Marzec 2020 – filmy

z25606621V,Kadr-z-filmu--1917-

1917 (2019)

Film Sama Mendesa, oparty na wspomnieniach dziadka reżysera, to produkcja nakręcona specjalnie dla kin, więc najlepiej byłoby obejrzeć w Imaxie, żeby docenić w pełni robotę jaką ekipa odwaliła. Jest to produkcja jak każda nakręcona na długich ujęciach skomplikowana technicznie. Na planie takiego filmu wystarczy jeden błąd i cała produkcja idzie do kosza.

Ja filmu nie miałem okazji w kinie obejrzeć, czego żałuję, ale nawet na mniejszym ekranie w 4K robi wrażenie pracą jaką wykonali przy produkcji tego wojennego filmu. Choć to bardziej film mistrza kamery Rogera Deakinsa a nie reżysera. Zdjęcia są genialne, wizualnie film wymiata. Brawa należą się też za montaż, którego nie widać, a w przypadku produkcji udających jedno długie ujęcie jest to bardzo ważne.

1917

Skoro to film niby w jednym ujęciu to kamera jest przy bohaterach, obserwujemy świat I wojny światowej ich oczami, nie widzimy nic więcej jak oni. Ale pomimo tego scenografia i tak robi wrażenie, tak jak i rewelacyjna muzyka Thomasa Newmana. Oczywiście można się czepiać historii, że jest prosta, że to powtórka z historii z “Szeregowca Ryana” połączona ze “Zjawą” z Di Caprio (chodzi o to, że główny bohater w “Zjawie” podobnie jak w 1917 co chwilę wpadał w coraz większe kłopoty, trochę jak w grze komputerowej), ale mnie to nie przeszkadza, bo film nadrabia stroną techniczną. Film trzyma w napięciu, są emocje, co zasługą jest aktorów w rolach głównych. Zwłaszcza George McKay jest świetny w wymagającej, fizycznej roli. Ocena: 5/6.

A Hidden Life (2019)

Najnowsze dzieło Terrence Malicka, oparte na faktach, o Austriaku, który odmawia służenia Hitlerowi przez co jego rodzina ma problemy. Żona na wsi sama musi radzić sobie ze wszystkim, w tym z wrogością mieszkańców i niezrozumieniem. Oczywiście są filozoficzne, czasami pretensjonalne monologi, ale to chyba pierwszy film Malicka nie pamiętam od jak dawna z historią, który ma fabułę. Choć oczywiście się film wlecze. Przez 70 minut, a seans trwa 3 godziny, główny bohater rozmawia o sensie życia i swojej decyzji chyba z każdym w rodzinnej wsi.

Ostatnie filmy Malicka jakie widziałem to Drzewo Życia z 2011 roku i New World z 2005, czyli ambitna wersja Pocahontas. Obie produkcje mi się podobały, ale następnych nie skończyłem albo nawet nie zacząłem. A w przypadku A Hidden Life wciągnąłem się nawet w historię mimo zagrań typowych dla współczesnego Malicka.

RADEGUND

Wizualnie, jak każdy film Malicka, nieważne czy dobry czy przerost formy nad treścią, to majstersztyk, choć tym razem za zdjęcia nie odpowiada Emmanuel Lubezki, tylko nieznany mi Jorg Widmer, ale godnie zastępuje stałego zdjęciowca reżysera. Moim zdaniem Malick powinien zainteresować się kręceniem filmów przyrodniczych, dokumentów, bo to jak on świat pokazuje, to chyba nikt w kinie nie potrafi. Film bym trochę skrócił, bo 3 godziny to jednak za dużo, wywalił monologi, ale i tak jak na ostatnie filmy reżysera (a dawno temu tworzył same wybitne dzieła), to jest spora poprawa, bo to film, który da się oglądać bez zgrzytania zębami. Ocena: 4-/6.

Altered Carbon Resleeved (2020)

Anime, którego akcja dzieje się w świecie stworzonym przez pisarza Richarda K. Morgana w powieściach z cyklu “Altered Carbon”. Morgan nie ma szczęścia do adaptacji swoich dzieł, serial w drugim sezonie się popsuł, więc nawet nie skończyłem 2 serii, a animacja też nie porywa. Nie powiem że nudziłem się, bo Resleeved trwa tylko 74 minuty, jest kilka brutalnych walk, trochę mocnych scen, ale to produkcja o której zapomina się zaraz po seansie. Ocena: 3.5/6.

A Shaun the Sheep Movie: Farmageddon (2019)

Kolejna pełnometrażowa część przygód Baranka Shauna to dobra komedia dla dzieci, ale też świetny film dla fanów SF, bo w filmie jest pełno bardziej i mniej ukrytych żartów i nawiązań do seriali, filmów, książek z tego gatunku, np.  do Archiwum X, Doktora Who, Obcego, Wall-E, Znaków, E.T., Bliskich spotkań trzeciego stopnia i wielu innych. Film to nie tylko nawiązania, bo też fabuła, która co prawda nie grzeszy oryginalnością, ale całość jest tak pełna uroku i inteligentnego, często slapstickowego humoru, że nawet mnie staremu dziadowi ta produkcja dla dzieci podobała się. Ocena: 4/6.

Birds of Prey And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn (2020)

Jest to wymarzony projekt Margot Robbie, która tak zakochała się w (byłej) dziewczynie Jokera, że postanowiła nakręcić film o tej postaci, mimo niezbyt dobrego przyjęcia Ligi samobójców, gdzie pojawiła się po raz pierwszy Harley. Film o Quinn z bardzo długim tytułem jest tak samo szalony jak główna bohaterka, ma świetne sceny bójek i przypomina trochę klimatem Deadpoola. Mam na myśli film jak i Harley, która bardzo przypomina mi Deadpoola, czyli smutnego clowna. Robbie daje czadu w głównej roli, jest świetna w momentach komediowych, scenach walk i dramatycznych. Dorównuje aktorce Ewan McGregor szarżujący na całego w roli psychola Sionisa, tworzy świetny duet ze swoim podwładnym Victorem Zsaszem. Pochwalił bym też rolę aktorki grającej Czarnego Kanarka, która ma większą rolę jak reszta żeńskiej ekipy Ptaków Nocy.

unnamed

Podoba mi się pomysł jaki mają na całe uniwersum DC w WB, czyli każda produkcja jest w zupełnie innym stylu i klimacie. Zupełne przeciwieństwo MCU, gdzie większość filmów wygląda tak, jakby wyszła z tej samej fabryki. Oczywiście są filmy bardziej szalone, eksperymentalne w MCU, jak Thor Ragnarok, ale większość filmów Marvela jest jak odcinki jednego serialu. Widać, że ostatnio to w DC twórcy sobie mogą na więcej pozwolić jak w Marvelu co się zawsze chwali, nawet jak nie zawsze wyjdzie, a film się nie uda. Nie miałbym nic przeciwko kolejnej części Ptaków Nocy (i fantastycznej emancypacji pewnej Harley Quinn) z Margot Robbie, ale też z większą rolą reszty kobiet. Ocena: 4.5/6.

Bloodshot (2020)

Najnowsza produkcja z Vin’em Diesel’em to film, który wygląda jak produkcja z lat 90, film który mógłby nakręcić Michael Bay.  Choć trochę przesadzają wszyscy z krytyką, widziałem gorsze filmy w tym roku, a to jest typowe średnie kino akcji klasy B, jakie kręcono ponad 30 – 20 lat temu o którym zapomina się zaraz po seansie. Ocena: 3.5/6.

Blow the Man Down (2019)

Akcja dzieje się w małym miasteczku rybackim na wybrzeżu Maine. Po pogrzebie mamy, siostry Mary Beth i Priscilla Connoly kłócą się. Mary przesiadując w barze poznaje Gorskiego, niebezpiecznego typa, który sprowadza poważne problemy na siostry. Udana komedia, jaką mogliby nakręcić bracia Coen, albo Noah Hawley, znany z seriali Fargo i Legiona. Ocena: 4.5/6.

merlin_169910706_6d1759e1-92a9-43f5-a291-f9e64ca91b7f-superJumbo

Bodies at Rest (2019)

Kilku zbirów włamuje się do kostnicy, aby pozbyć się dowodu zbrodni. Ale nie będzie to takie łatwe, bo trafiają na patologa i jego asystentkę. Kino akcji reżysera  znanego z “Na krawędzi”, “Wyspy piratów”, “Długiego pocałunku na dobranoc”, ale nakręcone dla chińczyków, z obsadą i ekipą chińską. To już trzecia chińska produkcja Renny Harlina, po kinie akcji/buddy movie z Jackie Chanem i Johnny Knoxville “Skiptrace” i fantasy “Legend of the Ancient Sword”. Widocznie nie ma pracy dla tego specjalisty od kina akcji w USA, nawet żeby kręcił w Hollywood filmy klasy B, więc przeprowadził się do Chin.

Jest to typowe kino sensacyjne klasy B mocno inspirowane “Szklaną Pułapką”, ale nie częścią drugą, za którą odpowiada Harlin, tylko pierwszym filmem z cyklu o McClanie. Równie dobrze można by przenieść historię z chińskiego filmu na rynek amerykański i przy odpowiednim przerobieniu scenariusza, to mogłaby być kolejna część przygód Johna McClane’a. Zastąpić patologa Brucem Willisem, zostawić asystentkę jako patologa i to mogłaby być kolejna część “Die Hard”.

Akcja filmu, tak jak w 1 i 2 części “Szklanej Pułapki”, dzieje się w Boże Narodzenie, na dodatek tak jak w jedynce w jednym budynku, są też sceny przeciskania się przez wentylację i pełno rozbitego szkła, nawet przywódca bandytów upada z wysokości jak Alan Rickman w “Die Hard” McTtiernana, może nie aż z tak dużej wysokości, ale jednak. No i dwójka głównych bohaterów obrywa równie mocno co Willis, ale też tak jak on nie odpuszczają. Dają niezły łomot bandziorom, przyznam że dawno nie widziałem w kinie akcji przestępców, którzy zbierali by tyle razów co w tym filmie.  Seans mija bezboleśnie, sporo scen akcji, kaskaderki i mordobić,  ale to Harlin w słabszej formie.Ocena: 3.5/6.

Cats (2019)

Gdy pojawił się trailer filmowej wersji hitu musicalowego “Koty” to nie byłem tak negatywnie nastawiony jak większość (wszyscy?), którzy zobaczyli dziwny trailer z aktorami, którzy wykonują kocie ruchy, ale elementem, który (prawie) wszystkich odrzucił było dodane aktorom za pomocą CGI kociego futra, przez co wyglądali trochę jak kreatury z “Wyspy dr Moreau”. Jestem chyba jedynym, któremu ten pomysł się spodobał, bo jest to coś nowego w kinie, czego (chyba) jeszcze nie było. Aktorzy w animowanych futrach nie przeszkadzali mi w trailerze, podobnie było w czasie seansu, ale problemem filmu jest to, że spodziewałem się szalonego i dziwnego filmu.

Jest kilka dziwnych pomysłów, jak choćby to, że koty oprócz swojego futra noszą też futro, takie jakie noszą ludzie, albo mają kilka swoich futer, które mogą odpiąć i zdjąć, jakby to powiedzieć pozbywają się skóry i zmieniają na inną. Są też takie sceny w filmie, jak np. 90-letnia Judi Dench przeciąga się leżąc i wyciąga nogę do góry niczym Sharon Stone w “Nagim Instynkcie”. Prawda, że Stone nie podnosiła nogi do góry, tylko zakładała nogę na nogę, ale chodzi mi o to , że to było coś dziwnego. Ciężko mi określić nawet jak ja w tej scenie się czułem.

Trojka-smialkow-podda-sie-torturom-24-godzinnego-maratonu-Kotow-.-Wszystko-na-cele-charytatywne

Tom Hooper ma widocznie tak wyrobione nazwisko w Hollywood, że pozwalają mu nakręcić dosłownie wszystko co sobie zamarzy. Ciekawe jak będzie teraz po klapie finansowej i krytycznej filmu, bo film uznano za jedną wielką pomyłkę, jeden z najgorszych 2019 roku. Moim zdaniem to jest słaby film, ale nie jest to aż tak zły film, tylko po prostu nudny i pozbawiony praktycznie fabuły. Co prawda jakaś tam jest, czyli o kotach, wśród których patriarcha rodu wybiera jednego, który trafi do kociego nieba, ale to jest fabuła na godzinę.

Lubię musicale, zwłaszcza współczesne, a większość musicali ma fabułę prostą, więc to nie  jest zarzut, zwłaszcza gdy wszyscy potrafią śpiewać i tańczyć,  tylko że nie ma żadnej piosenki, która by mi się spodobała, więc po 30 minutach zacząłem się nudzić. Kilka pomysłów wizualnie jest oryginalnych, ale jak fabuła mnie nie wciągnęła, a piosenki nie wpadły mi w ucho, to oglądałem bez emocji. Spodziewałem się o wiele bardziej szalonego, campowego, kiczowatego filmu jak dostałem. Może nie od razu drugie “Moulin Rouge”, które uwielbiam, ale film jaki z czasem obrośnie kultem, jak np. “Rocky Horror Picture Show”.

03cats-preview2-facebookJumbo

Uważam, że to wina Hoopera, który moim skromnym zdaniem jest jednym z najbardziej przereklamowanych reżyserów pracujących w Hollywood. Do takiego filmu przydałby się taki reżyser jak Baz Luhrmann właśnie, czyli twórca “Moulin Rouge”, a nie rzemieślnik kręcący nudne i poprawne oscarowe filmy. Szkoda mi aktorów, bo sama dobra obsada. Jedyne co bym wymienił wśród plusów to właśnie starania aktorów, a zwłaszcza debiutującej Francesci Hayward w głównej roli, której jest w futrze do twarzy.

Dziewczyna potrafi tańczyć i ma głos, ale po tym jak film zjechano to czuję, że jej kariera filmowa skończy się na tym jednym filmie  nim na dobre się zaczęła, a nie zasłużyła na to. Hayward przyciąga uwagę, mimo tego, że przez połowę filmu mało mówi, mało śpiewa, głównie obserwuje inne koty, a niby jest główną bohaterką. Chętnie zobaczyłbym ją w innych musicalach, w udanych, oraz w innych rolach, jak poradziła by sobie bez charakteryzacji/animacji CGI.

555467301

Po obejrzeniu Kotów zastanawiam się skąd tak gigantyczny sukces scenicznego musicalu, skoro wyszedł tak nudny film. Oczywiście utwór “Memory” znam, nie trzeba być fanem musicalu, żeby kojarzyć piosenkę, ale nie wiem co takiego ma w sobie sceniczny musical Webbera, że tak popularny jest. Film Hoopera nie odpowiedział mi na to. Ocena: 3/6.

Dark Waters (2019)

Z mecenasem Robertem Bilottem kontaktuje się znajomy jego babci z prośbą o pomoc w uzyskaniu odszkodowania za pomór krów. Badając sprawę prawnik odkrywa sekret, który łączy rosnącą liczbę niewyjaśnionych zgonów z jednym z największych koncernów chemicznych. Dobry dramat oparty na faktach, o walce o prawdę i sprawiedliwość, ze świetną rolą Marka Rufallo. Dobrze że są dla tego aktora wciąż różne role, a nie gra tylko Hulka w MCU. Na drugim planie warto wyróżnić ze wszystkich znanych nazwisk Billa Campa w roli farmera, od którego cała sprawa się zaczyna. Ocena: 4.5/6.

Doctor Sleep (2019)

Minęło wiele lat od czasu wydarzeń, które rozegrały się w “Lśnieniu”. Dorosły Dan Torrence próbuje ułożyć sobie życie. Poznaje dziewczynkę, która przejawia podobne do niego zdolności. Stara się ją chronić przed kultem o nazwie Prawdziwy Węzeł. Oglądałem wersję reżyserską i jest to dobry film nakręcony w stylu typowym dla Mike’a Flanagana, choć horrorem ciężko go  nazwać, bardziej pasuje określenie mroczna fantastyka, trochę X-Meni wg Stephena Kinga.

Ekranizacja książki Kinga Doktor Sen to film, który próbuje połączyć wersję Stanleya Kubricka “Lśnienia” z wersją Stephena Kinga, który nienawidzi filmu Kubricka (do tego stopnia, że pisarz nawet stworzył swoją wersję “Lśnienia” dla telewizji). No i jakimś cudem Flanaganowi się to udaje, choć akurat sceny w hotelu nawiązujące do filmu Kubricka są najsłabsze z całego filmu. Doceniam to ile pracy wykonano by odtworzyć hotel i scenografię z arcydzieła horroru, ale dla mnie cała reszta filmu jest lepsza, czyli wątek dorosłego Danny’ego, który próbuje wyjść na prostą oraz Abry Stone, która potrafi lśnić co przeraża jej rodziców.

86970ee3e713b245fb1e566ec13c935e

Dobrze zagrany przez Ewana McGregora i debiutującą Kyliegh Curran w roli Abry Stone. Nie odstaje aktorsko od bardziej znanych nazwisk, duża kariera przed nią. Równie dobra jest Rebecca Ferguson w roli przywódczyni kultu (ma świetną stylówę). Choć muszę przyznać, że jej kult cienki jest, łatwo Danny i Abra rozprawiają się z energetycznymi wampirami. Jest to zaskakująco dobra rozrywka, która oczywiście nie stoi nawet w pobliżu filmu Kubricka, ale jest na dobrym poziomie. Ocena: 4.5/6.

Door Lock (2018)

Koreański remake dobrego hiszpańskiego dreszczowca “Słodkich snów” to niezły thriller. Oryginał widziałem dawno temu, ale wydaje mi się, że twórcy wersji koreańskiej sporo pozmieniali. Może nie fabularnie, ale inaczej rozłożyli elementy historii. Mogę się mylić, bo dokładnie filmu nie pamiętam, ale przez cały film nie miałem skojarzeń z hiszpańskim oryginałem, dopiero na napisach końcowych uświadomiłem sobie, że widziałem już podobną historię. Ocena: 4.5/6.

Frozen II (2019)

Kraina Lodu II to film cudowny od strony technicznej, np. krajobraz, woda, lasy, itd, to progres w porównaniu z jedynką. Podoba mi się też magiczna strona filmu. Piosenek jest dużo, są lepsze i gorsze, ale hitu na poziomie z jedynki nie ma. Gorzej z fabułą, która nie jest za specjalna, więc trochę ciężko ocenić całość, bo za samą animację, stronę techniczną powinienem dać najwyższą ocenę, ale jest jeszcze fabuła, która nie dorównuje stronie technicznej. Ocena: 4-/6.

Futro z misia (2019)

Lubię komedie gangsterskie Olafa Lubaszenki z lat 90, ale film Michała Milowicza to nieudana (łagodnie mówiąc) próba przywrócenia popularności tych filmów. Słyszałem same złe opinie o filmie, chyba nikt się o tym filmie dobrze nie wypowiadał, ale i tak obejrzałem z sentymentu do tych produkcji, mimo tego, że raczej nie oglądam polskich komedii i to NIE było dobrym pomysłem (choć polskie kino oglądam). Mogę się mylić, ale chyba początkowo się mówiło, że to będzie kontynuacja najlepszej komedii Lubaszenki, czyli “Chłopaków nie płaczą”, ale tak nie jest.

Oczywiście jest w filmie Olaf Lubaszenko, są podziękowania dla aktora, pojawiają się chyba wszyscy aktorzy znani z tych jego swojskich gangsterskich komedii, ale film jest tragiczny w każdym elemencie. Zaśmiałem się może 2 razy , ale to nie były dobre żarty, na dodatek każdy dowcip powtórzony jest milion razy. Nawet dobrzy aktorzy wypadają żenująco w tej produkcji, dostosowują się do poziomu filmu. Lepiej sobie powtórzyć “Chłopaki nie płaczą” (sprawdzałem, film się nie postarzał, wciąż dobrze się ogląda). Mało kiedy daję 1/6, ale w tym przypadku nie mam wątpliwości. Chcę o tym filmie zapomnieć, a nie potrafię, co nie jest dobre.

Guns Akimbo (2019)

Miles pracujący w korporacji zajmującej się produkcją gier w wolnym czasie trolluje w sieci. Jedna z takich zabaw kończy się źle. Banda przestępców zajmująca się nielegalnymi walkami  wbija mu do mieszkania i montuje spluwy do dłoni. Ma zabić dziewczynę, która bierze udział w grze. Prawda że głupie, krwawe i absurdalne, ale w sumie to fajna rozrywka, trochę w stylu “Adrenaliny” z Jasonem Stathamem.

samara-weaving-guns-akimbo-1000x563

Dobrze wypadł Daniel Radcliffe w roli głównej, jest to kolejny dziwny i szalony film w jego CV. Chłopak znalazł swoją filmową niszę, w której czuje się jak ryba w wodzie, ale jeszcze lepsza jest Samara Weaving, która widać, że się bawiła równie dobrze co na planie “Zabawy w pochowanego”. Choćby dla niej warto obejrzeć. Ocena: 4/6.

Judy (2019)

Kolejny biograficzny film o gwieździe Hollywood ze świetną rolą Renee Zellweger jako Judy Garland, cudownego dziecka, które Hollywood  zniszczyło. Warto obejrzeć dla występu aktorki i sekwencji na scenie (Zellweger  potrafi śpiewać), ale reszta filmu to schematyczny i kliszowy film biograficzny. Podniosę ocenę dla Zellweger. Ocena: 4-/6.

Jumanji: The Next Level (2019)

Poprzednia odsłona serii Jumanji z Dwayne Johnsonem średnio mi podeszła,  mimo całej mojej sympatii do aktorów, czyli Rocka, Jacka Blacka, Kevina Harta i Karen Gillan. A w dwójce mamy Awkwafinę, Danny’ego DeVito i Danny Glover z nowych nazwisk. Pomysł na film był świetny, żeby Rock grał DeVito, a Hart aktora znanego z “Zabójczej broni”. Ale mimo całej mojej sympatii do Rocka, który gra De Vito,  to muszę powiedzieć, że Hard wypadł o wiele lepiej jako Glover.

Widać że gra tą samą postać i jest to dla mnie duże zaskoczenie, bo to pierwszy film gdzie nie wkurza mnie Hart, pewnie dlatego, że gra inną postać jak zwykle. A w przypadku Rocka nie poznałbym że gra DeVito,  o wiele lepiej w skórę DeVito weszła Awkwafina. Ale poza tym to powtórka z poprzedniej części, czyli nic nowego i oryginalnego. Ocena: 3.5/6.

L’Immortale (2019)

Film tylko dla fanów serialu “Gomorra”. Jeśli nie jesteście na bieżąco z serialem, to nie oglądajcie. Ogólnie to dobra realizacyjnie robota, film podobnie jak serial ma świetną muzykę i klimat. Reżyserem i scenarzystą jest odtwórca roli Ciro, który daje radę po drugiej stronie kamery, ale ja mam duży problem z tym filmem. Serial znany jest z realizmu i dlatego nie kupuję początku filmu, który zaczyna się od ostatniej sceny z Ciro, jaka miała miejsce w serialu. Pewnie wielu fanów Ciro się ucieszyło po tym co się na początku filmu okazało, ale ja tego nie kupuję, mimo tego że to moja ulubiona postać.

maxresdefault

Oczywiście może będzie jakiś pomysł w serialu na Nieśmiertelnego, ale w tym momencie to wygląda na zadowolenie fanów, którzy narzekali, że bez Ciro to już nie jest to samo. Może nie to samo, ale dla mnie ostatni sezon to był właśnie jeden z najlepszych, mimo tego że bez ulubieńca publiczności. Historia w serialu powoli zmierza do upadku Gennaro, więc nie zdziwię jeśli Ciro się do tego przyczyni, dlatego go przywrócili, ale to się okaże dopiero w kolejnych seriach, czy powrót Ciro wyszedł na dobre czy na złe serialowi.

A wracając do filmu to przez takie a inne rozpoczęcie (choć każdy się domyśli po tytule co się stanie na początku i przez to kto jest bohaterem), to nie potrafiłem się wciągnąć w historię, wybiło mnie z filmu już na początku. Realizacyjnie jest to porządna robota, Marco D’Amore grający Ciro nie ma się czego wstydzić, zarówno jak zagrał i  jako reżyser, ale też nie ma się czym zachwycać. Ocena: 4/6.

Lady and the Tramp (2019)

Kolejna z kopii jeden do jednego animowanych hitów Disneya. Tym razem zabrała się wytwórnia za Zakochanego Kundla, czyli sporo starszą produkcję jak “Król Lew” i “Aladyn”, ale podobnie jak inne produkcje tego typu nie widzę sensu jej powstania (może poza Aladynem, gdzie wprowadzono zmiany, np. dżin to był Will Smith grający Smitha, a nie próbujący naśladować Robina Williamsa co wyszło na plus). Nie oglądało się źle, psiaki są urocze, są prawdziwe, a nie jak w filmie o Simbie, ale mogli sobie darować sceny gdy mówią ludzkim głosem, bo wtedy robi się dziwnie. Fajni aktorzy podkładają głosy psiakom, ale ogólnie to więcej nie postawię jak 3.5/6. Lepiej obejrzeć oryginał, który się nic nie postarzał.

– Little Women (2019)

Nawet nie wiem, która to już ekranizacja klasyka literatury, czyli “Małych Kobietek” Louisy May Alcott, co najlepiej świadczy o popularności książki, zwłaszcza w USA jest to uwielbiana powieść. Dramaty kostiumowe obejrzę, ale melodramaty, to gatunek, który mało razy oglądam (choć są wyjątki jak Titanic Camerona) i pewnie odpuściłbym najnowszą adaptację powieści, gdyby nie reżyserka i scenarzystka Greta Gerwig, a przede wszystkim obsada, bo w rolach głównych pojawiają się najwybitniejsze aktorki młodego pokolenia, czyli Saoirse Ronan i Florence Pugh, z nimi obejrzę wszystko.

ca-times.brightspotcdn.com

Dziewczyny nawet nie wiem, który to już raz pokazały jak są wszechstronnie utalentowanymi artystkami, drugi plan też jest dobry na czele z Laurą Dern. Aktorstwo aktorstwem, ale też strona techniczna mi się podobała, np. muzyka, reżyseria. Ogólnie film nie nudził, co jest plusem, skoro to film będący ekranizacją powieści dla kobiet, melodramat o problemach dziewczyn w XIX wieku, czyli nie moje klimaty. Ocena: 4.5/6.

Lost Girls (2020)

Historia oparta na faktach o Marii Gilbert, mamie Shannah, 24- latki, która zaginęła w maju 2010 roku. Walczyła o ponowne otwarcie sprawy jako śledztwa o morderstwa. Mocny i poruszający film o kobietach, które walczą o dobre imię swoich dzieci, które policja traktowała nie jak matki, siostry i córki, ale jak prostytutki. Ocena: 4/6.

Lucy in the Sky (2019)

Debiut Noaha Hawleya w pełnym metrażu, twórcy seriali “Legion” i “Fargo”, to produkcja w jego stylu, choć bliżej jej do “Legiona” jak “Fargo”. Może nie tak odjechana, ale wizualnie, zabawa formą, oraz muzycznie (covery znanych hitów) to jest stary, dobry Hawley, więc trochę nie dziwi mnie, że w USA film zebrał złe recenzje. Film się wlecze, ale ja uwielbiam styl tego twórcy, więc nie nudziłem się. No i świetnie zagrany przez Natalie Portman w roli astronautki, która po powrocie z kosmosu nie potrafi wrócić do normalnego życia. Ocena: 4.5/6.

thumbnail.51153.4

Mayday (2020)

Nie oglądam polskich komedii, zwłaszcza romantycznych, wyjątek to trylogia “Planeta Singli”, ale zainteresowany byłem nową produkcją z Pawłem Adamczykiem, gdyż to film inspirowany sztuką teatralną, która odniosła spory sukces w Polsce. Film okazał się średniakiem, ale nie żałuję seansu, pomimo tego, że było kilka żenujących żartów (udawanie gejów), ale też sporo dobrych, choć na granicy dobrego smaku. Film się da oglądać dzięki obsadzie, a przede wszystkim dzięki Adamowi Woronowiczowi w roli Staszka, przyjaciela głównego bohatera, któremu pięć lat udawało się mieć dwa domy w różnych miastach i dwie żony.

Lubię Woronowicza (Adamczyka też), ale nie kojarzę go z ról komediowych, a tutaj szarżuje na całego w roli kumpla, który wpada na coraz bardziej szalone pomysły, gdy mają coraz większe problemy przez kłamstwa jego kumpla. Adam Woronowicz rozwalił system w tym filmie, np. w scenie, gdy gangsterzy wpadają do jednego z domów Jana, żeby odebrać dług, to po prostu trzeba zobaczyć co takiego Staszek wymyślił  by wyciągnąć ich z problemów. Dla tego aktora było warto obejrzeć. Ocena: 3.5/6.

Richard Jewell (2019)

Oparty na faktach film Clinta Eastwooda opowiadający o ochroniarzu, który uratował życie tysięcy ludzi zapobiegając wybuchowi bomby w czasie IO w Atlancie w 1996 roku. To zdarzenie sprawiło, że uznano go za bohatera, ale po kilku dniach został głównym podejrzanym FBI o czym dowiedziały się media. Od tego momentu życie Richarda i jego mamy zmieniło się w koszmar. Chyba tylko prawie 90- letnia legenda amerykańskiego kina mogła nakręcić film, który krytykuje USA, a jednocześnie produkcję patriotyczną, która wychwala idee ojczyzny Eastwooda.

Warto obejrzeć dla genialnego Paula Waltera Hausera, którego możecie kojarzyć ze świetnych drugoplanowych komediowych ról, totalnych idiotów w “BlacKkKlansman” Spike Lee i “I, Tonya”, a w filmie legendy kina dał jeszcze lepszy popis aktorski. Uważam, że Hauser powinien być nominowany do Oscara. Zagrał bohatera z wadami. Jewell to upierdliwy gość, który wkurza swoją naiwnością i podejściem do władzy mimo tego jak go traktują i czasami jest antypatyczny, więc nie dziwne, że denerwuje swoją mamę i przyjaciół.

Richard-Jewell-recenzja

Nie tylko Hauser zasługuje na pochwały, bo też Kathy Bates i Sam Rockwell zaliczają świetny występ, w roli odpowiednio mamy i prawnika, podobnie jak Jon Hamm w roli agenta FBI i Olivia Wilde w roli dziennikarki, która wykorzystała sprawę Jewella do stania się znaną dziennikarką. Można się czepiać tego w jak złym świetle pokazano dziennikarzy i FBI, ale przyznam, że nie przeszkadzało mi to zbytnio. A dlatego, bo uważam, że na przykładzie Jewella, FBI i dziennikarki Clint Eastwood pokazał do czego doprowadza chorobliwa potrzeba realizacji marzeń, że nie przynosi to nic dobrego. Jest to staromodne kino, ale w dobrym znaczeniu tego słowa. Richard Jewell to najlepszy film Eastwooda od wielu lat. Ocena: 4.5/6.

Sala Samobójców. Hejter (2020)

Tomek zostaje przyłapany na plagiacie i wydalony z uczelni. Postanawia ukrywać ten fakt przed państwem Krasuckich, którzy pomagają mu finansowo. Kiedy oszustwo wychodzi na jaw chłopak traci zaufanie swoich dobroczyńców. Tomek planuje zemstę na Krasuckich. Kolejny dobry film Janka Komasa, ale zupełne przeciwieństwo Bożego Ciała, gdzie pokazał dobrą stronę ludzi, a tutaj mamy drugą stronę medalu, czyli pokazana złą stronę Polaków. Ogląda się jak pierwszorzędny thriller ze znakomitą rolą Macieja Musiałowskiego. Jan Komasa ma niesamowity talent do obsadzania w rolach głównych aktorów nieznanych, podobnie było z Bielenią w Bożym Ciele, którzy dostają role dzięki, której mogą zabłysnąć.

Zasiadając do seansu to nie trzeba znać części pierwszej, są pewne nawiązania do fabuły debiutu Komasy, ale to bardziej spin-off, jak kontynuacja. Nie jest to też film, który uderza w jedną stronę polityczną Polski. Dostaje się prawicy, ale też ta strona ciepło jest pokazana. Mam na myśli to, jak pokazano chłopaka, który mieszka z babcią – nie przerysowano jego postaci. Rozumie się go, dlaczego podejmuje takiej decyzje, a nie inne i budzi współczucie, przynajmniej do pewnego momentu. Dostaje się też lewicy i ogólnie każdej stronie politycznej Polski.

gf-v34y-tMhr-yXfs_sala-samobojcow-hejter-zdjecia-z-nowego-filmu-jana-komasy-1920x1080-nocrop

A jeśli już to powiedziałbym, że film mocno przerysowuje obraz Polski, ale z drugiej strony wiele z wydarzeń w tym filmie miało miejsce choćby w 2019 roku, a dokładnie jedno wydarzenie, którego nie zaspoileruję. Ciekawe, że  sami twórcy filmu zaznaczają w napisach końcowych, co się w filmach nie zdarza, nie spotkałem się jeszcze z taką sytuacją, że film kręcono od października do grudnia 2018 roku, więc to produkcja, która przepowiedziała przyszłość. Ale jak obejrzycie to zrozumiecie dlaczego tak późno wszedł do kin (a przez epidemie to ostatecznie na voda) i skąd informacja na końcu filmu od kiedy do kiedy trwały zdjęcia. Ocena: 4.5/6.

Spenser Confidential (2020)

Kolejny film Petera Berga i Marka Wahlberga, ale nie dorównujący najlepszym filmom Berga, czyli “Lone Survivor”, “Patriots Day”, “Żywioł – Deepwater Horizon”, to już “Mile 22” było lepsze, choć nieidealne. Najnowsza ich wspólna produkcja do obejrzenia na Netflixie to nie do końca udany buddy movie i nie do końca udane kino sensacyjne. Może powinien Berg kręcić mniej, bo trzaska film za filmem (choć rekordów Patryka Vegi w szybkości kręcenia nie pobije) przez co wychodzą takie produkcje jak ta. Ocena: 3.5/6.

Spies in Disguise (2019)

Tajni i fajni ogląda się jak kino w stylu Jamesa Bonda połączone z buddy movie, tylko tutaj mamy agenta amerykańskich służb, Lance Sterlinga, któremu głos podkłada i wygląda jak Will Smith. W oczyszczeniu się z zarzutów o zdradę pomaga mu młody wynalazca, Walter, któremu głos podkłada Tom Holland (oczywiście też wygląda jak aktor znany z roli Spidermana w MCU). Sympatyczna animacja dla całej rodziny, choć dla dzieci powyżej 10 lat i zaznajomionych z popkulturą, bo młodsze pewnie się znudzą fabułą i odwołaniami do popkultury. Ocena: 4/6.

Star Wars: The Rise of Skywalker (2019)

Saga Gwiezdnych Wojen została zakończona w dobrym stylu, choć nie bez wad. Widzę wady finałowej odsłony, choćby to, że przez pierwsze 30 minut tak się dużo dzieje, akcja pędzi na złamanie karku,  że można by z pierwszych 30 minut zrobić kolejne trzy filmy. Dowiadujemy się tylu faktów, których nie było w poprzednich dwóch częściach (już na napisach początkowych są podane zwroty akcji, których nie było w epizodach 7 i 8), że starczyłoby fabuły na kolejną trylogię.

Widzę wszystkie głupoty scenariusza, np. to jak szybko decyzje bohaterowie podejmują i trzeba sobie sporo samemu dopowiadać, czemu robią to co robią, albo czemu pojawiła się pewna postać znana dobrze widzom SW, choć we wcześniejszych filmach nawet o niej nie wspomniano i mógłbym długo wymieniać, ale dobrze się bawiłem.

null

Realizacyjnie film wymiata, ale wiadomo to Disney i ILM.  Aktorsko wszyscy dobrze grają, na tyle na ile pozwala im scenariusz.  Moim skromnym zdaniem najlepiej rozwinięto wątek Rena i Rey, zwłaszcza Adam Driver świetnie wypadł w swojej roli. Fajne są też nowe postacie jak np. znajoma Poe.

A co do roli świętej pamięci Fisher i biorąc pod uwagę śmierć aktorki, to wybrnęli z tej sytuacji tak, że lepiej nie można było. Wycięte sceny z Fisher z poprzednich dwóch filmów są tak dodane do filmu, że nawet bym nie zauważył, że pochodzą z innych części. Jestem świadomy wad epizodu IX  kończącą sagę Skywalkerów, ale ja widocznie jestem takim widzem, któremu mało trzeba, żeby dobrze się bawił na Star Wars. Ocena: 4.5/6.

Supernova (2019)

Oklaski należą się Bartoszowi Kruhlikowi, który z nieznanymi nazwiskami w obsadzie, w 2 tygodnie, nakręcił film, który trzyma w napięciu jak filmy uznanych reżyserów, a to jest debiut w pełnym metrażu jako scenarzysty i reżysera. Jest to idealny przykład filmu, który pokazuje, że do opowiedzenia ciekawej historii nie trzeba ogromnych budżetów i efektów specjalnych, tylko wystarczy dobry scenariusz. A w tym przypadku mamy historię, która zaczyna się od próby ucieczki Iwony z dwojgiem małych dzieci od pijącego męża. W czasie szamotaniny na wiejskiej drodze mąż wpada w chaszcze gdzie dogorywa, a  w tym samym momencie dochodzi do tragedii, która zerwie na nogi wszystkich mieszkańców.

super4

Film jest znakomicie wyreżyserowany, i zmontowany, ma świetne zdjęcia, trzyma w napięciu i doskonale zagrany przez całą obsadę, z której nie znam nikogo (oprócz Michała Anioła, w epizodzie się pojawia). Każdy z obsady zasługuje na oklaski, nie tylko Marek Braun świetny w roli policjanta, ale dosłownie wszyscy. W filmie jest dużo postaci, ale film jest tak zrealizowany, że nie pogubiłem się w fabule. Może się mylę, ale chyba inspirował się reżyser filmami Smarzowskiego, ale też jest to inna produkcja, nie tak dołująca jak filmy Smarzowskiego. Moim zdaniem np. zakończenie jest zupełnie inne jak w filmach reżysera Wołynia, raczej tak pan Smarzowski nie kończy filmów. Czekam na kolejne filmy Kruhlika nakręcone już za większą kasę. Ocena: 4.5/6.

The Gentlemen (2019)

Guy Ritche powraca do kina, które zapewniło mu uwielbienie widzów. No i jak to w jego komediach gangsterskich bywa, dostałem sporo błyskotliwych dialogów, nielinearną narrację, świetny soundtrack oraz świetne aktorstwo całej obsady. Choć ja bym wyróżnił McConaugheya, Hugh Granta i Colina Farella. Może do najlepszych filmów Ritchiego, czyli Porachunków, Przekrętu i Kryptonimu U.N.C.L.E. trochę brakuje, ale to wciąż dobra rozrywka. Ocena: 4.5/6.

pgxl20200228192339456cwcu

The Invisible Man (2020)

Po zerwaniu toksycznej relacji mąż Cecili popełnia samobójstwo. Od tej pory zaczynają ją prześladować dziwne zdarzenia. Trzymający w napięciu thriller inspirowany książką H.G.Wellsa to udane przeniesienie historii o niewidzialnym człowieku do współczesności. Reżyser świetnie operuje pustką w kadrze, dzięki czemu film trzyma w napięciu. Razem z Cecilią obserwujemy pomieszczenia, w których znajduje się bohaterka i próbujemy wypatrzeć zagrożenie, szukamy najmniejszego ruchu, dziwnych kształtów.  Równie ważny jest dźwięk, bo próbujemy usłyszeć razem z Cecilią różne niepasujące do sytuacji dźwięki.

Niewidzialny Człowiek to film, który mało kosztował, ale udało się twórcom mały budżet zamienić w zaletę. Brawa należą się dla zdjęciowca, montażysty i autora muzyki – wszystkie te elementy budują szarpiący nerwy klimat ciągłego i nieokreślonego zagrożenia, że ktoś bohaterkę obserwuję. Ale film nie byłby tak dobry, gdyby nie świetna rola Elizabeth Moss, która wyspecjalizowała się ostatnio w rolach kobiet po ciężkich przejściach (serial Opowieść podręcznej). Gra kobietę, która nie wie czy jej odbija, ma stres pourazowy, czy jednak ktoś ją obserwuje i wpływa na jej życie i bliskich. Oczywiście czym dalej to jesteśmy coraz pewniejsi tego, co się dzieje, ale film się broni, mimo tego, że od pewnego momentu wiadomo w jaką stronę fabuła zmierza. Ocena: 4.5/6.

2020_02_28_87724_1582864519._large

The Night Clerk (2020)

Dreszczowiec o młodym recepcjoniście pracującym w hotelu, który obserwuje lokatorów. Pewnego dnia jest świadkiem kłótni kochanków i morderstwa kobiety. Tye Sheridan położył całkowicie główną rolę, chłopaka cierpiącego na zespół Aspergera. Jedyny plus to kubańska Ania Przybylska czyli Ana De Armas, która gra femme fatale. Kolejna rola w której potwierdza, że ma talent, potrafi grać, a nie jest tylko ładna. Za kubańską piękność minimalnie podniosę ocenę, którą jest 3/6.

EQtTVlBU0AYF2v2

The Occupant (2020)

Bezrobotny specjalista od reklamy zaczyna prześladować rodzinę, która zamieszkała w jego poprzednim mieszkaniu. Hiszpański film w klimacie thrillerów o prześladowcach, jakie popularne były w latach 80 i 90. Więc niby nic nowego, ale hiszpańska produkcja jest na tyle sprawnie nakręcona, że ogląda się z przyjemnością, film trzyma w napięciu, choć fabularnie to nic nowego. Dużo dobrego dla filmu robi Javier Gutierez w roli stalkera, który nie przeszarżował roli, gra subtelnie, ale potrafi przerazić samym spojrzeniem. Ocena: 4.5/6.

W lesie dziś nie zaśnie nikt (2020)

Piątek, 13-go, a dokładnie 13 marca 2020 roku, w polskich kinach miał pojawić się pierwszy polski slasher, jak twórcy reklamują swój film (choć nie wiem czy wcześniej jakiegoś już nie było), który po trailerach zapowiadał się na dobrą produkcję zrobioną przez fanów tego podgatunku horrorów. Ale w wyniku epidemii w Polsce, podobnie jak w USA, sporo filmów,  które miały wejść do kin lub weszły krótko przed epidemią zaczęło się pojawiać na streamingach  i vodach zamiast w kinach.  No i jedną z takich pechowych rodzimych produkcji jest pierwszy polski slasher, który tydzień po premierze kinowej, do której nie doszło pojawił się na Netflixie.

Reżyser i współscenarzysta w jednym, czyli Bartosz M. Kowalski nakręcił film o jakim od dawna marzył, czyli hołd dla gatunku. Film czerpie garściami z wielu klasycznych slasherów, ale nie tylko, bo są sceny nawiązujące do np.  Evil Dead i do horrorów z podgatunku survivalu. Film oczywiście jest schematyczny, czyli wiadomo że wszyscy zginą, a na koniec zostanie final girl, która załatwi mordercę. Bohaterowie też są postaciami wziętymi prosto ze slasherów, czyli outsiderka, blondyna, sportowiec, nerd, ale udało się tym postaciom dodać coś więcej. Oczywiście to nie są bohaterowie z głębią psychologiczną, ale mają w sobie swojskość i polskość.

gf-8fR1-U74b-wu2m_w-lesie-dzis-nie-zasnie-nikt-1920x1080-nocrop

Nie jest tak, że nic z nimi Kowalski nie robi, bo np. nerd okazuje się być najbardziej rozsądną osobą w całym towarzystwie (i też służy za meta komentarz, trochę jak bohaterowie “Krzyku”), blondyna nie jest taka głupiutka, jak się początkowo wydaje, itd. Brawa dla aktorów grających młodych, bo wszyscy grają dobrze. Postacie są delikatnie naszkicowane, ale aktorzy sporo im dodają.

Oczywiście najlepszy jest Julek, nerd, ale też podobała mi się Zosia, outsiderka, w którą wcieliła się dobrze Julia Wieniawa. Nie rozumiem skąd ta krytyka aktorki się wzięła, bo wypadła spoko. Reszta młodzieży też jest dobra, na czele z Wiktorią Gąsiewską w roli blondyny. Plusem jest to że bohaterowie budzą emocje i sympatie, dzięki czemu im kibicowałem, a to jest najważniejsze w slasherach, choć nie zawsze się udaje, żeby bohaterom kibicować. Starsze pokolenie też daje radę, choć pojawiają się głownie w epizodach tacy aktorzy, jak Wojciech Mecwaldowski, Mirosław Zbrojewicz, Olaf Lubaszenko, Piotr Cyrwus, najwięcej jest  chyba Gabrieli Muskały.

W.Lesie.Dzis.Nie.Zasnie.Nikt.2020.PL.1080p.NF.WEB-DL.DDP5.1.x264-PSiG.mkv_snapshot_01.14.40

Punkt wyjścia też jest super, czyli dzieciaki wyjeżdżają na obóz bez internetu i komórek, więc nie trzeba tłumaczyć dlaczego nie używają współczesnych technologii. Dziwne że w amerykańskich slasherach nikt na to nie wpadł, a przynajmniej nie kojarzę. Oczywiście można było zrobić z tym coś więcej, ale punkt wyjścia jest ciekawy.

Widać miłość reżysera do slasherów i ogólnie do śmieciowego kina klasy B, tandetnych pulpowych filmów. Oczywiście można narzekać na to, że nie próbowali twórcy bardziej zabawić się gatunkiem, ale reżyser przyznał, że nie chciał pierwszym polskim slasherem wywracać cały gatunek, tylko otworzyć tym filmem drzwi innym próbom kręcenia kina gatunkowego. Zresztą może powstanie dwójka, co zapowiada zakończenie i ja nie miałbym nic przeciwko, w części drugiej Kowalski może bardziej zaszaleć. Więc nie jestem rozczarowany seansem skoro reżyser zrobił dokładnie taki film jaki chciał, a trailery nie obiecywały nic oryginalnego.

Dużym plusem, oprócz obsady,  jest strona techniczna, bo wizualnie film wygląda ładnie, ale największym plusem jest muzyka, która jest inspirowana soundtrackami Johna Carpentera, ale też muzyką jak z włoskich horrorów, takich jak Cannibal Holocaust. Soundtrack to miks syntezatorowych dźwięków Carpentera i przeróbki Cannibal Holocaust. Kolejnym plusem są efekty praktyczne, to jak wyglądają kreatury. Sceny morderstw też są spoko, jest sporo obrzydliwych scen, więc należy się za to plus. Oczywiście film w ogóle nie straszy, ale tak szczerze mnie żaden slasher nie straszył. To są campowe, kiczowate odmóżdżacze, które ogląda się ze znajomymi dla zabawy, pełne krwi, wymyślnych morderstw (i seksu) i podobnie jest z polską wersją. Ocena: 4/6.

W.Lesie.Dzis.Nie.Zasnie.Nikt.2020.PL.1080p.NF.WEB-DL.DDP5.1.x264-PSiG.mkv_snapshot_00.41.34

Marzec 2020 – filmy

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.