Seriale#104

rodzice-kadr-z-serialu

Breeders (seria 1, FX/Sky, HBO GO)

Rodzice to brytyjsko amerykańska komedia autorstwa Chrisa Addisona, Simona Blackwella i Martina Freemana, który gra jedną z głównych ról, czyli ojca i męża. Przez dziesięć krótkich odcinków obserwujemy życie rodziców, którzy zmagają się z rodzicielstwem, a że to produkcja wyżej wymienionych panów to mamy do czynienia z ostrym, czasami czarnym i przegiętym humorem, który nie każdemu może podejść. Choć mnie Rodzice kupili od pilota serialu. Jaka to jest produkcja najlepiej oddaje oryginalny tytuł, który dosłownie oznacza hodowcę, rozpłodnika.

Co odcinek obserwujemy parę, która próbuje przetrwać kolejny dzień, czyli problemy z wychowywaniem, ze sobą, z rodzicami/teściami, z pracą. Pierwszy epizod ma zawrotne tempo, ale od drugiego odcinka tempo zwalnia. Jest mniej humoru, więcej obyczajówki i nawet dramatu, są poruszane poważne treści.

Oczywiście nie jest tak, że serial zamienia się nagle w depresyjny produkt w stylu np. Opowieści Podręcznej, ale humor bardziej jest zrównoważony przez dodanie elementów dramatycznych i obyczajowych. Moim zdaniem to dobra decyzja, choć Pilot był świetny, bo nie wyobrażam sobie pozostałych 9 odcinków, nawet jak trwają tylko 20 minut, z takim szybkim tempem jak w Pilocie. To mogłoby być męczące.

rodzice3

Poziom odcinków nie spada, każdy z epizodów trzyma dobry poziom. Jest sporo fajnych dialogów, sarkastycznych, z dużą dawką czarnego humoru (choć polskie tłumaczenie mogłoby być o wiele lepsze), który świetnie sprzedają Martin Freeman i Daisy Haggard (jest chemia między nimi) Życie bohaterów przeplatane jest momentami z przeszłości, gdy Paul i Ally nie mieli dzieci, jako kontrast, żeby pokazać jacy byli wtedy beztroscy i szczęśliwi.

Po paru pierwszych odcinkach wydaje się, że to produkcja której lepiej by nie oglądały pary pragnące dziecka, bo czasami jest ostro (Freemana nie pamiętam z takiej roli, gdzie by tyle przeklinał), ale z każdym kolejnym odcinkiem widać, że jednak dzieci są dla bohaterów wszystkim. A finał to najbardziej dramatyczny odcinek ze wszystkich, gdzie jest najmniej humoru.

Zgadzam się z widzami, którzy twierdzą, że czarny humor czasami nie pasuje do sytuacji  (więc nie jest tak, że każdy dowcip do mnie trafiał), ale obronię taki wybór twórców tym, że nie żartują sobie z dramatów jakie spotykają rodzinę, tylko są to żarty z innych spraw, które dzieją się na około dramatów. Żarty w dramatycznych sytuacjach służą tutaj też temu by pokazać, jak każdy z członków rodziny radzi sobie z tym co ich spotyka, a każdy radzi sobie na różne sposoby, np. rzucając sucharami w nieodpowiednich sytuacjach.

gf-BSPN-K3Up-6iHx_rodzice-664x442-nocrop

Nie jest to idealna produkcja, ale dla mnie 1 sezon zasługuje na 4.5/6.  Jest to dobra angielsko amerykańska koprodukcja, tylko z mocno czarnym i ciętym humorem, więc nie zdziwię się jak do niektórych Breeders nie trafi, bo poczucie humoru to mocno subiektywna rzecz. Obejrzyjcie 2-3 odcinki i gdy Wam nie podejdą to lepiej odpuścić.

Tales from the Loop (Amazon Prime)

Opowieści z Pętli to serial SF zainspirowany obrazami Simona Stalenhaga. Twórcą serialu jest Nathaniel Harpern, scenarzysta znakomitego serialu “Legion” Noaha Hawleya. Harpern w swoim serialu ożywił obrazy Stalenhaga i wokół nich wymyślił historię. Pokazane są losy mieszkańców nad Pętlą, czyli maszyną pozwalającą odkrywać i badać tajemnice wszechświata. Nie skupia się serial na Pętli, wszystko co związane z maszyną jest to drobny element historii, wcale nie najważniejszy, bo tak naprawdę jest to historia o ludziach, ich zwykłej codzienności, a Pętla czasami wpływa na ich życia.

tales-from-the-loop-amazon-original

Więc jeśli oczekujecie produkcji SF, w której poznacie odpowiedzi, np. czym jest Pętla, to zmieńcie oczekiwania. Tytułowa Pętla służy tylko jako usprawiedliwienie dla dokonujących się cudów, a serial dotyka przyziemnych spraw. Zaklasyfikował bym ten serial jako produkcję obyczajową z elementami SF. Gdybym miał porównać do jakiejś innej produkcji to przychodzą mi do głowy seriale Damona Lindelofa, czyli Lost, Watchmen, a przede wszystkim The Leftovers.

Chodzi mi o to, że w każdym odcinku dostajemy nową historię z innymi bohaterami, ale to nie jest antologia, bo wszystkie postacie przewijają się w każdym odcinku, np. postać pierwszoplanowa z pierwszego odcinka w drugim pojawia się na dalszym planie, a postać z drugiego planu w innym odcinku gra główną rolę. Więc trzeba serial oglądać po kolei, bo historie i postacie się nawzajem przeplatają, wydarzenia jedne mają wpływ na inne, a niektóre wątki są kontynuowane w późniejszych odcinkach. Ogólnie pisząc jest to historia, która pokazuje co w człowieczeństwie jest najważniejsze, ale nie zdradzę nic więcej z fabuły, bo lepiej samemu sprawdzić.

333-2-800x445

Spotkałem się z zarzutami, że nic się w serialu nie dzieje, dominuje nuda. Nie do końca się z tym zgadzam, ale nie dziwię się, że wiele osób odbija się od tej produkcji. Choć  mnie Tales from the Loop kupił od pierwszego odcinka i wcale nie uważam, że fabuła za wolno się rozwija, ale rozumiem czemu wielu osobom może nie podejść ta opowieść, gdzie tempo jest bardzo wolne.

Oglądałem jakiś czas temu inny serial od Amazon Prime, czyli Too Old To Die Young. Refn w swoim autorskim serialu osiągnął nowy poziom męczenia buły, nic niedziania się, przebił wszystkich twórców seriali, którzy rozciągają fabułę, to jest przykład serialu, który może zanudzić na śmierć. “Za starzy na śmierć” to nowy hardkorowy poziom nic nie dziania się, więc jeśli  serial Refna dałem radę obejrzeć do końca (odcinki trwają tyle co film), to od tej pory każdy inny serial, który niektórzy uważają za nudny, to dla mnie jest jak Speed i Mad Max Fury Road w jednym. Chodzi mi o to, że od seansu tamtej produkcji żadna męczybuła nie jest już mi straszna, bo nic Refna nie przebije:)

TalesFromTheLoop-czolo

A tak całkiem na serio to serial, który omawiam kupił mnie klimatem i spokojem wylewającym się z produkcji. No i realizacją, bo zdjęcia i reżyseria (m.in. Mark Romanek, Jodie Foster, Andrew Stanton) to dobra robota. Wyróżniłbym też świetną muzykę Philipa Glassa i Paula Leonarda-Morgana, np. główny motyw, który się często przewija.  Przypominał mi ten kawałek główny motyw z Pozostawionych Lindelofa. Oprócz strony audiowizualnej warto wyróżnić obsadę, nie tylko znane nazwiska jak Jonathana Pryce’a, ale też nieznani mi aktorzy spisali się pierwszorzędnie w głównych rolach.

Serial nie przedstawia żadnych oryginalnych historii, tylko to co już nie raz widziałem w gatunku SF, ale całość jest tak profesjonalnie zrealizowana i zagrana, że nie mogę nie dać mniej jak 5/6. Ostatnio panuje dobra passa w serialach SF. W tym samym czasie co Loop Amazona pojawiły się dwa inne seriale SF,  czyli równie dobry co produkcja Amazona “Devs”, autorski serial Alexa Garlanda (podobne są obie produkcje do siebie, mam na myśli tempo akcji), i 3 sezon Westworld, który jest serialem najbardziej rozrywkowym.

Tales-from-the-Loop-Dom-Loretty

Seriale#104

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.