócz Mesjasza, bo to postać, która ma za zadanie intrygować, stanowi główną zagadkę serialu.

AAAABZGEVjZf_1tN-opdY9F6gCwNChzkEBkYMUzPdFjt6EIl1b00oqzkJ590VcJv2yX5M9sGjr86u4HKY9HRCiEFXjoc5dggXkBJ_Fcv1VuP5tgEXVm4

Jeśli miałbym porównać Mesjasza do innego serialu, to mam skojarzenia z “Homeland”. Serial Netflixa ogląda się jak thriller polityczny z nakreślonym kontekstem geopolitycznym, ale dobry i trzymający w napięciu od początku do końca. Chce się załączyć każdy następny epizod, żeby poznać dokąd cała historia ostatecznie doprowadzi, czy poznamy odpowiedź na pytanie, czy to rzeczywiście jest nowe wcielenie Jezusa Chrystusa. No i ostatecznie poznajemy odpowiedzi, ale jakie one są to nie zdradzę.

Jest to jedna z tych produkcji, o  której pisze się ciężko bez zdradzenia żadnych zwrotów akcji, rozwiązań fabularnych. Powiem tylko tyle, że serial zakończył się w taki sposób, że chętnie obejrzałbym ciąg dalszy tej intrygującej historii. Nie nazwałbym ostatniej sceny chamskim cliffhangerem, bo większość wątków jest zakończona w finale, ale ostatnie minuty są takie, że jak już myślałem, że poukładałem sobie wszystko w głowie, to po ostatniej scenie nie jestem pewien wniosków do jakich doszedłem. Pomysł na serial jest kapitalny i na tyle ciekawie opowiadają twórcy całą historię, że postawię nawet 4.5/6.

S01E01 He That Hath an Ear.mkv_snapshot_36.49

Seriale#90

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.