Shameless (seria 10, Showtime)

SHAMELESS

Najnowszy sezon o dysfunkcyjnej rodzinie Gallagherów, to seria, w której wydawało się, że nastąpią poważne zmiany, a przynajmniej wszystko na to wskazywało po odejściu Emmy Rossum po 9 serii, grającej najstarszą córkę Franka. Oczywiście cała obsada grająca rodzinę Gallagherów jest istotna, ale to na Fionie i Franku serial się skupiał najbardziej przez 9 lat emisji. No i od razu mogę powiedzieć, że serial się nie zmienił (poza trochę przerobioną czołówką, skoro nie ma Fiony), to wciąż to samo Shameless, tylko nie jestem pewien czy to coś dobrego.

Bo można zauważyć od kilku sezonów, że serial i jego bohaterowie kręcą się w kółko, nie zmieniają, a nawet jak mają się zmienić to wracają do tego jacy byli wcześniej. Tak było choćby z Fioną, która miała niejedną okazję odciąć się od Franka, a koniec końców wracała do bycia Gallagherówną ale na własnych zasadach i dopiero zrobiła krok do przodu, jak aktorka postanowiła odejść. Zapowiadał John Wells przed emisją 10 serii, że może uda się namówić na mały występ Rossum, ale chyba nie udało mu się, bo jedynie w pilocie widzimy jak dzwoni telefon z połączeniem od Fiony i nikt nie odbiera, a tak to w ogóle nie jest wspomniana co jest moim zdaniem błędem, bo to rodzina, która jednak trzyma się razem.

shameless-season-10-episode-7-citizen-carl

Zwłaszcza jest to widoczne w finałowym odcinku, gdzie dochodzi do tego na co wielu fanów czekało, czyli Ian i Mickey stanęli na ślubnym kobiercu (mamy istotny polski wątek w finale). Gallagherowie na weselu wspominają mamę, ale nie zająkną się ani słowem o Fionie, że za nią tęsknią, tak jakby nie istniała. Dziwne, że nie wpadł nikt ze scenarzystów na pomysł, żeby pokazać scenę jak np. dostaje Ian prezent od Fiony albo rozmawia z nią przez telefon, składa mu życzenia, bez pokazywania aktorki. Wells i reszta scenarzystów nie licząc pierwszego odcinka wolą udawać, że Fiona nie istnieje.

A co do aktora grającego Iana to z nim jest ciekawy przypadek. Cameron Monaghan odszedł i dostał ładne pożegnanie Ian w pierwszej połowie 9 serii. No i można było tak jego historię zakończyć, ale wrócił aktor w finale tej samej serii, w której odszedł. A po emisji 9 serii zapowiedział aktor, że od 10 serii wraca na stałe. Nie spotkałem się jeszcze nigdy z tak krótkim rozstaniem aktora z serialem i tak szybkim powrotem, w ciągu jednego sezonu:)

SHAMELESS-S10-gallery-debbie-1014x570

Wątek Iana i Mickeya, to jest jedna z najlepszych rzeczy w 10 serii, ale tak było zawsze. Nie przypadkowo wątek ich relacji to jeden z tych ulubionych przez fanów, więc nie dziwne, że twórcy powrócili do niego, zwłaszcza jak Monaghan i Fisher wrócili do serialu. Cameron Monaghan i Noel Fisher zawsze mieli świetną chemię i podobnie jest w 10 serii. Gdybym miał pochwalić jeszcze jakiś wątek w 10 serii to  historię Lipa, w którego życiu dzieje się sporo nowego. No i kolejny sezon zapowiada, że może trochę życie Lipa się zmienić, ale też w 10 serii widać, że chłopak jest przywiązany do Gallagherów bardziej jak Fiona była, przez co ma sporo problemów.

Najgorsze wątki są te poświęcone Carlowi, zwłaszcza śmieciowy (jak obejrzycie, zrozumiecie o co mi chodzi), bo wcześniej nawet było spoko. Niestety najprawdopodobniej wypadła z serialu Kelly, czyli dziewczyna Carla, a tworzyli fajną parę, która wprowadzała dużo energii do tej produkcji. Tak zakładam, bo na koniec sezonu dano chłopakowi niesamowicie wkurzającą dziewczynę, która mam nadzieje że zniknie z serialu szybciej jak Kelly. Chociaż tyle dobrego, że dziewczyna Lipa się ostała, bo to fajna nowa postać.

shameless-season-10-tammy-lip-deleted-scene

Z nowych postaci pojawiła się kuzynka Mickeya i mam nadzieję, że zostanie na kolejny sezon, czyli ostatni, ale o tym później. Debbie niestety znowu zaczęła działać na nerwy, choć w 9 sezonie była poprawa. No i jej wątek mało zabawny się zrobił, a przecież kilka sezonów temu to była postać, którą się lubiło, a ostatnio nic tylko wkurza.

Fajnie zaczyna się wątek Liama, który postanawia znaleźć swoje afrykańskie korzenie, jest zabawny, ale w drugiej połowie robi się nudnawy i nieciekawy. Jedyne co ciekawego u Liama to tyle,  że kocha ojca, zależy mu na nim w przeciwieństwie do reszty braci i sióstr, ale też jest prawdziwym Gallagherem, co nie raz pokazuje, np. ojca potrafi wykiwać.

Wątek Kev i V od kilku sezonów to tak naprawdę osobny serial, bardziej komediowy, sitcomowy od całej reszty serialu. Choć wydaje mi się, że odkąd z serialu odeszła Emmy Rossum to więcej czasu pokazywani są Kev i V, jak w ostatnich sezonach z Fioną. Nie wiem czy był jakiś konflikt między Rossum i Hampton, ale w ostatnich sezonach Fiona i V prawie w ogóle nie spędzały ze sobą czasu, a to były najlepsze przyjaciółki, a teraz więcej z Gallagherami są pokazywani. Dużo większą rolę jak wcześniej mają też stali bywalcy baru Kev i V, czyli Kermit i Tommy.

image

A co do Franka, to jak to on, interesuje go tylko jego osoba, przeżywa różne przygody, z czego jedną można podsumować, że spadła na niego sprawiedliwość za grzechy młodości, ale ostatecznie Frank jak to Frank potrafi każdy problem zamienić w szczęśliwe życie, oczywiście dla niego. Choć wydaje mi się, że nie jest aż tak antypatyczną postacią jak w poprzednich seriach mu się zdarzało, nawet pokazuje uczucia np. do kumpla, którego poznał w 9 sezonie, ale po paru odcinkach kumpel znika z serialu. No i od następnego odcinka Frank ma kolejne przygody, sam, albo z kimś z rodziny lub inną osobą, którą dopiero co poznał.

I to jest problem 10 serii, że większość z  wątków, które się pojawiają, to do niczego konkretnego nie prowadzą, zostają zamknięte szybko, po kilku epizodach, albo urwane bez słowa wyjaśnienia, jakby scenarzystom się znudziły, jak np. wątek nowej przyjaciółki V, pochodzącej z Azji, która znika bez żadnego wyjaśnienia co się z nią stało (albo przegapiłem coś).

Życie bohaterów nie zmienia się, przez co nawet przygody Franka, które zawsze wprowadzały najwięcej humoru już nie bawią tak jak dawniej, bo ile razy można oglądać jak pakuje się w kolejne absurdalne problemy, gdy ostatecznie gość spada na cztery łapy. Franka nie spotykają żadne konsekwencje od 10 lat, co bawiło przez długi czas, ale pomału przestaje.

a-new-leaf-shameless

Odcinki szybko zlatują, ale większość to jednak średni poziom. No i też żaden odcinek nie wciągał mnie na tyle, żeby chciało mi się zaraz następny załączyć.  Jedyny, który mi się podobał to był finał, w którym ładnie domknięto historię Iana i Mickeya, a raczej pewien etap ich życia. Odcinek nie jest bez wad, o których już wspomniałem, ale dobrze się go oglądało.

Twórca serialu, John Wells,  mówił, że poradzą sobie bez Emmy Rossum/Fiony, a nawet innych aktorów, jeśli odejdą w przyszłości, bo udało się Wellsowi to zrobić w Ostrym Dyżurze, gdzie co trochę ktoś odchodził, aż całkowicie się główna ekipa zmieniła, ale w E.R.  byli lekarze, którzy mogli zmienić miejsce pracy, a Shameless to jednak serial o rodzinie.

Oczywiście, że się da kręcić serial bez głównych bohaterów, zwłaszcza jak postaci jest dużo, to nie pierwszy taki przypadek w serialach, i nie narzekałbym na brak Fiony, gdyby nie to, że poziom sezonu jest słabszy. Widoczne jest zmęczenie materiału, ale tak szczerze, to zmęczenie materiału widoczne było już w sezonach 8 i 9, czyli tych jeszcze z Fioną. Wątek Fiony był  nudny, nie mieli na nią pomysłu, więc w sumie dobrze się stało dla postaci, którą grała, że aktorka odeszła.

Shameless-S10-ties

W czasie emisji 10 serii okazało się, że Showtime zdecydowało się zakończyć serial na 11 sezonie. Jestem trochę zdziwiony, bo Showtime lubi kręcić seriale w nieskończoność, nawet jak pomysłu nie ma na kolejne serie, najlepszy przykład to Dexter, który się całkowicie stoczył na koniec. Twórca serialu był pewny, że dłużej pociągną bez Fiony, a stacja zrobiła Johnowi Wellsowi psikusa. Liczę oczywiście na to, że będzie miała mały epizod Fiona w pożegnalnym sezonie.

No i liczę na powrót do dobrego poziomu w 11 sezonie. A skoro twórcy wiedzą, że to koniec historii Gallagherów i ich przyjaciół, to może historia w ostatnim rozdziale zacznie zmierzać do jakiegoś konkretnego punktu, a postacie przestaną kręcić się w kółko, zacznie zmieniać się coś w ich życiu w ostatnich odcinkach. A za 10 sezon postawię 3.5/6.  No i wcale nie przez brak Fiony. Nie mogę postawić więcej, bo na 12 odcinków średnie było 11 epizodów, czasami wiało nudą, mało co mnie bawiło, a jedyny epizod, który mi się podobał to finał.  To już poprzedni 9 sezon był lepszy, choć też sporo mu brakowało, nie był idealny.

shameless-season-10-episode-4-a-little-gallagher-goes-a-long-way

Shameless (seria 10, Showtime)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.