Seriale#105

hollywood7-1

Hollywood (Odcinki 1-3, Netflix)

Obejrzałem trzy pierwsze odcinki drugiego serialu stworzonego dla Netflixa od Ryana Murphyego, najbardziej zapracowanego showrunnera/scenarzysty serialowego w USA i tak mnie znudziły, że odpuściłem. Porównuje się Hollywood z ostatnim filmem Tarantino, ale mimo tego, że Dawno temu w Hollywood to jeden ze słabszych filmów tego reżysera, to i tak się lepiej bawiłem na fantazji o Hollywood od reżysera Django i Pulp Fiction, jak na alternatywnej wersji od Murphy’ego, choć lubię nierówną twórczość Ryana Murphy’ego.

Twórca American Horror Story i American Crime Story znany jest z tego, że nigdy nie można być pewnym poziomu jego seriali, a nawet w samym sezonie, który zapowiada się na początku na dobry może na koniec się serial wyłożyć i okazać nieoglądalną chałą (AHS – Kult), albo sezon, który zapowiada się na chałę okazuje się ostatecznie lepszy jak na początku się zapowiadało (AHS – Roanoke). U Murphy’ego sinusoida poziomu to znak rozpoznawalny. Moim zdaniem jedyne równe seriale to pierwszy i drugi sezon American Crime Story, Feud, 1, 2, 6 i 8 sezon American Horror Story i Pose, a reszty nie widziałem na tyle dużo odcinków by się o nich wypowiadać.

darren-criss-i-jeremy-pope-w-miniserialu-hollywood-kadr

Mówi się o drugim netflixowym serialu Murphy’ego, że to bajeczka jaką wymyślił sobie scenarzysta i to prawda. Choć w pierwszych trzech odcinkach Hollywood, które widziałem i tak (prawie) wszyscy dostają role dzięki molestowaniu seksualnemu, czyli tak jak jest pewnie w rzeczywistości. Dla mnie największym problemem jest to, że nie polubiłem nikogo, żeby oglądać dalej.

O wiele lepiej mi podszedł poprzedni serial Ryana dla Netflixa czyli The Politician, który też nie był specjalnie udaną produkcją (wciąż pamiętam rolę Gwyneth Paltrow, w której naśmiewała się ze swojego wizerunku), ale o wiele lepszą od tego dzieła. A nawet to, że lubię Darrena Crissa i Samare Weaving nie spowodowało, że obejrzałem do końca drugie netflixowe dzieło Murphy’ego. Jakieś tam emocje we mnie wywołał jedynie Wilson, ale to nie jest pozytywna postać (scena tańca w jego domu, typowa dla Ryana, ale i tak strzeliłem facepalma), a ci pozytywni są nijacy. Czytałem opinie, że od czwartego odcinka Ryan Murphy totalnie odleciał, ale tak mnie zmęczyły pierwsze odcinki, że nawet nie sprawdziłem w jaki sposób, tylko przeczytałem recenzje.

hollywood-netflix-kopia

No i okazało się, że wszyscy żyją długo i szczęśliwie w latach 50 XX wieku, w tym czarnoskórzy, homoseksualiści, lesbijki, co nie było możliwe przez ówczesne prawo w USA. Nie miałbym nic przeciwko temu, w końcu to naiwna bajeczka, ale problemem są bohaterowie, którzy są tak nieciekawi, że mam ich całkowicie gdzieś.

Murphy zaskakiwał mnie w ostatnich latach, bo mimo kręcenia miliona seriali rocznie, to jakiś tam poziom wciąż utrzymywał, przynajmniej tych co oglądałem (podobno 911 i spin-off tej produkcji nie jest takie złe, ale nie podeszło mi) , ale coś zmieniło się od AHS 1984, który dla wielu jest jednym z lepszych sezonów horrorowej antologii, a dla mnie od Pilota to była nudna i nijaka produkcja, czyli tak jak w przypadku Hollywood.

z25945999V,-Hollywood-

Możliwe, że w końcu Murphy’ego dopadł kryzys twórczy, bo chyba nie da się być na dobrym poziomie cały czas, jak się kręci tyle produkcji rocznie.  Jeśli ktoś spodziewał się drugiego serialu na poziomie Feud od Murphy’ego, który też opowiadał o dawnym Hollywood, tylko że prawdziwą historię to niech zmieni oczekiwania, bo się bardzo zawiedzie. Nie postawię oceny, bo nie daję ocen serialom, których nie skończyłem, tylko napiszę, że było średnio w pierwszych odcinkach.

Westworld (seria 3, HBO)

1 seria Westworld była dla mnie tylko rozrywką, żadną ambitną produkcją, nawet jak fani i twórcy twierdzili co innego. Serial Jonathana Nolana dla mnie nigdy nie był arcydziełem, tylko zwykłym SF. Może dlatego nie oceniam aż tak nisko 2 serii, jak większość fanów, choć zgadzam się, że słabsza i nie dziwię się, że wielu odpadło po 2 serii. Ale czekałem na 3 sezon, bardziej jak na dwie poprzednie serie razem wzięte, bo finał 2 serii zapowiadał duże zmiany w produkcji, co potwierdziły trailery 3 serii.

westworld-3-sezon-hbo-go-recenzja-1

No i już na początku powiem, że bardzo dobrze się stało, że parki rozrywki zostały zepchnięte na dalszy plan i serial poszedł mocno w cyberpunk, bo temat parków wyczerpał się całkowicie. Ambitna rozrywka z gatunku science fiction to np. Devs, o którym pisałem niedawno, a wspominam akurat tą produkcję, bo 3 sezon Westworld porusza podobne tematy co produkcja Alexa Garlanda,  tylko w zupełnie innym stylu. Alex Garland stawia na artyzm, Devs jest to niszowe SF, nie dla wszystkich, a Lisa Joy i Jonathan Nolan postawili w 3 serii swojego serialu na akcję i rozmach.

Oczywiście są dalej zwroty akcji, tak jak w 1 i 2 serii, ale fabułę mocno uprościli. Nie przekombinowany jest sezon trzeci. Część twistów działa (jak ten związany z hostami, które współpracują z Dolores), a część nie działa, głównie te z finału, które na papierze wydają się pasować do historii, ale nie do końca wyszły, bo nie ma dobrze rozpisanej podbudowy we wcześniejszych odcinkach pod zwroty akcji.

evan-rachel-wood-1584325013

3 sezon zaczyna się od tego, że Dolores po ucieczce z parku próbuje zniszczyć ludzkość, zemścić się na nas za krzywdy jakie  ją spotkały, a próbuje jej w tym przeszkodzić niejaki Engerraund Serac. Więc mamy prościutką fabułę, co  pewnie dla widzów przyzwyczajonych do łamigłówek, jak było w 1 i 2 serii to było duże rozczarowanie, a dla reszty widzów to miła odmiana.

Przez cztery odcinki byłem pewien, że trójka to najlepszy sezon, ale w połowie sezonu  coś się popsuło. Więc to nie jest idealny sezon, np. wątek Bernarda nie licząc sceny po napisach w finale niewiele wniósł do sezonu. Jest to postać na którą w 3 sezonie nie ma w ogóle pomysłu, uważam że po 3 serii Bernard powinien z serialu zniknąć.

westworld-episode-305-genre-promotional-photo-01

Wątek Maeve jest powiązany z Seraciem i rozumiem czemu wszyscy postać graną przez Thandie Newton znienawidzili. Bo od jakiegoś czasu jest to postać bardzo przepakowana, ale ja wciąż ją lubię. Wraca też William co mnie ucieszyło, bo Eda Harrisa nigdy za mało. Choć tajemnicą nie jest, że wątek Williama nie przypadł do gustu aktorowi, jak go poprowadzono do końca (trzeba obejrzeć scenę po napisach w finałowym odcinku, gdzie się dzieje dużo, nie tylko w wątku Williama) i rozumiem dlaczego aktor był rozczarowany swoją rolą w trzecim sezonie.

Ed Harris to jeden z najlepszych aktorów w obsadzie i potrafi sprzedać nawet najgorsze momenty serialu, mam na myśli, np dialogi, które miejscami są okropne, ale to tak doświadczony i dobry aktor, że radzi sobie z drętwymi dialogami, nawet jak inni aktorzy sobie nie radzą. Najgorszy był epizod bodaj szósty, który mnie bardzo wybijał wszystkimi dialogami w wykonaniu wszystkich aktorów, poza scenami z Edem Harrisem, który nawet najgorszy tekst potrafił sprzedać.

westworld-season-3-man-in-black-main

Więc mam mieszane wrażenia co do 3 serii, ale  gdybym miał wybrać mój ulubiony sezon to właśnie jest trzeci, na którym lepiej się bawiłem jak na 1 i 2 serii razem wziętych. Po pierwszej połowie sezonu  myślałem, że uznam 3 sezon za najlepszy, ale się popsuł w odcinkach 5-7, które są najsłabsze w całym sezonie, zwłaszcza 6 i 7. Finał jest sporo lepszy od odcinków 5-7, ale i tak słabszy jak epizody 1-4.

Realizacyjnie cały sezon stoi na wysokim poziomie już od odcinka pierwszego, który zachwyca rozmachem. Zdjęcia i efekty specjalne to poziom filmowy. Nie ogląda się Westworld jak biednego SF z telewizji tylko wysokobudżetowe SF, wizualnie serial jest cudowny. Poszło na produkcję sporo kasy, HBO nie szczędzi pieniędzy mimo coraz niższej oglądalności i małego zainteresowania produkcją. Podobnie jest z muzyką Djawadiego, którego kariera w ostatnich latach jest dla mnie dużym zaskoczeniem.

westworld-season-3

Pamiętam, że wieki temu nazywano go jednym z niewolników Hansa Zimmera, należał do ekipy jego muzyków i tak szczerze to ja nie kojarzę żadnego kawałka Djawadiego sprzed 2, 3 lat. Czy w pierwszym, drugim sezonie np Gry o Tron, oprócz głównego motywu, była jakaś w ogóle muzyka?

To oczywiście pytanie retoryczne, ale takie miałem wrażenia kilka lat temu przy każdym serialu, gdzie za soundtrack odpowiadał Ramin Djawadi, ale zmieniło się to przy ostatnich sezonach Gry o Tron i Westworld, gdzie nagle muzyka zaczęła być słyszalna i naprawdę dobra.  Djawadi zaczął być znany z różnych coverów, które są genialne, ale też oryginalne kawałki przez niego tworzone są super.  Więc elementy, co do których nie mam żadnych wątpliwości w 3 serii to strona wizualna i genialna muzyka. Djawadi wyrobił się przez lata, odnalazł swój styl.

gf-7MzW-GUMz-ijpK_westworld-664x442-nocrop

Gorzej jest ze scenariuszem, choć historia w 3 serii jest bardzo prosta. Co prawda akurat ostatni odcinek sezonu trzeciego uważam za najlepszy z drugiej połowy, ale też nie dorównuje epizodom 1-4 przez to, że zwroty akcji nie wybrzmiewają należycie. Niby decyzje bohaterów są zrozumiałe, ale dlatego, bo mówią postacie wprost co myślą i dlaczego robią to co robią, tylko że nie było wcześniej podbudowy. Więc niby jest się zaskoczonym tym co się dzieje, ale przyjmuje się ze wzruszeniem ramion wszystkie wydarzenia, np. jak ktoś zmienił strony.

A niektóre ze zwrotów akcji też psują postacie,  jak np. granego przez Vincenta Cassela, Seraca, który wydawał się intrygującą postacią przez 7 odcinków, a ostatecznie okazuje się, że nie był aż tak ciekawą personą jak sugerowano wcześniej. Z nowych postaci warto wymienić też Caleba granego przez Aarona Paula, który radzi sobie różnie –  raz dobrze gra, a innym razem źle. Jest to dobry aktor, ale nie tak dobry jak Ed Harris, więc poległ w scenach z okropnymi dialogami, zwłaszcza jak rozmawia z Roboamem.

westworld-3-sezon-hbo-go-recenzja-3

A jak już jestem przy maszynie to Jonathan Nolan nawet nie kryje się z tym, że tak naprawdę 3 sezon to kontynuacja Person of Interest, np. wątek z maszyną mocno przypomina ten sam wątek jak wyglądał w PoI, tylko zrealizowany za większą kasę, a nawet fabuła poszczególnych odcinków przypomina historie jakie przydarzyły się bohaterom serialu Person of Interest. Zresztą na drugim planie pojawia się jeden z ulubieńców fanów z tamtej produkcji Nolana. Nie zdziwię się jak w kolejnych sezonach pojawi się ktoś z głównej obsady, np. Caviezel, Emerson, Acker, Sashi.

Co do poszczególnych postaci to warto wspomnieć o wątku Charlotte Hale. Nie przepadałem za nią w poprzednich sezonach, a w 3 serii to jest jedna z najlepszych historii, fajnie poprowadzona od początku do końca. A co do Dolores to Evan Rachel Wood dobrze gra swoją postać, choć budzi coraz mniej sympatii i ciężko jej kibicować.

westworld-s3-tessa-thompson-1000_u45w.1280

Wood fajny duet tworzy z Paulem, jest między nimi chemia i kończy się w taki sposób, że nawet się wzruszyłem, co w przypadku Westworld, czyli produkcji, którą ogląda się na chłodno to plus, nawet jak zwrot akcji związany z Dolores lepiej działa na papierze. Wiem o co chodziło ostatecznie scenarzystom w wątku Dolores, ale nie do końca wybrzmiewa to należycie w finale. Choć aktorka zagrała naprawdę spoko, więc chwalę. No i wygląda nieziemsko, ubierali ją w piękne sukienki w 3 sezonie.

O Bernardzie już wspomniałem, że równie dobrze mogło by go nie być, ale za to scenę w finale, po napisach, ma intrygującą, która zapowiada ciekawy 4 sezon (podobno planują Joy i Nolan sześć sezonów). Tak samo scena po napisach w finale z Edem Harrisem to ciekawy punkt wyjścia do kolejnej serii, ale też rozumiem dlaczego ten uznany aktor wyżalał się w wywiadach, że nie podoba mu się droga Williama, jaką przeszedł w 3 serii.

westworld-season-3-episode-4-dolores

Nie chcę wdawać się w szczegóły fabuły, gdzie konkretnie historia zmierza, kto ocalał, kto nie przeżył, więc może podsumuję tak 3 sezon, że odcinki 1-4 zapowiadały dla mnie najlepszy sezon Person of Interest, przepraszam, Westworld, i to dzięki temu, jak serial się zmienił, uprościł i poszedł w inną stronę jak w poprzednich sezonach, ale w odcinkach 5-8 coś się posypało i już nie było tak dobrze jak wcześniej.

W przypadku drugiej serii miałem podobne odczucia, ale na odwrót,  bo pierwsza połowa nie podeszła mi, a druga mi się  podobała. Więc postawię 4.5/6, głównie za odcinki 1-4, cudowną muzykę i realizację oraz aktorstwo Eda Harrisa. No i powtórzę, że dla mnie Westworld to zawsze był tylko dobry rozrywkowy serial, a nie żadne arcydzieło, jakby chcieli widzowie, twórcy i stacja. Pewnie dlatego, że nie traktuję serialu z takim namaszczeniem jak co niektórzy, a na sporo rzeczy przymykam oko, to nie zawiodłem się tym sezonem.

Choć może to w jaką stronę Westworld poszło w 3 serii, jak się zmieniło,  to jest zasługa tego, że Jonathan Nolan i Lisa Joy uświadomili sobie, że kręcą rozrywkę, a nie ambitne dzieło zmieniające świat, czym serial nigdy nie był. Ale wcale nie zdziwiłbym się jakby to była decyzja stacji, żeby uprościć fabułę, bez zabaw z czasem,  a dać w zamian dużo akcji. Może tak się dogadali ze stacją i dzięki  temu dostają  kolejne sezony, mimo tego, że prawie nikt serialu nie ogląda, a ci co oglądają to cały czas narzekają.

187061046

Seriale#105

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.