The Mandalorian (seria 1, Disney+)

star-wars-the-mandalorian

Mandalorianin to pierwszy serial aktorski w świecie Star Wars stworzony przez Disneya, którego akcja dzieje się po “Powrocie Jedi”, ale przed epizodem VII, czyli “Przebudzeniem mocy”. Głównym bohaterem jest tytułowy mandalorianin, czyli łowca nagród, który podróżuje od jednej zapadłej dziury do drugiej, gdzie wykonuje różne  zadania (trochę jak Geralt z Rivii w “The Witcher” albo jak Samuraj Jack).

Serial zaczyna się od tego, że Mando dostaje kolejne zlecenie – odnalezienie tajemniczego 50-latka. Spoilerów nie będzie, poza tym kim okazał się tajemniczy 50-latek. Ale to żaden spoiler, bo już w pierwszym odcinku poznajemy tożsamość 50-latka, jest jednym z głównych bohaterów. Od premiery Pilota informacja ta jest powszechnie znana, więc nawet jak ktoś serialu nie oglądał, to natknął się na zdjęcia i memy z niemowlakiem.  Bo właśnie  niemowlę okazuje się być celem misji, tylko że to nie jest normalne dziecko, ale pochodzące z tego samego gatunku co mistrz Yoda.

baby-yoda-mandalorian

No i tak bardzo ogólnie, to Mando będzie miał sporo problemów przez tego uroczego bobasa (choć nie dorównuje  poziomem słodyczy Gizmo z “Gremlins”, którego przypomina). Przyznam szczerze, że nie wiem za bardzo co mogę więcej powiedzieć o tym serialu, poza tym że to tak naprawdę western w świecie Gwiezdnych Wojen. Z inspiracjami się ekipa w ogóle nie kryje, np. główny bohater przypomina postacie, jakie wieki temu grał Clint Eastwood w filmach Sergio Leone. Mamy też odcinek inspirowany filmem “Siedmiu wspaniałych”, w każdym epizodzie dostajemy coś na kształt star warsowego westernu.

Czekałem na ten serial, bo lubię Star Wars, ale też dlatego, bo to pierwsza produkcja serialowa Disneya na którą poszły grube pieniądze, co widać było po świetnych trailerach, które nie oglądało się jak zapowiedź kolejnego serialu niskobudżetowego, ale jak trailer filmu przeznaczonego do kin. Oglądając zapowiedzi miałem wrażenie jakbym oglądał reklamę kolejnego filmu z uniwersum SW.

THE MANDALORIAN, from left: Kuiil (voice: Nick Nolte), Pedro Pascal (as the Bounty Hunter), 'Chapter 2: The Child', (Season 1, ep. 102, aired Nov. 15, 2019). photo: ©Disney+/Lucasfilm / courtesy Everett Collection

Oczywiście to żadne zaskoczenie, że obecnie seriale dorównują poziomem filmom. Choć akurat z poziomem efektów specjalnych w serialach różnie bywa. Są produkcje, które mają słabe efekty i wyglądają biednie, ale też takie, które mają efekty specjalne na poziomie filmów, jak choćby ostatnie sezony “Gry o tron”, w których poziom efektów specjalnych dorównywał superprodukcjom, np. to jak wyglądają smoki, czy rozmach scen batalistycznych. Ostatnie sezony GoT oglądało się jak blockbustery. Nie widać było w serialu HBO biedoty w ostatnich sezonach i podobnie jest z The Mandalorian. No i też stwory zamieszkujące świat Gwiezdnych Wojen wyglądają jak trzeba, a wydaje mi się, że zrobione są za pomocą efektów  praktycznych. Choć efekty CGI też dają radę, ale nie przesadzono  z ilością efektów komputerowych.

Zaskoczyły mnie dwie rzeczy w przypadku tej produkcji. Po pierwsze – odcinki są krótkie, trwają około 30 minut (choć ostatnie trwają około 45 minut). A po drugie – serial niby ma główny wątek, ale tak naprawdę to jest produkcja w starym stylu, tak jak kręcono seriale w latach 80 i 90, czyli serial proceduralny. Przewijają się niektóre wątki i postacie przez serial, ale każdy epizod to osobna historia. Każdy odcinek ma inny klimat, są odcinki, komediowe, horrorowe (oczywiście bez przesady, tylko jak na standardy Disneya),  przygodowe, itd.

The-Mandalorian

Obejrzałem całość na dwa posiedzenia  przez to jak krótkie są odcinki, bo nie chciało mi się co tydzień oglądać jeden odcinek trwający około 30 minut. Dobrze się stało, że poczekałem jak polecą wszystkie, bo przed emisją zakładałem, że dostanę serial z jedną fabułą podzieloną na 8 odcinków, każdy  epizod to będzie kolejny rozdział jednej historii, ale  jak się okazało, że to procedural to mi się zmieniły oczekiwania. Dzięki temu, że wiedziałem z jaką produkcją mam do czynienia to się dobrze bawiłem na większości odcinków. Pewnie jakbym oczekiwał serialu z jedną fabułą to bym się rozczarował.

Oglądało mi się trochę serial Disneya jak najnowsze sezony Doktor Who, czyli od jednej przygody do kolejnej. Oczywiście są wątki w The Mandalorian, które się przewijają, ale  nie zajmują zbyt dużo czasu w odcinkach. Choć w dwóch ostatnich epizodach cały sezon jakoś się tam łączy w jedną całość.  Powracają postacie, które poznał Mando w całym sezonie, serial wraca do głównego wątku z pierwszych epizodów.

S01E02 Chapter 2 The Child.mkv_snapshot_18.27

Jak wspomniałem oglądałem całość na dwa posiedzenia, ale pomimo tego jak różne to były odcinki nie przeszkadzało to mi w seansie.  Do ideału jest tej produkcji daleko, ale na tyle dobrze się bawiłem, że nie przeszkadza mi prostota serialu, jak jest powierzchowny i płytki miejscami. Pierwsze trzy odcinki są super,  najgorszy jest środek, czyli odcinki od czwartego do szóstego, gdzie fabuła całkowicie stanęła w miejscu, zwłaszcza epizod czwarty nawiązujący do “Siedmiu Wspaniałych” jest słaby, choć pojawia się w nim Gina Carano, która ma okazję pokazać swój talent w mordobiciu. Carano powróciła w następnych odcinkach, ale jej postać można było wprowadzić w każdym innym, lepszym odcinku.

Cały środek, czyli odcinki od 4 do 6 można by całkowicie wywalić bez szkody dla serialu i wtedy The Mandalorian miałby lepsze tempo. Oprócz czwartego odcinka słabszy jest też  piąty z akcją na Tatooine. No i szósty nie był zbyt dobry, choć z tych najgorszych w sezonie i tak najlepszy. Miał przynajmniej fajne sceny na statku, gdzie Mando z ekipą szukali więźnia.

moff-gideon

Odniosłem wrażenie oglądając produkcję Disneya, że to  miał być film, który przerobiono na serial dokładając kilka zapychaczy, żeby dociągnąć do 8 odcinków, które i tak nie są za długie. Bo jakby wywalić epizody 4-6, które nic nie wnoszą, zostawić odcinki 1-3 oraz 7 i 8, to całość by trwała ponad dwie godziny, może trzy, czyli  tyle co pełnometrażowy film.

Dwa ostatnie epizody to powrót do dobrego poziomu, ale też nic wybitnego, mimo tego, że reżyserem finału jest Taika Waititi. Ostatni odcinek jest na dobrym poziomie, ale nie ma klimatu filmów Waititi’ego. Jest dosłownie jeden żart, na początku odcinka w stylu tego komika i to wszystko.  No i jakby mi ktoś powiedział przed seansem kto jest reżyserem finału, to nawet bym nie zauważył,  nie widać że to on stał za kamerą.

W tym elemencie Mandalorianin też przypomina mi seriale z lat 80 i 90. Mam na myśli to, że  reżyser jest w serialach od czarnej roboty, jak niewolnik, który ma przyjść i zrobić swoje, nic nie popsuć, a potem przychodzi kolejny reżyser i to samo robi, czyli nie wybija się ze swoim stylem. W przypadku tej produkcji dotyczy to też znanych nazwisk za kamerą, jak właśnie reżysera “Thora Ragnaroka”. Jestem pewien, że gdyby reżyserami poszczególnych odcinków byli np. Spielberg, Scorsese, Nolan to też by ich stylu nie zauważyło się w epizodach. Najważniejszy w serialu jest twórca, w tym przypadku John Favreau i reszta scenarzystów, np. Dave Filoni.

S01E08 Chapter 8 Redemption.mkv_snapshot_42.02

Powinienem też wspomnieć o obsadzie, bo oprócz strony wizualnej i efektów specjalnych  jest to rzecz, która wyróżnia  serial Disneya. Choć w dzisiejszych czasach znane nazwiska w serialach po obu stronach kamery to jest normalka, więc to może nie jest takie zaskakujące, że pojawiają się w Mandalorianinie Nick Nolte, Carl Weathers, Taika Waititi (głos robota), Werner Herzog, Giancarlo Esposito, Clancy Brown, ale większość nie ma co grać. No i o żadnej z postaci nic się  nie dowiadujemy, ale jakimś cudem polubiłem większość bohaterów. Najlepiej wypadają Weathers, Herzog i Nolte.

W roli głównej występuje Pedro Pascal i dobrze się spisuje mimo niewdzięcznej roli grania z czajnikiem na głowie, więc nie może grać twarzą, bo jej nie widzimy,  tylko głosem, ale jakimś cudem wiedziałem, co Mando myśli w danym momencie  Choć też nie jestem pewien, w których dokładnie momentach jest Pascal, a w których dubler, bo czytałem, że podobno aktor za wiele czasu na planie serialu nie spędził.

the-mandalorian-s1e07-greef-carga-carl-weathers-1469x744

Nie mogę nie wspomnieć też o doskonałej muzyce, ale nie mam na myśli tylko świetnego głównego motywu, który brzmi trochę jak połączenie muzyki Johna Williamsa z “Gwiezdnych Wojen” z muzyką, która brzmi jak ze starych  westernów, trochę jak Ennio Morricone. A czasami brzmiała jak soundtrack z “Czarnej Pantery” i “Creeda”. Więc zaskoczeniem nie jest, że za ścieżkę dźwiękową odpowiada Ludwig Goransson, który wcześniej zrobił muzykę do właśnie “Czarnej Pantery”  i “Creeda”. Super pomysłem było też dodanie na napisach końcowych storyboardów do serialu, które wyglądają pięknie. Więc polecam oglądać odcinki do samego końca.

Podsumowując pierwszy serial aktorski w świecie Star Was, to nie jest produkcja jakiej oczekiwałem, zwłaszcza po świetnych zwiastunach, tylko produkcja przypominająca proceduralne seriale z lat 80 i 90, ale zrealizowana na wysokim poziomie technicznym, ze świetnymi efektami specjalnymi, dobrymi scenami akcji i  fajnym humorem.  Ale jest to też produkcja fabularnie płytka i powierzchowna, np. za wiele nie wiemy o bohaterach. No i serial, który wydaje się by prologiem do większej historii. Więc mimo tego, że miło wspominam te ponad 4 godziny,  to nie mogę dać więcej jak 4.5/6. Jest to dobra robota, ale nie ma się czym zachwycać i dlatego nie postawię więcej.

the_mandalorian_-_publicity_still_-_h_2019__0

The Mandalorian (seria 1, Disney+)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.